Masoneria cd.

Masoneria – Nowy Ład

Czy Jarosław Kaczyński jest masonem? Wielu pewnie się nad tym zastanawia patrząc na poczynania rządu i wsłuchując się w słowa premiera o Nowym Ładzie – rzeczywiście można odnieść takie wrażenie. Pan Jarosław Kaczyński wzywał do obrony kościołów przy czym to właśnie Rząd Mateusza Morawieckiego najmocniej uderzył w Kościół Święty. Jak to zrobił? Zastraszając ludzi wyrzucił ich z kościołów, z kościołów wyrzucił wodę święconą, a ludziom nakazał przyjąć znamię bestii doprowadzając naród do jednego wielkiego obłędu wykorzystując ludzkie emocje pod pozorem zbiorowej odpowiedzialności, a pod tym wszystkim podpisał się Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Stanisław Gądecki.

Rządzących można jeszcze zrozumieć, bowiem cały świat stanął na głowie i cokolwiek by nie zrobili to zawsze będą do nich jakieś pretensje, oni myślą wyłącznie w kategoriach czysto ludzkich, tak rozsądek przerodził się w obłęd. Jednak kapłana zrozumieć nie mogę, kapłana który rozum ludzki przedłożył nad wiarę, nad samego Chrystusa, Pana życia i śmierci. Nie zrozumie kapłana co wykonuje wszystkie szatańskie polecenia, co wodę święcona z kościoła usuwa, co nakłania do rezygnacji z Eucharystii, a Chrystusa na wynos serwuje. To był czas próby, czas próby dla wszystkich, głównie dla Kościoła, tak właśnie prawda została okazana. Próba to ten czas, kiedy okazuje się wiara, prawdziwa wiara. A przecież było to zapowiedziane, tak osiem lat temu jak i rok temu. Błagałem, nie odchodźcie od Kościoła „pamiętajcie, choćby nie wiem co”. Zapowiedziane jest więcej, też wszyscy będą zdziwieni kiedy przyjdzie?

Jak to jest możliwe, że pan Kaczyński, człowiek walczący o Kościół realizuje strategię masonerii wprowadzającej Nowy Ład, nowy porządek świata?! Jak to jest możliwe, że człowiek który tak walczy o Kościół, tak mocno ugodził ten Kościół?!

To nie Marta Lempart jest groźna dla Kościoła, ona wprost wzmacnia Kościół, tylko o tym nie wie. To nie skrajna lewica stanowi największe zagrożenie a ci, co stanowią o Kościele – Trzej Muszkieterowie, dwóch pseudo ewangelistów: Mateusz i Łukasz oraz echo antychrysta franciszka. To oni zadali największy cios Kościołowi w Polsce, to oni wyrzucili ludzi z kościołów, to oni wyrzucili wodę święconą, to oni sprofanowali Chrystusa, to oni są największymi barbarzyńcami, to oni zapisali się na kartach historii Kościoła i Polski, to oni pozostaną w niesławie.

Może i lepiej byłoby dla Kościoła, gdy władze objęła skrajna lewica, bo przynajmniej pysk diabła byłby widoczny, a tak mamy jakąś zaćmioną poświatę, niezidentyfikowaną, za którą może kryć się wszystko zwodząc dzieci Boże. Ale co wtedy będzie z Polską?

Wracając do pytania – czy Jarosław Kaczyński jest masonem? Wydaje mi się że nie, choć tak to wygląda, dał raczej się ogłupić zupełnie nieświadomie masońskiej wizji, która ogarnęła przywódców światowych i wielu hierarchów kościelnych. Widać jak silne jest masońskie lobby, nie tylko na świecie ale i w Polsce, również w Kościele.

Szkoda by było, gdyby zaprzepaszczona została cała dotychczasowa praca Zjednoczonej Prawicy, ciężka praca pani Szydło czy pana Ziobry oraz wielu innych ceniących Kościół i swoją ojczyznę Polskę ludzi. Szkoda by było 500+ i wielu innych dodatków, które wiele rodzin uratowały od śmierci głodowej podczas tej pandemii, pozwoliły one wielu ludziom przetrwać ten trudny czas. W wielu krajach ludzie umierali z głodu, nie tylko dlatego że nie miał kto im zrobić zakupów, lecz głównie dlatego że nie mieli za co tej żywności kupić, bo nie mieli jak na nią zarobić przez lockdown, kwarantannę czy inne rożne obostrzenia, szczególnie ci co żyją tylko z pracy dorywczej. Ale o tym się nie mówi, nie mówi się ile ludzi na całym świecie przez te wszystkie obostrzenia przymierało głodem, a ile zwyczajnie zmarło.

Wszystko jest potrzebne, dobra materialne i intelektualne, każdy chciałby godnie żyć. Można też pławić się w dobrobycie i wszelkich luksusach, lecz bez prawdziwej wiary i Kościoła w którym jest Chrystus na nic to wszystko, bowiem przyjdzie dzień i przyjdzie Sąd. Ja Sąd już przeszedłem i byłem zawstydzony, a wstyd ten był gorszy od wszelkiej kary ziemskiej. To nie sądów ludzkich się lękam lecz tego, by więcej nie być zawstydzonym patrząc na swoje grzechy przed Majestatem Bożym.

Chlubili się ze swej mądrości patrząc jak ich wrogowie miotają się bezrozumnie ganiając własny ogon, ale to się może zmienić. Myślą, że są mądrzy? Zaprawdę, ani jedna mądra myśl by z nich nie wyszła, tak jak choćby jeden oddech – bez woli Bożej. Przekonywali się jak Pan Bóg stoły im zastawiał na oczach ich przeciwników – a co z wdzięczności uczynili? Dom Boży zbezcześcili!!! Pan Bóg daje rozum tym co w Bogu rozumu szukają, odbiera zaś tym, co swój nad Boga wywyższają.

Czyżby nie słyszeli, że jednym ze znaków poprzedzających powtórne przyjście Pana Jezusa będzie zapowiedź Nowego Ładu, nowego porządku świata będącym wytworem masonerii. Zapowiadał go już franciszek, zapowiadali przywódcy światowi, a teraz pan Morawiecki i pan Kaczyński. Czekajmy zatem na Chrystusa.

Rozpoczyna się Wielki Post, to czas wielkiej ciszy dla mnie. Przez czterdzieści dni mnie nie usłyszą. To jest również czas dla tych co Kościół Święty zbezcześcili, być może ostatni by naprawić szkody, by diabeł na tronie Polski nie zasiadł. Nie ode mnie to zależy, ja sam z siebie nawet jednego oddechu pochwycić nie mogę, tak jak i wy zresztą. Jednak to co od nas zależy to uczynić możemy, a wiele od nas zależy. To co mogę, to uczynię.

Pobłogosław Boże Kościołowi swojemu, pobłogosław Polsce na ten trudny czas. Oświeć Panie Jezu serca i umysły ludu swego, by Słowa Twego nie zaprzepaścili. Bądź sprawiedliwy dla tych co Twej sprawiedliwości potrzebują, a miłosierny dla tych co o miłosierdzie Twe żebrzą.

„13 I usłyszałem głos, który z nieba mówił: «Napisz: Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz5. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny».” (Ap14,13)

„[..] A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach1, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz.” (Ap16,2)

Chwała Ojcu i Synowi Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

„Szwabska Cyganka”

„Szwabska Cyganka”

” Viki Gabor została nazwana w internecie „szwabską cyganką”. Stowarzyszenie Romów w Polsce skierowało do sądu sprawę o znieważenie, lecz przegrało proces. Plejada skontaktowała się z rodzicami artystki, którzy powiedzieli, co sądzą o wyroku sądu. – Według nas nie powinno się używać tego sformułowania wobec 12-letniej dziewczynki, jak i dorosłej kobiety – wyjawili Plejadzie.” – źródło onet.pl

Zgadzam się z opinią rodziców młodej artystki, że nie powinno się używać takich sformułowań, szczególnie w stosunku do dziecka. To niestety ciemne strony bycia gwiazdą, szczególnie w tak młodym wieku, a każdy rodzic musi sobie zdawać sprawę z różnych zagrożeń posyłając swoje dziecko w rwący nurt showbiznesu. Każy chciałby być wyłącznie chwalony i uwielbiany lecz zwyczajnie jest to niemożliwe, gdyż zawsze znajdą się krytycy, nie każdemu musi się wszystko podobać. Znajdą się również i tacy bardziej złośliwi, a nawet zawistni i tacy co to różne żale mają. Tego nie da się uniknąć.

Ale zgadzam się również z postanowieniem prokuratury i sądu, które nie dopatrzyły się w tych słowa zniesławienia wykazując się tym samym wielką rozwagą i mądrością. Prawdą jest, że w potocznym języku polskim funkcjonują takie czy inne określenia, nie koniecznie pochlebne, a wynikające z różnych przyczyn i nie powinny one być rozpatrywane w kategoriach prawnych.

Dzisiaj w czasach szalonej „poprawności” zastanawiamy się nad każdym zwrotem, by przypadkiem ktoś nie poczuł się urażony. Kiedy Kaja Godek nazwała wynaturzoną osobę zboczeńcem natychmiast stanęła przed sądem. Dzisiaj strach nawet nazwać Cyganów Cyganami, bowiem bardziej poprawne brzmi społeczność Romska. Wkrótce może będą zabronione śpiewanie piosenek takich jak „Hej Cyganie” albo będą wsadzać do więzienia za wypowiedzenie słowa Murzyn, bo ktoś się dopatrzył rasizmu i ksenofobi albo mowy nienawiści, a o Żydach to już nie wolno powiedzieć żadnego niestosownego słowa, bo zaraz będziesz antysemitą, będzie to znowu mowa nienawiści. Może dzieci czytający swą pierwszą czytankę o miłym i sympatycznym murzynku Bambo zionęły nienawiścią do czarnoskórych?! Chociaż teraz to już nie wiadomo czy wolno powiedzieć czarnoskóry, a co dopiero czarny, albo ciapaty, bo takie określenie również funkcjonuje w mowie potocznej używane szczególnie przez Polaków mieszkających za granicą. Ale co się dziwić skoro w niektórych krajach o swoich rodzicach nie wolno powiedzieć mama czy tata, teraz to rodzic 1 i rodzic 2 – taka oto poprawność. Może to nieprawda?!

Prawdą jest, że w polskim społeczeństwie jeszcze funkcjonują takie określenia jak np. żydek, cygan, szwab, helmut, murzyn, które może i nie są pochlebne ale i nie muszą oznaczać też jakiś uprzedzeń czy wręcz nienawiści. Są to zwroty powszechnie używane najczęściej bezwiednie, głęboko zakorzenione w potocznej polskiej mowie. Są przecież jeszcze inne, bardziej wrażliwe w ostatnim czasie jak np. „pedał” co oznacza jedynie (jeden taki jak drugi – jeden z dwóch), jak jednakowe są pedały przy rowerze, albo zdrobniale „pedzio”, co oznacza dwóch przedstawicieli tej samej płci – jednakowych, jak są jednakowe pedały przy rowerze, albo „zbok” czy zboczek, co oznacza jakieś wynaturzenie lub niestosowne zachowanie – najczęściej używane wśród młodzieży . Nie musi to wcale wiązać się zaraz z nienawiścią, może świadczyć o nietolerancji dla tego tupu zachowań, ironii czy śmieszności, albo w ogóle o niczym, może to być wyraz potocznie używany w danym środowisku lub szerszej społeczności. Wielu ludzi używa bardzo wulgarnej mowy tzw. przerywników, potrafią oni w jednym zdaniu kilkakrotnie użyć słowa k…a, co nie znaczy że komuś ubliżają czy go zniesławiają, świadczy to wyłącznie o ich kulturze i sposobie bycia.

Każdy ma prawo się z czymś nie zgadzać, szczególnie jeśli jest to sprzeczne z naturą człowieka, wiarą, sumieniem czy poglądami. Każdy ma prawo lubić bądź nie lubić Polaków, Cyganów, Żydów czy kogokolwiek innego. Każdy ma prawo czuć lęki i obawy, tak jak każdy ma prawo do życia.

Skąd więc to wszystko się wzięło? Nie wzięło się to przecież znikąd. Ktoś na to długo pracował, zawsze był powód dla którego tego typu określenia zostały wprowadzone i przyjęte.

Zacznijmy od społeczności Romskiej potocznie nazywanej Cyganami. Skąd wziął się pewien rodzaj pogardy dla tej społeczności, skąd wzięła się niesława? Czyja to jest wina, że niewinne dziecko musi się dziś mierzyć z takimi określeniami jak „szwabska cyganka”? Ano zawsze tak było i zawsze tak będzie, że za winy rodziców najbardziej cierpią dzieci, a nawet za grzechy dziadków i pradziadków, braci i współbraci bo zła sława zawsze będzie się za nimi ciągnąć nawet przez pokolenia. Czy to wina Tuska, że jego dziadek był w wehrmachcie? Czy to wina Viki Gabor, że jej przodkowie kradli kury na wsiach, okradali mieszkania i ludzi na ulicach? A może to jest nieprawda? Najważniejsze jednak, że nie wstydzi się swoich korzeni i jest dumna z tego kim jest. Niejednego rodowitego Polaka mogłaby zawstydzić.

Z czego więc zasłynęli Cyganie, bo na pewno nie z uczciwej pracy. Zasłynęli z koczowniczego trybu życia, tańców i skocznej muzyki, ale przede wszystkim ze złodziejstwa, oszustwa i wróżbiarstwa. Czy to nie jest prawda?

Kiedy Cyganie przybywali do jakiejś miejscowości ginęło wszystko wokół, a szczególnie kury na wsiach, gdy Cyganki weszły do domu prosząc o szklankę wody to jedna pilnowała a druga mieszkanie okradała. Kiedy na ulicy Cyganka komuś powróżyła, to zawsze wracał do domu goły, niekoniecznie wesoły. Było – wyjmij największy banknot jaki masz. I to był ostatni raz gdy człowiek go widział i tak do ostatniego. Czy to nie jest prawda? A czy polskie matki nie straszyły dzieci Cyganami gdy te były niegrzeczne? Ja też byłem straszony Cyganami i sam nimi straszyłem – bo tak się utarło, że gdy pojawiają się Cyganie to wszystko ginie, również dzieci. Czy ci rodzice powinny dziś stanąć przed sądem za zniesławienie? Ludzie naprawdę bali się Cyganów, gdy chodzili po osiedlu wszyscy czym prędzej ryglowali zamki w drzwiach by nie weszli, by nie zostać okradzionym – doskonale to pamiętam. Ale czy można się temu dziwić? Albo gdy ktoś kłamie, to nie nazywamy go cyganem, albo że cygani? Czy za to również powinien być sąd. To jest przecież potoczna mowa! Dziś już rzadko straszy się dzieci Cyganami, teraz rolę tę przejęły bajkowe potwory, głównie dlatego że wiele się zmieniło nie tylko w samej mentalności społecznej ale przede wszystkim samym w zachowaniu Cyganów. Nie ma już takich kradzieży, jakie występowały wcześniej, dziś zajmują się więcej handlem, można ich spotkać nawet przy zwykłej fizycznej pracy, choć nie jest to częsty widok.

Pytam zatem, skąd się wzięła zła sława Cyganów, no skąd, czy to nie sami Cyganie na tę sławę zapracowali? Czy dziś mogą się o to obrażać?

Zła sława długo ciągnie się za człowiekiem, za rodziną, za narodem, a niekiedy nigdy nie przeminie – tak jest z Judaszem Iskariotą. Złej sławie nie utnie się języka, nie da się jej na zawsze schować w szafie, bowiem wcześniej czy później każda szafa się rozleci. Złą sławę można złagodzić, by nie bolała tak bardzo, ale najpierw trzeba stanąć w prawdzie, bo tylko przez prawdę, skruchę i poprawę można tego dokonać. Dziś tego już nie widać, nie widać kradzieży, Cyganek wróżących na ulicach miast, słychać raczej piękne cygańskie pieśni, bardzo chętnie zresztą słuchane. Lecz zła sława została i nie dziwmy się temu, że ludzie będą ostrożni jeszcze przez długie lata, a może i wieki. Wszystko zależy od samej społeczności Romskiej, od samych Cyganów. Niestety, dzieci zawsze będą płacić za winy swych przodków, tak było jest i będzie, i nikt tego nie zmieni.

Spotkałem na swej drodze wielu Cyganów i różne mam wspomnienia, te dobre i te gorsze. Mieszkałem u Cyganów, pracowałem z kilkoma, a i byli tacy co u mnie pracowali i bardzo dobrze ich wspominam. Czy to jest wina Viki Gabor, że Cyganie mają taką sławę? Na pewno nie! To dziecko niczemu nie jest winne. Nie staję zatem w obronie człowieka który ją określił „szwabską cyganką” lecz w obronie krakowskiego sądu i pani sędzi Barbary Sendor-Szkotak . To była mądra i słuszna decyzja nie mająca żadnej przesłanki politycznej i medialnej. Tak szwab jak i Cygan jest pospolitym pojęciem w Polskiej mowie i nie można tych słów uznać jako obrazy.

„szwabska Cyganka oznacza niemiecką Cygankę”

Szwab – potoczna nazwa Niemca. Nazwa ta była wcześniej kojarzona z okupantem niemieckim, najeźdźcą pozostającym w wiecznej niesławie. Napastnik ten wymordował miliny ludzi wszelkich narodowości i nacji, porozbijał rodziny, zostawił miliony sierot tak wśród Polaków, Żydów czy Romów, zostawił ból i cierpienie. Czy można o tym zapomnieć, czy nowe pokolenia nie niosą ciężaru nałożonego na ich barki przez ich przodków? Czy to jest ich wina? Niemiec zawsze będzie szwabem w pamięci Polaków, szczególnie tych którzy te zbrodnie przeżyli jak i potomnych tych, którzy nie przeżyli, szczególnie w czasach gdy jeszcze żyją i oprawcy i ofiary, a przy rodzinnych spotkaniach są przywoływane wspomnienia. Niemiec będzie szwabem również dla polskich Cyganów, którzy stracili swoje rodziny podczas okupacji niemieckiej. Jednak dla wielu szwab to porostu zwykły Niemiec – tak już się utarło.

Rusek – a czy to nie jest potoczna nazwa funkcjonująca w polskiej mowie? Czy nie słyszymy tego określenia w kawałach. Czy to jest obraza?

A Żydzi? Naród bez skazy, o którym nic niechlubnego powiedzieć nie wolno, bo zaraz antysemityzm ci zarzucą, bo zaraz po sądach cię ciągać będą. Zarzucają Polakom antysemityzm, szczególnie w czasie powojennym, a IPN się broni mówiąc że to nie prawda. Oczywistym jest, że Polacy nie przepadali za Żydami, doskonale pamiętam opowiadania dziadków i wielu starszych ludzi, pamiętam jak mnie przestrzegali przed Żydami. Opowiadali jak byli upokarzani przez to, że Polakom doskwierała bieda i głód a Żydzi opływali w majątkach. Wszystko należało do Żydów, sklepy, banki i fabryki i mówili oni: „Wasze ulice nasze kamienice”. Żyd był cwany i przebiegły, wiedział jak ma wykorzystać biedę. Polak był zwykłym parobkiem u Żyda. Czyim kosztem się wzbogacali, no czyim pytam? Żydzi byli wszędzie, we wszystkich instytucjach, a Polacy po prośbie do Żyda chodzili – na własnej ziemi. A może to nieprawda? Starsi ludzie doskonale wiedzą. Ale tego mówić nie wolno, nie wypada, bo zaraz antysemityzm ci zarzucą. Które Państwo by chciało, by całe mienie i cała gospodarka do innego narodu należało, no które się pytam?! Dziś słyszymy o repolonizacji, stawiamy na polskie produkty i przemysł, chcemy repolonizacji mediów. Dlaczego? Właśnie dlatego by nie być parobkiem we własnym kraju, bo chcemy być wolni. Dlatego! Lecz czy mamy prawo mieć o to pretensje do Głównego Rabina w Polsce? Czy możemy go też obwiniać za wydanie pod sąd Chrystusa? Na pewno nie. Ja już widziałem Nowe Jeruzalem, Żydzi dopiero go zobaczą, ci co się nawrócą do Chrystusa gdy Go ujrzą, już niebawem.

A my Polacy, jaką mamy sławę? Jaką mamy sławę wśród krajów zachodu, w Niemczech albo w Austrii. Tani, pracowity lecz złodziej. Czyż możemy mieć pretensje? Czyż nie jest to prawdą? Czyż Polacy nie tyrają tam jak woły za wiele niższe wynagrodzenie? Czy nie rabowali marketów i nie kradli samochodów? Przecież wszyscy wiemy, że to prawda.

Każdy jednak woli mówić o sobie wyłącznie z dobrej strony, i Polacy, i Cyganie, i Niemcy, i Żydzi. Niełatwo jest uderzyć się w pierś i poprosić o przebaczenie, naprawić szkody (o ile to możliwe), postanowić poprawę by złą sławę przynajmniej złagodzić. Łatwiej jest jednak zakazać mówienia i sądami straszyć.

Lecz ja sądów się nie lękam, ani prawdy się nie boję, bowiem z prawdy zostałem zrodzony, a przed sądem już stanąłem, nie przed ludzkim a przed Bożym. Żadna kara na tym świecie nie jest równa zawstydzeniu. Nienawiści nie mam w sercu, lecz współczucie. W nim jest miejsce dla każdego, dla Polaka i dla Niemca, dla Cygana i dla Żyda.

Post ten jest jedynie przybliżeniem faktów i nie ma na celu ugodzenia w uczucia jakiegokolwiek człowieka, naród lub nacje. Jeśli ktokolwiek poczuł się dotknięty proszę o przebaczenie.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski -13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Wesele

Wesele

Najbardziej znane wesele to niewątpliwie wesele w Kanie Galilejskiej, gdzie Pan Jezus dokonał swojego pierwszego cudu przemieniając wodę w wino. Dlaczego wesele i dlaczego wino? Właśnie z tej perspektywy (w tym kontekście) chcę dzisiaj spojrzeć na to głośne wydarzenie zapisane na kartach Ewangelii.

Dlaczego właśnie wesele stało się początkiem cudów i dlaczego wino? Czy Pan Jezus tak bardzo cenił sobie dobrą zabawę i alkohol by chciał rozpijać innych? Czy może sprawa ta ma głębsze znaczenie?

Zacznijmy od tego czym było wesele w czasach Jezusa, a jakie znaczenie ma dzisiaj. Czy coś w tej materii się zmieniło? Na pewno zmieniła się oprawa, jednak sens pozostał niezmienny.

Tak było wtedy i tak jest dzisiaj, wszyscy rodzice, a przynajmniej większość z nich chce wyprawić swoim dzieciom jak najlepsze i jak najdonioślejsze wesele. Dlaczego? Dlatego, że pamięć o tym wydarzeniu pozostaje w sercach i umysłach nowożeńców jak i wszystkich zgromadzonych gości na całe życie, a nawet na pokolenia. Wspomnienia z takich uroczystości są zachowywane i odnawiają się przy rożnych okazjach, są zapamiętywane, porównywane i przekazywane jako dobre lub złe, radosne bądź smutne, udane lub nieudane, zdarza się że bywają wstydliwe czy nawet haniebne. A przecież dla każdego liczy się dobre imię, każdy chciałby dobrze być zapamiętanym i wspominanym. Jest to sprawa honoru – czyż nie?

Skoro już wiemy jak ważna jest sprawa wesela, to możemy zastanowić się nad tym co składa się na udane wesele. Otóż to nie suknia panny młodej o tym stanowi lecz trzy podstawowe czynniki. Są to: wykwintne jedzenie, dobre trunki i odpowiednia muzyka (orkiestra) – wszystko inne to dodatki. Nie chodzi o to, by panował przepych lecz o to, by niczego nie zabrakło. Przepych też jest niedobry.

Na weselu w Kanie stała się rzecz najgorsza, zabrakło jednego podstawowego czynnika na udane wesele, być może najważniejszego z trzech, tego, przez który wesele nabiera rozpędu. I tu nie chodzi o pijaństwo, a o dobrą zabawę, która ma być na długo zapamiętana. Dlatego pijaństwo nie znajdzie usprawiedliwienia na kartach Ewangelii.

Co oznaczyło dla gości weselnych brak wina, że umrą z pragnienia? Nic podobnego, oni na pewno by to przeżyli, a wraz z nimi przeżyłoby wspomnienie tego wydarzenia. Zawsze będą wspominać jak na tym weselu zabrakło wina, a oblubieńcy na zawsze pozostaną w niesławie.

Pan Jezus czyniąc ten Cud, uczynił go dla gości weselnych odpowiadając na ich potrzeby, potrzeby chwili, czysto ludzkie potrzeby, nawet przyziemne potrzeby, ale przede wszystkim uczynił to dla gospodarzy tego wesela, dla oblubieńców, którzy Matkę Jezusa, Jego i uczniów Jego na to wesele zaprosili. Tak oblubieńcy nie pozostali w niesławie i dobre imię zachowali, tak wesele się udało, a o weselu tym aż po dziś dzień rozprawiamy.

A wy, czy zaprosicie Pana Jezusa i Matkę Jego na swoje wesele? Może warto to uczynić? Może nawet warto gdzieś koło siebie pozostawić przystrojone krzesła dla honorowych gości? Kto wie, może się pojawią? Może Maryja i Pan Jezus czekają właśnie na takie zaproszenie?

By nie pozostać gołosłownym opowiem o weselu na którym byłem gościem, weselu, które jak widać doskonale pamiętam, weselu, co wielu chciałoby zapomnieć. A było to wiele lat temu w poznańskim, byłem gościem od strony pana młodego. Jeszcze wtedy nie znałem Pana Jezusa, na tym weselu też Go nie było.

Wesele to odbyło się w stronach panny młodej jak stanowi polska tradycja, tym samym to rodzice dziewczyny zadbali o organizację przyjęcia weselnego powierzając to wyspecjalizowanej restauracji z pełną obsługą, młodzi zaś sprawowali nad tym pieczę.

Matka pana młodego była kobietą bardzo gościnną, doskonale znającą się na kuchni. Gdy jeszcze przed weselem syn przedstawił jej menu dań wybranych na przyjęcie weselne była w zakłopotaniu, pełna obaw, lecz młodzi zrobili po swojemu. Była to kobieta nad wyraz przewidująca i niewątpliwie zaskoczyła wszystkich ratując sytuację zaistniałą podczas przyjęcia.

Ogólnie wesele się udało, szczególnie dla tych co potrafią się przystosować do każdych okoliczności, tych co potrafią się po prostu bawić. Goście (rodziny) pana młodego i pani młodej były od siebie oddzielone – osobne stoły.

Co zostało zapamiętane najlepiej z tego wesela? Co ludzie nosili na językach? Uginające się stoły pod ciężarem szkła! Tak, właśnie szkła pod postacią kieliszków, lampek do wina, szklanek, literatek do napojów itp., był też alkohol do wyboru. Stół był cały zastawiony, zastawiony szkłem, brakowało na nim tylko jednego – JEDZENIA. Każdy mógł pić do woli zmieniając kieliszki czy lampki na wino, nie miał tylko czym przegryźć, ludzie byli zwyczajnie głodni. Nie znaczy to, że jedzenia w ogóle nie było, owszem było, obiad i jakieś drobne przystawki na samym początku oraz tzw. ciepłe posiłki donoszone przez obsługę w trakcie przyjęcia, tak bynajmniej sądzą niektórzy, bo nie wielu to widziało. Były przeważnie wtedy gdy prawie nikogo nie było przy stole, były dla szczęśliwców co akurat przy stole siedzieli, albo tych co się niewiele bawili, dlatego większość nawet nie wiedziała, że coś było podane, a nie było tego wiele dlatego trudno było trafić.

Matka pana młodego doskonale rozumiała powagę sytuacji, szczególnie gdy goście mówili już o tym głośno. Nie wiele mogła jednak zrobić, bo była także gościem. Sytuacja była niezręczna i jakże bolesna dla tej kobiety. Pan młody próbował interweniować na prośbę swej matki, lecz nie mógł nic zdziałać bowiem pakiet weselny nie przewidywał dodatkowych przystawek, a wszystko musiało być według harmonogramu organizatora zatwierdzonego zresztą przez samych nowożeńców.

Jak już wspomniałem, matka pana młodego była kobietą przewidującą i zapobiegliwą. Przyniosła dużą torbę z jedzeniem, był chleb, bułki, swojska kiełbasa, pomidory… Wszyscy przy stole zajadali ze smakiem, choć niesmaczna i jakże niezręczna stała się cała ta sytuacja, tak dla nas jak i dla organizatora tego przyjęcia. Jednak to nic w porównaniu z tym co musiał czuć pan młody widząc jak jego goście robią sobie kanapki z przyniesionego w torbie chleba i kiełbasy. Naprawdę żal mi było tego człowieka, a w szczególności jego matki, słynącej z wielkiej gościnności.

Rodzina pani młodej ze zdziwieniem patrzyła jak zajadaliśmy kiełbasę z chlebem, nie wiem, może również byli głodni, a może patrzyli wyłącznie ze zdziwienia, może u nich jest taka tradycja, taki zwyczaj, że na weselach nie je się za wiele, a może to kwestia oszczędności – naprawdę nie wiem.

Tak czy inaczej sytuacja została uratowana, nie przez Cud, a przez intuicję jednej kobiety – matki. Może gdyby na tym weselu był Pan Jezus nie doszło by nigdy do takiej sytuacji, a może przemieniłby szkło w chleb i kiełbasę – nie wiem. Jednak Pana Jezusa tam nie było, nie buło tam Matki Jego.

Tak ślub ten przeminął, minęło wesele, a po małżeństwie zostało jedynie wspomnienie. Została też pamięć wśród gości weselnych – został wstyd, została niesława.

Jak by się skończyło wesele w Kanie Galilejskiej gdyby nie było tam Maryi i Jezusa? Został by wstyd i niesława!

Ale byłem i na takim weselu gdzie to właśnie Maryja i Jej Syn Jezus byli honorowymi gośćmi, byli też uczniowie Pana Jezusa. Są i w życiu tych dwojga. Zawsze będę nosił w sercu wspomnienie z tego wesela.

Może jednak warto zaprosić Maryję i Pana Jezusa, nie tylko na wesele ale i do swojego życia, jak myślicie?

Tak do życia jak do Tanga – trzeba dwojga.

„1 Trzeciego1 dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.” J2

W Ewangelii trudno doszukać się szczegółów odnośnie tego skąd Maryja wiedziała, że zabrakło wina. Może widziała jak weselnicy szukają jakiegoś pełnego dzbana z winem, a może posłyszała jak szemrają między sobą? A może siedziała blisko nowożeńców albo ich rodziców i mimowolnie usłyszała jak sługa im szeptał, że skończyło się wino? A może od początku wiedziała, że nie mają go za wiele. Ja tego nie wiem, a wy? Może jednak warto zaprosić na swoje wesele Maryję i Jej Syna, a może nawet i uczniów Jego, jak myślicie?

Na zakończenie chciałbym podzielić się jeszcze pewną zasłyszaną od młodego zakonnika historią. Mam nadzieję, że mi wybaczy jeśli coś w niej przekręcę.

„Kobieta żegnała swoich znajomych udających się samochodem w daleką drogę mówiąc: Niech Pan Jezus będzie z wami! Jedna ze znajdujących się w samochodzie osób żartobliwie odpowiedziała: Nie ma miejsca, chyba że w bagażniku! Do celu nie dojechali gdyż auto uległo wypadkowi, w którym to wszyscy w nim podróżujący zginęli na miejscu. Auto zostało zmiażdżone, a jedyne po czym można było go rozpoznać okazał się bagażnik, który był nawet nie tknięty, tylko bagażnik pozostał cały.”

Widać Pan Jezus przyjął zaproszenie…

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

PS. Polecam ten artykuł: https://dorzeczy.pl/religia/172135/hiszpanscy-masoni-chwala-papieza.html

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Homilia ks. prof. Waldemara Chrostowskiego wygłoszona w Warszawie

Homilia ks. prof. Waldemara Chrostowskiego

Oglądając transmisję na żywo z Mszy Świętej w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej i ojczyzny muszę przyznać, że ujęła mnie mądrość słowa ks. prof. Chrostowskiego w wygłoszonej przez niego homilii. Polecam wszystkim tę homilię.

Ujęło mnie jeszcze coś, jeden człowiek w okularach, jasnej masce i futerkiem na kapturze przyjmujący Komunie Świętą. Trudno poznać przez tę całą maskaradę.

Oto człowiek ten podchodzi do Chrystusa w masce, wyciąga ręce, bierze Go i odchodzi, bo i jak Go spożyć może. Co uczynił z samym Bogiem będącym w Świętej Hostii nie wiadomo, bo nie było pokazane, może przyjął później w ławce, może wsadził do kieszeni, może rzucił gdzieś pod ławkę, może zgubił – tego wiem.

Do niego się teraz zwracam, kimkolwiek jest ten zamaskowany pan: Bracie, kiedy wchodzisz do kościoła zanurz dłoń swą w kropielnicy, by znak krzyża móc wykonać błogosławioną wodą, gdy podchodzisz do Chrystusa zdejmij maskę, padnij przed Nim na kolana, bo przed samym Bogiem jesteś – chyba, że w to powątpiewasz? W rękę, to ty możesz wziąć kiełbasę albo chipsa, lecz nie Boga, chyba że masz uświęcone dłonie – konsekracja.

Tak szanują Eucharystie, widać gądecejska szkoła – róbta co chceta z Chrystusem. Kościół to nie budka z fast woodami, gdzie posiłki są na wynos! Gdzie był kapłan?! Gdzie był kapłan?!

Co zrobiliście z kościoła barbarzyńcy, z Domu Boga – bal maskowy?!

Co zrobiliście z Chrystusem?!

Gdzie jest woda święcona?!

Nie bierzcie przykładu z tego pana, bierzcie przykład z tego, który był przed nim!

Pełna transmisja: https://tv-trwam.pl/local-vods/vod.62271

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

PS. Mam ogromną prośbę do niektórych mediów komercyjnych, szczególnie do TVN-u. Możecie jeszcze trochę poprotestować, była taka błoga cisza!?

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Referendum

Referendum

Pan Kosiniak-Kamysz i PSL proponuje referendum w sprawie aborcji, w tym także na życzenie. Chce byśmy to my decydowali o tym, czy pani Kasi i pani Basi będzie wolno zabijać swoje dziecko. Proponuje też ustawę o bezkarności za zabicie nienarodzonego dziecka.

Pani Lubnauer twierdzi, że poczęte dziecko to tylko zlepek komórek – ( red. bezrozumny zlepek, którego na życzenie można zabić rozrywając na kawałki).

A kim jest pani Lubnauer, czy nie jest to zlepek bezrozumnych komórek? Albo pani Lempart, czy nie jest to zlepek x+y, znajdzie tam ktoś rozum?

Może przed takim referendum zróbmy eksperyment narodowy, urwijmy rękę czy nogę którejś z pań i zapytajmy czy coś czuła, czy zlepek komórek coś czuł?

A może w ogóle nie karajmy za zabójstwa, niech przeżyją silniejsi. Wtedy spotkamy się z panem Kosiniakiem-Kamyszem w walce na noże – niech zwycięży silniejszy, bez konsekwencji, jak to jest w pewnej reklamie.

Jesteśmy już na prostej drodze do zupełnej bezkarności. Pani Lempart publicznie grozi katolikom, lekarzom, policji, a nawet rządowi wzywając przy tym do nienawiści i zabijania nienarodzonych dzieci, wzywając do barbarzyńskich czynów bezczeszcząc świątynie.

Albo posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus, czy to nie jest wyłącznie zlepek bezrozumnych komórek? Kościół to nie własność ludzi lecz Boga samego, tak jak życie i śmierć do Niego należy.

Twitter/Joanna Scheuring-Wielgus

Albo pani Jachira (Bób, Hummus,Włoszczyzna), czy pani Spurek, ta co to twierdzi, że krowy są gwałcone, czy to nie jest tylko zlepek komórek? Albo ja, może też jestem jedynie zlepkiem bezrozumnych komórek? Czy „zlepek komórek” ma prawo do życia?

Może pójdźmy za głosem pana Kosiniaka-Kamysza i zdecydujmy, czy wolno nam się zabijać wzajemnie bez konsekwencji?

„Jeśli matce wolno zabić własne dziecko, to kto powstrzyma nas przed zabijaniem się wzajemnie?”– pytała matka Teresa z Kalkuty

„Naród, który zabija własne dzieci staje się narodem bez przyszłości”– powiedział w Kaliszu Jan Paweł II

Życie człowieka jako jednostki rozpoczyna się z chwilą pierwszego uderzenia jego serca. Środki antykoncepcyjne, wczesnoporonne jak również słynna tabletka „dzień po” nie stanowią jako takiego zabójstwa człowieka lecz są pozbawieniem człowieka jako jednostki prawa do życia i godności ludzkiej.

Badania prenatalne

Kto wie, może w przyszłości poprzez badania prenatalne lekarze będą mogli sprawdzić również orientacje seksualną dziecka. Co wtedy, aborcja?

Żaden człowiek nie ma prawa decydowania o życiu lub śmierci innych. Żadem prawdziwy katolik, żaden człowiek wierzący, żaden człowiek rozumny nie może brać udziału w takim referendum. Któż jak Bóg?

Referendum w tej sprawie to podstęp szatański!

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

PS. Napełnijcie kropielnice, bo wielka biada przyjdzie na Kościół i Polskę. Szanujcie swój Kościół, szanujcie sakramenty święte. Bo jeśli sami nie będziemy szanować swojego Kościoła, to jak mają go uszanować inni?

Wszyscy, którzy atakują Kościół Chrystusowy i życie to dzieci diabła, każdy kto sprzyja tym działaniom pochodzi od diabła i nie jest godzien nazywać siebie katolikiem. Tacy nie mają prawa do żadnych sakramentów świętych puki nie wyznają prawdziwego żalu i skruchy, nie mają oni prawa do katolickiego pochówku – wprowadzenia zwłok do kościoła! Szanujmy Dom Boży!

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Posłuszeństwo

Rady – czystość, ubóstwo, posłuszeństwo

Śluby posłuszeństwa

Każda osoba konsekrowana składa śluby posłuszeństwa swojemu biskupowi. Czym zatem jest owe posłuszeństwo? Jest to spełnienie woli Bożej czy może spełnianie zachcianek biskupa?

Każdy inaczej może rozumieć Radę posłuszeństwa, każdy na swój sposób, każdy ma do tego prawo bowiem nie ma prostych odpowiedzi.

Dzisiaj wielu kapłanów staje przed wielkim dylematem zadając sobie pytanie o posłuszeństwo: Komu mam być posłuszny, Bogu czy biskupowi, Ewangelii Bożej czy przełożonemu, który tę Ewangelie depcze.

Niełatwe to pytania, jeszcze trudniej o odpowiedź. Dzisiaj, w czasach gdy biskupi (Apostołowie Kościoła Świętego) stracili autorytet moralny i ewangeliczny siejąc zgorszenie i snując zabójcze nauki zatapiając się w grzechu, sprawa posłuszeństwa jest prawdziwym problemem i jakże wielkim wyzwaniem.

Wielu nie wytrzymuje i opuszcza Kościół Święty budując własne przybytki, tworząc zbuntowane wspólnoty, własny „kościół” (nie święty), taki w którym mogą mówić wszystko co zechcą i czynić wszystko po swojemu. Czują się w nim wolni od nakazów i zakazów, są tam słuchani, są wywyższani, są jakby byli biskupami (Apostołami) prowadzącymi zagubiony lud – lud zbuntowany. Wielu podąża we mgle nie dostrzegając zastawionych wnyków diabelskich wiodąc za sobą innych.

Przez wszystkie chyba wieki jest zadawane to samo pytanie: Jak ma wyglądać posłuszeństwo? Jak dochować ślubów posłuszeństwa kiedy sumienie się sprzeciwia? Czy miarą posłuszeństwa jest bezwzględne wykonywanie wszystkich poleceń przełożonego, często złośliwych a niekiedy nawet sadystycznych i grzesznych? Posłuszeństwo Bogu czy biskupowi, który już dawno od Boga odszedł.

Próba posłuszeństwa jaką przeszedł sam Chrystus jest doskonała, lecz Chrystus był posłuszny Ojcu, Bogu samemu – jako Jednorodzony Syn Boży. Apostołowie Chrystusowi, który wolę Ojca pełni, reszta zaś Apostołom, których posłał Chrystus z woli Ojca.

Kościół Katolicki jest oparty na hierarchii i posłuszeństwie a nie na szeroko pojętej demokracji, choć poszczególne wybory są przeprowadzane w sposób demokratyczny. Hierarchia i posłuszeństwo w Kościele muszą być zachowane by mógł trwać. Jeśli jakieś serce ma jakieś wątpliwości niech popatrzy na Aniołów Bożych, a najlepiej na swojego Anioła Stróża. Niech to serce zada mu pytanie: Komu służysz, Bogu czy człowiekowi? Czy służąc mnie, grzesznemu człowiekowi nie obrażasz tym Boga? Czy może właśnie przez to, że służysz mnie niegodnemu żadnej łaski wypełniasz wolę Bożą?

Czyż Aniołowie nie służą Bogu przez posługę człowiekowi, człowiekowi, który ciągle obraża Boga? Bądźmy dla swych biskupów jak nasi dobrzy Aniołowie, strzeżmy ich i napominajmy gdy błądzą, nie biorąc udziału w ich grzechu jak i Aniołowie nie biorą udziału w naszym grzechu. Trwajmy przy nich do końca, jak Aniołowie trwają przy nas – tak wypełnimy wolę Bożą. Aniołowie nie są przy nas z przymusu, lecz z miłości do nas płynącej, miłości pochodzącej z Boga, Boga, z którym są w jedności przez Ducha. Nie można być w Bogu inaczej jak przez Ducha. Nie można służyć Bogu nie służąc ludziom, tę prawdę okazał nam sam Chrystus jak i Matka Jego Maryja, okazali ją również Aniołowie. Aniołowie nie oceniają woli Bożej lecz ją wykonują w duchu posłuszeństwa przez wierność Bogu, niosą pokój i niosą ogień. Bądź wola Twoja.

Posłuszeństwo jest największą próbą, było próbą dla Syna Człowieczego, było dla Matki Jego, było dla Aniołów, jest i dla nas.

Tylko Pan Jezus i Maryja w chwili próby swoim posłuszeństwem przewyższyli Aniołów, bez namysłu wypełniając wolę Bożą ofiarując siebie w pelni.

„Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie

Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”

Ani sami Aniołowie, ani też żadni inny ludzie nie przeszli w pełni tej próby. Rozważali co uczynić, wielu poległo. Poległ szatan, poległ też ks.Natanek. Szatan już nie ma powrotu, ks. Natanek jeszcze ma.

Przykładem może być również jakże zdawałoby się absurdalne i niedorzeczne polecenie Pana Jezusa wydane sługom na weselu w Kanie Galilejskiej: Napełnijcie stągwie wodą! […] Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli.” (J2,7-8)

Słudzy wykonali to irracjonalne polecenie przez wiarę czy wyłącznie przez posłuszeństwo? Jakież myśli mogły się kłębić w ich głowach?

Kiedy Pan Jezus powiedział: „Napełnijcie stągwie wodą” wystarczyło zwykłe posłuszeństwo, a słudzy mogli się zastanawiać co z tą wodą uczyni. Lecz Pan Jezus nic z nią nie uczynił, a powiedział tylko: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Cóż teraz działo się w ich głowach?! Pan Jezus przecież nie słynął z cudów, bo ten miał być pierwszy, pierwszy i najważniejszy choć zdawałoby się najdrobniejszy. Czy jednak samo posłuszeństwo mogło wystarczyć by zanieść staroście zwykłą wodę, narażając się na kompromitację i gniew? Jakiegoż posłuszeństwa i jakiej wiary wymagało wypełnienie polecenia Pana Jezusa!

Uwiarygodnieniem tego polecenia była Maryja, która wcześniej powiedziała: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. (J2,5) To Maryja dodała wiary sługom. Zatem była wiara i było posłuszeństwo, posłuszeństwo zaś umocniło wiarę, a wiara dostąpiła szczytu przez posłuszeństwo gdy ujrzeli cud, gdy ujrzeli wino. To za wstawiennictwem i pośrednictwem Maryi dokonał się cud „przemiany”, tak jest i dzisiaj.

Judasz Iskariota

Wśród Apostołów Chrystusa są również zdrajcy, tak było na początku i tak jest teraz. Każdy z nich ujrzy sprawiedliwość , jak było na początku. Widać ich najlepiej wtedy gdy są skupieni, a dzieła ich świadczą o nich.

A my, czy tę próbę przetrwamy, próbę wierności Kościołowi Świętemu? Jeśli tak, żyć będziemy. Jeśli nie, pomrzemy!

Módlmy się i prośmy by wierności dochować gdy na sprawiedliwość Bożą będziemy patrzeć, albowiem sprawiedliwość przyjdzie przed miłosierdziem. Miłosierdzie przyjdzie wówczas, gdy Piotr wyzna Akt Wiary (Credo) na świat cały. Potrzebna cierpliwość i wiara- prośmy o wiarę i o cierpliwość.

Pamiętajmy, by zachować posłuszeństwo, tak Rzymowi jak biskupom, choćby nie wiem co się działo, choćbyśmy nie wiem co słyszeli i nie wiem co widzieli. Choćby krew nam w żyłach wrzała pamiętajmy, zachowajmy posłuszeństwo Kościołowi, tak wierności dochowamy Chrystusowi – to czas próby, dopust Boży.

Módlmy się za papieża i biskupów, za kapłanów i za siebie – cały Kościół. Ewangelie miejmy w sercach. Piotr był początkiem i Piotr będzie końcem, Piotr był pierwszy i Piotr będzie ostatni, tak zakończy się rozdział Ewangelii Bożej.

Nie odchodźmy od Kościoła, bo zginiemy. Módlmy się i pokutujmy, żyć będziemy.

Pan Jezus wkrótce przyjdzie, jest już w drodze, przed Nim idzie sprawiedliwość, za Nim miłosierdzie Boże. Nikt z nas nie zna czasu tego, dnia owego, ani końca ni początku, bowiem czas ten jest zależny od nas, od modlitwy i pokuty, naszej skruchy i od wiary.

Skarb Jerycha – świętokradztwo

” 10 I rzekł Pan do Jozuego: «Wstań! Dlaczego tak leżysz twarzą do ziemi? 11 Izrael zgrzeszył: złamali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą – ukradli to, zataili i schowali między swoje rzeczy. 12 Dlatego Izraelici nie będą mogli się ostać wobec wrogów swoich i podadzą tył swoim wrogom gdyż ściągnęli na siebie klątwę4. Nie będę nadal z wami, jeśli nie wytępicie wśród siebie dotkniętych klątwą. 13 Powstań, oczyść lud i rozkaż mu: Oczyśćcie się na jutro, bo tak mówi Pan, Bóg Izraela: Rzeczy obłożone klątwą są wśród ciebie, Izraelu; przeto nie ostoicie się wobec wrogów swoich, jeśli nie usuniecie spośród siebie rzeczy obłożonych klątwą. 14 Dlatego jutro z rana wystąpicie pokoleniami, a z pokolenia, które Pan wskaże losem5, wystąpią poszczególni mężczyźni. 15 U kogo zaś znajdą rzeczy obłożone klątwą, będzie spalony wraz ze wszystkim, co do niego należy, bo złamał przymierze Pana i popełnił zbrodnię w Izraelu». ” (Joz7,10-15)

„Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz 1,21).

„«Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» ” (Mk10,21)

Nie ujrzycie miłosierdzia puki nie oddacie Bogu, tego co jest Boże.

Jezu, przyjdź sprawiedliwość Twoja.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

PS. Do ks. Natanka: Jak to jest bracie, że głosisz jedność z papieżem i Kościołem Świętym, jedynym prawdziwym Kościołem, którego Piotr jest opoką , a sam żyjesz w rozdwojeniu? Jak by wyglądał Kościół gdyby wszyscy kapłani uczynili to samo, każdy by miał własną pustelnie i głosił własne nauki? Jak chcesz bracie zachować posłuszeństwo Bogu skoro swojemu biskupowi nie potrafiłeś? Próba posłuszeństwa jest największą próbą, to próba, której szatan nigdy nie sprosta. Rozważ to proszę w swoim sercu bracie.

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Antychryst przemówił

Papież franciszek ostrzega: „Pamięć to także ostrożność, bo takie rzeczy mogą się powtórzyć, począwszy od propozycji ideologicznych, które mają na celu uratowanie jakiegoś narodu, a skończywszy na zniszczeniu narodu i ludzkości. Miejmy na uwadze to, jak rozpoczęła się ta droga śmierci, zagłady, brutalności” – powiedział Franciszek na audiencji generalnej w dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Czy papież mówi o Polsce broniącej się przed zabójczą ideologią lgbt, ideologią, której tak mocno błogosławi, tej co na ulicach wzywa do aborcji, demoralizuje dzieci i niszczy rodzinę, Polsce, która próbuje się ratować? Czy to Polska jest tym złym krajem, o którym mówi papież? Czy to Polskę i przed Polską przestrzega? Czy to znaczy, że dla franciszka tą prawdziwie niebezpieczną ideologią zagrażającą światu jest wiara i Jezus Chrystus, obrona wartości chrześcijańskich, obrona rodziny i Prawd Wiary?

Rozbójniku!!! Zręcznie manipulujesz słowem, by nie powiedzieć a żeby wybrzmiało, dlatego czujesz się bezkarnie, ale to tylko odczucie – nic więcej. To ty jesteś największym zabójcą w dziejach ludzkości, zabójcą dusz! Jesteś gorszy niż Holokaust! Nie wypowiem posłuszeństwa Kościołowi któremu przewodzisz barbarzyńco, tak i tobie, bo to jest Kościół mojego Pana, Święty Kościół, który Chrystus zbudował, mój Zbawiciel – jedyny Zbawiciel. Jest to Kościół, którego wiary masz obowiązek strzec, a nie niszczyć. Nie jesteś barbarzyńco głową całego świata i wszystkich religii a głową Kościoła Świętego przez który mówi Chrystus, przez który przychodzi zbawienie. Ja pokłonu ci nie oddam, jak i w twoim grzechu udziału nie wezmę. Wyznaj Akt Wiary przed wszystkimi ludami ziemi, a wtedy padnę do stóp twoich na twarz i oddam ci pokłon, całując twoje dłonie.

Idą gorsze rzeczy niż Holokaust, po tysiąc razy gorsze, właśnie przez to, że oddałeś Chrystusa barbarzyńco i grzech uświęciłeś!!!

Będę się za ciebie modlił i będę pokutował za ciebie wierząc, że kiedyś nazwę cię Piotrem – z dużej litery i do stóp twoich padnę.

Bardzo żałuję, że to dziś napisałem, lecz nie żałuję tego co napisałem, albowiem za prawdę nie można żałować.

Teraz, w duchu posłuszeństwa oddaję się do dyspozycji Jego Świątobliwości oraz mojemu biskupowi miejsca.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

”Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1J3,18)

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Obojętność

Grzech obojętności

Obojętność, to największy z grzechów. Jezus czy Barabasz? Gdy rozwścieczony tłum wołał Barabasz wyraził tym samym swoją pogardę dla Syna Bożego skazując Go na krzyżową śmierć. Głos tych co wołali Jezus nie był wystarczająco słyszalny. Dlaczego? Czy może dlatego, że tamtych było więcej? A może głośniej wołali? A może dlatego, że wielu nie otworzyło swych ust przez swoją obojętność?

Każdy z wołających wyraził swoje zdanie, lecz najgorsi byli ci którzy milczeli. To nie tylko krzyki wołające Barabasz posłały na śmierć Jezusa lecz obojętność, milczenie tych, którzy na to patrzyli.

Oni byli jak matka patrząca na swe dziecko ogarnięte płomieniem, albo w nurt wody wciągnięte, co stoi i patrzy i nic nie czyni, nawet pomocy nie wezwie, tylko stoi i patrzy z obojętnością. Cóż to jest za matka, cóż to jest za matka pytam?

Dziś jest dokładnie to samo, rozwścieczony tłum woła Barabasz, są też ci co ujmują się za Jezusem, lecz najwięcej jest tych co milczą, tych zobojętniałych. Są jak ta matka patrząca na śmierć swego dziecka, z obojętnością. To są prawdziwi złoczyńcy, to oni zabili Chrystusa. Oni są winowajcami, ci milczący, ci obojętni.

Jezu, przyjdź sprawiedliwość Twoja.

Kamil Stanisław Banasiowski -13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Nowy Ład światowy

Porządek świata

Nowy Ład: „Wchodzimy w czas przebudowy świata”- mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” premier Mateusz Morawiecki.

„Ale przez nowy ład chcemy też odpowiedzieć na potrzeby, które wyłaniają się z pocovidowego obrazu, jak potężne wydatki na usprawnienie służby zdrowia i służb sanitarnych, przebudowa systemu edukacyjnego, by lepiej odpowiadał na wyzwania gospodarcze, nie tracąc przy tym nic z polskiej tradycji – to wszystko przekłada się na satysfakcję i bezpieczeństwo finansowe zwykłych Polaków” – zauważył premier.

O tzw. „nowym ładzie” słyszymy niemal codziennie z ust premierów, światowych przywódców i wielu polityków, o nowym ładzie mogliśmy usłyszeć również w przesłanych gratulacjach Joe Bidenowi.

O wezwaniu do nowego porządku świata mogliśmy usłyszeć także od papieża Franciszka podczas wizyty w Ekwadorze w 2015 roku jak i w encyklice „Fratelli Tutti”

Papież Franciszek mówi o nowym ładzie ekonomicznym sprawiedliwym dla wszystkich. W tym celu Kościół i ponad stu największych światowych inwestorów i firm utworzyło w Watykanie Radę na rzecz „Inkluzywnego Kapitalizmu”, która ma dążyć do fundamentalnych zmian gospodarczych.

Organizacje, które zarządzają aktywami o wartości 10,5 bln USD, mają wartość rynkową 2,1 bln USD i około 200 milionów pracowników w 163 krajach zaangażowały się w sprawę „pod moralnym przewodnictwem Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” – czytamy w oświadczeniu Rady.

Założycielka Rady Lynn Forester de Rothschild powiedziała w wywiadzie, że ciało skupia się na mierzalnych działaniach na rzecz „prawdziwej zmiany systemu”, związanej z celami zrównoważonego rozwoju ONZ. Źródło: dorzeczy.pl

Czym jest ten nowy ład, nowy porządek świata? Czy wszyscy rozumieją go jednakowo?

Jedni mówią o ładzie ekonomicznym, inni o zielonym ładzie, inni o ładzie jako pokoju na świecie, inni mówią o wspólnym bogu (bezimiennym) dla wszystkich religii, inni o ładzie kulturowym i społecznym, a jeszcze inni o równości – cokolwiek to znaczy.

Zdaje się, że te „łady” stanowią jeden zamysł, są cegiełkami na nowy porządek świata. A skoro ma być jeden porządek, to nie ma mowy o pozostaniu przy swoich wartościach.

Nowy porządek świata – jedna wielka rodzina ludzka, bracia i siostry. Pokój, miłość i braterstwo, wspólna religia i bezimienny „bóg”, wspólna polityka, gospodarka, powszechny dobrobyt, wspólne zakazy i nakazy, wspólne nowe wartości, jedno kolorowe prawo, równość i tolerancja, powszechna sprawiedliwość, po prostu Eden – ale ani słowa o Jezusie, który jest pełnią miłości i sprawiedliwości?

To wszystko to utopia, kłamstwo i niewola umysłu, bowiem nigdy wszystko sobie nie będzie równe, tak ludzie jak ideologie, tak i prawo, a cała pandemia i szczepienia celebrytów dobitnie to okazały. Zawsze będą równi i równiejsi, zawsze będzie hierarchia wartości. Tak było zawsze i tak zawsze będzie, to wszystko wynika z natury człowieka, zawsze poddaje ocenie wartości, co jest ważniejsze a co mniej ważne. Najpierw Bóg, najbliżsi (rodzina), potem przyjaciele, następnie dzielnica, miejscowość, powiat, województwo, kraj, Europa i świat. Zawsze będzie widzialna hierarchia i ocena wartości – młody – stary, ładny – brzydki, gruby – chudy, etc. Nie jest możliwe by w oczach człowieka pomiędzy wszystkim i wszystkimi postawić znak równości, zawsze jest hierarchia wartości zależna od wielu czynników. Jeśli ktoś wejdzie do płonącego budynku a znajdzie tam dwoje dzieci, swoje dziecko i dziecko sąsiada to które weźmie pierwsze? W oczach Boga oboje z tych dzieci stanowią jedną wartość. A w oczach człowieka?

„Tam gdzie na pierwszym miejscu jest Bóg, tam wszystko jest na swoim miejscu.”

Zawsze można powiedzieć, że wszyscy są sobie równi, ale to zawsze będą tylko słowa, ludzkie słowa nie Boże. Mówi się, że wszyscy są równi według prawa, ale czy tak jest naprawdę? Nie oszukujmy się, wszyscy wiedzą że to jest niemożliwe, pomimo najszczerszych chęci.

Dzisiaj setki różnych praw chcą zaćmić jedno podstawowe i niezbywalne prawo, prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Dziś godność człowieka nabrała kolorów, różnych kolorów.

„Jeśli matce wolno zabić własne dziecko, to kto powstrzyma nas przed zabijaniem się wzajemnie?”– pytała matka Teresa z Kalkuty

„Naród, który zabija własne dzieci staje się narodem bez przyszłości”– powiedział w Kaliszu Jan Paweł II

Dziś wszystkich chce się ze sobą zrównać mówiąc, że metr to tyle samo co pół metra, bo metr i pół metra muszą być sobie równe, bo tak stanowi prawo – nowe prawo.

Wszyscy są równi w oczach Boga, to prawda, lecz równość ta polega na tym, że wszyscy mają jednakowe prawo do zbawienia, prawo nabyte na krzyżu przez Chrystusa, tak prawo do życia.

Nigdy zaś w oczach Boga małżeństwo homoseksualne nie będzie równe sakramentalnemu małżeństwu kobiety i mężczyzny. Nigdy genderowska „rodzina” nie będzie równa Bożej rodzinie składającej z kobiety i mężczyzny, matki i ojca oraz ich potomstwa, dzieci nazywanymi chłopcem i dziewczynką. Rodzina w oczach Boga to kobieta i mężczyzna, syn i córka, chłopiec i dziewczynka, reszta to wymysły diabła.

Koniec z „ojcem” i „matką” w dowodzie. We włoskich dowodach tożsamości dla dzieci rodzice nie będą już nazywani „matką” i „ojcem”, tylko „neutralnie pod względem płci w odniesieniu do rodziców” – ogłosił włoski rząd. Będzie rodzic 1 i rodzic 2, ale kto wie, może wkrótce dojdzie jeszcze rodzic 3.

„Ostatnia bitwa między Bogiem a szatanem rozegra się o rodzinę”, napisała krótko przed śmiercią siostra Łucja do kardynała Carlo Caffarry

Walcz Polsko, bo o Boga ta walka i o życie.

Jezu, przyjdź sprawiedliwość Twoja.

13

P.S. Wyrazy uznania dla ks. z Ropicy Polskiej w Małopolsce. Osoby biorące udział w tzw. Strajku Kobiet lub promujące te i inne szatańskie dzieła nie mają prawa do przyjmowania Sakramentów Świętych jak i do katolickiego pochówku jeśli wcześniej nie wyrażą żalu i skruchy, byłoby to świętokradztwem. Szanujcie swój Kościół, szanujcie Sakramenty Święte!

Cały artykuł: https://www.onet.pl/informacje/onetkrakow/ropica-polska-szokujace-oswiadczenie-bez-niego-zakaz-dopuszczenia-do-sakramentu/x9cp0pm,79cfc278

Aktualizacja, dziś 26 styczeń 2021: Reakcja kurii, której podlega duchowny – „Pomógł im podjąć decyzję o przystąpieniu do sakramentu bierzmowania nie tylko w sposób wolny, ale także bardziej świadomy, co zasługuje na uznanie” – uważa ks. Piotr Steczkowski, kanclerz kurii diecezji rzeszowskiej.

Wyrazy uznania również dla kurii rzeszowskiej i ks. Piotra

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Licznik apostazji

Licznik apostazji – licznik umarłych

Wyczekuj czasu Robercie, jest już coraz bliżej, a gdy nadejdzie ujrzysz wszystkich których zabiłeś. Obyś udźwignął ten ciężar. Obyś udźwignął Robercie.

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Joe Biden

Inauguracja Joe Bidena

Wzruszająca inauguracja Joe Bidena na 46 prezydenta USA, ponad stuletnia Biblia pod lewą dłonią prezydenta, w tle św. Augustyn i modlitwa, córka diabła śpiewająca hymn i genderowy wiceprezydent – prawdziwa amerykańska demokracja.

Proroctwa?

Donald Tramp nie będący na inauguracji Joe Bidena mówił wcześniej na pożegnanie: „Mam nadzieję, że to nie będzie długie pożegnanie. Jeszcze się zobaczymy

Joe Biden zaś marzy o sprawiedliwości: „Czeka nas jeszcze wiele…”, „Rozlega się krzyk o sprawiedliwość. I to marzenie o sprawiedliwości nie będzie już dłużej odkładane” – powiedział prezydent podczas inauguracji.

Papież Franciszek złożył życzenia nowemu prezydentowi USA i zapewnił go o swojej modlitwie do Boga, by obdarzył go „mądrością i siłą w pełnieniu tego wysokiego urzędu”.

Niech pod Pana przywództwem Amerykanie dalej czerpią siłę ze wzniosłych politycznych, etycznych i religijnych wartości, które inspirowały naród od jego powstania – napisał Franciszek.

Dodał następnie: „W czasie, gdy ciężkie kryzysy stojące przed naszą rodziną ludzką wymagają dalekowzrocznych i zjednoczonych odpowiedzi, modlę się o to, aby Pańskimi decyzjami kierowała troska o budowę społeczeństwa naznaczonego przez autentyczną sprawiedliwość i wolność oraz niewyczerpany szacunek dla praw i godności każdej osoby, zwłaszcza ubogiej, słabej i tych, którzy nie mają głosu”.

Tak, to jest prawda, marzenie o sprawiedliwości nie będzie już dłużej odkładane. Sprawiedliwość jest już w drodze, autentyczna sprawiedliwość.

Bądź wola Twoja.

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Paweł Adamowicz – znaki czasu i uświęcenie grzechu

Paweł Adamowicz – znaki czasu i uświęcenie grzechu

Dziś druga rocznica tragicznej śmierci włodarza Gdańska Pawła Adamowicza, tym samym wielka tragedia Kościoła Świętego i biskupów co grzech sodomski uświęcili.

Oto patron Marszu Równości, rewolucji seksualnej, tej co bluźni Bogu i niebu całemu, co dziś kościoły bezcześci – tęczowej zarazy. Ten został ogłoszony „świętym” przez polskich biskupów, a prochy jego złożone zostały w świętym przybytku Boga – bazylice Mariackiej w Gdańsku. A przy grobie jego straże stały, zupełnie jak przy Chrystusowym grobie, a wszyscy pokłon mu oddawali.

To wielka tragedia nie tylko dla bliskich sercu tego człowieka, jak i tych kontynuujących dziś jego dzieło na salonach europejskich, lecz jest to tragedia całego Kościoła i Polski.

Przypomnijcie proszę nazwiska tych hierarchów, tych biskupów co to wszystko uczynili, tych co grzech ten uświęcili i w przybytku Boga go złożyli.

Lepiej dla was, że ode mnie to dziś słyszycie, niż w dniu waszym – zrozumieć tylko chciejcie.

Kiedy Matka was prosiła o pokutę, was biskupów, wszystko żeście odrzucili, i Jej Słowo pokutę. Macie zatem coście chcieli. Może jeszcze nie wierzycie?

Patrzcie zatem i słuchajcie:

Początek października 2018r. – wysyłam listy z przesłaniem od Matki Bożej do biskupa Rzymu ( jako Głowy Kościoła) i pięciu polskich biskupów przestrzegając o nadchodzącym czasie wielkiego obnażenia, zawstydzenia, opluwania i bezczeszczenia Kościoła Świętego. Mówię o tym co przyjść musi i nie musi oraz o tym, od czego będzie zależał finał. Na nic pisma te się zdały.

Trzy miesiące później, rok 2019 (13 stycznia) – Kościół w Polsce dostaje wielkie ostrzeżenie za brak wiary i odpowiedzi na wołanie Matki Bożej – czas próby. W dniu moich imienin tj. Święta Pani Fatimskiej z dopustu Bożego w sposób nadzwyczaj spektakularny (by nikomu nie umknęło) zostaje opętany człowiek (tak, to było opętanie diabelskie), który na oczach całej Polski dokonuje zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, człowieka patronującego marszowi równości zorganizowanego przez środowiska lgbt – antychrysta.

W kolejnych dniach rozegrała się prawdziwa tragedia, tragedia dla Kościoła w Polsce, gdyż uświęcony został grzech Adamowicza i złożony w przybytku Boga przez tych, co Ewangelii Bożej mieli strzec.

Śmierć ta została mi objawiona kilka miesięcy wcześniej, choć wówczas nie wiedziałem o kogo chodzi i co się wydarzy, a dotyczyło to dwóch osób nie spokrewnionych ze mną więzami krwi, których ciała zostaną spalone – jedna z nich to prezydent Gdańska. Całe widzenie dotyczyło pięciu osób, dusze trzech sam oddałem Bogu w kaplicy, dwóch zbawienie już widziałem (pierwsza po pięciu dniach od dnia śmierci, druga po 9 miesiącach), jedna z pięciu jeszcze żyje, może przez modlitwę za nią – nie wiem. Wszystkie dusze z objawienia to dusze zbawione, w rożnym czasie, tak i prezydenta Gdańska będzie w czasie (nieznanym mi czasie, może już jest – nie wiem), a wszystko dzięki szczerej modlitwie wielu serc, która pokonała grzech i śmierć – wieczną śmierć. I choć pogrzeb był zbezczeszczeniem przybytku Boga, to ofiarowane Msze Święte i modlitwa ludu za jego duszę została wysłuchana. Tak miłosierdzie zwyciężyło nad sprawiedliwością. Nie pojęte są zamysły Boże, niepojęte jest miłosierdzie Boże..

Pomimo tego wszystkiego co uczynili biskupi, Matka Boża powstrzymała gniew Boży wypraszając dodatkowy czas na skruchę i pokutę. Kościół dostał dwa miesiące, tj. do końca maja 2019, o czym poinformowałem abp, Wacława Depo w moim liście z dnia 31 marca 2019r. A oto jego treść:

Jego Ekscelencja Ks. Abp. Wacław Depo

Czcigodny Księże Biskupie, pozwoliłem sobie napisać ten list gdyż to właśnie w księdzu dostrzegłem nadzieję, nadzieję, którą dała Matka Boża. Nie jest przypadkiem, że jest Ekscelencja ostatnim z biskupów do których piszę w tej sprawie, nie jest przypadkiem, że piszę właśnie w tym czasie. Nie była również przypadkiem śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, którego urnę widziałem już trzy miesiące przed tym zdarzeniem. To był dopust Boży i wielka próba dla Kościoła świętego, której Kościół nie sprostał. W październiku ubiegłego roku wysłałem pięć listów do pięciu biskupów o jednakowej treści, szóstemu zaś wręczyłem osobiście wraz ze świadectwem od Matki Bożej. Piszę dziś do Waszej Ekscelencji, gdyż czas dany Kościołowi w Polsce zaczyna się kończyć. Mam bowiem odczucie, iż miesiąc maj będzie decydujący. Zatem jeśli do końca miesiąca maja przynajmniej dwóch lub trzech biskupów nie podejmie pokuty, to gniew Boży przyjdzie jak błyskawica. Ponadto, Matka Boża pragnie, aby w dniu 13-maja, w całym kraju, Różaniec Fatimski był ofiarowany za grzechy Kościoła popełnione przeciw Duchowi Świętemu i rozpoczynał się słowami „Jezu, miej miłosierdzie dla Kościoła swego”
Nie chodzi bowiem oto, żeby w tym dniu kościoły pękały w szwach, lecz raczej oto, aby w tym dniu znalazły się serca, z których popłynie szczera modlitwa, bo tylko taka jest miła Bogu.
Czcigodny księże biskupie, jeśli nie jest ksiądz w stanie uwierzyć w moje słowa, niech ksiądz uwierzy w świadectwo jakie dała Matka Boża. Oto świadectwo: W dniu 13-go sierpnia 2018 roku, w kościele św. Lamberta w Radomsku odbyła się Msza Święta w intencji powołań, którą celebrował ks.abp.Stanisław Nowak. W tym dniu, na tej Mszy były podane do ucałowania dwa relikwiarze z relikwiami – św. Jana Pawła II-go oraz św. Teresy. Relikwia św. Teresy jest falsyfikatem, jest nieprawdziwa, jest po prostu FAŁSZYWA!!! Proszę Waszą Ekscelencję o sprawdzenie tej relikwii św. Teresy. Jeśli ta relikwia jest prawdziwa, to ja jestem fałszywym prorokiem.
Listy nadane w październiku 2018 roku: 1.Biskup Rzymu-Papież Franciszek 2.Biskup diecezji opolskiej – Ks.Andrzej Czaja 3.Biskup diecezji płockiej – Ks.Piotr Libera 4.Biskup diecezji warszawsko-praskiej – Ks.Romuald Kamiński 5.Biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej – Ks.Edward Dajczak 6.Biskup diecezji radomskiej – Ks.Henryk Tomasik (osobiście) W waszych rękach i waszych sercach jest miłosierdzie Boże. Szczęść Boże.
Kamil Stanisław Banasiowski (trzynasty)
Iłża 31 marca 2019 rok

Na to, co się wydarzyło w Gdańsku zwróciłem uwagę również w liście z dnia 10 czerwca 2019r. skierowanym do Prymasa Polski Wojciecha Polaka. Oto treść listu:

Prymas Polski Jego Ekscelencja abp Wojciech Polak

Czcigodny Księże Biskupie, piszę do Jego Ekscelencji ten krótki list z pewnym zapytaniem. Pytanie moje wiąże się zaś z wydarzeniami jakie ostatnio miały miejsce w naszym kraju. Pytałem w swym sercu Ducha Świętego co powinienem uczynić w sprawie publicznych profanacji Najświętszego Sakramentu, Mszy Świętej i profanacji wizerunku Matki Bożej i mojej Matki. Pytałem w modlitwie, czy powinienem złożyć doniesienie do prokuratury z Art. 196 kodeksu karnego – Obrażanie uczuć religijnych, gdyż serce mi pęka gdy na to patrzę. Problem jednak polega na tym, iż w pierwszej kolejności musiałbym to uczynić w stosunku do Episkopatu Polski, bowiem żadne z tych ludzi nie popełniło większego grzechu niż Wy, Ojcowie Kościoła świętego poprzez Uświęcenie w Gdańsku Pawła Adamowicza, patrona tęczowych parad. To, co dziś czynią ci ludzie na ulicach sprawia ogromny ból w sercach ludzi wierzących, lecz to co wyście uczynili rozrywa serce, tak moje jak i Matki naszej, albowiem oni nie wiedzą co czynią, Wy zaś uczyniliście to z premedytacją, a owoce tego widzimy już wszyscy – jakże purpurowy był to pogrzeb! Biorąc więc do serca słowa niektórych biskupów, by nie być obojętnym gdy obraża się Boga i Matkę Jego – pytam Jego Ekscelencję, co powinienem uczynić? Pytam, bowiem Duch Prawdy tak właśnie mi polecił, bym to Jego Ekscelencję zapytał co czynić w tej sprawie należy – czy broniąc Ewangelii Bożej nie stanę się tym, co to rękę na Kościół święty podnosi. Jeśli chodzi o modlitwę, to trwam w niej bezustannie i w niej pozostanę. Głęboko wierzę, że uzyskam tę odpowiedź od Jego Ekscelencji.
Szczęść Boże

Kamil Stanisław Banasiowski

Odpowiedzi na powyższe listy otrzymałem, tzn. dyplomatyczne podziękowania za troskę o Kościół .

Czyż nie powiedziałem wam Ekscelencje już na początku października 2018 co się zbliża i co należy uczynić by oddalić gniew Boży? Czyż na przełomie marca i kwietnia 2019 roku nie pisałem, że tylko maj wam pozostał by przebłagać Ojca w niebie? Czy na końcu czasu (maja) nie przyszło wielkie ostrzeżenie – 25 maja profanacja Najświętszego Sakramentu na marszu równości w Gdańsku, tym samym Gdańsku! Jednak na nic to się zdało, gdyż wolicie grzech uświęcać Ekscelencje, jak Rzymianin. Posłuchajcie i popatrzcie na ten czas i na Kościół w Polsce od tej pory. Przyszły kary? Ostrzegałem także Gdańsk – pokutuj Gdańsku, bo na trupy swoich dzieci będziesz patrzył (to dopiero przed tobą).

Co się stało? Przyszło wielkie obnażenie (pedofilia), zawstydzenie i gniew Boży, profanacje, błyskawica (Marta Lempart) i zaraza – przyjdzie więcej jeśli tego nie pojmiecie. Rozumiecie, coście wszyscy uczynili? Nie widzicie z zaślepienia? Czy głuchota wam doskwiera? Zrozumiecie – w wielkim bólu, bo początek to dopiero – gniewu Boga! Finał zaś, od was zależy – od biskupów. Przygotujcie się na przyjście Tego, co jest w drodze.

Pamiętacie Ekscelencje co wam powiedziałem w liście (październik 2018), pamiętacie? Przeczytajcie go uważnie. W waszych rękach jest Kościół Święty, od was zależy finał.

Wasza wola co zrobicie!

A może to dla was za mało?

Proszę więc:

Rok 2019 – Wielki Piątek, w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Pany, przed Chrystusem, w obecności kapłana i całego Kościoła złożyłem na ręce chłopca o złotych włosach zapowiedź tego co ma przyjść, jak i tego co należy uczynić, by to nie nadeszło – to jest to, co dziś widzicie. Przesłanie widniało na tablicy przed kościołem, by cały lud wiedział co należy czynić. Wszystko jest w rękach proboszcza – sprawdźcie. Przesłanie otrzymał również również jeden z biskupów z adnotacją – WAŻNE!!!

Czyż nie ujrzeliście „Mgły”?

Pandemia
9 kwietnia 2019 – Widziałem ziemię spowitą mgłą, jakby kłębiące się chmury jej dotknęły. Nic nie można było dostrzec, tak były gęste. Była noc, choć nie było ciemności, a raczej coś pomiędzy dniem a nocą. Widać było jedynie księżyc i słońce będące na przeciw siebie. Księżyc był na południu, jego tarcza była pełna, był wysoko, nie zbyt duży, raczej zwykły. Jego światło przedzierało się przez kłęby chmur, przez mgłę, oświetlając ziemię. Słońce było na przeciw niego, na północy, lecz niżej, nad horyzontem, bardzo duże, czerwonawe, jak typowy zachód słońca. Patrzyłem na księżyc i słońce ze zdziwieniem, że są naprzeciw siebie, w nocy, księżyc na południu, a słońce na północy.

Objaśnienie
Ziemia spowita mgłą – wielki chaos na całej ziemi – wirus
Noc – brak Boga – panowanie szatana
Słońce – Pan Jezus
Księżyc – szatan

Księżyc i Słonce naprzeciw siebie – wybór i walka
Księżyc w pełni na południu – pełna władza i panowanie szatana nad całą ziemią – zastąpienie Boga. Mrok zajął miejsce światłości.

Zachodzące słońce na północy – Pan Jezus odrzucony przez świat – ludzkość wybrała mrok, tak księżyc ( szatan) przyświeca w ciemności – zaciemniałym sercom i umysłom.
Duże czerwonawe Słońce – jest niczym latarnia dla żeglarzy, która wyznacza kierunek, by nie pobłądzić w ciemnościach, we mgle, by nie rozbić się o skały.

Nadzieja
Nadzieją jest Niewiasta obleczona w Słońce, mająca księżyc pod stopami – Maryja w chwale swego Syna.

Rok 2019 13 maja – Pan Bóg daje biskupom i rządzącym 5 dni na napełnienie kropielnic, o czym informuję wszystkich publicznie oraz kapłana na spowiedzi świętej. Nie posłuchali, tak „cudowny” minister zdrowia odszedł w niesławie, a Polski Kościół dostał błyskawice. http://apostolus.pl/piec-dni/

Wezwałem publicznie pana Kaczyńskiego, by naprawił szkody po swoim ministrze – nie posłuchał, tak szalały błyskawice pod jego domem puki nie uzupełniłem dwóch suchych kropielnic – wszędzie zostawiłem świadectwa. Ale przecież każdy wytłumaczy to sobie po swojemu. http://apostolus.pl/do-pana-jaroslawa-kaczynskiego-2/

Prezydenta też by nie było!

Wszystko jest na tej stronie, wystarczy sprawdzić, porównać daty i wydarzenia, a to tylko Jota.

Powiecie, że to moja pycha, mówcie co chcecie, wasza to sprawa. Ja nie czynię nic od siebie, lecz tylko to czynię co mam uczynić i to będę czynił co Bóg zechce abym czynił, wedle Jego woli, nie mojej. Trudno jest patrzeć na zatwardziałość waszą, nie tylko mnie zresztą. Nie chcecie miłosierdzia módlcie się o sprawiedliwość, widać musi przyjść sprawiedliwość byście o miłosierdzie chcieli prosić. Tak i ja dziś o sprawiedliwość modlił się będę.

Wznoszę dziś swe wołanie do Ciebie Panie, Ciebie, Boga Najwyższego: Przyjdź sprawiedliwość Twoja!

Jezu, miej sprawiedliwość dla Kościoła swego.

Matko, przyczyń się za nami.

Może to was przekona kiedy nadejdzie, jak i cały świat upadły.

Wielka woda
21 listopada 2019 – Ujrzałem zbliżającą się wodę, jakby od północy, choć pewności nie mam. Patrzyłem w dół, z piętra. Woda zbliżała się bardzo szybko, a jej poziom gwałtownie rósł (ok.0,5-1m/s). Gdy spojrzałem w górę, zobaczyłem ogromną falę w kształcie litery „ C ” zmierzającą w moim kierunku. Fala była tak wysoka, że ledwo mogłem dostrzec jej grzbiet. Po chwili fala była już nade mną, znalazłem się jakby w jej wnętrzu, lecz woda mnie nie dotknęła. Przestrzeń wokół mnie była pusta, widziałem tylko spadające w pobliżu krople wody odrywające się od fali. Byłem bezpieczny i suchy. Myślałem o moich bliskich, czy są cali, oraz o tym, ile milionów ludzi zginęło.

Rada

Jakże często mogliśmy usłyszeć od naszych matek: „ Załóż dziecko czapkę, bo jest zimno na dworze, bo wiatr wieje, bo głowę przeziębisz, bo ci do uszu nawieje”. I choć wiemy, że dobra to rada, z miłości płynąca i troski – to czy jej słuchamy, czy też musimy przekonać się sami?

Tak też Matka nasza Maryja, czyż nas nie ostrzega od wieków już kilku: „Módlcie się i pokutujcie, by kary nie przyszły” – lecz my widać musimy przekonać się sami.

13-ty

(Jeruzalem): http://apostolus.pl/podroz-do-piekla-pelny-tekst/

P.S. Zostało siedem, a może sześć do trzynastu.

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Podróż do piekła – pełny tekst

Podróż do piekła

Zaczęło się niczym we śnie. Znalazłem się w niewielkim pokoju na poddaszu starej kamienicy położonej w centrum w mojej miejscowości. W pokoju tym nie było żadnych mebli, był zupełnie pusty. Znajdowały się w nim dwie osoby, których twarzy zbytnio nie pamiętam, byli to jakby pracownicy lub służba zamieszkująca ten dom. Czułem się w tym miejscu bardzo źle, chciałem się stamtąd jak najszybciej wydostać. Miałem wrażenie, że to jakiś zły sen i pragnąłem się już obudzić, lecz nie mogłem. Powiedziałem do nich, że chcę wyjść, żeby mnie stąd wyprowadzili. Zgodzili się, lecz zauważyłem ich strach przed właścicielem tego domu. Mówili o nim w drodze ku wyjściu, słyszałem jego nazwisko, był to ktoś ważny, budzący ich respekt. Doprowadzili mnie do wielkiej bramy mówiąc, że mogę iść – ucieszyłem się. Za bramą jednak doznałem zdziwienia, bowiem znalazłem się w obcym dla mnie miejscu. Stanąłem jakby na wyżynie, mając przed sobą wielkie miasto otoczone wysokimi murami, w którym znajdowały się same pałace (jeden przy drugim) z okrągłymi wieżami pokrytymi złotymi kopułami a pośrodku miasta widoczna była niższa, lecz największa złota kopuła. Miasto to zdawało się być puste – nikogo tam nie mogłem dostrzec, nie było też ciemności, było jasno ale i nie było słońca. Stałem tak przez chwilę, zupełnie bez ruchu wpatrując się w blask złocistych dachów, po czym zostałem przeniesiony w miejsce, o którym chcę dziś powiedzieć ku przestrodze dla wszystkich ludzi. Było to coś niczym planeta, na wzór ziemi, lecz nie było tam nic coby można ujrzeć na ziemi, była zupełnie pusta – jak czarna pustynia, nie było tam nic, poza czymś w rodzaju niskich budynków bez okien, pustych w środku, wykonanych z materiału po którym stąpałem, zlewały się z podłożem. Były one na kształt labiryntu, niczym prostokątne lepianki przypominające nieco baraki dla więźniów w niemieckich obozach koncentracyjnych, lecz o wiele niższe, nie więcej niż dwa metry wysokości. Umieszczone były niczym stacja badawcza na środku pustyni. Czas tam był nieodczuwalny, nie było wiatru ani chmur, nie odczuwalna była również temperatura – gorąco czy zimno. W ogóle nie było żadnej pogody. Panował wielki mrok, wielka ciemność, w której mogłem widzieć. Dostrzegalna była granica wkoło nad horyzontem, to była przerażająca czerń, do której nie można było się nawet zbliżyć. Wówczas zdałem sobie sprawę, gdzie się znajduję. Zdałem sobie również sprawę z tego, że nie jest to tylko zły sen. Wszystkiego byłem świadomy, swojego jestestwa, całego swego życia. Czułem przerażenie, niepojętą samotność i tęsknotę. Zacząłem wołać do Boga, żeby mnie stąd zabrał, lecz daremne było moje wołanie, bowiem Pan odwrócił swe ucho od tego miejsca i nie słyszał mego głosu. Zrozumiałem, że stąd nie ma wyjścia, nigdy, i zostanę tu na zawsze, na wieczność, całkowicie sam. Tak oto rozpoczęło się moje cierpienie.

Zostałem pochwycony przez demony, przyodziane jakby w ludzkie ciała, były to demony nierządu i dewiacji – wszystkie zboczenia świata. Były ich tysiące, a każdy odpowiadał za inne zboczenie. Podlegały one zwierzchności, i nie wolno im było więcej niż im pozwolono, każdy miał jakby wyznaczony czas i kolej by mnie męczyć. Czasami były w grupie nie do zliczenia, a czasami po dwoje lub troje, niekiedy w pojedynkę. Byłem przez nich bezustannie gwałcony, wedle ich preferencji i upodobań, wedle ich zboczenia. Nigdy nie miały dość, ich żądze nigdy nie są nasycone. Chodziłem niczym w labiryncie pomiędzy tymi budowlami, będąc ciągle wciąganym do środka, do wnętrza tych pustych pomieszczeń (z jednym wejściem i bez okien) – tam bezlitośnie gwałcony. Byłem jak zwierzyna, na którą wszyscy polują, bez drogi ucieczki, jakiejkolwiek drogi, z pełną tego świadomością. Pierwszego gwałtu dokonał na mnie kobiecy demon nimfomanii, zaś ostatniego demony homoseksualizmu i sadomasochizmu. Lecz miłosierny Bóg zaoszczędził mi tych szczegółów, lub wymazał je z mej pamięci. Pamiętam jedynie jak się zaczynało i jak było już po wszystkim. W pewnym momencie mój duch został oddzielony od ciała i porwany na wyżyny. Byłem jakby na obłoku, z którego patrzyłem na swoje sponiewierane ciało, czułem jego (mego ciała) fizyczny ból. Koło siebie, po prawicy, na obłoku, czułem czyjąś obecność, kogoś kto mi to wszystko pokazywał. Czy to był Bóg, czy Anioł Boży – nie wiem. Gdy tak patrzyłem na swoje umęczone ciało zaczął zmieniać się krajobraz. Ujrzałem coś jakby sufit nad moim łóżkiem w moim pokoju. Rozejrzałem się dokoła i zobaczyłem śpiącą obok moją żonę. Zbudziłem ją prosząc by mnie uszczypnęła – zrobiła to. Zapytała co się stało. Odrzekłem, byłem w piekle. Poprosiłem, aby jeszcze raz to uczyniła, dla pewności – uszczypnęła. Zrozumiałem, że wróciłem z długiej podróży, z bardzo odległego miejsca. Byłem wszystkiego świadomy przez cały ten czas, nie spałem, miałem otwarte oczy i nie miałem przejścia – chwili przebudzenia, jak to bywa przy wybudzeniu ze snu. Gdy wróciłem czułem ogromny spokój, pomimo tych wszystkich doznań jakie miały miejsce. Podziękowałem Bogu za powrót do domu oraz za to, co zobaczyłem i czego doznałem, bym mógł ostrzec wszystkich przed tym miejscem. Nie jestem pewien, czy byłem tam z ciałem, choć je widziałem i czułem. Być może to co przeżyłem jest tym, co będzie po zmartwychwstaniu ciała do życia bez Boga, dla tych co to nierząd czynią bezczeszcząc świątynię Bożą, jaką jest ciało człowieka. Zdaje się, że piekło nie stanowi jedno miejsce, lecz wiele miejsc, podobnie jak niebo. Dziś wam pisze o tym jednym, byście poznali swój przyszły dom, jeśli czystości ciała nie będziecie zachowywać. Tak, to wszystko może czekać człowieka po zmartwychwstaniu ciała do życia bez Boga jeśli ciało swe zbezcześci, które jest świątynią Boga. Teraz piekło wydaje się być puste, to znaczy nie ma w nim nic oprócz diabłów. Jednak po zmartwychwstaniu ciała stanie się zapełnione. Widać, dusze grzeszne do czasu Sądu Ostatecznego będą w otchłani, zapewne w nie mniejszym cierpieniu.

Przez niemal rok rozważałem w swym duchu, cóż to za miasto widziałem, miasto z pałacami z wieloma owalnymi wieżami i złotymi kopułami, które zdawało się być puste. Czy to może przyszłe Jeruzalem, bowiem za zdjęciach Jerozolimy złote kopuły widziałem, czy może cerkwie prawosławne lub jakieś muzułmańskie świątynie, które złote kopuły mają? Czy to było miejsce dla żywych, czy może dla umarłych?

W dniu uroczystości Objawienia Pańskiego (Święto Trzech Króli) trochę jakby się rozjaśniło. Pałace w mieście, które widziałem z wieloma wieżami pokryte złotymi kopułami to cerkwie prawosławne. Jedna znajduje się na Kremlu w Moskwie w Rosji, druga podobna jak ta w Kijowie na Ukrainie, one były na przodzie miasta, które wtedy widziałem – te właśnie w dniu Objawienia Pańskiego rozpoznałem. Ale była jeszcze jedna o wiele niższa ogromna złota kopuła, którą dużo później rozpoznałem, to wielka złota kopuła znajdująca się w Jerozolimie, a wszystkie co widziałem nie sposób jest policzyć. Jedyna różnica pomiędzy tymi świątyniami co na ziemi dzisiaj stoją, a tymi co w podróży do piekła widziałem jest taka, że na kopułach pałaców (świątyń) w mieście, które w drodze do piekła widziałem nie było żadnych krzyży. Uznałem, że skoro w mieście tym nie było na kopułach krzyży i nie było też słońca chociaż jasno było, to musi być to miejsce raczej z piekłem związane, albo z czyśćcem, bo przecież w drodze do piekła byłem.

Czy jest to miejsce przygotowane dla żywych (nowe Jeruzalem), czy raczej dla umarłych, albo czyściec może? Sam już nie wiem.

Opowiedziałem o tym mieście pewnej kobiecie z Ukrainy, Irena ma na imię. Wyjaśniła: To nowe Jeruzalem. Nie było widocznych krzyży, gdyż jest tam sam Chrystus, więc znaki Jego męki nie są już potrzebne. Nie ma tam też słońca, bowiem Bóg jest tam światłością, tak światłość jest od Boga, a słońce już nie jest potrzebne.

Czy zatem moja podróż stanowiła dwa przeciwległe bieguny, życie i śmierć, zbawienie i potępienie, to co będzie po zmartwychwstaniu ciała? Czy miasto to, jest Nowym Jeruzalem jak myślałem na początku, czy też miejscem w piekle lub czyśćcem może, jak myślałem później. Czy Irena ma rację?

Druga śmierć czeka człowieka po zmartwychwstaniu ciała do życia oderwanego od Boga – to wieczne potępienie, wieczne cierpienie, albowiem dusza ludzka jest nieśmiertelna, a ciało powróci do życia i będzie odczuwalny ból, tak ciała jak i duszy . Starajcie się by należeć do żywych, nie zaś do umarłych.

Nawracajcie się, bo zginiecie! Nawracajcie się, a żyć będziecie!

Niech wam Pan Bóg błogosławi, Ojciec, Syn i Duch Święty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Do teologów

Duch Święty

Do teologów:

Bracia, chcę dziś wszystkich zapytać: Czy można pokutować za grzechy i bluźnierstwa popełnione przeciwko Duchowi Świętemu? Chcę również zwrócić uwagę na rozbieżne tłumaczenia słów Pana Jezusa wypowiedzianych o bluźnierstwie przeciwko Duchowi Świętemu w różnych przekładach Pisma Świętego.

Najpopularniejsze przekłady Pisma Świętego często się różnią w sposób znaczący, zaś niektóre nauki i interpretacje stoją do siebie w sprzeczności. Jednym z takich przykładów są te oto słowa Pana Jezusa do ludzi o bluźnierstwu przeciw Duchowi Świętemu.

Na początku zacytuję dokładnie słowa Jezusa: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym.” (Mt 12:30-32) PALLOTTINUM

Inne przekłady:

„I jeśli nawet ktoś powie jakieś słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu przebaczone, lecz jeśli będzie mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to przebaczone ani w tym życiu ani przyszłym.” (Mt 12:32) Wydanie z okazji Roku Wiary

W jeszcze innych przekładach Pisma Świętego można przeczytać: ” nie zostanie mu przebaczone nigdy”, co w zasadzie oznacza dokładnie to samo co: „ani w tym życiu ani w przyszłym”.

Nauczanie papieża Franciszka

Bluźni Duchowi Świętemu ten, kto swoją upartą postawą przeszkadza Mu w doprowadzeniu do szczerego nawrócenia serca

Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu jest niewybaczalne, bo uniemożliwia nawrócenie, autentyczną przemianę samego siebie, swojego serca. Przykładem tego grzechu może być odkładanie swojego nawrócenia na czas późniejszy lub nawet na moment śmierci. I tak może się nigdy nie nawrócić człowiek, który mówi sobie: „dzisiaj jeszcze nie będę zmieniał mojego grzesznego sposobu życia. Bóg jest miłosierny, poczeka. Może pomyślę o swojej poprawie kiedyś, może – gdy będę umierał. Na razie będę dalej grzeszył”. To „kiedyś” może jednak nigdy nie nastąpić, bo człowiek kpi sobie z Ducha Świętego, który chce go uświęcić i pomaga mu w tym już teraz, dzisiaj. Taki człowiek bluźni Duchowi Świętemu, naśmiewa się z Niego, z Jego pokornej pomocy, cierpliwości, łask, z ponawianych na różne sposoby nawoływań do nawrócenia. Te wezwania Duch Święty wytwarza albo bezpośrednio w sercu człowieka, albo kieruje przez innych ludzi, wydarzenia, okoliczności życia. Zatwardziały w złu człowiek wszystko to ciągle odrzuca, lekceważąc sobie okazywane mu Boże miłosierdzie. Swoją postawą bluźni Duchowi Świętemu. Źródło: teologia.pl

Rozważnie

Rozważmy zatem grzech i bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. I tak w jednym przekładzie czytamy: „ani w tym wieku ani w przyszłym”, czy też „NIGDY” jak zakładają inne tłumaczenia i nauki. Czy więc „wiek” rzeczywiście oznacza życie ziemskie i przyszłe, czy może czas, może nawet długi czas potrzebny do oczyszczenia, czas spędzony w czyśćcu lub na pokucie?

Tak z jednej strony mówi się, że grzech przeciwko Duchowi Świętemu nigdy nie będzie odpuszczony, z drugiej zaś, że brak wiary w miłosierdzie Boże to również grzech przeciwko Duchowi Świętemu – czy nie ma w tym sprzeczności? Bowiem skoro Jezus powiedział, że taki grzech nie będzie odpuszczony człowiekowi NIGDY, to nie ma co się łudzić, że kiedykolwiek będzie mu odpuszczony, bo byłoby to okłamywaniem samego siebie – czyż nie? Jednak w chwili, gdy mówimy o PEWNYM czasie spędzonym na pokucie lub w czyśćcu, to wtedy miłosierdzie Boże wprost nas dotyka, tak możemy wierzyć we własne zbawienie. A może grzechy te i bluźnierstwa należałoby sklasyfikować na te niewybaczalne nigdy i wybaczalne warunkowo, bo przecież jest różnica między tym co bluźni w pełni świadomie, a tym co nawet nie wie, że ów grzech popełnił. Może należy uwzględnić ponadto stan psychiczny i ewentualne zniewolenie diabelskie. Przestrzegam zatem używania „NIGDY”, bo wtedy już żaden człowiek nie mógłby się nawrócić, albowiem bez Ducha Świętego nie ma możliwości nawrócenia.

Największym i najcięższym grzechem przeciwko Duchowi Świętemu jest zupełne, świadome i stanowcze odrzucenie Ducha Świętego – apostazja. Podobny stan rzeczy możemy zaobserwować np. u Świadków Jehowy, którzy odrzucili istnienie samego Ducha Świętego, tak do rzadkości należą wśród nich nawrócenia, a kiedy już się zdarzy, to jest bardzo bolesne, bo wielki był grzech. Większość z nich umiera jednak bez Ducha, Ducha, w którym jest życie, a bez którego życia nie ma.

Nawrócenie jest łaską Bożą, daną od Ojca przez Syna w Duchu, bowiem bez Ducha nie może być nawrócenia. Czy więc gdy nawrócenie przyszło w Duchu, to czy człowiek taki jest skazany na śmierć drugą?

Pan Jezus wpierw mówi: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.

A następnie dodaje: Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym.” – lub „nigdy” (Mt 12:30-32)

Czy więc grzech ten może być odpuszczony jeszcze na ziemi, czy też nie, lecz może dopiero po długich cierpieniach w czyśćcu? Czy może czyściec nie wchodzi w rachubę, a wyłącznie wieczne potępienie – bo skoro nigdy, to nigdy?! No chyba że „WIEK” oznacza czas. A może gdy na Golgocie miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość coś się zmieniło? Może żal doskonały jest w stanie pokonać każdy grzech, tak jak na krzyżu miłosierdzie zwyciężyło nad sprawiedliwością?

Czy można zatem żałować grzechów popełnionych przeciwko Duchowi Świętemu i pokutować za nie? Czy może raczej nie należy żałować i pokutować za takie grzechy i bluźnierstwa, albo trzeba żałować lecz nie ma potrzeby pokutować za nie, bo zwyczajnie nie ma sensu skoro nie mogą być odpuszczone NIGDY? Albo jeśli ktoś popełnił takie grzechy i bluźnierstwa, a nawrócił się do Boga wierząc w Jego miłosierdzie, to czy wtedy wiara nie przerodzi się w naiwność? A skoro owe grzechy i bluźnierstwa nie będą mu odpuszczone nigdy, a człowieka czeka pewna śmierć, to czemu więc Duch Święty rozpala swą miłością takie serce pomimo wielu wypowiedzianych wcześniej bluźnierstw? Czyni to po to, by dać człowiekowi złudną nadzieję na życie wieczne? Czy może nawrócenie takie nie przychodzi przez Boga, a przez diabła? Bo to przecież diabeł mami człowieka, mami go właśnie przez złudzenia. Mówimy tu o Kościele Świętym – Jedynej Oblubienicy Chrystusa, Oblubienicy, która widać zapomniała o nadejściu Oblubieńca, albo znaków czasu nie dostrzega. A może zwyczajnie zasnęła? Któż wejdzie na ucztę, skoro zaproszeni zawiedli? Nie wiecie? Przeczytajcie i rozważcie to w swych sercach:

http://apostolus.pl/podroz-do-piekla-pelny-tekst/

Czy łaska nawrócenia nie jest już sama w sobie miłosierdziem Bożym?

Jeśli jednak można pokutować za grzechy i bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu, to czemu tego nie czynicie? Czy to właśnie nie Duch Święty jest obrażany najbardziej? Wielu mówi, że wierzy w Boga, wielu mówi o Jezusie, zaś Ten, przez którego poznajemy i Ojca i Syna Bożego, Ten, przez którego mamy wszelkie dary jest nie tylko odrzucany i najbardziej obrażany, lecz często w ogóle niedostrzegany. Skoro jednak uważamy, że nie ma sensu błagać o przebaczenie za grzechy i bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu, bo i tak wszystko na nic, to nie czyńmy tego, lecz czekajmy na śmierć łudząc się, że przyjdzie przebaczenie, które przyjść nigdy nie może, albowiem tak jest powiedziane : „NIGDY”.

Co zatem powiedział nam Pan Jezus, że NIGDY, czy może, że w czasie, długim czasie, a może na Golgocie coś się zmieniło gdy miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość? A może i jedno i drugie, w zależności od modlitwy, skruchy i żalu?

Przypowieść o czterech braciach

Oto ojciec czterech synów miał.
Trzech z nich sprzeniewierzyło się ojcu swemu, przeciw niemu wystąpili, bardzo ojca obrazili. Rozgniewał się ojciec na synów swych a gniew jego dotarł do nich.
Pierwszy syn, najmłodszy z czterech, nie przejmował się tym zbytnio.  Rzekł – nie pójdę do ojca mego, nie przeproszę go, niech się gniewa, nie obchodzi mnie nic to. I nie poszedł, nie przeprosił.
Drugi syn, nieco starszy od pierwszego, myślał sobie w duchu tak – rozgniewałem ojca swego, pójdą i przeproszę go, coby kary mi nie zadał a przynajmniej mniejszą dał. Poszedł więc i przeprosił ojca swego, by od kary się uchronić.
Trzeci syn, nieco starszy od drugiego, myślał sobie w pierś się bijąc – cóż ja głupiec uczyniłem ojcu memu?! Pójdę, błagał będę ojca mego i o litość prosił będę, by zlitował się nade mną i wybaczył mi niewdzięczność, żeby kary zadał mi. Poszedł więc do ojca swego ze skruszonym sercem swym prosząc go o przebaczenie, by wymierzył kare mu.
Czwarty syn, ten pierworodny, który wierny ojcu był tak powiedział w duchu swym – cóż uczynił ten mój brat umiłowany, najmłodszego w sercu miał. Poszedł więc do ojca swego prosząc ojca w słowa te – ojcze, brat ten mój najmłodszy z braci sprzeniewierzył tobie się. Proszę ciebie ojcze mój, wybacz wszystko bratu memu, przebacz proszę jemu, bowiem on dziś jeszcze nie wie, nie pojmuje co uczynił. Proszę ciebie ojcze mój, ukarz mnie za mego brata, ukarz mnie za niego i wychłostaj mnie, uczyń ze mną tak jak zechcesz, ale przebacz memu bratu, proszę ciebie ojcze nasz.

Który z synów podobał się ojcu? Któremu synowi zostało darowane?  Który z synów wyznał żal doskonały, a którego ofiara była doskonała?

Czy jeśli do was przyjdzie dziecko wasze za swojego brata czy też siostrę prosić, czyż NIE WZRUSZY SIĘ SERCE WASZE, choć niedoskonała jest miłość wasza? To cóż dopiero Ojciec nasz , który jest w niebie, który jest miłością doskonałą.

Jedno jest pewne, kto grzeszy i bluźni przeciwko Duchowi Świętemu oddala Boga od swojego serca, tak swoje nawrócenie, a jeśli by umarł w takim stanie, to nie ma dla niego ratunku, albowiem największy to z grzechów – śmiertelny.

Jeśliby jednak nawrócił się kto przez łaskę Bożą, czy tym samym nie dostąpił już miłosierdzia Boga? Czy mimo wszystko podlega śmierci wiecznej nawet jeśli wytrwa w tej łasce do końca swych dni, pomimo szczerego żalu i pokuty? Czy może nie podlega już najwyżej karze jaką jest wieczne potępienie, lecz raczej karze zależnej od szczerości , skruchy, żalu i pokuty za swoje czyny? Bowiem jeśli taki człowiek podlega śmierci wiecznej, to po cóż byłaby ta łaska?

Bóg nam zesłał swego Ducha, by nas wzywał do wiary i umacniał w wierze, by nas doprowadził tam, skąd zastał posłany, do Ojca przez Syna, a ten pozna Syna, komu Ojciec Go okaże przez Ducha.

Lecz czy my Go słyszymy, albo czy słuchamy? Wielu powie tak i owszem, to On nas prowadzi! Skoro tak, to czemu Kościół jest w ruinie? Dlaczego nie ma powołań kapłańskich? Czemu ludzie od Kościoła odchodzą?

Dzieje się tak przez grzechy i bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu i to nie tylko popełniane przez wiernych, ale przede wszystkim przez kapłanów, w szczególności biskupów. Najczęstszymi zaś są trzy, świadome odrzucenie Ducha Świętego, wiara w miłosierdzie Boże bezczelnie grzesząc (największy i najbardziej popularny grzech wśród kapłanów) oraz odkładanie swojego nawrócenia na później – ten przedstawiony przez papieża Franciszka powyżej.

Doskonałym przykładem zatwardziałości serca spowodowanym przez grzechy przeciwko Duchowi Świętemu jest jeden z bohaterów znanego dokumentu Tomasza Sekielskigo: „Tylko nie mów nikomu”. Ksiądz pedofil Jan A., bohater będący można by powiedzieć przy końcu swojej ziemskiej wędrówki spotykając się z jedną ze swoich ofiar sprzed lat mówi: Ale objaw jakiejś takiej miłości ojcowskiej się odezwał….A potem to się przerodziło w ten…pociąg taki…fizyczny jakiś.”

Dalej mówi: „Pan Bóg jest sprawiedliwy i tej sprawiedliwości się boję…strasznie…strasznie…”

Następnie ksiądz myślał o jakiejś rekompensacie, aż w końcu wyraża swój żal i przeprasza swą ofiarę prosząc o wybaczenie. Bardziej jednak myśli o karze jaka go czeka, niż o bólu jaki sprawił swym ofiarom.

Czy ten ksiądz okazał prawdziwy żal, żal doskonały przepraszając i prosząc o wybaczenie jednocześnie próbując znaleźć dla siebie usprawiedliwienie? Czy może przeciwnie, uczynił to ze strachu przed Bożą sprawiedliwością i karą za swoje czyny, karą, której słusznie się spodziewa, a o której zapominał przez całe swoje życie licząc na miłosierdzie Boże. Skrzywdził przecież nie tylko te dzieciaki, te serca, tych ludzi, zhańbił przybytek Boga, cały Kościół Święty, odrywając od niego tysiące dusz. A nie on jeden.

To nie jest osąd z mojej strony, gdyż Sąd do Boga należy, Boga miłosiernego ale i sprawiedliwego. Jest to przedstawienie faktów a zarazem pytanie, które wam stawiam bracia, a brzmi ono: Czy można pokutować za grzechy i bluźnierstwa popełnione przeciwko Duchowi Świętemu?

Tak ten, co dziś naucza, powołując się zwykle na Ducha Świętego mówi do homoseksualisty: „Bóg stworzył cię gejem i takiego cię kocha. Twoja seksualność nie ma dla niego znaczenia” – nie wyjaśniając mu istoty grzechu w którym tkwi.

Idąc zatem śladami nauki papieża Franciszka powinniśmy przyjąć, że Bóg stworzył ks. pedofila i właśnie takiego go kocha. Mamy Panu Bogu podziękować?

Czy to na pewno głos Ducha Świętego? Pan Jezus powiedział: „Po owocach ich poznacie”

Jakie mamy tego owoce? Ano a takie, że papież uświęcił grzech sodomski, który jest obrzydliwością dla Boga . Giną setki tysięcy ludzi wierząc, że to co czynią jest wolą Bożą, że jest dobre, bo przecież sam papież im błogosławi.

Jakby tego było mało, dodał innym razem (Franciszek): Homoseksualiści są dziećmi Bożymi i mają prawo do rodziny. Nikt nie powinien być z tego powodu odtrącany i upokarzany. Pary homoseksualne zasługują na prawną ochronę dla swoich związków.

I co się dzieje? Zamiast napomnień i pokuty za te herezje i dziesiątki innych następuje cisza, cisza, cisza, albo nieudolna obrona Watykanu: „Jest oczywiste, że papież Franciszek odnosił się do pewnych przepisów państwowych, ale na pewno nie do doktryny Kościoła, którą wielokrotnie potwierdzał na przestrzeni lat” – czytamy w piśmie, a Kościół się wali jak i świat cały.

Oczywistym jest, że papież nie powiedział by homoseksualistom dawać śluby kościelne, bo nie jest przecież głupcem, wie doskonale że wyjechałby z Watykanu na taczkach. Woli iść okrężną drogą, bezpieczniejszą, wysyłając w świat swoje błogosławieństwo dla tych związków. Katolickim parom złożonym z kobiety i mężczyzny mówi się o związku sakramentalnym a homoseksualnym o cywilno prawnym. Bardzo ciekawe podejście, czysto ewangeliczne.

No cóż, widać Ekscelencje nie wyciągnęli wniosków z zamiatania pod dywan. Kiedy czara goryczy się przeleje ruszą taczki na Watykan.

Do wzięcia Chrystusowego Krzyża można zmusić człowieka, tak jak Szymon Cyrenejczyk został zmuszony. Do pokuty nikt nikogo zmusić nie może jeśli sam jej nie chce, tak i ja nikogo nie zmuszę. A nawet gdybym mógł, to czy taka pokuta podobałaby się Bogu?

Ci błogosławieni przez Franciszka bluźnią całemu niebu i bezczeszczą kościoły wołając „aborcja na życzenie”, „równość i tolerancja” – tolerancja wszystkiego prócz Boga. Człowiek z czasem zapomina, lecz Pan Bóg nie zapomina, grzechy przez żal i pokutę mogą być odpuszczone człowiekowi, oddalone jak wschód od zachodu a kary nawet darowane, częściowo lub w całości, lecz nie będą nigdy zapomniane. Jednak najpierw musi być żal, skrucha i pokuta a nie wyciszanie jakby nic się nie stało choć słyszą to wszyscy – to okopy dla zła.

A jałmużnik papieski kardynał Konrad Krajewski wyznaje: Kiedyś byłem świadkiem, jak papież Franciszek mówił do księży: „Czasem jesteś najważniejszy w kancelarii. Przychodzi kobieta z dzieckiem i mówi: »Proszę księdza, chcę ochrzcić dziecko«. Ksiądz nigdy w życiu jej nie widział i zaczyna rozmawiać, wypełniając jakiś formularz. Pyta: »Imię ojca?«. A ona: »Nie wiem, kto jest ojcem«. »Jak to nie wiesz, kto jest ojcem?!«. »Nie wiem«. Bo skąd prostytutka ma wiedzieć, kto jest ojcem?” Papież dodał: „I właśnie tak kończy się nadzieja na chrzest. Bo synod diecezjalny, bo prawo…. A przecież przyszła do ciebie błogosławiona, jeśli nie święta. Modlimy się o zachowanie życia od poczęcia do śmierci, a przecież mogła zabić. Nie zabiła, przyszła. Co by zrobił Jezus? Co by zrobił Jezus?! Trzeba było spytać: Masz pieniądze na pieluchy? Kupić ci wózek? I powiedzieć: Ochrzczę w tę niedzielę. Przyjęcie będzie na plebanii”. Tak, trzeba się narazić. Ewangelia nieraz bardzo kosztuje, jest piękna jak wiosna, ale nieraz ciężka jak krzyż.

Faktycznie, Ewangelia według Franciszka wygląda jak wiosna – Wiosna Biedronia. Zaś świętą już jesteś, wystarczy tylko, że nie zabijesz swojego dziecka.

Co by powiedział Jezus tej prostytutce? Myślę, że powtórzyłby wcześniejsze swoje słowa: „I Ja cię nie potępiam. Idź, a nie grzesz więcej”.

Według Franciszka jednak to chrzcić wszystkich, błogosławić parom homoseksualnym, dawać komunie rozwodnikom, bo wszyscy to błogosławieni i święci.

Franciszek to największy zabójca w dziejach ludzkości – zabójca dusz!

To człowiek, co pod pozorem wielkiej miłości zabija, to człowiek, który zbratał się z grzechem, to człowiek co uświęcił grzech.

Ja mówię: szanujcie sakramenty święte, bo to wielkie dary Boże, szanujcie Kościół Święty, szanujcie naukę Jezusa Chrystusa, szanujcie Ewangelie Bożą, błądzących pouczajcie i módlcie się za nich a nie uświęcajcie grzechu.

Pan Jezus nie po to jadał z celnikami, by im się przypodobać, nie dlatego, że zachwycał się ich życiem, lecz po to, by ich odwieść od grzechu.

Chrzest Święty, tak z wody jak i z Ducha był udzielany tym, co wyznawali swe grzechy i żałowali ich. Chrzest Święty był udzielany tym, co mieli pragnienie zmiany swojego życia, życia z Chrystusem i w Chrystusie, a nie dlatego, że tak wypada, taka tradycja albo takie wymagania społeczne. Chrzest Święty to wyrzeczenie się grzechu i szatana, który do grzechu prowadzi. Chrzest Święty zobowiązuje do walki z grzechem, a nie uświęcania grzechu. Jeśli więc wspomniana przez papieża Franciszka prostytutka się nawróciła porzucając grzech, to chrzest jej dziecka jest wielką radością dla całego Kościoła, jeśli zaś nie, jest to świętokradztwo, jest to bezczeszczenie tego świętego sakramentu, bowiem w samym założeniu następuje sprzeczność. Obłudą jest wyrzekanie się grzechu świadomie w nim pozostając. Czy Jan, który chrzcił wodą lub Chrystus dający Ducha Świętego czynili to po to by uświęcić grzech, czy może po to by grzech zwyciężyć? Chrzest Święty to przyjęcie Słowa, albowiem Duchem jest Słowo. Porzuć grzech, a otwórz się na Słowo, tak Duch gościł będzie w twoim sercu.

A czy różnorodność religii to mądra wola Boża jak twierdzi Franciszek (Abu Zabi)? Skoro tak, skoro nie ma żadnego znaczenia jaką wyznaje religie i w jakiego boga czy bogów wierzę, to po co narodził się Chrystus, po co cierpiał, po co umarł, po co Zmartwychwstał, po co głosić Ewangelię Bożą, no po co się pytam, storo to nie ma dla Boga żadnego znaczenia w co ja wierzę, bo to wszystko to mądra wola Boża?!

A czy różnorodność płci bez określenia kobiety i mężczyzny to też mądra wola Boża jak twierdzi Franciszek (Abu Zabi)? Skoro tak, to znaczy że LGBT i płcie kulturowe, których jest już około sześćdziesięciu to wielki Boży plan, mądra wola Boża?!

A czy papież Franciszek wypełnił wolę Bożą wprowadzając do przybytku Boga pogańskie bóstwa pachamamy? Czy to też jest mądra wola Boża?!

Pokutować czy nie?

Biorąc za przykład wskazany przez Franciszka grzech przeciw Duchowi Świętemu, który to nigdy nie może być odpuszczony pytam was teologów:

„Bluźni Duchowi Świętemu ten, kto swoją upartą postawą przeszkadza Mu w doprowadzeniu do szczerego nawrócenia serca”

Czy papież Franciszek jest już umarły i wiecznie potępiony, skoro pomimo napomnień tkwi w swojej zatwardziałości serca głosząc zgubne nauki?

A może moich napomnień nie słyszy, a nie ma nikogo kto by go napomniał, potrząsnął i wezwał do nawrócenia?

Czy należy się w ogóle za niego modlić, skoro grzech przeciw Duchowi Świętemu nie może być odpuszczony NIGDY?!

Czy może warto pokutować i błagać Boga o łaskę nawrócenia dla papieża?

Papież Franciszek bezustannie wspomaga ubogich pokazując jaki jest dobry, to czyny chwalebne. Pytanie tylko, czy daje ze swego?

Naprawdę nie zazdroszczę temu człowiekowi chwili gdy ujrzy ile to dusz posłał na zatracenie poprzez swoje heretyckie nauki. No chyba, że się nawróci, może ktoś go napomni albo pokutował będzie, no ale czy jest sens skoro jest już umarły? Nie zazdroszczę tym wszystkim, co w tym biorą udział, co dusze ludzkie na pewną śmierć skazują Ewangelie Bożą wypaczając.

A może się lękacie bracia, bo papież nie może przyznać się do błędu coby dogmat o nieomylności papieża nie został podważony?

Każdy człowiek jest omylny, tak i papież jest, tak jak i św. Piotr był głosząc błędne nauki a św. Paweł go pouczył na dobrą drogę kierując «Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?» (Gal 2, 11-14). – na tym polega ten dogmat, na Opatrzności Bożej. Nie może być podważony nigdy, gdyż w Duchu Świętym nie ma kłamstwa, a Opatrzność Boża trwa, trwa dopóty, dopóki przed Ewangelie się nie wychodzi i przed Ducha i napomnień swych braci słucha. Tak i teraz trwa.

Aby człowiek był nieomylny musiałby trwać bezustannie w Duchu Prawdy jak Pan Jezus trwał, co jest niemożliwe albowiem Pan Jezus trwał w Duchu gdyż z Ducha został zrodzony, Ducha, z którym jest jednością w Ojcu, Ducha, który od Ojca i Syna pochodzi, Ducha, którego nam posłał – Tajemnica Trójcy Świętej. Człowiek może być w Duchu Świętym jedynie przez jakiś czas, dłuższy lub krótszy, reszta to podążanie za Duchem, za głosem Boga. Dogmat o nieomylności jest prawdziwy jak i pozostałe choć jest warunkowy, polega na podążaniu za Duchem w zgodzie ze Słowem Bożym – to Opaczność Boża. Gdyby człowiek był bezustannie w Duchu nie byłoby w nim grzechu, jak nie było grzechu w Chrystusie, tak i Matce Jego Maryi, która bez grzechu pierworodnego została poczęta w Duchu, w pełni przyjmując Ducha: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego”

Kościół Święty to nie Kościół wszystkich świętych, lecz wszystkich tych co zmierzają ku świętości, świętości w Chrystusie.

Pytam zatem was teologów: Czy należy pokutować za grzechy i bluźnierstwa popełnione przeciwko Duchowi Świętemu, czy też nie należy?

Jeśli tak, to pokutujcie, a jeśli nie, to czekajcie na śmierć.

Wiecie Ekscelencje dlaczego nie jesteście w stanie podjąć pokuty? Właśnie przez grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, gdyż zatwardzają one wasze serca. Jednak będziecie pokutować gdy się zorientujecie, że to wami będzie wybrukowane piekło. Nie będziecie tego czynić z miłości do Boga i żalu, lecz ze strachu przed gniewem Bożym i śmiercią. Co prawda pokuta już była, za Kościół, tak oczyszczony będzie z padliny, a sępy niech się żywią puki mają co jeść. Oczyszczony będzie Kościół ze zboczeńców, biznesmenów i karierowiczów i bluźnierców oraz wszelkiej plewy, albowiem trwa sąd i przyjdzie sprawiedliwość. Ujrzycie gniew Boży, już go widzicie, przez zatwardziałość serc waszych. Będziecie wzywać Maryję – na ratunek. Przyjdzie wtedy gdy zrozumiecie, gdy pojmiecie coście uczynili. Ujrzycie wtedy „MIECZ”, który wbiliście Jej w serce bluźniąc przeciw Bogu, przeciw Duchowi, który został wam posłany, Ten, którego tak znieważacie. Znieważając Ducha Świętego znieważacie tak Ojca w niebie, jak i Syna Bożego z Ojca w Duchu zrodzonego. Miłosierdzie będzie dla tych co otworzą swe serca i żal szczery wyznają – reszta zginie. Lecz czyje serce będzie do tego skłonne? Ja nie wiem, a wy wiecie?

W ostatnich dniach słychać jakby echo papieża Franciszka odbijające się po kościelnych murach: „Ponawiam apel do decydentów politycznych i sektora prywatnego o podjęcie odpowiednich środków w celu zapewnienia dostępu do szczepionek przeciw COVID-19 i podstawowych technologii potrzebnych do pomocy chorym i tym wszystkim, którzy są najubożsi i najbardziej wrażliwi” – zakończył hierarcha.

Przecież szczepionki są darmowe a szczepienia dobrowolne, w odpowiednio zaplanowanej kolejności, zgodnie z własnym sumieniem „Każdy człowiek ma prawo do dobrowolności realizacji szczepień” – zaznaczył Episkopat. Czy może się mylę? Ciekaw jestem tylko jak wybrzmi echo w kościelnych murach gdy wszyscy zaszczepieni będą nosić opaski (bransoletki) na prawym nadgarstku. Jak wtedy wybrzmi echo?

Watykańska Kongregacja Nauki Wiary 21 grudnia orzekła, że kiedy nie są dostępne szczepionki przeciwko Covid-19, niebudzące zastrzeżeń etycznych, „jest moralnie dopuszczalne stosowanie szczepionek, które wykorzystały linie komórkowe z abortowanych płodów w procesie badawczym i produkcyjnym”- Episkopat.

Tak więc w świetle nauki Kościoła katolik przyjmujący szczepionkę powstałą na bazie abortowanych płodów nie popełnia grzechu jeżeli nie ma do dyspozycji innych możliwości. Zupełnie czym innym jest kwestia sumienia, które pozostaje sprawą indywidualną każdego człowieka.

W ostatnich dniach można było też usłyszeć:

Pamiętajmy zawsze o tym, że przegrana w walce duchowej jest dziś o wiele groźniejsza niż porażka w zmaganiach z koronawirusem”

„Życie wieczne jest bezwzględnie na pierwszym miejscu”

Gdyby Kościół skoncentrował się tylko na zabezpieczeniu zdrowia i życia doczesnego wiernych, stałby się jedną z instytucji pozarządowych

Mądrość bowiem, której nas uczy Chrystus, polega na utrzymaniu z żelazną konsekwencją takiej hierarchii wartości, w której życie wieczne jest bezwzględnie na pierwszym miejscu zawsze i wszędzie”

Wiecie czyje to słowa? Podpowiem, ano tego co wyrzucił z kościoła wodę święconą a komunie świętą zalecił podawać na rękę, to głos tego, co zachęcał do skorzystania z udzielonej dyspensy i pozostania w domach. Jakże słowo rozminęło się z czynem.

Gdzie jest woda święcona Ekscelencjo Stanisławie Gądecki?

Proszę was bracia, odpowiedzcie na te pytania jakie dziś zadałem, odpowiedzcie całemu ludowi – publicznie.

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

P.S. Jak wam się podobała bracia tegoroczna bożonarodzeniowa szopka na placu św. Piotra w Rzymie – czyż to nie prawdziwa szopka? A może na końcu czasu to nie Pan Jezus przyjdzie, lecz przylecą kosmici?

I jeszcze jedno słowo do Rzymian: Skoro oddajecie hołd złotemu pomnikowi Molocha (szatana), to nie dziwcie się temu co do was przychodzi. Jeśli kultywujecie boga śmierci to będziecie mieli śmierć. Nie oczekujcie żalu i współczucia. A tak na marginesie, polskim dzieciom to święty (Mikołaj) nosi prezenty a nie czarownica – taka tradycja.

Wystawa Molocha (szatana)w Rzymie:

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

ZAPROSZENIE

Zaproszenie

Świętej Bożej Rodzicielki Maryi obchodzimy w Kościele Katolickim 1 stycznia (Nowy Rok). To szczególny dzień dla Kościoła, tak i dla mnie. To dzień, w którym trzęsie się całe piekło a diabeł wpada w furie – przekonałem się o tym dwukrotnie. Tak będzie i jutro.

Pragnę zaprosić właśnie w tym dniu wszystkich katolików co wierność swą Chrystusowi zachowali do wspólnej modlitwy za Kościół Święty oraz byśmy wspólnie, wszyscy razem ofiarowali Komunie Świętą (godnie) za nasz umiłowany Kościół, przepraszając Boga za grzechy popełnione w Kościele przeciwko Duchowi Świętemu. Zachęcam również do odmówienia Różańca Świętego w tej intencji.

Przyjmując Komunie Świętą módlmy się w te słowa:

Do Pana Jezusa – Jezu, miej miłosierdzie dla Kościoła swego

Do Najświętszej Maryi Panny – Matko, przyczyń się za nami

Kamil Stanisław Banasiowski 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Szatan śpiewa kolędy w kościele

Szatan śpiewa kolędy

Pytam was biskupów, was kapłanów: Czemu nie szanujecie swojego Kościoła? Dlaczego pozwalacie by bluźniercze pyski wylewały swoją obłudę przed Najświętszy Sakramentem? Jak chcecie być szanowani, skoro sami się nie szanujecie, skoro sami nie macie szacunku do przybytku Boga?

Jak to jest, że te plugawe gęby co na ulicach bluźnią Imieniu Boga, bezczeszczą kościoły wykrzykując „aborcja na żądanie”, dziś wyśpiewują kolędy w kościołach. Czyja obłuda jest większa, ich czy wasza?

Aktorka i prezenterka telewizyjna Barbara Kurdej-Szatan zdecydowanie wyrażała swoje poparcie dla strajków aborcyjnych. W święta Bożego Narodzenia gwiazda udzielała się w kościele, śpiewając kolędy o narodzeniu Jezusa.„Źrodło tvp.info

Szatan na ulicy
Szatan w Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej w Mariańskim Porzeczu

To wy obłudnicy wpuściliście szatana do kościoła. Oto idę, zatrzęsie się Polska ziemia!

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Bestia

Ap13 „5 A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy
.
6 Zatem otworzyła swe usta dla bluźnierstw przeciwko Bogu,
by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi, i mieszkańcom nieba.”

A kto zechce liczyć, niechaj policzy ile jej (bestii) jeszcze czasu zastało.

Dodatek świąteczny „WO” do Gazety Wyborczej – Matka Boska zwolenniczka aborcji

Do dwóch biskupów

Co robimy Ekscelencje? Idziemy do lasu na opieńki, pozwy sądowe, czy może napełniamy kropielnice i pokutujemy?

Dwa dni temu (27/28 grudnia godz. 4.04) Św. Jan Paweł II powiedział mi we śnie: „Już nadchodzi”- „Już się zbliża”. Pisał też coś na kartce, nie wiem co, nie pokazał mi. Był bardzo poważny i przejęty.

Kwadrans później Pan Jezus potwierdził słowa Jana Pawła II – tyle wiem.

13

P.S. Napełnijcie w Kałkowie kropielnice – w niedziele były puste!

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Lisy – fałszywi prorocy

Przeciw fałszywym prorokom

13 1 Pan skierował do mnie te słowa: 2 «Synu człowieczy, prorokuj przeciw prorokom izraelskim, prorokuj i mów do tych, którzy prorokują we własnym imieniu: Słuchajcie słowa Pańskiego: 3 Tak mówi Pan Bóg: Biada prorokom głupim, którzy idą za własnym rozumieniem, a niczego nie widzieli. 4 Jak lisy wśród ruin, takimi są twoi prorocy, Izraelu. Księga Ezechiela

Dzień Syna Człowieczego
22 Do uczniów zaś rzekł: «Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. 23 Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „Oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi! 24 Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Łk13, 22-24

Tak jak ziemia izraelska świadczyła o przyjściu światłości, tak ziemia polska zaświadczy o światłości.

Przeto, że fałszywych proroków słuchacie, a świadectwa moje odrzucacie wyjdę w drogę, bowiem kończy się już czas jaki Matka wam wyprosiła. Słuchacie tych, co nigdy Boga nie słyszeli, ani nie widzieli, a nie możecie usłyszeć tego, który jest Jego świadectwem, tego co poznał i Ojca i Syna i Ducha właśnie po to by wydać o Nim świadectwo, bowiem tak Pan Bóg postanowił.

Oto ja, syn posłany dla Kościoła Świętego zwracam się dzisiaj przeciwko prorokom, a Bóg o mnie świadczył będzie. Kiedy wejdę do kościoła, a zastanę suche kropielnice, zaprawdę powiadam wam, mojej śmierci będziecie pragnąć. Kiedy wejdę do kościoła, a dłoń moja nie dotknie błogosławionej wody, a duch mój nie dozna rozkoszy, gromy na was spadać będą jakich jeszcze nie widziano, a świat cały będzie patrzył, jak na izraelską ziemie.

Od lat już kilku ostrzegałem i prosiłem, i świadectwa wam dawałem, lecz na nic wszystko to się zdało. Tak skończyły się błagania, teraz czas jest na boleści.

Fałszywi prorocy

Słyszeliście z Ewangelii: Łk 23 Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „Oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi!

Nie rozumiecie?! Naprawdę nie rozumiecie kim oni są?! To są ci, za którymi biegacie, których słuchacie, to wszyscy ci, którzy mówią, że z nimi jest Jezus, a wszystko co czynią, to niby dla Niego, w obronie Jego.

Przy każdym z nich tworzą się grupy i wspólnoty, a wszystkie niby w Imię Jego. Tak dzielą Kościół Święty na kawałki. Jedni idą za ks. Natankiem, drudzy za ks. Chmielewskim, trzeci jeszcze za innym. Powstają niezliczone wspólnoty mówiące, że u nich jest Chrystus, albo Maryja. Nazywają się rycerzami lub wojownikami Chrystusa albo Maryi. Mówią, że walczą o Kościół, że walczą o Chrystusa. Jeszcze inni przemawiają z Jasnej Góry – biskupi, politycy, a wszystko niby dla dobra Kościoła. To są właśnie fałszywi prorocy, ci, którzy zwodzą Lud Boży, ci, którzy zwiedli wielu kapłanów: „Oto tam” lub: „Oto tu”

Nie taka jest wola Boża! Wolą Bożą jest pokuta, prawdziwa pokuta w jedności Kościoła. Oni dzielą Kościół Święty, poróżniają kapłanów i cały lud. Sieją zamęt, tworzą chaos, dziesiątkują Kościół Święty zwodząc tłumy. Ludzie są zdezorientowani i pytają swych kapłanów: Kogo słuchać, Chmielewskiego czy Natanka, Iksińskiego czy Rydzyka – „Oto tam” lub: „Oto tu”. Różne słychać odpowiedzi, a w zasadzie wszystkie. Tak Kościół traci ducha i autorytet.

Słyszałem też głosy mówiące, co chcą biskupów wywieść na taczkach. Co prawda wielu na to zasługuje, szczególnie dwóch na szczycie, lecz nie czyńcie tego, Pan Bóg sam wymierzy im sprawiedliwość, WY SIĘ ZA NICH MÓDLCIE I POKUTUJCIE W JEDNOŚCI Z KOŚCIOŁEM ZA GRZECHY POPEŁNIONE PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU – W JEDNOŚCI ZE ŚWIĘTYM KOŚCIOŁEM – JEDYNĄ OBLUBIENICĄ CHRYSTUSA. Amen.

Kiedy biskup traci autorytet, autorytet traci cały Kościół Święty i zapada mrok, a kapłani i wierni potykają się we mgle. To nie o. Rydzyk ma być głową Kościoła w Polsce, choć chwalebne są jego dzieła, to nie ks. Natanek ma być głosem Boga, to nie ks. Chmielewski ma formować legiony w obronie Kościoła, to nie jakiś Iksiński ma prowadzić lud w ciemnościach, nie jest to także moją rolą. Jest to zadanie dla Prymasa Polski i Episkopatu, którzy prowadzą, lecz ku przepaści.

Wolą Bożą było, by biskupi wzięli na swe barki krzyż pokutny i pokutowali za grzechy popełnione przeciwko Duchowi Świętemu, tak za nimi poszedłby cały lud. Lecz oni odrzucili ten Krzyż Chrystusowy, tak przyszło co przyszło, a to dopiero początek. To była ostatnia szansa przed uwolnieniem tego, co dziś nad emocjami panuje. To nie są oskarżenia, lecz świadectwo dla wszystkich, że mówię prawdę. Sami ich zapytajcie.

Oto ci biskupi do których pisałem, ci, co odrzucili Chrystusowy Krzyż, bo nie uwierzyli: Jorge Mario Bergoglio, Henryk Tomasik, Andrzej Czaja, Piotr Libera, Romuald Kamiński, Edward Dajczak, oraz Wacław Depo, który był ostatnim wezwaniem Maryi.

Wolą Bożą jest jedność w modlitwie i pokucie, nie zaś podział i bieganie „Oto tam” lub: „Oto tu”.

Wzywam zatem Prymasa Polski ks. abp. Wojciecha Polaka oraz Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ks. abp. Stanisława Gądeckiego do pokuty za cały Kościół Święty, za grzechy popełnione przeciwko Duchowi Świętemu. Uniżcie się przed Bogiem i całym Ludem Bożym prosząc o przebaczenie. Weźcie na swe barki krzyż pokutny, na którym spoczną grzechy Kościoła. Idźcie na ulice miast, miasteczek i wiosek, idźcie nie bacząc na własne życie, idźcie w samotności, idźcie zanim nastanie prawdziwa ciemność.

Jezu, miej miłosierdzie dla Kościoła swego.

Matko, przyczyń się za nami.

Wszyscy zaś, co prawdziwie miłują Kościół Święty, niech będą jednością w tej pokucie i w modlitwie. Niech wezmą na swe barki ten krzyż pokutny i pokutują, za pasterzy i za cały Kościół Święty, również za tych co wołają Barabasz. Pokutujcie wszyscy za grzechy popełnione przeciwko Duchowi Świętemu, tak wielu będzie zawstydzonych, a wy doznacie spełnienia w Chrystusie. Podźwigajmy wszyscy ten krzyż, krzyż, co przygniótł Chrystusa, pomóżmy wstać Jezusowi, pomóżmy Mu się podnieść. Jakże słodkie to jarzmo, jakże słodkie.

Dzień Syna Człowieczego

25 Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. 26 Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: 27 jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. 28 Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; 30 tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.
31 W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. 32 Przypomnijcie sobie żonę Lota. 33 Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. 35 Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona»6. 36 Pytali Go: «Gdzie, Panie?» 37 On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy». Łk13, 25-37

Ja nie jestem światłością, lecz tym, co zaświadcza o światłości jak i Jan zaświadczał, Jan, któremu nie jestem godzien rzemyków u sandałów zawiązać. Nie jestem też prorokiem, chociaż prorokuje, a każde wypełnia się w czasie, krótkim czasie. Jakiż to prorok patrzył na swoje proroctwa? Ja jestem świadectwem, świadectwem Boga Żywego, i Ojca, i Syna, i Ducha Bożego. Zaświadczam też o ciemności, bo i ciemność poznałem, tak jak chciał Bóg, tak jak mi dane było. Ja jestem świadectwem, i Boga, i diabła, a panem moim i bratem moim i przyjacielem moim jest Ten, co z Ojca został zrodzony przed wszystkimi wiekami, Ten, co począł się z Dziewicy i Ducha Świętego – Jezus, Syn Boży i Syn Człowieczy. A imię moje trzynasty, jak rozdział, jak czas, jak dzień, jak data, jak obraz, jak Maryja – takie jest moje imię.

Ja widziałem to co przyjdzie w czasie i na końcu czasu, wy dopiero to ujrzycie. Skończy się trzynasty rozdział, już niebawem. Ratunek macie w Maryi.

Napełnijcie kropielnice, cobym suchej nie zastał.

Suche kropielnice: ?

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

P.S. Popatrzcie na te kraje, gdzie Komunia Święta była podawana na rękę i na stojąco. Tam już nie ma Kościoła.

Do trzech kapłanów: S+D+J

Bracia moi, pamiętacie nasze spotkanie, wtedy gdy Wam mówiłem o przyjściu Pana Jezusa, o zbawieniu i o mieszkaniach w domu Ojca?

Pamiętacie jak Wam mówiłem o tym, co na uwięzi był, a imię jego Emoc, i że wkrótce zostanie z uwięzi spuszczony, a cały świat ujrzy jego potęgę?

Pamiętacie Bracia moi, że gdy półsieroty na ulice wyjdą i zwodzić ludzi będą, to wtedy możecie mówić, a głos Wasz będzie słyszany po krańce ziemi?

Półsieroty to ci, co Matki nie mają, a ojcem ich jest diabeł – ale Wy już wiecie, prawda?

Pierwszy i drugi niech świadczy o trzecim, trzeci i pierwszy o drugim, drugi i trzeci o pierwszym – tak wypełni się słowo.

Niech Wam Pan Bóg błogosławi, Ojciec, Syn i Duch Święty, a Maryja będzie z Wami.

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Tęczowa aureola

Wierzy w Boga, więc przyniósł obraz Maryi na Marsz Równości. Teraz ścigają go prokuratorzy Ziobry – tak zaczyna się artykuł na jednym z lewackich portali.

„Michał Goworowski przyniósł w 2019 roku na częstochowski Marsz Równości obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli. Chciał w ten sposób zademonstrować jedność walki o równość i wspólnoty wierzących, do której się zalicza. Śledczy przez ponad rok „pracowali”, aż w końcu stworzyli akt oskarżenia.”

Już nawet wierzący Polacy nie mogą czuć się bezpiecznie w Polsce rządzonej przez Prawo i Sprawiedliwość. Wystarczy, by swoją wiarę chrześcijańską rozumieli inaczej niż brunatniejące kręgi katolicko-narodowe. Przekonał się o tym Michał Goworowski, działacz na rzecz praw człowieka, który w maju 2019 roku na Marszu Równości w Częstochowie postanowił zaprezentować dwie ważne dla siebie wartości: wiarę i poparcie dla praw osób LGBT. Na pochodzie pojawił się z obrazem Matki Boskiej otoczonej kolorami tęczy. Źródło: Strajk.eu

Do Michała Goworskiego

Młody człowieku, podajesz się za katolika wierzącego w Boga, a nie pojmujesz co uczyniłeś. Dzisiaj otrzymałem zawiadomienie o przesłaniu aktu oskarżenia z prokuratury w Częstochowie – jako pokrzywdzony w tej właśnie sprawie. Bardzo się cieszę, że moje zeznanie zostało uwzględnione, a Ty staniesz przed sądem za czyn który popełniłeś. To nie prokuratorzy pana Ziobry doprowadzili Cię przed sąd, lecz tacy ludzie jak ja, ludzie, którzy nie pozwolą bezcześcić żadnych świętości.

Nie przyszło mi łatwo postawić Cię przed wymiarem sprawiedliwości, bowiem mój syn będąc w podobnym wieku uczynił podobną rzecz, a nawet gorszą. Nie jest moim zamiarem, by kogokolwiek karać, moim zamiarem jest, by nikt nie czół się bezkarnie. Wolałbym, abyś zrozumiał zanim będzie za późno.

Bycie katolikiem i rzekoma wiara w Boga to za mało. Dzisiaj ci, co nazywają siebie katolikami, wierzącymi, ci właśnie bezczeszczą świątynie, bluzgają, nakłaniają do zabijania nienarodzonych dzieci i twierdzą, że wszelkie dewiacje i zboczenia to dary Boże. Człowiek prawdziwie wierzący, katolik, przyjmuje w pełni Naukę Chrystusa, która jasno określa co jest dobre, a co złe. Nie ma tu miejsca na własną interpretację i zakłamanie, nie można też wybiorczo jej stosować dla własnych potrzeb, wedle upodobań. Zaprawdę lepiej byłoby dla człowieka bycie ateistą, niżeli fałszywym katolikiem.

W moim zeznaniu szczegółowo wyjaśniłem dlaczego tęczowa aureola jest bluźnierstwem i profanacją świętości – wszystko w aktach sprawy. Dziś tylko powiem, że aureola jest symbolem czystości i świętości, ta zaś tęczowa jest symbolem grzechu i dewiacji. Matka Boska nie jest matką grzechu, lecz Panną Czystą, Niepokalaną, do której uciekają się grzesznicy żałujący swoich czynów. Mam nadzieję, że kiedyś zdołasz to zrozumieć. Niech Ona, Bogurodzica, Panna Czysta, Maryja, pomoże Ci w tym.

Niech Ci Pan Bóg błogosławi, Ojciec, Syn i Duch Święty – byś zrozumiał.

Będę się za Ciebie modlił

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Papież Franciszek – nawrócenie

Papież Franciszek dziś na Twitterze napisał, że nawrócenie jest łaską, o którą należy prosić Boga z mocą i zostawić to co fałszywe i ulotne:

To prawda, nawrócenie jest łaską, o którą należy prosić Boga. Prośmy zatem Boga o łaskę nawrócenia dla papieża Franciszka.

Wyznanie siostry Gramick

„Biskup Jacques Gaillot, obecnie już emeryt, został odwołany przez Jana Pawła II ze swojej diecezji, bo sam udzielał błogosławieństw takim (homoseksualnum – red.) parom. Kiedy po latach biskup Gaillot spotkał się z Franciszkiem, ten powiedział, że to, co robił, było czymś dobrym.”– wyznała siostra Jeannine Gramick z USA

W Brukseli odbyły się „targi dziecięce”. Wynajem macic i sprzedaż dzieci homoseksualistom. Czy już dostali błogosławieństwo od Franciszka na nową drogę życia? Ślub i chrzest w Watykanie?

file:///C:/Users/ppp/Desktop/Nowy%20folder/blgi.webp
Justin i Chris, którzy zostali rodzicami dzięki organizacji Men Having Babies / Źródło: Instagram / menhavingbabies

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Episkopat i Marta Lempart

Kiedy zwracasz się bezpośrednio do demona musisz wiedzieć, że nie trzeba długo czekać na jego reakcję.

Do Marty Lempart (20 listopad 2020) –„Znam cie, widziałem twoje narodzenie, wiem kiedy przyszedłeś. Władzę jaką otrzymałeś dali ci polscy biskupi i oni ci ją odbiorą, a ja tego dopilnuję. Dostaniesz większą, po to, by ją stracić. Ale ty o tym wiesz.”

Pan Jezus dał nam jasne wskazówki co czynić z tymi, którzy nam złorzeczą i nas prześladują – Módlcie się za swoich prześladowców.

Opętanie Marty Lempart

W dniu 20 listopada odmówiłem za Martę Lempart dziesiątkę Różańca Świętego, a następnie napisałem powyższy list. Od tej chwili nie przespałem spokojnie wielu nocy. Napadały mnie demony seksu, budziły, nie dawały spać. Jeden przybył we śnie w postaci ponętnej kobiety w stroju Mikołaja (Mikołajki) – taki oto prezent. Długo nie zabawił, walczę również we śnie – chwała niech będzie Bogu. W pierwszą niedzielę adwentu ofiarowałem Panu Bogu w intencji Marty Lempart Komunie Świętą. Tego dnia, a raczej nocy tj. z 29/30 listopada wybudziło mnie ze snu potężne uderzenie zimna, aż mi ciarki przeszły po całym ciele. W chwili uderzenia demon się przedstawił jako Marta Lempart. Byłem świadomy całej sytuacji, wstałem by zobaczyć która jest godzina – dochodziła trzecia nad ranem. Powróciłem do łóżka i położyłem się spać, lecz demon nie odpuścił, trwał przy mnie prawie do siódmej rano próbując mnie opętać. To była długa walka, czułem jego popędy seksualne. Modlitwa do Maryi przyniosła ulgę i spokojny sen. W ciągu dnia jeszcze był aktywny, czułem jego złość, kiedy zapytałem półszeptem jakie jest jego prawdziwe imię, bo to którym się przedstawił to imię osoby którą opętał, tak jak w przypadku Hitlera – ten co opętał Hitlera, jak wszystkie podwładne mu duchy przy egzorcyzmach przedstawiają się jako Hitler. Wtedy usłyszałem w swej głowie imię – AZAHIEL(Azahiel – nie Ezechiel prorok). Przyznam, że nie słyszałem wcześniej tego imienia.

Czy to ten, który przybył prosto z piekła spadając od Południa w stronę Zachodniej części Polski 1 października o godz.10, którego upadek widziałem, ten do którego się zwracałem? Czy Azahiel to jego imię, czy też może tego, co opętał tę kobietę dużo, dużo wcześniej? Ten, który u mnie był, związany jest z seksualnością i nie wydaje mi się, że to ten, którego narodziny na Polskiej ziemi widziałem, ten chyba jest już długo na ziemi. Przypuszczam, że zakrył tamtego, o wiele gorszego, by mnie zmylić. Ten, którego widziałem spadającego być może dopiero przybędzie – wola Boża. Choć mam wrażenie, że już poznaliśmy się wcześniej. Czy to nie on nazywał mnie psem?! Jakoś dziwnie podobnie wybrzmiewają dziś te słowa w przestrzeni publicznej, no i ta specyficzna nienawiść do Kościoła i katolików. On ma wielką władzę, lecz może tylko tyle, na ile pozwoli mu Bóg, a to co uczyni Pan Bóg w dużej mierze zależy od nas samych, od naszej wiary. On (Piorun) jest odpowiedzią dla polskich biskupów. Tak czy inaczej, jeden z tych co opętał Martę Lempart to Azahiel, kolejnee imię ujawnię gdy będę stuprocentowo pewien, gdy się już całkiem odkryje, albo przyjdzie – wola Boża. Poczekajmy do pierwszego.

Oto, jak polscy biskupi wyzwolili Pioruna:

„Informacje, które otrzymujemy, wskazują, że zdecydowana większość wiernych w poszczególnych parafiach – choć mogły się zdarzyć jakieś wyjątki – skorzystała z dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. i przeżywała ją za pośrednictwem mediów, o co prosił Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i biskupi diecezjalni. Tak więc w kościołach są przestrzegane zalecenia służb sanitarnych” – podkreślił ks. Rytel-Andrianik. Źrodło: episkopat.pl (15 marca 2020)

Ekscelencje, radujecie się, że wierni nie poszli w niedziele do kościoła na Msze Świętą, że były puste kościoły? Czy również taka będzie Wasza radość Ekscelencje, gdy będziecie patrzyć na tych, co z Kościoła występują?

Zrozumiałym jest, że nie macie Ekscelencje wielkiego pola do działania w obliczu zaistniałej sytuacji epidemicznej i obowiązujących restrykcji. Powinniście jednak wiedzieć, że są takie rzeczy, na które nigdy nie wolno się zgodzić. To właśnie w chwili próby okazuje się prawdziwa wiara i wytrwałość świętych.

Wy Ekscelencje wszystko wytłumaczycie mówiąc: „Nie będziesz wystawiał na próbę, Pana, Boga swego”. Tak kościoły były puste, a markety pełne, a głosy fałszywych proroków z Jasnej Góry rozbrzmiewały.

Różnica jest taka, że kiedy Panu Jezusowi diabeł rzekł: „skocz”- nie posłuchał, bo nie jemu posłuch winien, chociaż wiedział, że nie zginie. Kidy Wam powiedział, opróżnijcie kropielnice i przyjmijcie znamię moje, a Chrystusa odsuwajcie, tak swe życie zachowacie. Zrobiliście, w pas mu się kłaniając:

„Przypominamy, że przepisy liturgiczne Kościoła przewidują również przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Znak pokoju należy przekazywać przez skinienie głowy, bez podawania rąk. Cześć Krzyżowi należy oddawać bez kontaktu bezpośredniego, przez przyklęknięcie lub głęboki skłon. Należy powstrzymać się ponadto od oddawania czci relikwiom poprzez pocałunek lub dotknięcie. Na kratkach konfesjonałów należy założyć folie ochronne. W tym czasie rezygnujemy z napełniania kropielnic kościelnych wodą święconą” – podkreślili biskupi w specjalnym zarządzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. Źrodło: episkopat.pl (15 marca 2020)

AdobeStock/ ChiccoDodiFC

Wszystkiego się boicie, tylko gniewu Bożego się nie boicie!

To Wy Ekscelencje macie przygotować wiernych na przyjście Chrystusa – Powtórne Przyjście. To jest Wasze zadanie Ekscelencje, przede wszystkim Wasze. A co Wy czynicie?!

Wszyscy mówią, że ratunkiem jest: dystans, dezynfekcja, maseczki i „zbiorowa odpowiedzialność” dopóki nie będzie szczepionki. Już jest, bezpłatna i dobrowolna. Nie zdziwcie się, kiedy ci niezaszczepieni nie będą mogli podróżować, uczestniczyć w zgromadzeniach publicznych lub podejmować pracy, bo przepustką do wszystkiego będzie właśnie szczepionka – nieobowiązkowa.

Ja mówię: Ojciec, Syn, Duch Święty i Maryja

Rozwaga, rozsądek, roztropność i racjonalizm są niezbędne, są cechami odpowiedzialności – to przymioty ludzkie, dlatego zostało zapisane: Ap13 „16 sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło 17 i że nikt nie może nic kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia” . Bestia ma moc zabijania, pamiętajcie jednak, że jesteście zwodzeni (Ap13, 14), a duch Bestii to duch emocji. Wszystkie przymioty ludzkie nie mogą przewyższać wiary, bowiem Bóg jest ponad wszystkim – Objawienie się Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej.

Co zrobiliście z ludźmi? Wpadają do kościoła zawładnięci strachem, zamaskowani, najpierw dezynfekcja, następnie stoją przez godzinę nikogo ani niczego nie dotykając, a kiedy wychodzą znowu dezynfekcja – opamiętajcie się, to jest Dom Boży. Nieliczni podchodzą do kropielnicy, a w większości kościołów jest sucha.

Wpuściliście szatana do kościoła, a Chrystusa odsunęli. Szatana wywyższacie, a Chrystusa poniżacie – wy biskupi, wy biskupi, wy biskupi! Nie chcieliście procesji z Chrystusem, mówiąc: „Nie będziesz wystawiał na próbę, Pana, Boga swego”macie procesje z szatanem i masowe opętania.

Już wyszedłem w drogę, a nie wziąłem nic ze sobą, oprócz Słowa, lecz Matka nasza mnie z niej zawróciła. Dostaliście jeszcze czas, by swe błędy móc naprawić – napełnijcie kropielnice. Zaprawdę, powiadam wam, gromy na was spadać będą jakich żeście nie widzieli. Mieliście już świadectwo, lecz to będzie większe – porażające. To co ujrzycie będzie waszą zasługą. Każda sucha kropielnica będzie światłem dla błyskawicy. Nie zmarnujcie tego czasu, który Najświętszej Pannie Maryi zawdzięczacie, ukochanej Matce naszej.

A świadectwem dla pana będzie to, że gdy wejdę do kościoła, a będą tam suche kropielnice, a moja dłoń nie dotknie błogosławionej wody, a dusza moja nie dozna rozkoszy (…)” Suche kropielnice 2/2 – (napełnione).

Suche kropielnice: ?

Błogosławiony kraj, błogosławiony naród, błogosławiony jest człowiek, ten, który jest przez Boga „chłostany” – on bowiem jest umiłowany.

Jezus Chrystus musi być wywyższony, a kropielnice napełnione – zmawiajcie Różaniec za swoich prześladowców, ofiarujcie za nich Komunie Świętą.

Powiedziałem Wam Bracia jak unicestwić pioruna, a nie jedynie jego – zrozumiejcie tylko.

Nie miejcie jednak złudzeń, prawdziwa walka się dopiero zacznie, przez świat przejdzie anioł zniszczenia, będzie ucisk, i głód, i śmierć, aż do chwili gdy powiemy: MARAN ATHA – Nasz Pan przyszedł.

Bądź wola Twoja Ojcze, przez Chrystusa, z Duchem Świętym. Amen

trzynasty

„Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”

P.S. Dam Wam świadectwo Boga, na ręce kapłana je złożę.

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Apostazja

Moda na apostazję

Jak wskazują najnowsze badania, dzisiaj słowo „apostazja” jest jednym z najpopularniejszych wyrazów wpisywanym w przeglądarki internetowe. Można też odnaleźć na ten temat wiele informacji na popularnych portalach internetowych, a raczej instrukcji jak dokonać aktu apostazji – oficjalnego opuszczenia wspólnoty Kościoła Katolickiego – Kościoła Świętego. Są nawet strony internetowe niosące „pomoc” w tej sprawie. Tak wielu dzisiaj do tego namawia, szczególnie młodych ludzi wkraczających dopiero w dorosłe życie, życie, w którym nie znajdują już miejsca dla Boga.

Nie jest to czymś nowym, bowiem ta szczególna ingerencja w ludzkie serca trwa już od wielu lat. Dla szatana jest to największy prezent jaki człowiek może mu dać, większy niż oddanie się mu poprzez cyrograf podpisany własną krwią. Człowiek dokonujący aktu apostazji to już żywy trup, dla którego nawet Czyściec jest zamknięty. Co prawda w nauczaniu Kościoła jest przewidziana możliwość powrotu do wspólnoty Kościoła, jednak jest to furtka zazwyczaj niewidzialna dla takiej osoby. Chrzest Święty zmywa grzech pierworodny, to dotyk samego Boga, dotyk, który staje się początkiem drogi do życia z Chrystusem. Apostazja to nie tylko zdrada Jezusa Chrystusa, to odrzucenie Ducha Świętego, to świadome wyrzeczenie się Boga z pełnymi tego konsekwencjami. Duch Boży nie może działać w takim sercu, a miejsce to wypełnia szatan, traktujący takiego człowieka jak swoją własność.

Nie wiem, na ile realne szanse na zbawienie ma człowiek, który dokonał aktu apostazji, zdawałoby się prostego aktu, nawet po ewentualnym powrocie na łono Kościoła. Teoretycznie jest to możliwe, bo przecież Chrzest Święty jest niezmywalny, a miłosierdzie Boże nieskończone. W praktyce jednak, ewentualna cena jaką przyszłoby mu zapłacić jest niewyobrażalna, choć niewielka w porównani do śmierci wiecznej – potępienia. Człowiek, który dokonał aktu apostazji musiałby wyznać żal doskonały, czyli taki, płynący z czystej i bezwarunkowej miłości do Boga, przyjmując w pokorze wszystkie, powtarzam – wszystkie, nawet największe kary i cierpienia – dziękując za nie. Brak wiary w miłosierdzie Boże to grzech przeciw Duchowi Świętemu, podobnie jak ufność w miłosierdzie Boże perfidnie grzesząc.

Co zaś tyczy się księży, którzy nie chcą przyjmować takich aktów, bądź robią wszystko by człowieka od tego odwieść odwlekając całą procedurę to nie ma co się dziwić, oni w większości doskonale wiedzą co to oznacza dla tego człowieka, w przeciwieństwie do niego samego. Przyjęcie aktu o apostazji to poniekąd tak, jak wydanie zgody na eutanazję – śmierć na życzenie. Poniekąd – to nie to samo co zgoda na eutanazję, bowiem w przypadku apostazji to sam człowiek jest wykonawcą własnej woli – samobójcą.

Mój syn również o tym myślał, o takim akcie, uwierał go Chrzest Święty i przynależność do Kościoła, a raczej tych, którzy zajęli miejsce Ducha Świętego – a było ich wielu. Chrzest Święty jest niezmywalny i nie można go zniweczyć żadnym aktem, dlatego jest droga powrotna, choć wąska i trudna, dla większości nie do przejścia.

W przypadku mojego syna wszystko zaczęło się niby niewinnie – jak to zresztą zwykle bywa, najpierw pogańskie amulety, potem diaboliczna muzyka, zaczął ubierać się na czarno, nie chciał chodzić na religie, doszły samookaleczenia, następnie dopalacze, później zniewolenie było coraz większe, nienawiść do Chrystusa i Maryi, jak i do ludzi – szczególnie tych pobożnych, aż w końcu profanacja kościoła. Był dobrym dzieckiem, które wiele wycierpiało w swoim krótkim życiu, szczególnie na koniec, gdyż draga jaką obrał, to droga wielkiego cierpienia. Diabeł naprawdę potrafi umęczyć człowieka. Ja to wszystko widziałem. To od nas, rodziców, tak wiele zależy. Baczcie na swoje dzieci i módlcie się za nie.

Kiedy złe duchy siedzią w człowieku bardzo odczuwają dotyk Boga dokonany podczas Chrztu Świętego, dlatego będą robiły wszystko, by człowiek się Go wyrzekł poprzez akt apostazji, wtedy jest im lżej, nie cierpią tak bardzo, a człowieka traktują jak swoją własność. I choć Chrzest Święty jest niezmywalny to wyrzeczenie się Go ma swoje konsekwencje – to samobójstwo duszy. Biedny jest człowiek, który nie ma nikogo kto by się za niego modlił. Jeśli jest ktoś, kto ofiarowuje swoją modlitwę za osobę zniewoloną, to wtedy złe duchy bardzo cierpią – tak i człowiek ten cierpi, a jeżeli dojdzie jeszcze post i pokuta, to ich cierpienie jest niepojęte. Chciałyby natychmiast wyjść, lecz nie mogą, muszą cierpieć, do puki nie nadejdzie czas – miłosierdzie Boże i łaska uwolnienia.

Ja widziałem demonstrację diabelską u mojego syna gdy wołał, że nie chce już żyć, że pragnie umrzeć, że chce się zabić. Przekonałem się, jak trudno złe duchy znoszą modlitwę. Kiedy wszedłem do pokoju, zesztywniało mu ciało, zacisnął pięści, a kiedy spojrzał na mnie jakby wywróciły mu się oczy (same białka) i rzekł do mnie zachrypniętym głosem: „Patrzą na mnie twoje oczy”- wyginając się z bólu.

Wyszedłem, został pod opieką żony, bo wiedziałem, że nie czas na konfrontację, choć nie łatwo było się powstrzymać, by nie wyrwać tego z niego. Gdy wyszedłem, zadzwoniłem po karetkę. W szpitalu zachowywał się normalnie, rozmawiał bardzo inteligentnie, taki zresztą był, zręcznie manipulował rozmową wprowadzając lekarkę w błąd. Lekarka zaczęła na mnie krzyczeć, że bez powodu wzywałem pogotowie. Kiedy zacząłem modlić się w duchu diabeł znów się objawił pokazując swe prawdziwe oblicze, lekarka zobaczyła, że dzieje się z synem coś dziwnego, że coś jest nie tak. Za wszelką cenę chciała zostawić go w szpitalu, lecz do tego była potrzebna jego zgoda, której nie wyraził. Zdenerwowała się na niego. Wtedy też wypowiedziała pewne proroctwo, które się niebawem wypełniło.

Konfrontację przeszedłem, lecz dopiero siódmego dnia po śmierci mojego syna, gdy ten, co zawiaduje duchami śmierci nazwał mnie inwalidą szyderczo się śmiejąc. Kiedy spojrzał mi w oczy ujrzałem całe jego wnętrze, powiedziałem: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się Imię Twoje …-więcej już nie wytrzymał, odwrócił się i odszedł.

Gdyby mój syn dokonał aktu apostazji, to czy miałby szanse na powrót do Kościoła, na zbawienie i życie wieczne z Chrystusem? Nie wiem, bardzo w to wątpię.

Na pytanie zadane Matce Bożej przez jedną z bliskich mi osób, dlaczego mój syn musiał umrzeć, Matka Boża odpowiedziała: „To był dla niego ratunek, szedł bardzo złą drogą”

Ja to wiedziałem, a słowa Matki Bożej były jedynie potwierdzeniem, nie tyle dla mnie, co dla tego człowieka który pytał, człowieka, który wcześniej był pod wpływem szatana, dostąpił wielkiego miłosierdzia Boga i objawienia samej Maryi.

Ja wolę opłakiwać śmierć ciała mojego syna, niżeli miałbym opłakiwać ŚMIERĆ JEGO DUSZY i ciała.

To właśnie Maryja (Brama Niebieska) wprowadziła go do Królestwa Bożego, do Domu Ojca, Do Królestwa swego Syna i swojego Królestwa, a wejście to ukazała innej bliskiej mi osobie. Ja zaś widziałem jego zbawioną duszę i głos syna słyszałem, i Chóry Anielskie – na jawie. Bogu niech będą dzięki i Maryi – Bramie Niebieskiej.

Na koniec chciałbym się zwrócić do wszystkich kobiet, szczególnie do tych młodych, które na ulicach wykrzykują „ABORCJA NA ŻYCZENIE”

Za wszystko przyjdzie wam zapłacić, wcześniej czy później. U Boga nic nie jest zapomniane, pamiętajcie o tym. Dzisiaj wołacie o śmierć dla własnych dzieci, a może nawet wnuków, nie miejcie później pretensji do Boga, gdy wasza wola się spełni, kiedy już zapomnicie, kiedy założycie rodziny i dzieci wasze rodziny mieć będą..

Niech ta historia z życia będzie z dla was ostrzeżeniem.

Oto pewna dorosła młoda kobieta dowiadując się, że w jej łonie poczęło się nowe życie doznała wielkiego przerażenia, bo nie czas, bo nie pora, bo za wcześnie, bo warunki, bo kariera, bo, bo, bo. Dziecko stało się dla niej ogromnym problemem, ciężarem nie do udźwignięcia, nie chciała go urodzić, a najbliżsi nakłaniali do ją aborcji. Nie wiedziała co ma zrobić, więc prosiła w swej modlitwie Boga, by umarło dziecko, które się poczęło.

Na przekór wielu urodziła, dziecko zdrowe i cudowne, które mocno pokochała, i troszczyła się i dbała.

Kiedy lata upłynęły, gdy o wszystkim zapomniała dziecko zmarło, ona Boga zaś pytała – czemu mi to uczyniłeś?

Tak wysłuchał Pan modlitwy, w czasie tylko to odłożył.

Szczery żal i skrucha w Sakramencie Pokuty i Pojednania jest dla was ratunkiem.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Matce Bożej chwała

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

P.S. Do kobiet:

Mówicie, że to wy decydujecie o własnym ciele. I dobrze, to prawda, zgadzam się z tym w stu procentach – wasze ciało, wasza sprawa. To jest tylko wasza sprawa co z nim uczynicie. Możecie się malować, kolczykować, robić tatuaże, zmieniać w nim co chcecie poprzez operacje plastyczne, możecie obciąć sobie rękę lub nogę, czy wyłupać oko – wasze ciało wasza sprawa. Jednak, kiedy w waszym łonie pojawia się nowe życie, to już są dwa ciała, a może i więcej, ciało wasze i tego, co właśnie się poczęło – waszego dziecka lub dzieci. A skoro każdy decyduje o własnym ciele, to pozwólcie waszym dzieciom decydować o swoim. Zapytajcie je czy chcą żyć, zapytajcie gdy dorosną, jeśli powiedzą, że nie, zabijcie je.

Nie chcecie mieć dzieci? Zachowajcie czystość!

Kamil Stanisław Banasiowski -13

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Aktualizacja 28 listopad 2020 – poniższy film pozostawiam bez komentarza:

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Do Marty Lempart

Marta Lempart

Znam cie, widziałem twoje narodzenie, wiem kiedy przyszedłeś. Władzę jaką otrzymałeś dali ci polscy biskupi i oni ci ją odbiorą, a ja tego dopilnuję. Dostaniesz większą, po to, by ją stracić. Ale ty o tym wiesz.

Gdy Bóg wstaje, rozstępują się ciemności – chwała i cześć Jezusowi, i uwielbienie.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Matce Bożej chwała

13-ty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Facebook – cenzura

Facebook – CENZURA

Facebook cenzuruje wpisy? Tak, to prawda, Facebook blokuje strony, szczególnie nieprzychylne lgbt i lewackim aktywistom. Ja również jestem tego przykładem.

Niespełana dwa lata temu utworzyłem profil na Facebooku. Uczyniłem to tylko dlatego, by umieścić na profilu prezydenta RP Andrzeja Dudy mój list w spawie lgbt skierowany do pana prezydenta.

Oryginał listu został skierowany w formie pisemnej do Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Niestety, list ten był widoczny bardzo krótko, już po kilku dniach Facebook zablokował mi konto pod pozorem – czy ja, to jestem ja. Najpierw domagał się nr. telefonu jako potwierdzenia. Zrobiłem to niechętnie, ale musiałem sprawdzić reakcję. Następnie autoryzacja przysłanego kodu poprzez SMS. Konto powróciło na jeden dzień, po czym znów ta sama sytuacja, tyle że tym razem poprosili o moje zdjęcie, zrobione w odpowiednim zbliżeniu i dobrym świetle, które to miałoby potwierdzić, że ja, to ja. To bardzo ciekawe, bo nie mieli żadnego mojego zdjęcia, tak niby z czym mieliby go porównać? Czy może to ja sam siebie miałbym przekonać, że jestem sobą? O co by poprosili kolejnym razem – nie wiem. Autoryzacja przez kod wysłany na telefon SMS-em wystarcza bankom do realizacji płatności, ale dla Facebooka to za mało. Tak zakończyłem przygodę z Facebookiem i nie chcę mieć z tą platformą nic wspólnego. Rozmawiałem nawet w tej sprawie z funkcjonariuszem Policji odnośnie próby wyłudzenia danych, ale rozłożył ręce.

Zrzut z ekranu

Większość mediów społecznościowych wprost promuje tęczową zarazę, cenzurując przy tym wpisy i strony nieprzychylne środowiskom lgbt.

Jednym z takich gigantów są Google. Najciekawsze było to, że podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, kiedy starający się o reelekcje prezydent Andrzej Duda ogłaszał wielkie inwestycje amerykańskich koncernów w Polsce, między innymi Google, to logo wyszukiwarki Google przybierało tęczowe barwy, co zapewne zauważyło wielu internautów.

Nie wiem z czym to jest związane, ale wiele linków do mojej strony nie działa, a w zasadzie pojawia się informacja o możliwym ataku hakerskim.

Nie wiem czy po dzisiejszym wpisie w ogóle odnajdziecie moją stronę.

A oto list skierowany do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy z dn.14 czerwca 2019 roku prezentowanego na Facebooku, który był przyczyną blokady mojego profilu, a zarejestrowanego w Kancelarii Prezydenta RP w dniu 29 lipca 2019:

Szanowny Panie Prezydencie

W związku z szerzącą się falą demoralizacji społecznej oraz notorycznego publicznego profanowania świętości przez środowiska LGBT w Polsce, zgłaszam publiczny sprzeciw i żądam stanowczych działań przez Państwo Polskie w tej sprawie. Wnioskuję o całkowity zakaz publicznych zgromadzeń przez te środowiska oraz całkowity zakaz rozpowszechniania i promowania ideologii demoralizacji i wyuzdania, którą prezentuje środowisko LGBT i jego podobne. Wnioskuję o całkowity i bezwzględny zakaz publicznego obnażania wszelkiej wynaturzonej seksualności, pod rygorem odpowiedzialności karnej łącznie z karą pozbawienia wolności do dwóch lat, jak jest to w przypadku obrażania uczuć religijnych art.196KK.

Wniosek motywuję niewymownym zagrożeniem dla społeczeństwa , w szczególności dla dzieci i młodzieży, jakim jest powszechna demoralizacja płynąca z tej ideologii.

Jako pełnoprawny obywatel tego kraju stanowczo się domagam podjęcia skutecznych działań przez Państwo Polskie, mających na celu zapewnienia bezpieczeństwa naszym dzieciom i ochrony przed szerzącą się zarazą.

Z wyrazami szacunku,

Kamil Stanisław Banasiowski

Oto odpowiedź z Kancelarii Prezydenta RP z dnia 9 sierpnia 2019:

Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Nr BDK.0600.6030.2019.SM

Szanowny Panie

Potwierdzamy wpływ Pana listu z 29 lipca 2019 roku skierowanego do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, a przekazanego do Biura Dialogu i Korespondencji kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej upoważnionego do udzielenia odpowiedzi.

Uprzejmie informujemy, że prezentowane w korespondencji uwagi, apele i propozycje dotyczące m.in. rozwiązań systemowych – zgłaszane przez obywateli i różne środowiska – są w Kancelarii Prezydenta RP wnikliwie rozpatrywane i traktowane jako istotny element dialogu społecznego. Celem dialogu społecznego jest zdefiniowanie i analiza konkretnych problemów oraz określenie roli i możliwości Prezydenta RP w ich kompleksowym rozwiązaniu.

Dziś mamy w Sejmie Obywatelski Projekt Ustawy StopLGBT.

Chwała niech będzie Bogu, i podziękowania dla Kai Godek oraz wszystkim tym, co przyczynili się do powstania tego Projektu Ustawy, wszystkim tym, co złożyli swój podpis pod tym Obywatelskim Projektem.

Niech Wam Pan Bóg błogosławi, Ojciec, Syn i Duch Święty

Kamil Stanisław Banasiowski -13

P.S. Szczerze zachęcam polskich patriotów do stworzenia Polskiej Marki mediów społecznościowych, przecież mamy tylu znakomicie uzdolnionych informatyków. Facebooka wyślijmy za ocean!

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

BEZWZGLĘDNE WETO

Znowu Polska stanęła przed wyborem, Jezus, czy Barabasz. Kogo wybierze? Wkrótce się przekonamy. Jeśli wybierze Barabasza zginie, jeśli Jezusa, czeka ją ciężki bój nie tylko ze zlaicyzowaną Europą, ale również z lewicową Ameryką, a za plecami jeszcze Rosja. Unia Europejska to unia umarłych, królestwo, które odrzuciło Boga, królestwo pogrążone w ciemności, królestwo stracone. Jeśli Polska wybierze Jezusa, przetrwa wszystko, a możni tego świata będą żebrać u jej granic.

W wyborach prezydenckich Polska co prawda dokonała już wyboru, wybierając Jezusa, wartości chrześcijańskie płynące z Ewangelii Bożej. Tym Aktem zdecydowała o swoim losie, tym Aktem dała nie tylko mandat, ale wręcz nakaz sprawującym władzę do reprezentowania narodu i bezwarunkowej obrony wartości narodowych płynących z kultury i wiary.

Zgoda na podporządkowanie się tęczowej zarazie to nie tylko utrata suwerenności, ale pewna śmierć. Zgoda na podporządkowanie się większości kwalifikowanej UE w sprawach nadrzędnych, to natychmiastowa dymisja rządu i rozpisanie nowych wyborów. Brak WETA ze strony Polski oznaczałoby zdradę polskich wyborców, zdradę Narodu Polskiego. Bezwzględne WETO dla Budżetu Unijnego lub wystąpienie z Unii Umarłych.

Jeżeli dzisiaj kogoś dziwi ta sytuacja, to znaczy, że był ślepy i głuchy. Każdy rozumny człowiek wiedział, że ta chwila nadejdzie.

Nie ma się co martwić o pieniądze, przecież mamy cudownego ewangelistę, co to Lud Boży z kościołów wyprowadził i czarnoksiężnika przy tym: „Mateusz po prostu poszedł do pokoju i wyszedł z 600 milionami euro. Tak po prostu. Dostał tyle pieniędzy dla biednych regionów” – zrelacjonował Orban.

Mamy też znakomitych biskupów, co to ewangeliście pokłony oddają, Eucharystii się boją, przed kościołem ostrzegali, by w domu zostawać, nawet wodę święconą z kościołów wyrzucili. Powinni swe piuski zdjąć, bo nie godni są tego zaszczytu. Znacie ich, słyszeliście, pamiętajcie ich. Tak wywyższyli Chrystusa.

No i jeszcze jedno – opozycja – ta totalna. Czy może raczej schizofrenia – ta totalna, jakieś rozdwojenie jaźni!? Gdy toczyły się wcześniejsze „negocjacje”, to krzyczeli, co innego mówi Unia, co innego premier mówi, negocjacje to jest fiasko. Mieli rację. Lecz dziś krzyczą coś innego, przeciw Polsce występując. Tak jak zwykle zresztą czynią.
No a Borys, co z nim zrobić? Mocno związać i do egzorcysty zaprowadzić. To pomoże, daje słowo. O Jachirze już nie wspomnę, dla niej nie ma już lekarstwa.

No i Kamysz, musi w końcu się określić, czy katolik, czy wierzący, czy wciąż jakiś rozdwojony?

Do kapłanów

Szanujcie swój Kościół, bo jeśli Wy nie będziecie Go szanować, to jak mają Go szanować inni!? Każdy katolik występujący przeciw Ewangelii Bożej nie ma prawa do żadnych Sakramentów Świętych, ani też ko katolickiego pochówku! Każdy kto popiera lgbt, aborcję czy eutanazję, każdy kto przeciw Kościołowi Świętemu występuje. Każdy, kto nie wyznał prawdziwej skruchy. Kto publicznie występował przeciwko Ewangelii i Kościołowi, ten publicznie musi okazać skruchę, w przeciwnym wypadku będzie zgorszeniem dla wielu, tak jak to było z Adamowiczem.

Niech przykładem będzie pan Kosiniak – Kamysz, osoba publiczna, błyskotliwy polityk, któremu życzę z całego serca długich lat życia w dobrym zdrowiu.

Otóż człowiek ten publicznie podaje się za katolika, osobę wierzącą, chodzącą do kościoła i biorącą udział w Eucharystii. Jednak publicznie wystąpił przeciw Ewangelii Bożej wspierając ideologię lgbt w Koalicji Europejskiej, koalicji wymierzonej przeciw Chrystusowi, przeciw Kościołowi Świętemu. Tak, do puki nie okaże publicznie skruchy, nie może mieć prawa do katolickiego pochówku, gdyż będzie to zbezczeszczeniem Przybytku Boga i zgorszeniem dla innych, tak jak to było z Adamowiczem.

Szanujcie swój Kościół, szanujcie Sakramenty Święte, w szczególności Najświętszy Sakrament.

Na koniec chciałbym pogratulować nowego Ministra Edukacji i Szkolnictwa Wyższego. Przemysław Czarnek to znakomity wybór.

Pamiętam, jak miałem wyjaśniać swojemu dziecku sprawę równości i tolerancji, pan Czarnek był wówczas Wojewodą Lubelskim. Powiedziałem do mojej córki: To, co ten człowiek teraz powie, to tak, jakbym sam ci to powiedział – i puściłem wykład Prof. Czarnka z youtube na temat równości i tolerancji.

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Homilia Jana Pawła II wygłoszona 1 marca 1989r. w kościele pw. Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie

Homilia Jana Pawła II wygłoszona 1 marca 1989r. w kościele Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie

W związku ze sprzecznymi informacjami płynącymi z wielu źródeł odnośnie prawdziwości niniejszej homilii, w dniu dzisiejszym zwracam się do kardynałów, w szczególności do Jego Ekscelencji kard. Stanisława Dziwisza, jak również do arcybiskupów i biskupów, którzy mają jakąkolwiek wiedzę w tej sprawie, mogącą potwierdzić jej autentyczność (widzieli bądź słyszeli), by zabrali głos. To jest ta właśnie chwila.

Zwracam się również do wszystkich będących w dniu 1 marca 1989r. w kościele pw. Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie, a pamiętających tamto wydarzenie o zabranie głosu w tej sprawie, oraz wszystkich, którzy mają wiedzę mogącą potwierdzić lub zaprzeczyć AUTENTYCZNOŚCI tej homilii.

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Homilia Jana Pawła II wygłoszona w kościele rzymsko-katolickim pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie 1 marca 1989 r. – kontrowersje

Homilia Jana Pawła II – kontrowersje

Mnie nikt nie musiał przekonywać, jak mam przyjmować Komunie Świętą, bowiem od początku miałem to wyryte w sercu, a nie człowiek to uczynił. Gdy pisałem w mojej książce o przyjmowaniu Komunii Świętej nie znałem wówczas treści homilii Jana Pawła II, nie miałem pojęcia jak w ogóle do niej dotrzeć. Wiedziałem że jest, bo sam Pan Jezus mi ją wskazał, a ja Mu ufam. To był czas, kiedy niemal codziennie z Nim rozmawiałem. Raz tylko w swoim życiu przyjąłem Komunie Świętą na stojąco od jednego z kardynałów, widać po to, abym się sam przekonał. Będę pamiętał to do końca moich dni. To doświadczenie było głównym powodem napisania w mojej książce tego krótkiego rozdziału o przyjmowaniu Komunii Świętej.

Dzisiaj ujrzałem oświadczenie ks. Pawła Ptasznika, szefa Sekcji Polskiej-Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej i znawcy nauczania Papieża – Polaka:

Trzeba jasno powiedzieć, że tekst, który został opublikowany przez Frondę, nie jest homilią Jana Pawła II. Nigdy taka homilia nie została wygłoszona. Wystarczy ten tekst przeczytać, żeby zorientować się, że to nie jest ani język, ani styl, ani myśl Jana Pawła II. Mylna jest tak samo data podana na portalu Fronda. Jan Paweł II w parafii Najświętszego Imienia Maryi w Rzymie był tylko raz, dwa lata wcześniej, 1 marca 1987 r. I tam wygłosił przemówienie do różnych grup parafialnych a także homilię. Jego homilia w niczym nie zgadza się z tą obecnie opublikowaną przez Frondę. źródło: stacja7.pl (2 czerwca 2020)

Nie mogłem uwierzyć w to co czytam. Padłem do stóp Maryi i zapytałem w Jej Niepokalanym Sercu: […] Matko, proszę, wyjaśnij mi to, bo nie rozumie, co mówi ten człowiek.

Oto odpowiedź: Homilia Jana Pawła II ukrywana przed ludem wiernym – Eucharystia na klęcząco i do ust wygłoszona w kościele rzymsko-katolickim pod wezwaniem Najświętszego Imienia Maryi
w Rzymie 1 marca 1989 r.

W związku z wieloma wątpliwościami odnośnie prawdziwości niniejszej homilii papieskiej pewna pani z Antwerpii złożyła zapytanie w Rzymie. Odpowiedzi udzielił biskup Van Lierde, za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni.
„Watykan, 15 stycznia 1991
Wielce szanowna Pani, Otrzymałem Pani list z dnia 21 listopada 1990 i pomimo wielu różnorodnych zajęć i obowiązków, udzielam Pani odpowiedzi: homilia Ojca Świętego jest autentyczna.
Życzę wiele szczęścia, a przede wszystkim Błogosławieństwa Bożego w 1991 roku.
W Chrystusie,
+ Petrus Canesius van Lierde”
– Źródło: gloria.tv

Benedykt XVI

Ojciec Św. Benedykt XVI na nowo potwierdza i przypomina, na czym polega prawdziwa odnowa Kultu Eucharystycznego zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II, a szczególnie Trydenckiego. Papież Benedykt XVI mówi do ludu bożego: „Klęczenie przed Eucharystią jest wyznaniem wolności: ten kto klęka przed Jezusem, nie może i nie powinien korzyć się przed żadną władzą ziemską, bez względu na jej siłę (…) Korzymy się przed Bogiem, bo on pierwszy pochylił się nad człowiekiem, jak Dobry Samarytanin, aby mu pomóc i przywrócić życie, i uklęknął przed nami, by umyć nasze brudne nogi (…). Ten, przed którym się korzymy nie sądzi nas, nie przygniata, lecz wyzwala i przemienia”. (L’Osservatore Romano nr 6 (304) 2008r.) „Proszę wszystkich o odważne i zdecydowane okazywanie swej wiary w rzeczywistą obecność Pana w Eucharystii”. (Duch Liturgii, str.164-173). „Być może zatem postawa klęcząca jest rzeczywiście czymś obcym dla kultury nowoczesnej skoro jest ona kulturą, która oddaliła się od wiary i wiary już nie zna, podczas gdy upadnięcie na kolana w wierze jest prawidłowym i płynącym z wnętrza, koniecznym gestem. Kto uczy się wierzyć, ten uczy się także klękać, a wiara lub liturgia, które zarzuciłyby modlitewne klęczenie, byłyby wewnętrznie skażone. Tam gdzie owa postawa zanikła, tam ponownie trzeba nauczyć się klękać, abyśmy modląc się, pozostawali we wspólnocie Apostołów i męczenników, we wspólnocie całego kosmosu, w jedności z samym Jezusem Chrystusem” (por. Lk 22, 41) (…) „Zwyczaj klękania nie pochodzi z jakiejś bliżej nieokreślonej kultury – pochodzi z Biblii i biblijnego spotkania Boga…” (Duch Liturgii, str.164-173). – Źródło:miserere.pl

Nie wiem, czy Jan Paweł II był w tym dniu, w tym właśnie miejscu. Nie wiem, czy tę homilie wygłosił osobiście, bo nie ma przecież o tym żadnej wzmianki. Możliwe, że została odczytana w drugą rocznicę (1 marca) jego pobytu w tym kościele. Ufam jednak, że jest to jego dzieło, bowiem to samo mam wyryte w sercu, sercu, które sam pobłogosławił w pięć lat po swojej śmierci. W moim sercu jest o wiele więcej, ujrzycie, gdy przemienię to na tekst, tak wyjaśnię wszystko. Kiedy to się stanie, nie wiem – wola Boża, dziś nie znajduję słów żeby to opisać.

Bóg jest Bogiem Żywym, tak żyje i objawia Swą wolę na przestrzeni wieków, w Swym zamyśle i czasie. Czy od początku były dogmaty? Ale będzie jeszcze jeden, wtedy gdy ludzkość go zrozumie, przez cierpienie.

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

P.S. Módlcie się, coby arcybiskup się nie spóźnił z jej odczytaniem.


Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Projekt „Londyn”

Projekt „Londyn”

Projekt „Londyn” – cóż to takiego? Zanim wyjaśnię założenia tego projektu muszę wyjaśnić kim są masoni i dlaczego mają tak wielką władzę.

Tekst w przekładzie Biblii Tysiąclecia:

Mt 4: 1 Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2 A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód.

3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». 4 Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”».

5 Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni 6 i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». 7 Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».

8 Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych 9 i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». 10 Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».

11 Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.

Rozumiecie już? Masoni to ci, którzy oddali pokłon szatanowi w zamian za wszystkie królestwa ziemi, dlatego do nich należą, dlatego mają tak wielką władzę. Nie rozumieją jednak, że otrzymali to co przemijające, a utracili to co wieczne. Gdyby oni mogli ujrzeć to co utracili, oraz tego, któremu oddali pokłon, już dziś leżeliby krzyżem wołając ku Niebu o przebaczenie.

Wszystkie dzisiejsze tzw. teorie spiskowe są owocem jakże zdawałoby się dziwnego przedstawienia na rozpoczęcie Igrzysk Olimpijskich w Londynie 2012r.

Był to bardzo kontrowersyjny spektakl, przerażający i w tamtym czasie zupełnie nie zrozumiały. Był okazany zabójczy wirus nadchodzący z Chin, panująca śmierć, stadion wypełniony białymi szpitalnymi łóżkami, lekarze i pielęgniarki w maseczkach i przyłbicach, wkoło masońskie symbole i widoczne wieże telekomunikacyjne, a patrząc na wszystko z góry, możemy ujrzeć koronawirusa. Strach, przerażenie i śmierć, a na końcu zwycięstwo nad wirusem – szczepionka.

Dziś ludzie obserwują dokładnie to samo, tyle że nie jest to spektakl, a rzeczywistość. Jednak mówi się im, że są obłąkani snując jakieś teorie spiskowe, bo cała pandemia została sfingowana, be to wina 5G, bo nadajniki wyzwalają jakieś specjalne pola, albo, że nadajniki 5G rozsiewają jakieś cząsteczki wirusa. Nie ma co się dziwić, że powstają różnorakie teorie, przecież wszyscy widzieli symbole nadajników na spektaklu w Londynie.

Prawdę mówią naukowcy, nadajniki 5G niewiele się różnią od poprzednich, nie przenoszą wirusa ani nic z tych rzeczy. One służą wyłącznie do większego i szybszego przesyłu informacji. To znaczy do lepszej inwigilacji.

Niech przykładem będzie Singapur – fragment rozmowy Onet Podróże z polką mieszkającą w Singapurze:

„Z niewyobrażalnie rozwiniętej technologii Singapur słynie nie od dziś i nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał tej zalety w dobie pandemii. Stąd już w trakcie lockdownu, zwanego tutaj „Circuit Breaker”, jedną z wprowadzonych innowacji były roboty przemierzające niektóre parki i przypominające, jakie są zasady. Aplikacja pod nazwą „Trace Together”, wymagająca skanowania kodów QR przy wejściu do większości miejsc w celu śledzenia zakażeń, jest już stałym elementem naszej codzienności. W sierpniu ogłoszono nawet, że wszyscy podróżujący do Singapuru, którzy muszą zostać poddani kwarantannie po przybyciu do kraju i odbywający ją poza wyznaczonym miejscem, będą musieli nosić na ręce urządzenie elektroniczne w celu monitoringu. Miało to zastąpić wykonywane na co dzień telefony, video rozmowy czy wiadomości kontrolne. Urządzenie wydawane miało być od razu na lotnisku, po przekroczeniu punktu kontroli imigracyjnej i powinno być włączane po dotarciu do docelowego miejsca kwarantanny. Nie możemy również zapomnieć o urządzeniach do pomiary temperatury na przykład w centrach handlowych, które umożliwiają jej pomiar wielu osobom na raz, przy zachowaniu dystansu. „

„Co więcej, w większości miejsc wymagana jest rejestracja poprzez skanowanie kodów QR, która ułatwia ewentualne śledzenie zakażeń. Mierzenie temperatury traktujemy już jako automatyczny odruch, jako że odbywa się przy wejściu dosłownie wszędzie, nawet do własnego domu. „

https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/koronawirus-w-singapurze-pod-kontrola-polka-o-tym-jak-kraj-poradzil-sobie-z-epidemia/wsv9gcl,07640b54

Czy zatem projekt „Londyn” to dzieło człowieka? I tak i nie. Otóż jest to dzieło szatana, które człowiek wprowadza w życie. Projekt „Londyn” to nie plan marketingowy przedstawiony przez człowieka, ale plan szatański objawiony człowiekowi. Wizja ta uformowała się właśnie pod wpływem szatana – tak powstał ten projekt. Było to niczym proroctwo, plan szatański przedstawiony człowiekowi. Głównym sprawcom jest szatan, człowiek zaś niewolniczo wykonuje ten plan.

Plan się powiódł, pełne posłuszeństwo całego świata spowodowane wywołanym strachem i przerażeniem.

Matka Boża tyle ostrzegała, prosiła – pokutujcie, prosiła biskupów – szczególnie kilku polskich, lecz oni wszystko odrzucili i wciąż odrzucają, tak przyjdą większe boleści, aż skruszeją ich serca. Na teren Polski w dniu 1 października o 10 godz. czasu polskiego ( widziałem to) został strącony inny, on przyniesie Kościołowi w Polsce niepojęte boleści, a także śmierć. Nie byłoby tego, gdyby posłuchali. Nie chcieli pokutować, nie chcieli też słuchać będą umierać, szczególnie niewinni. Wszyscy będziemy płakać patrząc na jego dzieła, strumieniami łzy wylewać. A wszystko to zawdzięczacie kilku biskupom co wzgardzili Pokutnym Krzyżem i nie przyjęli Słowa.

Za 10 dni wyruszę z pielgrzymką po Przybytkach Boga, nie biorąc nic ze sobą, oprócz Słowa, i to Słowo Wam zostawię. Napełnijcie kropielnice, bym suchej nie zastał!

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Ap14,1  „Potem ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon,
a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach.”

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Do „Piotra”

Do „Piotra”

„Piotrze”, mniemasz, że twój podstęp może zabić świętość? Mniemasz, że twój tęczowy tron się ostoi? Powiedz „Piotrze”, czy winą Nauczyciela jest to, że został zdradzony przez ucznia?

Oto moja odpowiedź „Piotrze”:

Świadectwa Boga i diabła – Warszawa 2 kwietnia 2019

Fragment książki:

2. Jan Paweł II
Historia, którą teraz opowiem, jest niezbitym dowodem,
niepodważalnym świadectwem na wstawiennictwo
i świętość Jana Pawła II. Jej początek miał miejsce pięć
lat po śmierci Ojca Świętego. Otrzymałem prezent, to
była relikwia, fragment szaty papieskiej, którą nosił Jan
Paweł II. Gdy papież zmarł, siostry zakonne przebywające
wówczas w Watykanie pocięły ją na fragmenty, aby
otrzymać z niej pamiątkę po zmarłym papieżu, słudze
Bożym, umiłowanym w Chrystusie Jezusie. To właśnie
jeden z tych fragmentów jest w moim posiadaniu. Jest
to niewielki skrawek materiału, od którego wszystko się
zaczęło.
Był kwiecień roku 2010. Moje życie w tym czasie było
jednym wielkim koszmarem, byłem człowieczym wrakiem,
tak psychicznie, jak i fizycznie, bez chęci do życia
i bez jakiejkolwiek nadziei na przyszłość. Taki stan trwał
już wiele lat. Wiedziałem wówczas, że przyczyną tego
stanu są jakieś złe siły, bo „pech”, jakiego miałem, doznania,
jakich doświadczałem ja i moja rodzina, przekraczały
możliwości racjonalnego wytłumaczenia. Nie potrafiłem
nazwać tych sił, choć próbowałem na wszelkie sposoby,
16
począwszy od czarów, poprzez uroki czy klątwy. Tak
wtedy myślałem, ponieważ zajmowałem się wszystkim,
co było sprzeczne z nauką Jezusa Chrystusa, której wtedy
w zasadzie nie znałem, nie docierała do mnie. Byłem
zafascynowany okultyzmem, wszelkimi rodzajami magii,
radiestezją, energoterapią i wszystkim, co można umieścić
w kręgu parapsychologii. Potrafiłem czynić wiele niezwykłych
rzeczy, które wybiegają poza naturę człowieka,
a wszystkie swoje niby-zdolności chciałem wykorzystywać,
aby pomagać innym. Problem pojawił się, kiedy „wiedza”
i możliwości, jakie posiadłem, zaczęły mnie przerastać.
Myśli rodzące się w mojej głowie były całkowicie
sprzeczne z moim sumieniem, a ono przez całe moje życie
było wyjątkowo głośne. Zdałem więc sobie sprawę z tego,
jak bardzo niebezpieczne są takie zdolności w rękach człowieka.
Co by było, gdyby każdy tak miał, gdyby każdy
mógł się tego nauczyć, a miłości by nie miał? To jednak
mnie nie usprawiedliwia, bowiem wystąpiłem przeciwko
pierwszemu przykazaniu, a Jezusa uważałem za doskonałego
psychologa, który w umiejętny sposób wykorzystywał
swoje zdolności. W Boga wierzyłem. Diabła nie
czciłem. Byłem pyszałkiem i zarozumialcem, lecz wrażliwym
na ludzką krzywdę, a moją uczciwość często uważano
za przejaw głupoty. Może nawet chciałem dorównać
Bogu i poznać Jego tajemnice. „Któż jak Bóg?”. Niektóre
poznałem, ale nie wtedy, a to tylko dlatego, że Bóg tak
chciał. Nie ja, taka była Jego wola. Dziś Pan uczy mnie
swej miłości, pokory i cierpliwości.
17
Nie lękam się szatana, choć widziałem go w pełnej okazałości.
Choć jego ataki są trudne do zniesienia, przyjmuję
je z pokorą, bo ufam Bogu.
Wszystko wydarzyło się dzięki, dziś już świętemu,
Janowi Pawłowi II. To dzięki jego wstawiennictwu Bóg
postawił na mej drodze wielu wspaniałych ludzi, wielu
księży, którym pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować.
Bóg zapłać.
Otrzymałem od Boga więcej, niż mógłbym zapragnąć,
dostałem nowe życie. Gdy zakończył się nade mną Sąd
Boży, a oskarżyciel wciąż oskarżał, Pan przemówił do
mnie tymi słowami: „Czemu się zadręczasz? Twoje grzechy
zostały ci odpuszczone, jesteś jak narodzony na nowo!”.
Od tego momentu właśnie tak się czuję, jak narodzony
na nowo, a wszystkie grzechy zostały wyrzucone z mego
serca, zostały oddalone jak wschód od zachodu.
Wszystko zaczęło się tak…
Jak już wspomniałem, był rok 2010, mniej więcej połowa
kwietnia. Miałem sen. Przyśnił mi się Jan Paweł II. Siedziałem
na krześle w pierwszym rzędzie w sali wypełnionej
ludźmi, jakby na audiencji, bo na środku stał papież.
W pewnym momencie spojrzał na mnie i podszedł bliżej.
Położył prawą rękę na mojej głowie i powiedział: „Błogosławię
Cię w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Wtedy
się przebudziłem, byłem bardzo poruszony. Rano wszystkim
opowiadałem swój sen. W tym czasie, jak już wspomniałem,
moje życie było prawdziwym koszmarem. Minął
może tydzień. Zadzwonił telefon. To był mój przyjaciel.
18
Ten, od którego dostałem wspomnianą relikwię. Zapytał,
czy jestem zainteresowany pracą w seminarium duchownym.
Byłem zaskoczony, trochę się bałem, bo to przecież
nietypowe miejsce, w dodatku daleko od domu. Szybko
powiązałem tę propozycję ze snem, w którym papież mnie
błogosławił, i nabrałem odwagi. Przyjąłem ofertę.
Pracę rozpocząłem, o ile dobrze pamiętam, 27 kwietnia
‒ w moje urodziny. Mój duch odżył, czułem się tam
znakomicie. Niesamowity spokój, wspaniali ludzie, nie
znałem wcześniej niczego podobnego. Stanąłem na nogi,
moje życie się unormowało, choć w domu byłem tylko
gościem. Z biegiem czasu coraz bardziej brakowało mi
rodziny i ostatecznie po pięciu latach wróciłem do domu ‒
również w kwietniu, gdy moje przeznaczenie się wypełniło.
Zanim to się jednak stało, zbliżał się dzień kanonizacji,
błogosławionego wówczas, Jana Pawła II. Znów
27 kwietnia ‒ moje urodziny. Postanowiłem zrobić sobie
prezent i pojechałem do Rzymu. Droga na plac Świętego
Piotra trwała całą noc, była to walka ze wszystkimi
ludzkimi słabościami. Kto tam był, wie, o czym mówię.
Udało się. Rano dotarłem na plac. Szczęście niepojęte.
Pojechałem tam z pewną intencją. Gdy rozpoczęła się
msza kanonizacyjna, wypowiedziałem swoją wielką prośbę
do Jana Pawła II: „Ojcze Święty, Janie Pawle II, proszę
Cię, błagam Cię, zdejmij ze mnie to, co nade mną ciąży,
czy to uroki, czy klątwy, czy cokolwiek innego, bardzo
Cię proszę, uwolnij mnie od tego”. Msza kanonizacyjna
dobiegła końca. Byłem szczęśliwy i bardzo wzruszony, że
19
mogłem osobiście przeżyć to wydarzenie. Bardzo pragnąłem
być tam w tym czasie. Wracając do swojego autokaru,
zostałem pierwszy raz w życiu okradziony, pewnie
nie ja jeden. Pomyślałem sobie wtedy: „O co chodzi?
Wszystko działa odwrotnie”. To był jednak tylko początek.
Po powrocie z Rzymu stałem się celem ataków szatana,
tych bezpośrednich, w których próbował mnie zabić,
a także pośrednich, podczas których byłem dręczony.
Kolejnym etapem był Sąd Boży, który przeszedłem. Byłem
zawstydzony i stałem się głupcem, a moja doczesna wiedza
i mądrość obróciły się w niwecz. Następnie Wielka
Łaska Boża i odpuszczenie grzechów, które oznajmił mi
sam Bóg.
Proces mojego nawrócenia rozpoczął Jan Paweł II,
a zakończył go Święty Jan Paweł II. Bogu niech będą
dzięki! Dziś jest mym stróżem z Bożą mocą sprawczą
w walce z szatanem, do której powołał mnie Bóg. Mym
przeznaczeniem nie jest głoszenie Ewangelii, to niech czynią
ci, którzy zostali do tego powołani przez Pana. Ja jestem,
by jej strzec. Jestem świadectwem i Boga, i diabła. Ja mówię
o wielkim miłosierdziu Bożym i o szatanie, o jego podstępności
i nienawiści, ale również o jego słabości. Nie
znacie go, nie wierzycie, nieświadomie zapraszacie go do
swych serc, a on zbiera żniwo. Nie piszę po to, byście się
bali, bo nie musicie, jeśli jesteście w Bogu. Czynię to ku
przestrodze. Czynię to dla was i dla chwały Bożej. Mówię
też o waszej śmierci, bo muszę, choć wolę mówić o miłości,
jaką obdarzył nas Bóg, i o Jego miłosierdziu. Wszyscy
muszą jednak wiedzieć, że zginą ci, którzy się nie nawrócą,
to o nich jest walka, wielka walka, której kres jest coraz
bliższy. […].

8. Wyjątkowy święty
Święty Jan Paweł II. To o nim będzie mowa. Mój przyjaciel,
który doprowadził mnie do Jezusa. Przyjaciel, który
mnie nie opuszcza. Przyjaciel, który bezustannie mnie
wspomaga i broni przed szatanem, szczególnie podczas
snu, a także w trudnych chwilach.
Z bezpośredniej konfrontacji z potęgą złego ducha człowiek
sam z siebie nie jest w stanie wyjść cało, to Jezus
Chrystus daje człowiekowi bezpieczeństwo, to Jego
święci i aniołowie stoją na straży i wspomagają w trudnych
momentach. Jednym z tych wyjątkowych świętych
jest właśnie Jan Paweł II, mój przyjaciel.
Szatanowi trudniej jest mnie atakować, gdy jestem
świadomy. Staram się być przygotowany i reaguję na
czas, gdyż moja wiara i ufność Panu Jezusowi, które
oddaję w modlitwie i w życiu, są większe od jego mocy.
Gdy jednak jestem pogrążony w głębokim śnie, moje
możliwości wynikające z natury ludzkiej są ograniczone.
Nawet w takich chwilach na straży stoją Pan i Jego
święci. Szatan doskonale o tym wie, lecz ciągle próbuje,
szczególnie gdy jest rozwścieczony Bożym miłosierdziem.
Nienawiść szatana do Jana Pawła jest podobna do
50
nienawiści, jaką szatan żywi do Przenajświętszej Dziewicy
Maryi.
Jan Paweł II już za życia był dla szatana wrogiem numer
jeden, ze względu na posłuszeństwo Bogu i oddanie Maryi.
Teraz, gdy jest w Domu Ojca, może o wiele więcej, a szatan
jest przy nim bezsilny, choć nie da się opisać nienawiści
płynącej do niego.
Proście więc o wstawiennictwo Jana Pawła II, a nie
zawiedziecie się. Jest to wyjątkowy święty, który może
wyprosić u Ojca w niebie wiele łask potrzebnych wam
i waszym rodzinom. Zaufajcie mu, on was doprowadzi do
Jezusa Chrystusa. Otwierajcie swe serca dla Jezusa Chrystusa,
a przetrwacie, gdy nadejdzie czas. A ten czas jest
bliski. „Nawracajcie się, i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,14).
Póki żyjecie, możecie! Nie zatwardzajcie swych serc jak
niektórzy, co ‒ choć dostali ogrom łask ‒ odrzucili słowo
Boże. Szatan rządzi dziś światem i większością ludzkich
serc, lecz niebawem to się zmieni, bowiem Pan nasz jest
już w drodze. Gdy Syn człowieczy umarł na krzyżu, szatan
triumfował, lecz było to złudne zwycięstwo. Dziś, gdy
szatan triumfuje nad światem, nad człowiekiem, triumfuje
złudne zwycięstwo. Szatan od początku jest przegrany
i może tylko tyle, na ile pozwoli mu Bóg. Tak ci, którzy
Boga prawdziwie mają w sercu, nie muszą się lękać.
51
Trzykrotny atak szatana
Ta historia wydarzyła się w 2017 roku. Szatan trzykrotnie
w ciągu jednej nocy próbował zawładnąć mym sercem.
Jego atak, jak sądzę, poprzedziło spalenie tego dnia wielu
ubrań o charakterze demonicznym. Nosił je pewien człowiek,
szatan miał dzięki nim na niego wpływ. Jak widać,
bardzo go rozwścieczyłem tym czynem, gdyż już nocą
podjął próby ataków.
Był środek nocy, kiedy szatan przyszedł i zbliżył się do
mnie. Był tuż przy mnie, przy sercu. Byłem rozespany
i zmęczony po trudach całego dnia. Nie miałem nawet
siły wstać, więc zacząłem się modlić, leżąc. Natychmiast
odstąpił. Gdy skończyłem modlitwę i próbowałem zasnąć,
powrócił, ponawiając próbę wtargnięcia w moje serce. Rozpocząłem
kolejną modlitwę. Odstąpił. Znów próbowałem
zasnąć, lecz znów powrócił z jeszcze większą siłą i wściekłością.
Kolejny raz rozpocząłem modlitwę, lecz tym razem
położyłem na sercu poświęcony wisiorek z Janem Pawłem
II. Miałem go cały czas na szyi, lecz w czasie snu zaplątał
się gdzieś za moimi plecami. Gdy, modląc się, położyłem
go na sercu, szatan natychmiast odstąpił. Nie powrócił
już, a ja mogłem spokojnie zasnąć.
Ataki szatana są szczególnie intensywne, gdy go bardzo
czymś rozwścieczę. Niekiedy śpię z różańcem w ręku,
modląc się, szczególnie gdy te ataki są silne i długotrwałe.
Czasami tuż przed takim atakiem budzi mnie Jezus Chrystus.
Wtedy nie muszę walczyć o życie. Pan często pozwala
52
mu się do mnie zbliżyć, abym nie zapomniał, abym się
uczył, abym był silniejszy!
Większość napaści złego skierowana jest na moje serce,
szczególnie nocą, podczas głębokiego snu. W dzień zaś
szatan kieruje je raczej w mego ducha ‒ to chwile ciężkiej
walki, wielkiego cierpienia, bezustannej modlitwy. Ta
walka nie jest jednak o mnie, bo ja należę do Chrystusa.
Ona jest o tych, za których się modlę w dzień i w nocy,
za których oddaję swe cierpienia miłosiernemu Ojcu, za
grzeszników, głównie za tych, którzy najbardziej potrzebują
Bożego miłosierdzia, najbardziej zniewolonych, za
satanistów, za tych, którzy sami nie poszliby do egzorcysty
czy choćby do kościoła. Walka toczy się za wszystkich
tych, których Pan postawi na mojej drodze. Czasami są to
ludzie bardzo wierzący, ale mający poranione serca. Bóg
zawsze wie. Jego wola jest święta.
Złe duchy wiąż próbują nowych sposobów, a ich ataki są
coraz bardziej urozmaicone, nieprzewidywalne. Nie wiem,
na co liczą, wiedzą przecież, że mogą tylko tyle, na ile
pozwoli im Bóg. Opiszę jeszcze kilka przykładów.
28 listopada 2017 roku późnym wieczorem przed modlitwą
różańcową ogarnęła mnie ogromna senność. Padłem
natychmiast na kanapę i w momencie zasnąłem. Gdy się
przebudziłem, było już bardzo późno. Byłem w ubraniu,
łóżko nie było pościelone, ale najważniejsze było to, że
jeszcze nie odmówiłem modlitwy różańcowej, która była
dziękczynieniem za życie mojego syna, za życie w Królestwie
Ojca, do którego wszedł przez Bramę Niebieską.
53
Był to dwudziesty ósmy dzień tej modlitwy z trzydziestu
ofiarowanych w tej intencji. Chciałem wstać, lecz nie
mogłem się ruszyć, bo senność i zmęczenie były silniejsze.
Myślałem tylko o różańcu, wiedziałem, że muszę go
zmówić. Po kilku chwilach wszystko minęło, zeskoczyłem
z kanapy rześki i pełen wigoru. Spokojnie przygotowałem
się do snu. Wziąłem w ręce różaniec i przystąpiłem do
modlitwy. Nagle potężna senność i osłabienie powróciły
jak bumerang. Były tak wielkie, że nie mogłem ani stać, ani
klęczeć, ani siedzieć. Padłem na łóżko, ściskając w garści
różaniec, modląc się w duchu, bo ciało było już bezwładne.
Miałem kontrolę jedynie nad dłonią, w której ściskałem
różaniec. Moja modlitwa trwała całą noc z wieloma przerwami,
bowiem co jakiś czas traciłem świadomość i zasypiałem.
Gdy się przebudzałem, zawsze wiedziałem, w którym
miejscu przerwałem modlitwę, i od tego miejsca ją
wznawiałem. Tak było przez całą noc, do samego rana, aż
skończyłem różaniec. To była najdłuższa i najtrudniejsza
modlitwa w moim życiu.
1 stycznia 2018 roku przebudziłem się o trzeciej nad
ranem, jakby odechciało mi się spać. Wstałem więc i poszedłem
do łazienki. Gdy stałem nad toaletą, zaczęło robić mi
się niedobrze i słabo. To uczucie bardzo szybko przybierało
na sile, nie mogłem już ustać na nogach, ale i nie mogłem
przestać oddawać moczu, jakbym stracił nad sobą kontrolę.
Traciłem przytomność. Resztkami sił dotarłem do kuchni,
tam padłem na podłogę. Oparłem głowę o krzesło i zacząłem
zmawiać Zdrowaś, Maryjo. Poczułem, jak z każdym
54
wypowiedzianym słowem modlitwy mój stan się poprawia.
Przy drugim powtórzeniu czułem się już dobrze, lecz
zalał mnie zimny pot. Przy trzecim powtórzeniu wszystko
minęło i czułem się świetnie. Odmówiłem modlitwę jeszcze
raz, dziękując Maryi za pomoc, i poszedłem spać. Przeszedłem
już setki ataków złego ducha, bardzo różnych, lecz
czegoś takiego doznałem pierwszy raz, a odczucia, jakie
mi towarzyszyło, nie jestem w stanie z niczym porównać.
Nie lękam się diabła, choć go poznałem, bo ufam Bogu.
Nie przestanę się modlić za ludzi, dopóki będę trwał, bo
to Bóg jest dawcą życia, a nie szatan, i to z woli Boga
odchodzimy z tego świata, a nie z woli szatana. Szatan
może tylko tyle, na ile mu pozwolimy ‒ i na ile pozwoli
mu Bóg, bowiem nie wszystko zależy od nas. Czy więc
szatan może zabić człowieka? Może, tak jak to uczynił
z moim synem, lecz tylko dlatego, że Bóg mu pozwolił.
Czy więc wygrał? Przeciwnie, on zawsze jest przegrany,
od początku, a wola Boża jest święta. Siódmego dnia po
śmierci mojego syna szatan triumfował, kpiąc ze mnie,
lecz cieszył się jedynie przez chwilę, dopóki się spostrzegł,
że przyczynił się do jego zbawienia. Syn nie został potępiony,
został wzięty do nieba przez Maryję, Bramę Niebieską.
Czy więc wszyscy pójdą do nieba? Nie! Sami wybiorą
miejsce, do którego pójdą, dzięki swojej własnej woli. Ci,
którzy przyjmą ofiarę Chrystusa, będą żyć na wieki. Ci zaś,
którzy jej nie przyjmą, zginą tak, jak zginie szatan, gdy
nadejdzie czas. Są przegrani, tak jak i on jest przegrany.
Czy zatem można komuś pomóc, choć on sam tego nie
55
chce? Zawsze! Przez modlitwę, post, pokutę i ofiarowanie
Bogu własnego cierpienia. Niepojęte jest miłosierdzie
Boże. Słyszałem kiedyś takie słowa: „Gdy wchodzimy do
nieba, to największym zaskoczeniem jest dla nas to, że
widzimy tych, których się tam nie spodziewamy”. Święta
prawda! Wiara, nadzieja, miłość – to jest to, czego szatan
nigdy nie przełamie.
Pragnę opowiedzieć jeszcze jedną historie, abyście wiedzieli,
że nikt nie jest bez grzechu, tak jak i ja. Zdarzyło się
to niedawno, był Dzień Matki. W tym właśnie dniu postanowiłem
ofiarować Bogu różaniec w podzięce za Maryję,
jako hołd dla Matki wszystkich matek.
Odkładałem tę modlitwę z godziny na godzinę, aż
nadeszła noc, a wraz z nią znużenie, zniechęcenie i senność.
Postanowiłem więc, że początek modlitwy zmówię
na kolanach, a resztę ‒ wygodnie leżąc łóżku. Niestety po
pierwszej dziesiątce zasnąłem. O wpół do trzeciej w nocy
zbudził mnie wewnętrzny głos, mówiący: „Nie skończyłeś
modlitwy”. Gdy się podniosłem, ujrzałem światło. To
był Pan Jezus. Wiedziałem od razu, bo znam mego Pana
i mego przyjaciela. Było mi wstyd, bardzo wstyd w związku
z moim lenistwem i zaniedbaniem. Wstałem natychmiast
i odmówiłem różaniec, tak jak należało, na kolanach,
choć nie było to łatwe, bowiem diabeł starał się, abym nie
dotrwał. Dotrwałem, skończyłem. Bogu niech będą dzięki
i chwała na wieki! I Matce Bożej niech będzie chwała! […].


Świadectwa Boga i diabła – TAJEMNICE, Cz. II, fragment:

Relikwie

Było to 13-go sierpnia w kościele św.Lamberta w Radomsku, podczas drogi do Częstochowy. Jadąc do mojej Matki Maryi, o trzeciej nad ranem, kilka kilometrów przed Radomskiem zerwał mi się pasek klinowy przy alternatorze. To uniemożliwiło mi dalszą podróż. Rano dotarłem do Radomska, by zakupić pasek w sklepie wskazanym przez człowieka pracującego jako stróż na stacji benzynowej gdzie spędziłem noc, który ze wszystkich sił starał się mi jakoś pomóc. Sklep był jeszcze zamknięty, miałem ponad godzinę. Spostrzegłem duży kościół, postanowiłem wejść by chwilę się pomodlić. Trwała Msza Święta, której przewodniczył abp. senior Stanisław Nowak, to jego słowa otworzyły moje serce i poczułem niepojętą miłość do kapłanów, Bożą miłość oraz pierwszy raz ciężar grzechów Kościoła. Na zakończenie Mszy Świętej, po przyjęciu Komunii Świętej zostały podane do ucałowania dwie relikwie w małych relikwiarzach, św. Teresy i św. Jana Pawła II. Po ucałowaniu pierwszej z nich tj. relikwii św. Teresy poczułem jakbym popełnił coś strasznego, wielki grzech, jakbym obcemu bogu oddał pokłon. Miałem chęć splunąć, było mi niedobrze. wtedy jeszcze nie wiedziałem czyja to relikwia, dopiero gdy kapłan powiedział by poczekać, że jeszcze relikwia Jana Pawła. Gdy zbliżał się drugi kapłan z relikwią Jana Pawła czułem jakby zbliżał się sam Bóg, czułem niepojęty Majestat i potęgę. Około południa dotarłem do Częstochowy, a tam dopełniła się reszta. Gdy już wyszedłem z Kaplicy Cudownego Obrazu zmierzając ku wyjściu poczułem w głowie jakby wiatr, nie wiedziałem gdzie mam iść, gdzie jest wyjście, jakbym był tu pierwszy raz. Zamiast do wyjścia wszedłem do pomieszczenia, w którym były same puste relikwiarze. Stałem przez długą chwilę i patrzyłem na te puste relikwiarze, nie mogąc się ruszyć z miejsca. Zapytałem wtedy Boga: Co chcesz mi pokazać Panie, przecież tu nic niema, same puste relikwiarze. Wtedy nie rozumiałem, że to właśnie o relikwiarze chodzi, wtedy jeszcze nie rozumiałem, że relikwia św. Teresy, którą całowałem w Radomsku była fałszywa. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że ma być to świadectwo dla biskupów od Matki. To co się wydarzyło po powrocie do domu już wam opowiedziałem. Bądźcie ostrożni co całujecie, co by diabłu hołdu nie oddać. Istnieje przekonanie, że nawet fałszywa relikwia będąc omodlona nikomu nie zaszkodzi, a wiara czyni cuda. Być może nie zaszkodzi, a czasem nawet pomoże, pod warunkiem, że szczątki te nie należą do osoby potępionej lub jakiegoś zwierzęcia. Bądźcie czujni, szczególnie jeśli chodzi o relikwie z czasów średniowiecza i starsze, trudne do zweryfikowania ich autentyczności. Bądźcie czujni, bo nadeszła jakaś moda na handel i kolekcjonerstwo. Gdy macie do czynienia z autentyczną relikwią osoby świętej, takiej jak Jan Paweł II, którego świętość potwierdzam i zaręczam o niej, nie lękajcie się, bo są one uświęcone, a działa przez nie sam Bóg. […].

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Hymn Polski

Postulat o zmianie hymnu z masońskiego na Polski

Dziś jest 11 listopada, Narodowe Święto Niepodległości. Jest to szczególny dzień dla Narodu Polskiego. Dlatego w tym szczególnym dniu zgłaszam postulat o zmianę hymnu narodowego z masońskiego na Polski.

Hymn, którym się posługujemy, jest hymnem na cześć masonerii, która to w naszym kraju ma niewyobrażalną władzę. Świadczyć o tym może bezwzględna realizacja projektu „Londyńskiego” zaprezentowanego w spektaklu na otwarciu Igrzysk Olimpijskich w 2012r. przez Loże Masońskie.

Polska jako jedyny kraj na świecie w pełni realizuje projekt „Londyn”- została jeszcze szczepionka do pełnego zakończenia spektaklu.

W dniu dzisiejszym zgłaszam postulat o zmianie hymnu narodowego, z hymnu masońskiego na Hymn Polski, bo jak zapewne większość polaków wie, że hymn, który dziś obowiązuje został stworzony przez masona dla masona.

Proponuję, by nowy Hymn Polski odnosił się przede wszystkim do Chrztu Polski, do Królowej Polski (Pani Jasnogórskiej), do nawały bolszewickiej i Bitwy Warszawskiej w 1920r. (Cudu nad Wisłą), do zwycięstwa nad faszyzmem i komunizmem.

Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”-Jan Paweł II

13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz