Homofobia-słuszna czy nie?

Homofobia-słuszna czy nie?

Homofobia-krótko mówiąc jest to lęk przed innością seksualną.Czy jest słuszna i uzasadniona?Postaram się dziś odpowiedzieć na to pytanie poprzez własne doświadczenia. Gdy byłem młodzieńcem mającym 15-18 lat,dość często byłem zaczepiany na ulicy przez osoby homoseksualne w różnym wieku.Proponowali mi wszelkie namiętności homoseksualne za jakieś pieniądze.Rozmowy te nigdy nie trwały długo, natychmiast ich spławiałem.Prawie w każde wakacje jeździłem na mazury,na tydzień lub dwa nad przepiękne jezioro Śniardwy,tam miałem rodzinę.Podróżowałem zwykle pociągiem relacji Radom-Warszawa,Warszawa-Olsztyn.Przesiadkę miałem w Warszawie Centralnej.Było to zwykle nocą.Na pociąg do Olsztyna musiałem czekać kilka godzin. Unikałem miejsc odosobnionych,starałem się zawsze przebywać w większej grupie podróżnych. Pomimo tego zawsze byłem zaczepiany przez homoseksualistów,a może pedofilów-bo jak określić kim oni byli,w którym miejscu przebiega granica pomiędzy pedofilią a samym homoseksualizmem? Dworzec Główny w Warszawie był miejscem,w którym czułem się jak stek oczekujący na zjedzenie.Miałem propozycje hotelu, wspólnej kąpieli lub romantycznej kolacji ze śniadaniem.Niektórzy odchodzili tak szybko jak się pojawaili,ale byli i tacy, niezwykle natrętni i agresywni,kiedy miałem prawdziwe obawy o swoje życie.Dziś jestem człowiekiem dorosłym i nie obawiam się takich zachowań w stosunku do mojej osoby,lecz mam obawy odnośnie dzieci i młodzieży-myślę,że uzasadnione.Dodam jeszcze, że dwa lata temu w środku dnia (ok. godz. 14-tej),w moim miasteczku,na mojej ulicy została zaczepiona moja 13-toletnia córka.Gdy szła drogą zatrzymał się przy niej samochód,jego kierowca zapytał ją o drogę do Radomia,zaczęła mu tłumaczyć w jakim kierunku należy jechać.Zapytał czy jej się podoba.Gdy na niego spojrzała zorientowała się,że ma spuszczone spodnie.Uciekła do domu.Zgłosiłem natychmiast ten fakt na Policję, pomimo poszukiwań mężczyzny nie udało się zatrzymać.
Pytam więc kolejny raz,czy mam podstawy,by czuć obawy i lęk,w stosunku do osób o odmiennej seksualności.Tak,mam ku temu podstawy i nigdy nie zezwolę mojemu dziecku uczestniczyć w żadnych zajęciach szkolnych proponowanych przez środowiska LGBT odnośnie równości i tolerancji. Sam wyjaśnię to mojemu dziecku i będę stale przypominał, by było ostrożne i czujne.Nie czuję żadnej nienawiści,do nikogo,raczej większości jest mi żal.Nie oznacza to,że będę tolerował wypaczenia i zboczenia.Nie czuję żadnej nienawiści gdy widzę na ulicy dwóch mizdrzących się do siebie mężczyzn,czuję jedynie wstręt i obrzydzenie,po prostu zbiera mnie na wymioty,pomijając już kwestie religijne.Doskonale rozumie ból i cierpienie ludzi,które mają zaburzenia swojej seksualności,szczególnie w wieku dojrzewania,wielu z nich żyje jednak w czystości ciała,są wspaniałymi ludźmi, dobrymi i przyjaznymi nie narzucającymi innym swoich wartości i preferencji.Są jednak i tacy, którzy to czynią natrętnie,możemy ich dziś obserwować na ulicach.Tacy,co to nie tylko obnażają się publicznie ze swoim zboczeniem,tak zboczeniem-taki jest fakt,a rzeczy należy nazywać po imieniu,a swoje zboczenie próbują narzucić większości obrażając ich przy tym,raniąc ich uczucia pod przykrywką rzekomej tolerancji.Na to nie może być zgody. Środowiska LGBT same sobie zgotowały ten los,bowiem do tej pory były przez większość tolerowane, powiedziałbym że aż za bardzo,jednak po tym co czynią będą raczej napiętnowane,żeby nie powiedzieć znienawidzone.
Zboczeńcem nie jest osoba homoseksualna czy transseksualna czy biseksualna, zboczeńcem jest ten co sieje lęk i zgorszenie przez swe niecne czyny,ten co swoje żądze przenosi na innych krzywdząc ich,ten co ciało swoje na zatracenie wydał-może nim być również osoba HETEROSEKSUALNA.O ironio-dziś zboczeniec zboczeńcowi zarzuca zboczenie,a kiedy mu się powie po imieniu mówi że jest obrażany.Dziś,w dobie równości i tolerancji trzeba ważyć słowa na aptekarskiej wadze,coby ktoś nie poczuł się urażony, jedynie po Katolikach i Kościele można jeździć jak po starej szmacie.Może to przez wyjątkowo gorącą Wiosnę w tym roku-nie wiem.Co zaś się tyczy Kościoła,to kapłan,który uległ takiej pokusie,nie jest godzien być kapłanem,bowiem jest zboczeńcem zasługującym na potępienie,nie jest godzien sprawować Sakramentów Świętych,nigdy.Na szczęście jest to niewielki odsetek,i wierzę,że Kościół szybko się oczyści z fałszywych pasterzy,przez których cierpi cały Kościół. Jest wielu księży,bardzo wielu,są ich tysiące,dziesiątki tysięcy, wspaniałych pasterzy,oddanych Bogu i ludziom,niosących ten ciężar w pokorze-ciężar nałożony przez tych,co zdradzili Chrystusa przez swe zboczenia,dla swych żądz cielesnych, dla kariery,układanek,zaszczytów czy mamony.Ale to my wszyscy musimy wziąć ten ciężar, ciężar tych co handlują Ewangelią Bożą,musimy go nieść wszyscy razem, z Chrystusem. Jednak zanim to uczynimy, wejrzyjmy wpierw we własne serca i zobaczmy,czy aby się nie zachwiejemy pod ciężarem własnych grzechów.

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Serce Jezusa

Do Serca Jezusa
Do Serca Boga,ślę dziś moje wołanie
Do Serca Boga,soje myśli niosę
Do Serca Boga,za kapłanów proszę
Bo w Sercu Boga,pełnia bóstwa przebywa
Bo w Sercu Boga,me serce spoczywa
Bo w Sercu Boga,mój duch wypoczywa
To w Sercu Boga,zanurzyć się pragnę
To w Sercu Boga,nieprawości zostawić
To w Sercu Boga,o przebaczenie prosić
Bo w Sercu Boga,miłości skarbnica
Bo w Sercu Boga,miłosierdzia zdroje
Bo w Sercu Boga,jest serce moje

,,Jezu,uczyń serca nasze wedle Serca Twego”

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Serce Maryi

Serce Maryi

„Matko,uczyń serca nasze wedle serca Twego”

Cóż oznaczają słowa tej modlitwy?- „Matko,uczyń serce moje wedle serca Twego”. Czy ją rozumiemy,czy na pewno wszyscy pojmujemy o co się modlimy,o co Matkę Bożą prosimy? Miejmy świadomość,że Niepokalane Serce Maryi,to nie tylko serce piękne,serce dobre, serce Bogu posłuszne,serce pokorne,serce pełne miłości,ale również serce cierpiące i serce rozdarte.Rozdarte przez Krzyż Chrystusowy jak i przez nasze grzechy-grzechy całego Kościoła Jej Syna,całego Kościoła,całego.Serce Maryi to serce cudowne,w pełni w Bogu uświęcone-w Duchu Świętym zanurzone.Serce Maryi to serce, które wolę Bożą w pełni przyjmuje, czy to radość i czy smutek,narodziny czy śmierć-i nie pyta dlaczego,bo ufa do końca.Serce Matczyne niczego nie zazdrości,nie szuka poklasku,nie chełpi się niczym, litościwe i ciche,nie skore do gniewu,opiekuńcze,cierpliwe, wytrwałe,otwarte dla wszystkich.Módlmy się zatem w słowa tej modlitwy „Matko,uczyń serce moje wedle serca Twego”, by kiedyś móc powiedzieć-dziękuję Ci Matko,że uczyniłaś serce moje wedle serca Twego.

Matko,uczyń serca nasze wedle serca Twego.

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

„I nie wódź nas na pokuszenie”

Ten fragment Modlitwy Pańskiej „I nie wódź nas na pokuszenie” wyjaśniałem już w mojej książce Świadectwa Boga i diabła.Dziś pragnę dać myślę ostatnie świadectwo wyjaśniające tę wątpliwość.Muszę po raz kolejny powtórzyć z całą stanowczością,że Bóg wodzi na pokuszenie.Wodzi nie oznacza zwodzi,bo to szatan zwodzi.Wodzi,oznacza poddawanie próbie,postawienie w miejscu i czasie,w którym to szatan zaczyna kuszenie.Dzieje się to po to,by człowieka wypróbować,sprawdzić jego wiarę,oddanie,lojalność, posłuszeństwo wobec Boga,ale i po to,by człowieka wzmocnić „Moc bowiem w słabości się doskonali”[Kor.12,9]. Jeśli więc ktokolwiek dziś mówi,że to szatan wodzi na pokuszenie,ten mówi,że ludzkość przez setki lat modliła się do szatana w Modlitwie Pańskiej prosząc go (szatana),by nie wodził nas na pokuszenie.Stwierdzenie więc,że to szatan wodzi na pokuszenie,a nie Bóg, jest nieprawdziwe i zarazem bardzo niebezpieczne.Ja już dałem swoje świadectwa w tej kwestii,teraz zaś sam Bóg daje świadectwo-Biblia STARY TESTAMENT-Księga Rodzaju:

„8 A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. 9 Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła. Rdz 2,8-9

15 Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. 16 A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; 17 ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz» Rdz 2,15-17

1 A wąż1 był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» 2 Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, 3 tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». 4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».
6 Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. 7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. Rdz 3,1-7″ PALLOTTINUM  BIBLIA TYSIĄCLECIA

Pytam więc Was Ojcowie Kościoła,Was teologów,któż poddał pokusie pierwszych ludzi,a kto ich zwiódł?Czy to Bóg ich zwiódł umieszczając w Edenie drzewo życia i drzewo poznania,czy też szatan to uczynił?Czy Bóg poddał ich pokusie,czy może skusił ich stawiając w pośrodku Edenu to drzewo? Powiedzcie więc bracia,czy Eden to fikcja,czy może metafora,bo jeśli tak,co cóż na kazaniach mówicie,jaką to naukę ślecie.Czy Biblia jest prawdziwa i święta?Bo jeśli tak,wszystko co w niej,jest prawdziwe i święte,jak święty jest Bóg.

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Podróż do piekła

Podróż do piekła

Zaczęło się niczym we śnie.Znalazłem się w niewielkim pokoju na poddaszu starej kamienicy położonej w centrum w mojej miejscowości.W pokoju tym nie było żadnych mebli,był zupełnie pusty.Znajdowały się w nim dwie osoby,których twarzy zbytnio nie pamiętam,byli to jakby pracownicy lub służba zamieszkująca ten dom.Czułem się w tym miejscu bardzo źle, chciałem się stamtąd jak najszybciej wydostać.Miałem wrażenie,że to jakiś zły sen i pragnąłem się już obudzić,lecz nie mogłem.Powiedziałem do nich,że chcę wyjść,żeby mnie wyprowadzili.Zgodzili się,lecz zauważyłem ich strach przed właścicielem tego domu. Mówili o nim w drodze ku wyjściu,słyszałem jego nazwisko,był to ktoś ważny, budzący ich respekt.Doprowadzili mnie do wielkiej bramy mówiąc,że mogę iść-ucieszyłem się.Za bramą doznałem szoku,bowiem znalazłem się w obcym miejscu. Stanąłem u podnóża miasta otoczonego murami,w którym znajdowały się same pałace z okrągłymi wieżami pokryte złotymi kopułami. Miasto to zdawało się być puste-nikogo nie mogłem dostrzec. Stałem tak przez chwilę,zupełnie bez ruchu wpatrując się w blask złocistych dachów,po czym zostałem przeniesiony w miejsce,o którym chcę powiedzieć ku przestrodze dla wszystkich ludzi.Było to coś niczym planeta,na wzór ziemi, lecz nie było tam nic coby można ujrzeć na ziemi,była zupełnie pusta-jak czarna pustynia, nie było tam nic,poza czymś w rodzaju niskich budynków bez okien,pustych w środku, wykonanych z materiału po którym stąpałem-zlewały się z podłożem.Były one na kształt labiryntu,niczym prostokątne lepianki przypominające nieco baraki dla więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym.Umieszczone były niczym stacja badawcza na środku pustyni. Czas był nieodczuwalny,nie było wiatru ani chmur,nie odczuwalna była również  temperatura-gorąco czy zimno.W ogóle nie było żadnej pogody.Panował wielki mrok, wielka ciemność,w której mogłem widzieć. Dostrzegalna była granica wkoło nad horyzontem,to była przerażająca czerń,do której nie można było się nawet zbliżyć. Wówczas zdałem sobie sprawę,gdzie się znajduję. Zdałem sobie również sprawę z tego,że nie jest to tylko zły sen. Wszystkiego byłem świadomy,swojego jestestwa,całego swego życia. Czułem przerażenie, niepojętą samotność i tęsknotę.Zacząłem wołać do Boga,żeby mnie stąd zabrał,lecz daremne było moje wołanie, bowiem Pan odwrócił swe ucho od tego miejsca i nie słyszał mego głosu. Zrozumiałem,że stąd nie ma wyjścia, nigdy,i zostanę tu na zawsze,na wieczność,całkowicie sam.I oto rozpoczęło się moje cierpienie.Zostałem pochwycony przez demony,były to demony nierządu i dewiacji-wszystkie zboczenia świata. Były ich tysiące,a każdy odpowiadał za inne zboczenie.Podlegały one zwierzchności, i nie wolno im było więcej niż im pozwolono, każdy miał jakby wyznaczony czas i kolej by mnie męczyć. Czasami były w grupie nie do zliczenia, a czasami po dwoje lub troje,niekiedy w pojedynkę. Byłem przez nich bezustannie gwałcony,wedle ich preferencji i upodobań,wedle ich zboczenia.Nigdy nie miały dość,ich żądze nigdy nie są nasycone.Chodziłem niczym w labiryncie pomiędzy tymi budowlami, będąc ciągle wciąganym do środka,do wnętrza tych pustych pomieszczeń-tam bezlitośnie gwałcony. Byłem jak zwierzyna,na którą wszyscy polują,bez drogi ucieczki,jakiejkolwiek drogi,z pełną tego świadomością.Pierwszego gwałtu dokonał na mnie kobiecy demon nimfomanii,zaś ostatniego demony homoseksualizmu i sadomasochizmu. Lecz miłosierny Bóg zaoszczędził mi tych szczegółów,lub wymazał je z mej pamięci.Pamiętam jedynie jak się zaczynało i jak było już po wszystkim.W pewnym momencie mój duch został oddzielony od ciała i porwany na wyżyny.Byłem jakby na obłoku,z którego patrzyłem na swoje sponiewierane ciało,czułem jego (mego ciała) fizyczny ból.Koło siebie,po prawicy,na obłoku,czułem czyjąś obecność, kogoś kto mi to wszystko pokazywał.Czy to był Bóg,czy Anioł Boży-nie wiem.Gdy tak patrzyłem na swoje umęczone ciało zaczął zmieniać się krajobraz. Ujrzałem coś jakby sufit nad moim łóżkiem w moim pokoju.Rozejrzałem się dokoła i zobaczyłem śpiącą obok moją żonę.Zbudziłem ją prosząc by mnie uszczypnęła – zrobiła to. Zapytała co się stało. Odrzekłem,byłem w piekle. Poprosiłem, aby jeszcze raz to uczyniła,dla pewności-uszczypnęła.Zrozumiałem,że wróciłem z długiej podróży,z bardzo odległego miejsca.Byłem wszystkiego świadomy przez cały ten czas,nie spałem,miałem otwarte oczy i nie miałem „przejścia”,jak to bywa po wybudzeniu ze snu.Gdy wróciłem czułem ogromny spokój, pomimo tych wszystkich doznań jakie miały miejsce. Podziękowałem Bogu za powrót do domu oraz za to,co zobaczyłem i czego doznałem,bym mógł ostrzec wszystkich przed tym miejscem.Nie jestem pewien,czy byłem tam z ciałem, choć je widziałem i czułem. Być może to co przeżyłem jest tym,co będzie po Zmartwychwstaniu ciała do życia,dla tych co to nierząd czynią bezczeszcząc świątynię Boga,jaką jest ciało człowieka.Piekło,nie stanowi jedno miejsce,lecz wiele miejsc, podobnie jak niebo.Dziś wam pisze o tym jednym,byście poznali swój przyszły dom,jeśli czystości ciała nie będziecie zachowywać.

Nawracajcie się,bo zginiecie!

Nawracajcie się,a żyć będziecie!

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY, ŚWIADECTWA | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Równość i tolerancja

Równość i tolerancja

Jest taki kraj,co to w imię tych wartości Boga samego zniesławił i imię Boże znieważył. Kraj ten uznał bowiem,że sam Bóg podlega ich prawom równości i tolerancji. Pozbawił więc Boga płci,czyniąc Go nijakim,bo tak uznał naród ten.Ojciec nie może być już  Ojcem,gdyż jest to określenie męskości-sprzeczne  z tą zasadą równości.                                                     Niech będzie na wieki wyklęty ten naród, który to uczynił!
Z bólem serca patrzę,jak ruchy feministyczne wdzierają się do Kościoła świętego,także w moim kraju.Dziś już kapłan zwracający się do wiernych podczas Mszy świętej,nie mówi „bracia i siostry” lecz „siostry i bracia”. Czy to początek tej drogi?!
Dziś w mojej ojczyźnie środowiska promujące domniemaną  równość i tolerancję domagają się,ażeby grzech był uznany za dobry i powszechnie akceptowany.W imię tejże równości próbują wmawiać społeczeństwu, że związek osób tej samej płci jest równy związkowi kobiety i mężczyzny,że małżeństwa homoseksualne stoją na równi z małżeństwami heteroseksualnymi,powołując się znów na wzór równości i tolerancji, wzór jaki sami stworzyli przywołując przy tym zapisy w konstytucji o równouprawnieniu.Ja wam zaś powiadam! Przenigdy małżeństwo dwóch mężczyzn,czy dwóch kobiet,czy jakiekolwiek inne trudne do określenia,nie będzie równe małżeństwu kobiety i mężczyzny, małżeństwu ustanowionym przez Boga,by mogło wydać potomstwo,bowiem taka jest natura człowieka i taka jest Wola Boża.Konstytucję i przepisy można zmieniać, wedle potrzeb lub zachcianek,lecz tego co ustanowił Pan Bóg Wszechmogący w Trójcy Jedyny, nikt nie zmieni,nigdy.

Małżeństwo stanowią kobieta i mężczyzna-oto Słowo Boże.

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej-Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie

W związku z szerzącą się falą demoralizacji społecznej oraz notorycznego publicznego profanowania świętości przez środowiska LGBT w Polsce,zgłaszam publiczny sprzeciw i żądam stanowczych działań przez Państwo Polskie w tej sprawie.Wnioskuję o całkowity zakaz publicznych zgromadzeń przez te środowiska oraz całkowity zakaz rozpowszechniania i promowania ideologii demoralizacji i wyuzdania,którą prezentuje środowisko LGBT i jego podobne.Wnioskuję o całkowity i bezwzględny zakaz publicznego obnażania wszelkiej wynaturzonej seksualności,pod rygorem odpowiedzialności karnej łącznie z karą pozbawienia wolności do dwóch lat,jak jest to w przypadku obrażania uczuć religijnych art.196KK.
Wniosek motywuję niewymownym zagrożeniem dla społeczeństwa ,w szczególności dla dzieci i młodzieży,jakim jest powszechna demoralizacja płynąca z tej ideologii.

Jako pełnoprawny obywatel tego kraju stanowczo się domagam podjęcia skutecznych działań przez Państwo Polskie,mających na celu zapewnienia bezpieczeństwa naszym dzieciom i ochrony przed szerzącą się zarazą.

Z wyrazami szacunku,

Kamil Stanisław Banasiowski

Iłża 14 czerwca 2019

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Boże Narodzenie

Miało to miejsce w dzień Bożego Narodzenia.Po skończonym nabożeństwie jak większość ludzi poszedłem do żłóbka,by oddać hołd Zbawicielowi.Był wielki tłok,uklęknąłem więc z boku rozważając w duchu swoim jaki to dar mogę złożyć Jezusowi.Pytałem,co ja Ci Jezu mogę dać? Oddałem Ci już moje życie,oddałem Ci już moje serce i rozum mój Ci oddałem, oddałem Ci moje ręce,moje oczy i uszy,moje wargi i język mój, mego ducha i duszę moją. Oddałem Ci siebie i wszystkich co kocham i tych co na mej drodze wciąż stawiasz.Cóż Ci jeszcze mogę ofiarować Jezu.Gdy tak rozważałem ludzie podchodzili do Dzieciątka,modli się, wrzucali monety do skarbony,a ja patrząc na nich zastanawiałem się czy wiedzą po co tu przyszli.Miałem im nawet powiedzieć,że Pan Jezus najbardziej pragnie ich serc,żeby swe serca ofiarowali Bogu.Lecz nie uczyniłem tego,milczałem i dalej rozważałem.W pewnym momencie zorientowałem się,że kościół jest już pusty,zostałem tylko ja i czekająca z boku na mnie rodzina.Podszedłem więc do Jezusa,oddałem Mu pokłon i wypowiedziałem te słowa -Jezu,nie mam złota,kadzidła i mirry,przyjmij więc kolejny raz moje serce.Drugiego dnia rozmyślałem sobie,co mogłem jeszcze ofiarować Bogu,bowiem czułem się dziwnie, jakbym czegoś nie dopełnił.Zapytałem więc kolejny raz Jezusa-co ja Ci Jezu jeszcze mogę dać,bo przecież już wszystko Ci oddałem?! Wtedy się stało,Pan Jezus powiedział te oto słowa,które posłyszałem w głowie mojej – „Jest coś,co sobie zatrzymałeś-słabości-oddaj Mi swoje słabości”. Gdy to usłyszałem rozpłakałem się jak dziecko.Poszedłem wnet do kościoła,do żłóbka,oddałem Bogu pokłon i ofiarowałem Mu swoje słabości-tak jak chciał. Tego zaś, co wydarzyło się w kolejnych dniach,nie sposób jest opisać. Zrozumiałem jeszcze jedno, zrozumiałem to,że wszyscy ci ludzie będący przy żłóbku mieli jakiś dar dla Jezusa, czy to krótką modlitwę,czy to monetę wrzucając do skarbony.Każdy z nich coś Bogu ofiarował,tylko ja jeden nic nie miałem,tylko ja jeden przyszedłem z niczym.

Niech Wam Pan Bóg Błogosławi
Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Wołanie

Wołam do ciebie Gdańsku!!! Weź krzyż pokutny na swe barki i pokutuj,za to coś przeciw Duchowi Kościoła uczynił.Jeśli tego nie uczynisz -na trupy swoich dzieci patrzył będziesz!

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Przypowieść o jabłoni

W moim sadzie

Miało to miejsce w moim sadzie,niewielkim,dziesięć jabłoni liczącym.Był maj i wszystkie białym kwiatem zakwitły obficie,a wkrótce owoc począł ich wzrastać. Wśród nich w jednej swe upodobanie miałem,ozdobą wszystkich była,w Narodzenie Pańskie jasnym światłem przyozdobiona świeciła.Gdy owoc był jak orzecha wielkość nastała zaraza,wszystkie drzewa w sadzie swą mocą dotknęła-mszyca,tak bowiem się zwała.Wszelkie liście obleczone nią były,w rulon w net się zwiły usychając powoli.Zaczęła się walka,walka o przetrwanie.Tak każda się broniła,każda inaczej tę bitwę prowadziła.Jedna część swych owoców zrzuciła, inna trochę owoców i nieco liści strąciła,jeszcze inne nic nie czyniły,a owoce im gniły.Lecz ta,co to ozdobą była,coś innego poczyniła.Wszystkie chore liście swe zrzuciła,a żadnego owocu nie utraciła.Patrzyłem na nią ze zdumieniem i ze smutkiem zarazem,gdyż wśród wszystkich jedyna bez liści zupełnie, jak choinka bez igieł całkowicie była,a owoc jej obfity we wzroście się zatrzymał,i już nadziei dla niej widać nie było.I oto dnia pewnego,po  tygodniach kilku, poszedłem do sadu by skosztować kilku.Jakież to ogromne me zdziwienie było,kiedy ją ujrzałem w promiennej zieleni,owoc jej obfity,jakże okazały,bez najmniejszej skazy, soczysty,dojrzały.Wnet go skosztowałem,zachwycając się przy tym,że martwą się zdawała,a pełnią życia się stała.

Jak ta jabłoń bądźcie,chore liście zrzućcie,zarazę pokonacie,obfity i czysty owoc swój wydacie.

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Orędzie do Ojców Kościoła i Ludu Bożego

Do Ojców Kościoła świętego i Ludu Bożego

Niebo jest moją stolicą,
a ziemia podnóżkiem stóp moich.
Jakiż dom zbudujecie Mi,mówi Pan,
albo gdzież miejsce odpoczynku mego?
Czyż tego wszystkiego nie stworzyła moja ręka?
[Dz 7,49-50]

Wy,twardego karku i opornych serc i uszu!Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu.jak ojcowie wasi,tak i wy.Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie?Pozabijali nawet tych,którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego.A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów,lecz nie przestrzegaliście go.
[Dz 7,51-53]

Piszę dziś do was bracia,albowiem czas się wypełnił i znak dał mi Pan.
Piszę gdyż prawda musi być powiedziana głośno,skoro szeptu usłyszeć nie zdołaliście.Uszy wasze posłyszeć nic nie mogą,a serca wasze w twardą skorupą się owiły.Posłyszcie ten głos,który woła do was głośno,nie po to,co by was oskarżać, bowiem wasz oskarżyciel już was oskarża.Czy słyszycie głos jego?! Piszę do was po to co,coby oczy i uszy wasze się otwarły,a skorupa z serca skruszona została.Czy go posłyszycie,ten głos wołający?

W obliczu wydarzeń,które miały miejsce w Gdańsku 13-go stycznia bieżącego roku oraz konsekwencji jakie z tego wynikły czuję się w obowiązku poddać pod rozważanie wasze tego co wiem,w duchu odpowiedzialności za Kościół Chrystusowy.Musicie wiedzieć bracia o próbie jaką w tych dniach przeszedł,a raczej nie przeszedł Kościół.Chodzi mianowicie o prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza,którego urnę z prochami widziałem długo przed tym wydarzeniem,to znaczy jeszcze przed jego spektakularną śmiercią. Wszystko co się stało było z dopustu Bożego, data też nie była przypadkowa jak i okoliczności i miejsce. Dziś też dostaliście świadectwo.Wiedzcie również,że Wielka Orkiestra to dzieło szatana, choć wydaje się dobra i pomocna,zaś jej przywódca jest na jego usługach. Wiecie przecież, iż człowiek człowiekowi nie zamknie Bramy Niebieskiej,bowiem Bóg o tym decyduje,ten zaś,który wdziera się tam siłą jest jak zbójca. Widziałem miejsce w którym przebywa  prezydent Adamowicz,a raczej jego dusza,co z nim będzie dalej nie wiem,tylko Bóg wie.Ile jeszcze będę z wami,nie wiem, Bóg to wie,a święta jest Jego wola. Uświęcając publicznie Pawła Adamowicza,uświęciliście grzech,uświęciliście tego co to antychrysta do Gdańska chciał przyjąć powołując się przy tym na Ewangelię Bożą (bowiem oni w swych sercach nienawiść do krzyża mają),tego co w paradach uczestniczył przeciw Ewangelii Bożej występując.Tak wy biskupi sprzeniewierzyliście się Bogu i Ewangelii Bożej,i to wy założyliście Matce tęczową aureolę i przeciw Duchowi wystąpiliście.Czy Bóg nie kocha całego swego stworzenia? Kocha, miłością niepojętą,lecz nie każdy kocha Boga i Jego nauką żyje! Tak kary przyszły i przyjdą większe, bo przyjść muszą i będą strąceni ci,co to grzech przeciw Duchowi uczynili.Sami już łask Bożych wyprosić nie zdołacie,albowiem zbyt duży stał się grzech wasz,nie tylko z tego powodu.Jedynie ludzie (wierni Bogu,o szlachetnych sercach) mogą wyprosić wam łaski,za przyczyną Matki Bożej,której wbiliście w serce MIECZ,lecz miłość Jej jest niepojęta dla was biskupów, kapłanów Jej Syna.Ja czuję tę miłość,gdyż moje serce z Jej Matczynym Sercem zostało związane, gdybyście mogli to poczuć jak ja to czuję,jak jesteście kochani,jak bardzo?!Niepojęta to miłość,NIEPOJĘTA. Lecz  Pan swe ucho od was odstawił i nie słyszy wołania waszego,gdyż czas wam dany na zmarnowanie poszedł,lecz głos ludu posłyszy gdy wołać za was będą, przez wzgląd na Matczyne Serce Niepokalane. Proście więc lud o modlitwę i pokutę za was,z serca prawdziwego,przez uniżenie i pokorę,bowiem tylko tak ich serca otworzyć zdołacie,i modlić się z serca będą i będą pokutować,a Pan posłyszy ten głos wołający i ucho swe nadstawi.Matce zaś wielką radość przyniesiecie,a potrzebne będą łaski szczególne,bowiem trudne czasy nastaną dla całej ludzkości.Ja jestem dla was bracia i dla całego świętego Kościoła,jestem z wami całym sercem moim,w radości i smutku,w bólu i w cierpieniu,w modlitwie i miłości,tak jak Matka,Królowa serca mego.

Wiele mi Bóg objawił i wiele doświadczyłem,napisałem również siedem listów do siedmiu biskupów,lecz jak sądzę nie zostały potraktowane poważnie,tak przyszły kary.Dziś piszę do was bracia z nadzieją,z wielką nadzieją,że wasze biskupie serca,tak mocno ukochane przez Matkę zostaną skruszone i otworzą się na łaskę Bożą,na szczerą pokutę, pochodzącą z głębi serca, bowiem Duch Prawdy zna serca biskupie doskonale i wie,co nimi kieruje. Możecie mnie bracia uznać za jednego z wielu,którzy piszą z troski o Kościół święty,lub piszą z przekory.Jednak nie wszyscy co piszą kochają ten Kościół jak Matka,nie wszyscy co piszą prawdziwie Boga poznali,Jego wszechmoc, doskonałość, ponadczasowość,początek i koniec,Bożą  miłość i miłosierdzie.Nie każdy z piszących poznał Ojca,Syna i Ducha Bożego.Nie każdy dostąpił zaszczytu i niepojętego daru pełnego zjednoczenia się z Bogiem za życia ziemskiego, zobaczył i poczuł to co jest w Duchu Bożym-a jest to niepojęte dla każdego stworzenia, przerasta to wszelką zmysłowość i ludzką i anielską.Nie każdy co pisze widział powtórne przyjście Pana Jezusa,a i nie każdy co pisze szatana w pełnej okazałości na oczy swoje zobaczył i w serce jego zajrzał,i nie każdy do walki z nim stanął. Nie każdy co pisał na swoje oczy zbawienie duszy widział-potwierdzam,nie jesteśmy sługami czy niewolnikami,lecz jesteśmy dziedzicami królestwa Bożego,współdziedzicami  z Chrystusem.Wolą Bożą wszystko się  stało,bowiem tak Pan Bóg postanowił.Byłem wzięty w miejsce gdzie dusze wszeteczne w cierpieniu są pogrążone(wszystkie zboczenia świata)-byłem,widziałem, cierpiałem-by ostrzec wszystkich przed tym miejscem.Pan Jezus wkrótce przyjdzie,jest już w drodze,jest bardzo blisko, bowiem świat już został osądzony,a teraz sądowi podlega Kościół.Nie wiem kiedy Pan przyjdzie,choć widziałem Jego przyjście,bo i nikt tego nie wie.Niegdyś wiele proroctw zapisałem,część SIĘ WYPEŁNIŁA,część WŁAŚNIE SIĘ WYPEŁNIA a część oczekuje na wypełnienie.Co do czasu przyjścia Pana,to tylko raz go zapisałem,jakieś trzy lata temu-nie więcej niż pół wieku,jak to się stanie.Wiem że Chwała Boża jest już blisko, bardzo blisko. Pan przyjdzie,gdy zakończy się Sąd nad Kościołem i przyjdą rzeczy,które przyjść muszą. Faustyna była dla świata całego,ja zaś dla Kościoła świętego,bowiem za Kościół swe życie Bogu ofiarowałem.To Kościół mam przygotować na przyjście Pana,i czynię to właśnie.Kościół,którego ciężar grzechów z łaski Bożej ujrzeć mogłem i nieść przez chwilę z Chrystusem-jakże słodkie to jarzmo,jakże słodkie.

Co zaś się tyczy Pawła Adamowicza,pokutujcie za grzechy jego i módlcie się jeśli chcecie mu pomóc,ja bowiem już swą modlitwę za tę samotną duszę Bogu ofiarowałem,módlcie się również za tego co to uczynił,ale przede wszystkim pokutujcie za to,co przeciw Duchowi Prawdy żeście uczynili.

Nie przyjmujcie serduszek od Wielkiej Orkiestry,dopóki nie znajdzie się na nich napis „JEZU,UFAM TOBIE”,bowiem szatan i tę sferę zawłaszczył (emotikon). Pomagajmy,lecz z Chrystusem i w Chrystusie.Amen.

Pan Jezus wkrótce przyjdzie,już jest w drodze.Przygotujcie się!

Nie przeminie to pokolenie,kiedy to się stanie!

Nie mówię o końcu,lecz o początku!

Do Ludu Bożego umiłowanego w Chrystusie Jezusie

Do was się zwracam bracia i siostry moje-nie mówię do tych,którzy nazywają siebie dziećmi Bożymi,lecz do was którzy nimi jesteście.Módlcie się każdego dnia ze szczerości serca swego za Kościół święty,za papieża-by wiernie Ewangelii Bożej strzegł,za biskupów-by otwarły się ich serca na łaskę Bożą,za całe duchowieństwo,za każdego ochrzczonego w Świętym Duchu Bożym.Pokutujcie za Kościół święty,za grzechy przeciw Duchowi Świętemu popełnione,nie tylko przez niektórych Ojców Kościoła,lecz przez wszystkich ochrzczonych co przeciw Duchowi występują.Katolikami nazywa siebie wielu,lecz nie wielu Słowo Boże w swym sercu nosi.Duch Prawdy zna każde serce i zamysły jego.Nawracajcie się a żyć będziecie,nawracajcie się dopóki macie czas.Rychły jest czas dla tych,co to Kościół święty w nienawiści mają.Wy zaś bracia i siostry moje,co to dziećmi Bożymi jesteście trwajcie przy kościele,bowiem w nim jest Chrystus i w nim będzie do końca.

Wezwanie

Zróbcie swe krzyże,weźcie je na swe barki (ciężar grzechów Kościoła),jak i ja go wziąłem. Pójdźcie z nimi do Częstochowy w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny,niosąc ten ciężar na swych barkach.Proście Boga o przebaczenie grzechów popełnionych przeciw Duchowi Kościoła,proście przez Niepokalane Serce Matki naszej. „Jezu,miej miłosierdzie dla Kościoła swego”. Tam je zostawcie w ofierze Bogu na świadectwo wiary waszej.

Wkrótce przyjdą wydarzenia związane z prezydentem,naszym prezydentem,lecz nie wiem jakie.Bóg wie,to wystarczy.Ja zaś to piszę na świadectwo dla was,byście wiedzieli,że mówię prawdę.

Chwała Bogu niech będzie na wieki.                                                                                                    Na wieki niech będzie błogosławione imię Boże.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu.Jedynemu Bogu.

Chwała Świętej Bożej Rodzicielce Maryi.

 

W pełni świadomy odpowiedzialności za swoje słowa przed Bogiem i ludźmi:

Kamil Stanisław Banasiowski-trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Do siedmiu biskupów Kościoła świętego

Bracia,dałem wam przesłanie od Matki Bożej,dwaj z was otrzymało świadectwo na prawdziwość słów moich,które dała Matka.Niepojęta jest zatwardziałość wasza,pomimo wypełniania się proroctwa na oczach waszych. Zmarnowaliście czas,jaki dostaliście,więc przyszły kary,lecz to dopiero początek.To zaś,co się zbliża przerasta wyobraźnię waszą,lecz to od was zależy bracia co nadejdzie,bowiem to na waszych barkach spoczął ten ciężar i odpowiedzialność za Kościół święty.Ja już niosę ten krzyż.Nie piszę tego po to,by robić wam wyrzuty,lecz w trosce o Kościół Chrystusowy,który ukochałem całym sercem,tak jak Matka nasza.Nie bagatelizujcie słów moich,które pochodzą z serca Matki naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
Chcę abyście wiedzieli bracia,że świat już został osądzony,teraz sądowi podlega Kościół. Nadużyte zostało miłosierdzie Boże,tak powstał grzech przeciw Duchowi Świętemu,który zatwardza serce człowieka.Weźcie ten ciężar na swe barki bracia,tak jak i ja go wziąłem, modlitwy swe ofiarujcie za grzechy popełnione przeciw Duchowi Świętemu. Maj-tylko on wam pozostał,by przebłagać Ojca w niebie.
Jezu,miej miłosierdzie dla Kościoła swego.                                                                                 Matko,przyczyń się za nami.

Niech Wam Pan Bóg błogosławi bracia,Ojciec Syn i Duch Święty

Kamil Stanisław Banasiowski – trzynasty

Adresaci :

Biskup…………………………………………………………………….
Biskup diecezji opolskiej ks.Andrzej Czaja
Biskup diecezji płockiej ks.Piotr Libera
Biskup diecezji warszawsko-praskiej ks.Romuald Kamiński
Biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ks.Edward Dajczak
Biskup diecezji radomskiej ks.Henryk Tomasik
Arcybiskup diecezji częstochowskiej ks.Wacław Depo

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

Katedra Notre Dame

Panie prezydencie Macron,to nie katedrę ma Pan odbudować,lecz Katedrę!

„Zburzcie tę świątynię, a w trzy dni ją odbuduję”   (J2,13-22)

trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY, NA GORĄCO, ŚWIADECTWA | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Widzenie

Widziałem ziemię spowitą mgłą,jakby kłębiące się chmury jej dotknęły.Nic nie można było dostrzec,tak były gęste.Była noc,choć nie było ciemności,a raczej coś pomiędzy dniem a nocą.Widać było jedynie księżyc i słońce będące na przeciw siebie.Księżyc był na południu, jego tarcza była pełna, był wysoko,nie zbyt duży,raczej zwykły.Jego światło przedzierało się przez kłęby chmur oświetlając ziemię.Słońce było na przeciw niego,na północy, lecz niżej, nad horyzontem,bardzo duże,czerwonawe,jak typowy zachód słońca. Patrzyłem na księżyc i słońce ze zdziwieniem,że są naprzeciw siebie,w nocy,księżyc na południu a słońce na północy.

trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY, NA GORĄCO, ŚWIADECTWA | Dodaj komentarz

Do Kościoła Świętego

Matka Boża pragnie,by miesiąc maj był miesiącem pokuty Kościoła za grzechy przeciw Duchowi Świętemu.Niech w dniu 13-maja Różaniec Fatimski rozpocznie się słowami „Jezu,miej miłosierdzie dla Kościoła swego„. Niech ta modlitwa będzie ofiarą za grzechy popełnione przeciw Duchowi Świętemu.

trzynasty

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz