Proroctwo dla świata

24.05.2017r.

Proroctwo dla świata

Matka Boża powiedziała:

„Ludzie będą płakać za jedzeniem”

Już wkrótce przez świat przejdzie wielkie zniszczenie i wielki głód,ludzie będą płakać za jedzeniem.Będzie wielki chaos, który opanuje cały świat. W niebie już nie można patrzyć na to co wyprawia ludzkość. Rozpocznie się od Japonii. Holandia zostanie niemal zrównana z ziemią, poniesie największe straty za swoją przewrotność.Stany Zjednoczone Ameryki i Rosja poniosą wielkie straty.Cały świat poniesie straty.Zginą miliony ludzi,przyjdzie wielkie cierpienie. Najbezpieczniejszym miejscem na całym globie będzie Polska,którą Matka tak mocno ukochała. Polska ucierpi najmniej.

Macie około trzech miesięcy na nawrócenie.

Polacy mieszkający zagranicą niech w tym czasie będą w Polsce.

(Nie do mnie to Pani mówiła,lecz ja to przekazuję)

Nawracajcie się,bo zginiecie!

Kamil 13

……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

13.08.2017r.
Kończy się wasz czas,jaki dostaliście,już w godzinach można go mierzyć.Czy się nawrócicie zanim ten czas upłynie?!Nie wiem.Jest go tak niewiele,a zarazem tak wiele,albowiem choćby minuta została to jeszcze trwa nadzieja. Lecz gdy minie, to już nic zrobić się nie da,za późno będzie,gdyż duchy emocji pełnię władzy dostaną i górować nad światem będą.Zrozumcie,ja nie mówię o końcu, bowiem nikt nie zna dnia końca.Ja mówię o początku-cierpienia,głodu i śmierci.
Lecz czy uwierzycie słudze,skoro nie uwierzyliście Panu
Nawracajcie się! Bo zginiecie!
Nie czekajcie do jutra! Bo nie wiecie,czy będzie jutro!
Nawracajcie się! Nawracajcie! A żyć będziecie!
Jeśli liczba nawróconych do końca czasu przepołowi się,darowane wam będzie
Nawracajcie się,bo zginiecie!
Kamil-apostoł Jezusa Chrystusa

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

List do Arcybiskupa Metropolity Poznańskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus
Księże Biskupie,pozwoliłem sobie napisać to kilka słów,gdyż poczułem wielką radość w sercu czytając artykuł odnoszący się do zaprzestania stosowania emotikonów przez księży w Archidiecezji Poznańskiej.Tak bardzo się cieszę,że wreszcie ktoś to zauważył.Emotikon to szatan,czyli diabeł,którego znam doskonale dzięki łasce Pana Jezusa.Emoki,Emotki (również inne nazwy) są to zastępy duchów nieczystych (legiony-bardzo liczne) wywołujące w ludziach emocje.To wielkie zagrożenie globalne,z którego jeszcze mało kto zdaje sobie sprawę,o ile w ogóle sobie zdaje.Emotki-bo tak się nazywają demony,które zajmują się wyłącznie dziećmi,a posługują się one ikonami emocji np.(duch płaczu, zazdrości, rozstania,śmierci,nieszczęścia, przyzwolenia na drobne grzeszki itd.-są ich setki). Dzieci wysyłają je sobie nie tylko wyrażając własne emocje,lecz chcą wpływać na emocje innych wysyłając komuś odpowiedniego ducha np. ducha rozstania lub płaczu,gdy są zazdrosne o kogoś lub o coś. Jest to czysty okultyzm,czyli szatan,działający w obie strony. Emoki zaś,są to demony zajmujące się dorosłymi,ich emocjami.Można je dostrzec już na ulicach : skrajne zachowania ludzi,demonstracje,czarne marsze itp. Niestety,ludzie nie są świadomi tego zagrożenia,a co gorsza nie jest świadomy Kościół Święty.Odkąd Bóg pozwolił mi poznać te zwodnicze duchy,przychodzące pod pozorem niewinnej zabawy, staram się uzmysłowić ludziom to POTĘŻNE zagrożenie,nie tylko zwykłym ludziom,ale przede wszystkim Wam, Kapłanom Kościoła Świętego,a szczególnie księżom egzorcystą.Są już tacy,którzy zrozumieli,ale i są tacy,którzy to bagatelizują i uważają że przesadzam, diabolizuje. Chciałbym,aby tak było,lecz to co mówię to prawda.
Bardzo proszę Waszą Eminencje o głębsze przyjrzenie się sprawie i walkę,walkę z szatanem, który nie jest metaforą,lecz prawdziwym bytem.
Mam jeszcze jedną prośbę.Błogosławcie ludzi w kościołach przez nakładanie rąk na głowę.
W Waszych rękach i sercach Waszych jest Miłosierdzie Boże
Szczęść Boże
Apostolus
Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Czy zwierzęta mają duszę?

Papież Franciszek: Psy też idą do nieba. Raj jest otwarty…

Papież Franciszek: Psy też idą do nieba. Raj jest otwarty dla wszystkich boskich stworzeń

Papież Franciszek znów zachwycił i zadziwił swoim kontrowersyjnym wystąpieniem. Podczas niedawnego publicznego wystąpienia pocieszał chłopca, którego piesek odszedł.
– Pewnego dnia zobaczymy nasze zwierzęta znów w wieczności Chrystusa. Raj jest otwarty dla wszystkich boskich stworzeń – powiedział Franciszek.Ta papieska uwaga została odczytana jako zmiana konserwatywnej teologii katolickiej, zgodnie z którą zwierzęta, jako pozbawione duszy, nie mogą dostąpić nieba.

W roku 1990 papież Jan Paweł II powiedział, że zwierzęta mają dusze, ale jego następca Benedykt XVI w kazaniu z roku 2008 wyraził całkiem przeciwną opinię.

Z wielkim uznaniem o papieskich słowach wypowiedziały się stowarzyszenia walczące o prawa dla zwierząt. W sieci pojawiło się mnóstwo opinii, że ludzie powinni określić swoją postawę wobec zwierząt.

Źródło : internet / polskatimes.pl

 

Czy więc zwierzęta mają duszę ? Czy pójdą do nieba ?Czy mogą być zbawione?

Trzeba zrozumieć,że wszystko  co żyje z ducha jest zrodzone,bowiem bez ducha nic żyć nie może,bo to duch jest życiem i to duch daje życie.Lecz jeden jest duch na podobieństwo Boga zrodzony i nie ma innego.Ten właśnie duch świadomość Boga ma i wolną wolę.Ten właśnie duch kocha i grzeszy w świadomości swojej.Ten właśnie duch został odkupiony przez śmierć i Zmartwychwstanie  Pana naszego,Jezusa Chrystusa.

Cóż więc ujrzymy w niebie oprócz Boga,Maryi,aniołów i tych,którzy  tam mieszkają przez Miłosierdzie Boże.Nie wiem.Wiem jednak,iż zachwyt tym pięknem przekracza ludzkie wyobrażenia.Człowiek nie może poznać i odczuć tego na ziemi w pełni,a nawet w połowie,bowiem jego ludzka natura go ogranicza, jego zmysły by tego nie zniosłyły,tak wielkie jest to piękno i ten zachwyt w jakim znajduje się dusza.Łaską Matki Bożej i naszego Pana,Jezusa Chrystusa mogłem poznać jedynie namiastkę tego piękna,ledwo to zniosłem, tak było piękne.Gdybyście tylko mogli to poznać,gdybym tylko mógł wam to jakoś przekazać, zrobilibyście wszystko co by więcej nie grzeszyć,a jak wiecie z Ewangelii Bożej,wąska jest brama prowadząca do Królestwa Niebieskiego,a szeroka wiodąca na zatracenie.

Nawracajcie się,bo zginiecie!

Niech wam Pan Bóg Błogosławi Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

P.S. Nie zapominajmy o tym,że ot człowiek dostał w posiadanie ziemię,jej skarby i wszelkie stworzenie jakie na niej żyje.Tak dla wielu to samo może być czym innym,dla jednych pokarmem,dla drugich lekarstwem,dla trzecich pomocą lub pociechą dla innych.Nic zaś co jest człowiekowi poddane,nie może ponad człowieka być wywyższone.

 

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Sprawa uchodźców

SPRAWA UCHODŹCÓW. My świata nie zbawimy, bowiem jeden jest Zbawiciel,a my uczestniczymy w tym zbawieniu,gdyż przez człowieka przyszło.

Tak jak gospodarz zamożny,tak i gościny udziela.A gdyby gospodarz dzieciom swym odebrał i gościom postawił,to i gość by się źle poczuł, jeśliby gościem był. Udzielenie gościny nie oznacza zaślubin.Miłujcie się nie oznacza przyjmijcie co kala.Tak więc uchodźcom należy pomóc,gdyż to bracia nasi. Nakarmić i przyodziać, pocieszyć i gościny udzielić.Nie mamy jednak obowiązku, a nawet nie powinniśmy przyjmować tego co kala serce człowieka. Więc kto gościnę przyjmuje niechaj za nią dziękuje.A wówczas o gościnę poprosi ten,któremu gościna potrzebna.Kto ma uszy……….(PUBLIKACJA Z PRZED OK. ROKU)

Podzielone są zdania,nie tylko zwykłych obywateli i polityków,ale także ojców Kościoła Świętego w sprawie przyjmowania uchodźców (imigrantów) do Europy, szczególnie do Polski.Politycy,zwłaszcza ci niewierzący powołują się na wartości chrześcijańskie,a niektórzy Ojcowie Kościoła na słowa naszego Pana,Jezusa Chrystusa cytując słowa z Ewangelii:
„Byłem przybyszem,a nie przyjęliście mnie” Mt 25,31-45

Czy więc mamy przyjmować wszystkich przybyszów (na stałe do swego domu) ?
Czy winniśmy przyjąć również tego,który chce nas skrzywdzić ?
Czy rzeczywiście o tym mówił Pan Jezus?
Czy powinniśmy przyjmować nienawiść do Jezusa Chrystusa,którą niesie przybysz?
Czy więc mamy przyjmować również to,co kala serce człowieka?
Bowiem „gość ten”niesie ze sobą nienawiść do Chrystusa

Rozważmy więc,kim jest „gość”

Gdy zapraszamy kogoś do swego domu z życzliwości,współczucia,dobroci serca,….,a ten ktoś nasze zaproszenie przyjmuje,staje się wówczas „gościem” naszym.

My więc jako gospodarz,staramy się przyjąć „gościa” najlepiej jak potrafimy,wedle naszej zamożności i możliwości.Staramy się,by „gość „dobrze się czuł ,szanując jego kulturę i wiarę,czy też jego sposób bycia.Chcemy,aby był zadowolony z pobytu w naszym domu. Czasami wymaga to sporego poświęcenia i akceptacji pewnych niedogodności.

„Gość” przyjmując naszą gościnę akceptuję warunki i zasady panujące w naszym domu,szanując je.Gościna może trwać dłużej lub krócej,ale zawsze się kończy.

Gdy jednak mamy przyjąć „gościa” niesfornego,co do którego mamy uzasadnione wątpliwości,a w szczególności takiego,dla którego nasze wartości nie mają żadnego znaczenia,a „gość” zamierza zostać gospodarzem,to musimy się mocno zastanowić czy nie skrzywdzimy przez to naszych dzieci,naszej rodziny,czy nie stracimy naszej tożsamości, wartości i wiary,czy nie stracimy życia,czy nie stracimy Boga.

Cóż więc mamy robić? Przyjąć,czy też nie?

Nie wolno nam tego czynić,jeśli zginąć nie chcemy!
Bo cóż to za gość,co to siłą się wdziera?!

Czy to oznacza,że nie należy pomagać? Przeciwnie!
Należy pomagać,trzeba!
Lecz mądrze,z rozwagą,coby większej szkody nie narobić.
Ojciec nasz,który jest w niebie,miłością jest i miłości uczy,lecz szatan jest podstępny i pod pozorem dobra często przychodzi.Bądźmy więc czujni,co by nas nie zwiódł.
Bóg kocha każdego,miłością niepojętą i pragnie miłości,lecz jej nie dostaje.Tak wyginą wszyscy,gdy nadejdzie czas,wszyscy co w miłości nie trwają,wszyscy co tę miłość odrzucą. Więc uczmy się kochać,kochać prawdziwie,miłością nieobłudną,Bożą miłością. Pomagajmy! Lecz mądrze,bowiem rozum od Boga dostaliśmy!
Bóg nam darował krainy i pomieszał języki,by różnorodność na świecie była,coby piękniejszy był świat,jak piękne są kwiaty w swej różnorodności.Tak jak kwiat musi mieć swe miejsce,by wzrastać w swym pięknie,tak człowiek musi mieć miejsce,by mógł być spełniony.Czy kwiat będzie mógł wzrastać gdy oset zasiejemy?

Nieszczęściem tych ludzi.że zwiedzeni zostali,raj był obiecany a getta dostali.
Ileż już zginęło przez ten podstęp diabelski,ileż matek i dzieci już morze zabrało,ileż to bólu i cierpienia się stało.

Są królowie pragnący,co by chaos powstał,co przy sterach zasiedli,co propagandę sieją (jak konkol),na emocjach ludzi grają,coby rozłam powstał i podziały były,lecz nie wiedzą jeszcze, że na zgubę swą grają.Są też tacy,bezmyślni,co to mamonę kochają, na usługach swych królów będący,którzy dusze swe sprzedali.I wreszcie są tacy,naiwnymi zwani,co wodzić się dają,przez służbę królewską.

Jedni drżą ze strachu przed wrogom kulturą,drudzy  zachęcają do jej przyjmowania „na każdą parafię”. Są też i tacy co to Słowo Pańskie cytują,w imię miłości niby.Lecz cóż to za miłość,KTÓRA NISZCZY MIŁOŚĆ i chaos wprowadza !

Więc cóż to za”gość” co nam meble przestawia?

Cóż to za „gość”,co nam miejsce w domu wyznacza?

Cóż to za gość,którego bać się musimy ?

Więc cóż to za gość,co w nienawiści do nas stoi?

Pomagajmy,lecz nie wpuszczajmy,jeśli zaś wpuścimy to na czas gościny jeno.

„Gość ” winien wiedzieć,że gościnę przyjmuje,gospodarza szanować i „rodzinę” jego,za gościnę dziękować,jeśli zaś tak nie jest,to już nie jest gościem,ale agresorem.

Bądźcie miłosierni,jak powiedział Pan!

Lecz nie dajcie się zwieść !

Bądźcie równie mądrzy,coby serc swych nie skalać !

Niech wam Pan Bóg Błogosławi i rozjaśni umysły wasze.

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Tylko człowiek

Pewien człowiek,bliski memu sercu,tłumacząc się Matce Bożej ze swych występków powiedział „Ja jestem tylko człowiekiem”,zaś Matka Boża odpowiedziała „Jesteś aż człowiekiem”

Wiedzcie więc o tym,że nie jesteśmy tylko ludźmi,ale „aż ludźmi”.

To właśnie dla nas ludzi,Ojciec nasz,Który jest w niebie wydał Syna Swego Jednorodzonego, zstępując z nieba w Swej Chwale,i stał się Człowiekiem;to nam ludziom służą aniołowie w wielkiej pokorze,to za nas modlą się święci w niebie;to w naszych rękach jest ziemia i wszelkie stworzenie jakie na niej żyje.

Więc nie mówmy już nigdy „jestem tylko człowiekiem”,bo to nie prawda,bowiem wyjątkowi jesteśmy,na Obraz Boży stworzeni;i nie wolno nam tak mówić.

TO WŁAŚNIE SZATAN ODMÓWIŁ POSŁUSZEŃSTWA BOGU,GDYŻ NIE CHCIAŁ SŁUŻYĆ CZŁOWIEKOWI W POKORZE JAK INNI ANIOŁOWIE MÓWIĄC „TO TYLKO CZŁOWIEK”

Więc nie mówcie już nigdy „jestem tylko człowiekiem”.

Szczęśliwi,którzy upadli,by móc powstać w Chrystusie Jezusie.

Puki żyjecie,możecie się nawrócić i uczestniczyć w Królestwie Niebieskim-pamiętajcie o tym.Potem już nic nie będziecie mogli zrobić,tylko modlitwa żyjących może wam pomóc, pod warunkiem że macie kogoś takiego, wytrwałego,o szczerym sercu.

Nawracajcie się,nawracajcie,bo zginiecie!

Niech Wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

P.S.  Obraz Matki Bożej,który widzicie powyżej namalował ów człowiek,sprayem,w kilka minut.Czyż nie piękny?

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Szatan obnażony

Szatan obnażony
Wydarzyło się to mniej więcej rok po próbie opętania mnie przez Lucyfera,o czym pisałem już wcześniej .Przebywałem wówczas w Seminarium Duchownym,gdzie wykonywałem pewne prace.Mieszkałem tam przez dłuższy okres czasu.Pewnej nocy przebudził mnie jakby podmuch przenikającego zła.Dostałem gęsiej skórki,a włosy na głowie się zjeżyły. Podniosłem się i usiadłem na łóżku.Odczucie zła przybrało niewymowny charakter. Podniosłem wzrok i ujrzałem go,siedział na łóżku obok,około półtora metra ode mnie. Patrzyłem na niego,a on siedział,był całkowicie bierny,jakby w zadumie,jakby w pokorze, jakby bezradny.Widziałem go dobrze,choć była noc,gdyż światło z przeciwległych okien oświetlało to miejsce.I powiem wam moi drodzy,że to nie jego widok był straszny. Przerażające było to co z niego płynęło,z wnętrza,z serca jego.To niepojęta potęga zła,która przekracza ludzkie wyobrażenia,nie do opisania,nie do porównania z czymkolwiek co znamy.Czułem to wszystko całą swoją duszą,całym swoim sercem i wszystkimi zmysłami swymi.Tu granicę ludzkiej wytrzymałości przekroczyłem już na wstępie i nic nie mogłem poradzić,musiałem to znosić,bo taka była wola Boga,abym to dogłębnie poznał,potęgę zła,potęgę szatana i pozostał przy życiu.A to właśnie po to,by móc wam powiedzieć,kim on jest,że istnieje naprawdę,abyście się opamiętali i nie wchodzili w jego sidła z otwartymi ramionami.Przez cały ten czas,a trwało to około pół godziny,tak mi się bynajmniej wydaje, krzyczałem modlitwą(dosłownie),prosząc Boga aby to się już skończyło.Krzyczałem tak głośno,jakby mnie ze skóry obdzierano.Zapewne wielu mieszkańców tego wielkiego gmachu słyszało wtedy mój modlitewny krzyk,bo przecież był środek nocy.Gdyby nie to,że to było Seminarium gdzie modlitwy są czymś naturalnym,także nocą,zapewne zbiegło by się wielu mieszkańców aby sprawdzić co się dzieje.
Nadeszła w końcu upragniona chwila,Bóg powiedział „dość”. Szatan znikł,jak bańka mydlana,w ułamku sekundy.Nastała błogość,cudowna,wspaniała,niewymowna.Siedziałem jeszcze długo,odzyskując siły,pławiąc się w Bożej Miłości,w Bożej obecności.
Taka to była noc.

Poniższe szkice  przedstawiają obraz szatana jaki wówczas widziałem.

Szatana widziałem wówczas w pozycji siedzącej i taki obraz prezentuję.Sylwetka jego zbliżona była do sylwetki człowieka siedzącego na brzegu łóżka pochylonego do przodu z lekko opuszczoną głową,jakby wpatrzoną w podłogę.Całość była jedynie bryłą o określonym kształcie . Był to czysty byt duchowy bez jakichkolwiek zarysowań tupu nogi, ręce czy cokolwiek inne. Jedynie wyróżniała się głowa,niby podobna do ludzkiej ale jakby trochę bardziej wydłużona. Za głową był widoczny garb,od którego rozciągały się wielkie owalne plecy.Górna część do złudzenia przypominała siedzącego sępa ze złożonymi skrzydłami, tyle że zamiast dzioba miał głowę przypominającą ludzką.Całość wyglądała jak cień lub czarna dziura o określonym kształcie,kształcie siedzącego czarnego anioła. Niewymownym jest zaś to,co się z niego wydobywało,ta niepojęta siła zła,jakby nienawiść pomieszana z wściekłością i gniewem.

Reasumując,szatan czy diabeł to upadły anioł pozbawiony światła,przesiąknięty wielką nienawiścią,to czysty byt duchowy nie posiadający powłoki cielesnej i co za tym idzie nie posiada twarzy, oczu,uszu,włosów,żadnych rogów czy też kopyt.

Nie znam jego imienia,bowiem nie mógł mówić.Lecz potęga jego jest wielka,o wiele większa niż Lucyfera,którego znam doskonale,który próbował mnie opętać,który opętał mi syna,który zabił mi syna topiąc go w rzece,poprzez zastępy swoje,po czym nazwał mnie inwalidą szyderczo się śmiejąc.Ile już razy chciał mnie zabić,nie zliczę.Lecz dziś to on jest zwierzyną,a ja jestem myśliwym.A nie jestem sam,gdyż Pan jest ze mną.Diabeł zaś,jest jak pyłek na wierze,gdy staje przed Potęgą Bożą.

Niech Wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii ŚWIADECTWA | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Atak szatana-na granicy śmierci

ATAK SZATANA-NA GRANICY ŚMIERCI
Wydarzenie to miało miejsce w czasie mojego pobytu w Seminarium Duchownym, wyjaśniam przy tym że nie jestem duchownym,mój pobyt w tym miejscu miał zupełnie inną naturę.
Atak,o którym piszę dzisiaj różnił się znacząco od pozostałych.Celem złego było bezwzględne pozbawienie mnie życia poza moją świadomością.Niemal wszystko odbyło się podczas snu, jednakże finał był tuż po przebudzeniu.To była noc poprzedzająca moje spotkanie ze znajomym księdzem egzorcystą,z którym byłem umówiony na wspólną modlitwę.Niewiele brakowało a do tego spotkania nigdy by nie doszło,bowiem szatan w swej desperacji chciał mnie zabić właśnie we śnie.
Ale do rzeczy……
Jak już wspomniałem to była noc.Szatan nawiedził mnie we śnie.
Sen wyglądał następująco :                                                                                                            Zostałem opętany,lewitowałem,a demon mówił przeze mnie zachrypniętym głosem „jesteś mój”. Ta krótka scena była powtarzana aż do mojego przebudzenia.Ile razy.?Nie wiem, może dwadzieścia,a może dwieście,a może dwa tysiące razy.To w gruncie rzeczy jest nieistotne.Ważne było to,co działo się tuż po przebudzeniu z tego koszmaru i gdy odzyskałem pełną świadomość.Moje serce waliło jak oszalałe,uderzenia były tak mocne,że prawie bolesne.W pewnym momencie serce zaczęło rosnąć,jak nadmuchiwany balon. Czułem jak się powiększa,a ciśnienie panujące we wnętrzu zaraz je rozerwie.Miałem świadomość że umieram,że to są ostatnie chwile mojego życia,byłem całkowicie bezradny. Sądziłem że to zator w sercu,gdyż czułem jak odpływ krwi od serca jest zablokowany,jakby zatkany korkiem,a napływająca krew rozsadzała je od środka.Bardzo szybko wypełniło się do granic wytrzymałości,dokładnie jak ten przytoczony balon,pompowany aż zrobi się wielki,niemal przezroczysty, i mruży się oczy w obawie że pęknie.Tak właśnie wyglądało moje rozdęte serce i już prawie pękało gdy wypowiedziałem te oto słowa „nie będę lękał się zła,bo Pan jest przy mnie”
I stało się,korek został wyciągnięty,krew zaczęła odpływać,serce szybko się zmniejszało i powróciło do prawidłowego rozmiaru.Nadszedł spokój,czułem błogość,czułem bliskość Boga.
Na umówioną modlitwę dotarłem,przebiegała bez zakłóceń.To jednak nie koniec,to wydarzenie odcisnęło piętno na mym sercu,stało się ono jakby sensorem wykrywającym obecność demonów,ale nie wszystkich,tylko tych groźniejszych,takich które sieją duże spustoszenie,nie tylko w psychice człowieka ale i w całym organizmie.Od tamtej nocy,gdy przystępuje do mnie demon moje serce na chwilę się zatrzymuje,takie mam wrażenie, dosłownie na jedną,do dwóch sekund a następnie rusza z impetem,jednym mocnym uderzeniem.Nie znosiłem  tego uczucia,napawało mnie lękiem bo nigdy nie miałem pewności że ruszy,ponadto chwila ta zazwyczaj oznaczała początek walki z demonem. Walka taka trwa co najmniej kilka minut,a najdłużej jak do tej pory trzy tygodnie.Dziś jest inaczej,nie czuję już lęku,bowiem nie boję się śmierci,bo już ją przeżyłem.Wszystko jest w rękach Boga,Pana mojego,gdyż Bogu swe życie oddałem i wszystko co moje.A gdy czuję demona w jakimś człowieku,modlę się,modlę za tego człowieka.Nie zawsze tak jest,bo nie zawsze czuję.
Przez to świadectwo chcę powiedzieć,że szatan,czy też demon,nie musi używać nadzwyczajnych mocy aby człowieka zniszczyć czy nawet zabić.Wystarczy mu ta prosta zdolność kreowania widzeń sennych,a organizm już sam odpowiednio zareaguje. Oczywiście nie jest to zasadą,tylko jedną z możliwości.Chcę w tym miejscu jednak podkreślić,że mówię tylko o tych demonach,których w większym lub mniejszym stopniu poznałem,czy też doświadczyłem.A uczę się wciąż,bo każdy nowy dzień to nowe doświadczenia.
Gdybym jednak opisanego powyżej ataku nie przeżył,zapewne przeprowadzona sekcja moich zwłok wykazałaby jako przyczynę zgonu zator i zawał serca,i mieliby rację,bo to prawdopodobnie miało miejsce,lecz nie wiedzieliby jednego,że przyczyną tego stanu rzeczy był krótki,powtarzający się demoniczny sen i towarzyszące mu odczucia.

Niech wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii ŚWIADECTWA | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Jak diabeł chciał mnie opętać

Jak diabeł chciał mnie opętać
To był rok 2013,lato,środek nocy,spałem.Przebudziło mnie uderzenie potężnej siły zła, które przybierało jeszcze bardziej na sile wdzierając się w moją klatkę piersiową.Od razu wiedziałem co się dzieje,kto to jest,bo jakby na wstępie,przy uderzeniu wyrył w mojej głowie swoje imię-Lucyfer.
Byłem całkowicie sparaliżowany,nie mogłem krzyczeć,nie mogłem się ruszyć,a nawet mrugnąć powieką.Jedynie mój umysł był całkowicie sprawny.To co we mnie wchodziło widziałem sercem i umysłem,gdyż oczy miałem zamknięte.Natychmiast rozpocząłem modlitwę.Czym intensywniej się modliłem,tym bardziej on się wdzierał.To niewątpliwie była prawdziwa walka o życie,która trwała i trwała i trwała,przynajmniej kilkanaście minut.Tak bynajmniej mi się wydaje,choć każda upływająca sekunda była jak wieczność. Traciłem siły,a on się wdzierał coraz bardziej i coraz to głębiej w moje serce.Nadszedł moment krytyczny.Przełamywał już ostatnią barierę mojej broniącej się duszy.
Sądziłem że nadszedł już koniec i ostatkiem sił wyduszałem z siebie,w swej głowie,słowa modlitwy.I nagle TRACH….! ZNIKŁ….!Ciało wolne,dusza wolna,wewnętrzny spokój,wielka ulga.Wstałem i usiadłem na łóżku;i siedziałem tak, powoli odzyskując siły,gdyż byłem na skraju wyczerpania.Nie czułem żadnego strachu,tylko ulgę,wielką wielką ulgę.Jak nagłe się pojawił,tak i nagłe znikł,w ułamku sekundy.Nie opętał mnie.Byłem szczęśliwy.Myślałem że jestem taki silny,że nawet sam diabeł nie dał mi rady.Nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że to modlitwa,że to Bóg wyrwał mnie z jego szponów.Bogu niech będą dzięki.Moją walkę z szatanem można by porównać do człowieka wiszącego na dachu wysokiego budynku, kurczliwie trzymającego się rynny,a gdy już brakuje mu sił i zaczyna spadać,ktoś w ostatniej chwili łapie go za rękę i wciąga do góry.
Tak właśnie wyglądała próba opętania mnie przez Lucyfera.Tak wyglądała walka o życie.Walka o życie,którą wygrałem,dzięki Panu,Bogu Wszechmogącemu.

Niech wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii ŚWIADECTWA | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Synod,Rodzina,Małżeństwo,Spowiedź Święta

Synod,Rodzina,Małżeństwo,Spowiedź Święta (Publikacja z dn.25.10.2015r.)
Zakończył się Synod Biskupów w sprawie rodziny i znane są już wstępne postanowienia. Jednak post który dziś publikuję zredagowałem jeszcze przed ogłoszeniem tych postanowień.

Małżeństwo ,Spowiedź Święta,Komunia Święta,Odpuszczenie grzechów

Do spowiedzi winniśmy przystępować przynajmniej dwa razy w roku,przed głównymi świętami tzn.przed Świętami Wielkiej Nony i Świętami Bożego Narodzenia.Dobrze jest jednak czynić to częściej, wedle własnego sumienia i potrzeby duchowej.
Tak naprawdę nie ma znaczenia ile razy w roku przystępowaliśmy do spowiedzi,czy dwa razy, czy pięć razy,czy może dwadzieścia razy.Ważnym,a w zasadzie najważniejszym jest to czy nasza spowiedź była szczera,czy prawdziwy był rachunek sumienia i żal za grzechy, postanowienie poprawy wcielone w życie oraz naprawienie szkód (na tyle,ile to możliwe). Wielu ludzi niestety traktuje spowiedź jako rytuał.Sądzą że wystarczy pójść do konfesjonału i wyznać kilka grzechów,tych wygodniejszych i bardziej powszechnych,dostać rozgrzeszenie i po sprawie. Przyjmując zaś Komunię Świętą chlubią się swoją pobożnością. Czy zatem mają odpuszczone grzechy? Czy są godni przyjąć Eucharystię? Oczywiście że mają odpuszczone grzechy,te które wyznali ze szczerym żalem,lecz jest to odpuszczenie warunkowe,a warunkiem jest pokuta. Niestety te świadomie zatajone i te jeszcze nie uzmysłowione przez pychę i egoizm stanowią ucztę dla złego.
Tak więc każdy sam,w duchu swoim musi odpowiedzieć na pytanie,czy jest godzien przyjmować Ciało Boże,czy nie obraża tym Boga i nie oszukuje samego siebie.Lepiej jest dla człowieka jeśliby tylko raz w roku przystąpił do Sakramentu Pokuty ze szczerym sercem i pragnieniem poprawy,niżeliby dwadzieścia razy rytualnie.

Wielu jest ludzi ,a nawet bardzo wielu którzy pragną Sakramentu Pokuty lecz nie pozwalają im na to zawiłości życiowe w jakich się znaleźli z przeróżnych powodów,z własnej winy lub cudzej.Ci właśnie ludzie często cierpią z tego powodu i nie wiedzą jak mają pojednać się z Bogiem nie mogąc przystąpić do Sakramentu Pokuty.Wielu dziś oczekuje na rozstrzygnięcie Synodu.Pan Jezus dokładnie wyjaśnił jak sprawa wygląda. Sakrament Małżeństwa jest nie rozerwalny do śmierci,z wyjątkiem wszeteczeństwa.Gdyby ustalenia Synodu były inne, oznaczałoby to,iż Ewangelia przybiera kształt książki kucharskiej.Więc dopóki żyją małżonkowie,trwa małżeństwo.Bez względu na ustalenia Synodu każdy człowiek musi w sercu swoim rozstrzygnąć,czy jest rzeczywiście godzien przyjąć Ciało Chrystusa trwając w grzechu cudzołóstwa z pełną tego świadomością. Dowolność wprowadza chaos i zamęt,a to wszystko może pogłębiać grzech.Grzech przyzwolony potęguje.
Człowiek porzucony przez małżonka,lub taki który sam odszedł bo np.mąż jest pijakiem i tyranem,lub żona pijaczką i ladacznicą itd. ma prawo czuć się rozżalony gdy widzi jak np.sąsiad który pije,bije i poniewiera żonę może przystąpić do Sakramentu Pokuty a on sam niczego winien nie może.Gdyby to „sam” człowiek był autorem Ewangelii,pewnie by w niej umieścił to co jest mu wygodne i jego zdaniem sprawiedliwe,tak jak się to czyni z prawem ludzkim,nie Bożym.

Nie oznacza to jednak że ludzie żyjący w kolejnych związkach są skazani na zatracenie i nie mogą pojednać się z Panem Bogiem. Przeciwnie.Bowiem Wielkie jest Miłosierdzie Boże.
Bóg dał władzę odpuszczania grzechów swoim apostołom,tym ówczesnym jaki tym dzisiejszym przy konfesjonale,lecz nie oznacza to,że Sam tego nie czyni.

Każdy kto chce pojednać się z Bogiem i zaprosić Go do swojego serca może dostąpić odpuszczenia grzechów,spełniając warunki jakie Bóg nakłada.Bóg zawsze może to uczynić BEZWARUNKOWO,jeśli taka będzie Jego wola.

POJEDNANIE

Powszechnie wiadomo ze osoba żyjąca z związku pozamałżeńskim oraz rozwodnicy żyjący w kolejnych związkach nie mogą przystąpić do ważnego Sakramentu Pokuty.A to oznacza że wyspowiadać może się każdy,lecz nie otrzyma rozgrzeszenia i nie może przyjąć Komunii Świętej – wyjątkiem jest zachowanie wstrzemięźliwości.

Skorzystajcie z możliwości samej spowiedzi.

Jak zatem to uczynić?

Po pierwsze – postanowienie musi wypływać z głębi serca

Po drugie – należy zrobić głęboki rachunek sumienia z całego życia (przy pierwszej takiej spowiedzi) – modląc się przy tym do Ducha Świętego o rozeznanie swych grzechów,bowiem te stare i niekiedy zapomniane najbardziej kalają nasze serca.Czyńcie tak przynajmniej przez tydzień lub dłużej aby jak najlepiej rozeznać swe grzechy.Można spisać je na kartce a później zniszczyć.Nie szukajcie dla nich usprawiedliwienia.W trakcie rachunku sumienia konieczna jest wstrzemięźliwość seksualna.

Po trzecie – rozważcie gdzie chcecie pójść do spowiedzi,być może lepiej będzie udać się do innej parafii lub innej miejscowości aby zniwelować blokadę przed znajomym księdzem,choć czasami znajomy spowiednik może być bardziej pomocny – wasza decyzja.

Po czwarte – idźcie wtedy gdy będzie mniej ludzi,lub poproście o spowiedź

Po piąte – przystępując już do spowiedzi zapoznajcie spowiednika z sytuacją.Oznajmijcie że nie oczekujecie rozgrzeszenia,poproście jedynie o Błogosławieństwo po skończonej spowiedzi,tego nikomu nie powinien odmówić żaden kapłan,bo każdy je otrzymuje na koniec Mszy Świętej.

Po szóste – wyspowiadajcie się ze szczerością serca,jeśli czegoś zapomnicie powiedzieć,to tak jakbyście powiedzieli,jeśli zaś świadomie zataicie – dodatkowy kamień u szyi wiążecie.

Po siódme – po skończonej spowiedzi i przyjęcia Błogosławieństwa módlcie się do Pana Jezusa o odpuszczenie tych grzechów. Następnie pojednajcie się z tymi z którymi skłóceni jesteście i naprawcie szkody jeśli takie były (jeżeli to możliwe). Żałujcie za krzywdy jakie wyrządziliście i wybaczcie wszystkim swoim krzywdzicielom modląc się za nich.A na koniec wybaczcie sobie.

Jeśli Wy wybaczycie Ojciec i Wam wybaczy grzechy wasze i przez Syna Odpuszczenie mieć będziecie.Bo tylko Pan,Jezus Chrystus ma moc odpuszczenia grzechów,która od Ojca pochodzi,i nie ma innej drogi do Syna,jak przez Ojca a do Ojca przez Syna.

Kiedy i jak to się stanie? Nie wiem.Bo to od Was zależy.

Lecz gdy to się stanie będziecie wiedzieć.
I nie zapominajcie kto wam to uczynił.
Niewykluczone że niegdyś przyjmiecie Ciało Boże.

Kto jest wierny niech wierny pozostanie.

Sakrament Małżeństwa jest nierozerwalny.Małżeństwo stanowią kobieta i mężczyzna ……oto Słowo Boże

PRZYJMOWANIE KOMUNII ŚWIĘTEJ

Niestety,nastały czasy gdzie powszechnym się stało przyjmowanie Komunii Świętej na stojąco lub jest podawana na rękę,szczególnie w większych aglomeracjach.Księża stają nawet na stopniach aby łatwiej im było,aby nie musieli ręki męczyć podnosząc do góry. Gdy klękam mają problem bo się pochylić muszą i patrzą jak na wariata.Czy jestem wariatem klękając przed Bogiem będącym w Eucharystii? Na pewno nie!
Przed nowymi i modnymi praktykami przestrzegał już Święty Jan Paweł II w Homilii o przyjmowaniu Komunii Świętej (Rzym 1 marca 1989r.)

Niech Wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Dodaj komentarz

Szatan nienawidzi Maryi

Szatan nienawidzi Maryi

SZATAN NIENAWIDZI MARYI – ŚWIADECTWO (opublikowano 13.06.2015r.)
SZATAN NIENAWIDZI DZIEWICY MARYI-to w zasadzie nic nowego,większość z was przecież doskonale o tym wie.Jednak mimo to,chciałbym dziś to potwierdzić,odnosząc się do moich doświadczeń,dając tym kolejne świadectwo tej wielkiej nienawiści.

Już w latach szkolnych Matka Boża była dla mnie obiektem kpin i żartów.To właśnie w tamtym czasie dopuściłem się czynu,który pozostawił głęboki ślad w moim sercu.Było to podczas wycieczki szkolnej do Częstochowy na Jasną Górę,miałem wówczas 17-cie lat.W trakcie podróży kupiliśmy z kolegami alkohol,o ile dobrze pamiętam było to piwo,które mi porządnie zaszumiało w głowie. Będąc już na miejscu,w Sanktuarium,gdy było odsłonięcie obrazu, ja sobie podsypiałem w ławce.Postawiło mnie na nogi „przejście na klęczkach” wkoło ołtarza,było to dla mnie śmieszne i zarazem męczące,zważywszy na mój stan. Rozpoczęło się pisanie próśb intencyjnych na kartkach papieru do Matki Bożej.Każdy o coś prosił.Więc i ja zdefiniowałem swoją prośbę,którą podałem na takiej kartce.Poprosiłem Matkę Bożą o „hamburgera”,dobrze przeczytaliście,o hamburgera.Zapewne teraz na niektórych twarzach pojawił się uśmiech,ale zapewniam Was ,to nie jest śmieszne tylko żałosne.Pobyt na Jasnej Górze był dla mnie dobrą zabawą.Gdy już dorosłem,sumienie nie dawało mi spokoju. Bardzo żałowałem tego czynu,ale czasu nie mogłem cofnąć. Pojechałem więc do Częstochowy prosząc Maryję o wybaczenie. Sumienie jednak nadal mi to wyrzucało,byłem ciągle daleko od Boga i od Maryi.Pewnego dnia, w końcu kwietnia,w mojej miejscowości miało miejsce nawiedzenie kopi obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.Uczestnicząc w tej uroczystości,ponownie błagałem Maryję o wybaczenie tamtego czynu.Czułem się okropnie,byłem zdruzgotany,a łzy bezustannie cisnęły się do oczu.
Pamiątką tego wydarzenia jest obraz Matki Boskiej Częstochowskiej,który po dziś dzień wisi nad moim łóżkiem i przy którym się modlę.Od czasu tego nawiedzenia obrazu do kolejnego, który odegrał w moim życiu kluczową rolę minęło aż osiem lat,pracowałem wówczas w Seminarium Duchownym.Szatan nie pozwalał mi modlić się do Maryi,a w szczególności gdy odmawiałem Litanię Loretańską lub Akt Oddania się Najświętszej Maryi Pannie.Bluźnił i rzucał wszelkimi wulgaryzmami,robiąc to przez moje myśli i usta,które przygryzałem zębami a napływające myśli próbowałem obcinać w połowie nie przestając się modlić. Wiedziałem że to kiedyś minie i że wygram tę walkę i błagałem Boga,żeby stało się to jak najszybciej,aby mi dopomógł.Były też chwile, kiedy zastanawiałem się czy w ogóle się modlić,bo cóż to za modlitwa,przepełniona wulgaryzmami.Wiedziałem też doskonale, że o to mu właśnie chodzi, abym przestał się modlić.Więc zrobiłem tak:w osobnej modlitwie prosiłem Boga i Maryję o wybaczenie i siłę do modlitwy,abym nie zwątpił,nie zrezygnował.Gdy już przystępowałem do Litanii Loretańskiej czy do wypowiadania aktu oddania się Maryi skupiałem się jedynie na sensie tej modlitwy.Na początku było to niewątpliwie trudne,ale wkrótce zobaczyłem że skutkuje, bo pomimo natrętnych myśli byłem spokojny i modlitwę doprowadzałem do końca z radością wierząc że Matka Boża słucha tylko tych słów które płyną ode mnie,z serca.

Szatan w swej przebiegłości postanowił rozegrać to inaczej.
Szukając czegoś w internecie „przypadkowo” natrafiłem na pewną stronę,która była podpisana jako katolicka.Wszedłem na nią z ciekawości,gdyż była poświęcona właśnie Maryi,a dokładnie należnej Jej czci.Ta niby katolicka strona Przedstawiała Matkę Bożą jako zwykłą kobietę,która była jedynie matką Pana,Jezusa,mającą zresztą więcej dzieci,a hołdowanie Jej osoby jest wielkim nieporozumieniem.Choć nie miałem wątpliwości że to szatańskie dzieło to wywołało w mojej głowie ogromny zamęt,z którym nie mogłem sobie poradzić,choć wiedziałem po co to wszystko.Byłem rozbity i miałem jeszcze większe problemy z modlitwą do Maryi. Zacząłem się modlić do Boga o rozeznanie.Nie musiałem długo czekać,odpowiedz dostałem niemalże natychmiast, to znaczy w ciągu dwóch dni.Był koniec tygodnia,co wiązało się z powrotem do domu.Dowiedziałem się,że w kościele seminaryjnym,gdzie właśnie pracowałem będzie nawiedzenie kopi obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.Myślałem o tym aby zostać,lecz równie mocno chciałem jechać do domu, do rodziny.Sprawę rozstrzygnął „przymus”,ponieważ tak się jakoś złożyło że nie miałem za co jechać do do domu i musiałem zostać na kolejny tydzień.Taka sytuacja miała miejsce pierwszy i jedyny raz podczas mojego pięcioletniego pobytu w tym Seminarium. Pomyślałem sobie ze tak właśnie chce Bóg,więc przyjąłem to z pokorą,ciesząc się z tego że będę mógł przeżyć kolejne nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny.Bogu niech będą dzięki.

Nadeszła niedziela ,dzień nawiedzenia,jak zwykle kwiecień.
Gdy stałem na placu przed kościołem,czekając na przyjazd Niepokalanej byłem spokojny i radosny.Lecz gdy obraz wyłonił się z samochodu zalewał mnie potok łez,które starałem się usilnie maskować.Gdy obraz się zbliżał niemal szlochałem;i czułem szatana pałającego nienawiścią,który nie mógł znieść zbliżającej się Maryi,Jej Triumfu.Robił wszystko abym odszedł.I oto moment,w którym obraz był już przy mnie;klęknąłem;i wszystko odeszło, na mojej twarzy pojawił się uśmiech a w sercu wielka radość.Łzy szybko wyschły,było tylko szczęście.W ciągu dwóch kolejnych nocy uczestniczyłem w czuwaniu,modląc się do Matki Bożej i dziękując Bogu za tę Łaskę,bo już wiedziałem,wszystko rozumiałem.Mój umysł był czysty a w sercu tylko miłość.

Dziś jestem szczęśliwy,bo żyję miłością,Bożą miłością,miłością do bliźniego,której ciągle i bezustannie uczy mnie Bóg.Bo tylko On, Bóg,jest jedyną,prawdziwą,nieskończoną miłością.

Dziś jestem czujny,a gdy mam problem z rozeznaniem pułapek szatańskich,których nie brakuje,powierzam to Bogu,z ufnością;a Bóg prowadzi, odpowiada,czasami natychmiast, czasami muszę być cierpliwy.Odpowiada zdarzeniami,odpowiada przez ludzi,odpowiada osobiście-przez Ducha Świętego,Ducha Prawdy;i nie ma już miejsca na rozważania bo nie ma innej prawdy.

To nie znaczy że nie wpadam w pułapki szatańskie i nie jestem kuszony.Wpadam,lecz Bóg stoi na straży i wyciąga,ucząc mnie ciągle,uświadamiając jego przebiegłość i zuchwałość.To po to abym nie zapomniał…

Tak więc ufajcie Bogu we wszystkim,jak dziecko,całym sercem, a nie będziecie rozczarowani.

Na koniec wskazówka dla tych,którzy mają kłopot z modlitwą do Przenajświętszej Maryi, Matki Pana,Matki Boga.
-po pierwsze :proście Boga aby wyplewił z waszego serca i waszej głowy wszelkie chwasty i prowadził was przez Ducha Swojego,Ducha Świętego
-po drugie :tuż przed modlitwą (nowenną,różańcem,inne) do Matki Bożej proście o wybaczenie tego co czynicie złego podczas takiej modlitwy,czy to bluźnierstwa,czy wulgaryzmy,czy cokolwiek innego.Szatan tego nie znosi,jest upokorzony,bo tak naprawdę prosicie o wybaczenie nie dla siebie,lecz dla niego,bo to co złe w waszej modlitwie to nie wy-to właśnie on,ten który robi to wszystko po to,abyście czuli się źle,czuli do siebie złość i obrzydzenie,abyście przestali się modlić
-po trzecie :gdy się już modlicie,skupcie się tylko na sensie modlitwy a to co się dzieje „w trakcie” przyjmujcie spokojnie, z pokorą.Maryja słucha tylko waszych słów i tego co płynie z waszego serca,a szatanowi zmiażdży głowę.
-po czwarte : dziękujcie Bogu za wszelkie Łaski jakie otrzymaliście,ale dziękujcie także za wszystkie trudne sprawy których doświadczyliście

Tak czyńcie do wszystkich Świętych (których prosicie o wstawiennictwo,a szatan wam przeszkadza).
Tak więc módlcie się i ufajcie,ufajcie Bogu,bo Jego miłość zawsze zwycięża.

Niech Wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii ŚWIADECTWA | Otagowano , , | Dodaj komentarz