Jan Paweł II-świadectwo

Jan Paweł II-świadectwo

Historia,którą dziś opowiem jest niezbitym dowodem,nie podważalnym świadectwem na wstawiennictwo i Świętość Jana Pawła II-go.Jej początek miał miejsce pięć lat po śmierci Ojca Świętego. Otrzymałem prezent,to była relikwia,fragment szaty papieskiej,którą nosił Jan Paweł II.Gdy papież zmarł,siostry zakonne przebywające wówczas w Watykanie pocięły ją na fragmenty,na pamiątkę po zmarłym papieżu,Słudze Bożym,umiłowanym w Chrystusie,Jezusie.
To właśnie jeden z tych fragmentów jest w moim posiadaniu.Jest to niewielki skrawek materiału,od którego wszystko się zaczęło.

Był rok 2010-ty,kwiecień.Moje życie w tym czasie było jednym wielkim koszmarem,byłem człowieczym wrakiem,tak psychicznym jak i fizycznym,bez chęci do życia i jakiejkolwiek nadziei na przyszłość.Taki stan trwał już wiele lat.Wiedziałem wówczas,że przyczyną tego stanu są jakieś złe siły,bo „pecha”jakiego miałem, doznania jakich doświadczałem,a także moja rodzina,przekraczały możliwości racjonalnego wytłumaczenia.Nie potrafiłem nazwać tych sił,choć próbowałem na wszelkie sposoby,począwszy od czarów,poprzez uroki czy klątwy.Tak wtedy myślałem,ponieważ zajmowałem się wszystkim co było sprzeczne z nauką Jezusa Chrystusa,której wtedy w zasadzie nie znałem,bo do mnie nie docierała. Byłem zafascynowany okultyzmem,wszelkimi rodzajami magi,radiestezją,energio-terapią i wszystkim co można podciągnąć pod tzw.parapsychologię.Potrafiłem czynić wiele niezwykłych rzeczy,które wybiegają poza naturę człowieka,a wszystkie swoje niby zdolności chciałem wykorzystywać ku pomocy innym.Problem pojawił się wtedy,gdy „wiedzę” i możliwości jakie posiadłem zaczęły mnie przerastać,a myśli jakie rodziły się w mojej głowie były całkowicie sprzeczne z moim sumieniem,a ono przez całe moje życie było wyjątkowo głośne.Tak więc zdałem sobie sprawę jak bardzo niebezpieczne są takie zdolności w rękach człowieka.Bo co by było gdyby każdy tak miał,każdy mógłby się nauczyć,a miłości by nie miał? To jednak mnie nie usprawiedliwia, bowiem wystąpiłem przeciwko pierwszemu przykazaniu,a Jezusa uważałem za doskonałego psychologa,który w umiejętny sposób to wykorzystywał.W Boga wierzyłem.Diabła nie czciłem.Byłem pyszałkiem i zarozumialcem,lecz wrażliwym na ludzką krzywdę,a moją uczciwość często uważano za przejaw głupoty.Może nawet chciałem dorównać Bogu i poznać Jego tajemnice „Któż jak Bóg”.;i niektóre poznałem,ale nie wtedy,a tylko dlatego że Bóg tak chciał,nie ja,taka była Jego wola.Dziś Pan uczy mnie swej miłości,uczy pokory i cierpliwości.
Nie lękam się szatana,choć go widziałem w pełnej okazałości,choć jego ataki są trudne do zniesienia,to przyjmuję to z pokorą,bo ufam Bogu.

A wszystko dzięki dziś już Świętemu Janowi Pawłowi II.To właśnie On ,nasz Papierz rozpoczął i zakończył proces mojego nawrócenia stawiając na mej drodze wielu wspaniałych ludzi,wielu księży,którym pragnę w tym miejscu serdecznie podziękować.Bóg zapłać.
Otrzymałem od Boga więcej niż mógłbym zapragnąć,dostałem nowe życie,bo gdy zakończył się nade mną Sąd Boży,a oskarżyciel nadal oskarżał,Pan przemówił do mnie w te oto słowa „..czemu się zadręczasz?!;twoje wszystkie grzechy zostały ci odpuszczone!..;jesteś jak narodzony na nowo! „.
Od tego momentu właśnie tak się czuję,jak narodzony na nowo,a wszystkie grzechy zostały wyrzucone z serca,zostały oddalone jak wschód od zachodu.

A wszystko zaczęło się tak:
Jak już wspomniałem był kwiecień,gdzieś w połowie,rok 2010-ty.Miałem sen.Przyśnił mi się Jan Paweł II -siedziałem w sali wypełnionej ludźmi,na krześle,w pierwszym rzędzie,jakby na audiencji,bo na środku stał Papierz.W pewnym momencie spojrzał na mnie i podszedł.Położył mi rękę na głowie i powiedział „Błogosławię Cię,w imię Ojca,Syna,i Ducha Świętego „. Wtedy się przebudziłem,byłem bardzo poruszony.Rano wszystkim opowiadałem.W tym czasie byłem bezrobotnym,człowieczym wrakiem z ogromnymi problemami.Minął może tydzień.Zadzwonił telefon.To był mój przyjaciel.Ten,od którego niedawno dostałem wspomnianą już relikwię.Zapytał czy jestem zainteresowany pracą w Seminarium Duchownym.Byłem zaskoczony,trochę się bałem,bo to przecież nietypowe miejsce,w dodatku daleko od domu.Szybko powiązałem tę propozycję ze snem,w którym Papierz mnie błogosławił i nabrałem odwagi.Przyjąłem ofertę.
Pracę rozpocząłem w dniu 27 kwietnia-w moje urodziny.Mój duch odżył,czułem się tam znakomicie,niesamowity spokój,wspaniali ludzie,nie znałem wcześniej nic podobnego. Stanąłem na nogi,moje życie się unormowało,choć w domu byłem tylko gościem.Z biegiem czasu coraz to bardziej brakowało mi rodziny i ostatecznie po pięciu latach wróciłem do domu,także w kwietniu,gdy moje przeznaczenie się wypełniło.Jednak zanim to się stało, zbliżał się dzień Kanonizacji Błogosławionego wówczas Jana Pawła II,i znów 27 kwietnia- moje urodziny. Postanowiłem zrobić sobie prezent i pojechałem do Rzymu.Droga na Plac Św.Piotra trwała całą noc,była to walka ze wszystkimi ludzkimi słabościami.Kto tam był to wie o czym mówię.Udało się. Rano dotarłem na plac.Szczęście niepojęte.Pojechałem tam z pewną intencją.Gdy rozpoczęła się msza Kanonizacyjna wypowiedziałem swoją wielką prośbę do Jana Pawła II,a brzmiała ona tak: „Ojcze Święty,Janie Pawle II,proszę Cię, błagam Cię,zdejmij ze mnie to co nade mną ciąży,czy to uroki,czy klątwy,czy cokolwiek innego,bardzo Cię proszę uwolnij mnie od tego.Msza Kanonizacyjna dobiegła końca.Byłem szczęśliwy i bardzo wzruszony,że mogłem osobiście przeżyć to wzniosłe wydarzenie, bowiem bardzo pragnąłem być w tym miejscu,w tym czasie.Wracając do swojego autokaru zostałem pierwszy raz w życiu okradziony,pewnie nie ja jeden.Pomyślałem sobie wtedy.O co chodzi? Wszystko działa odwrotnie.Ale to był tylko początek.Po powrocie z Rzymu stałem się celem ataków szatana,tych bezpośrednich w których próbował mnie zabić,a także pośrednich gdzie byłem dręczony.Kolejny etap to był Sąd Boży,który przeszedłem;i byłem zawstydzony;i stałem się głupcem,a moja doczesna wiedza i mądrość w niwecz się obróciły.Następnie Wielka Łaska Boża i Odpuszczenie Grzechów,które oznajmił mi Bóg.
Proces mojego nawrócenia rozpoczął Jan Paweł II a zakończył Święty Jan Paweł II.Bogu Niech Będą Dzięki.Dziś jest mym stróżem i siłą sprawczą w walce z szatanem,do której powołał mnie Bóg.Mym przeznaczeniem nie jest głoszenie Ewangelii,to niech czynią Ci, którzy zostali do tego powołani,przez Pana.Ja mówię o Wielkim Miłosierdziu Bożym i o szatanie,o jego podstępności i nienawiści,ale również o jego słabości,bo go nie znacie,bo nie wierzycie,bo nieświadomie zapraszacie go do swych serc,a on zbiera żniwo.Nie piszę po to byście się bali,bo nie musicie,jeśli w Bogu jesteście.Czynię to ku przestrodze.Czynię to dla was i dla Chwały Pana,Jezusa Chrystusa,Boga Ojca Wszechmogącego,z Duchem Świętym.Mówię też o śmierci waszej,bowiem zginą ci,co się nie nawrócą,to o nich jest walka,wielka walka,której kres jest coraz bliższy.

Niech Was Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii ŚWIADECTWA | Dodaj komentarz

Wierzący niepraktykujący

Wierzący niepraktykujący.Jakże często można dziś usłyszeć deklarację ludzi „Jestem wierzący niepraktykujący”. Co to oznacza?Co naprawdę oznacza takie określenie, jakże modne w dzisiejszym świecie.

To tak jakbyśmy powiedzieli:

Boże,wiem że gdzieś tam Jesteś,lecz ja nie jestem Tobą zainteresowany.To tak jakbyśmy na drzwiach domu napisali: Jezusowi wstęp wzbroniony.To tak jakbyśmy powiedzieli: Jezu,nie wchodź w moje życie,bo nie Jesteś mi potrzebny.Ja przecież doskonale daję sobie radę bez Ciebie.Twoje przykazania i nauka Twoja nie są mi po drodze.Dobrze jest mi bez Ciebie. Trzymaj się ode mnie z daleka.

Jednak gdy przychodzi nieszczęście,wielkie utrapienie,niepowodzenia,wtedy wierzący-niepraktykujący mówi:

Boże,jeśli naprawdę Jesteś dopomóż mi,bo jestem w potrzebie!

Cóż tedy powie Pan?

Może zapyta „kim jesteś,nie znam ciebie?!”

Może powie „pragnę,lecz zabroniłeś Mi-pamiętasz?”

A może wysłucha i zmiłuje się?A kiedy wysłucha i zmiłuje się,wtedy ów wierzący niepraktykujący powie Panu – już nie Jesteś mi potrzebny!

Pamiętaj człowiecze,te dwa słowa są bardzo wymowne dla Ojca w niebie.Więc zastanów się wpierw kim naprawdę jesteś i co mówisz.Wiedz,że słowo ma wielką moc,bowiem pierwsze było słowo.

Pan Bóg,choć jest Wszechmogący,to w jednej kwestii jest bezradny.Nie może bowiem zmusić człowieka by Go kochał.Wolna wola dana człowiekowi jest dla Boga świętością,dla diabła zaś pożywką.Gdyby człowiek nie miał wolnej woli,nie był by prawdziwie wolny,a i diabeł nie miał by co robić.Tak mamy wybór,więc wybieramy.A Ty,którą drogę wybrałeś…?

Kamil 13

 

 

Zaszufladkowano do kategorii NA GORĄCO | Otagowano | Dodaj komentarz

List otwarty do Świadków Jehowy

Bracia,nie piszę dziś po to,by osądy wydawać,bowiem wiecie przecież,że przyjdzie Sprawiedliwy,Który sądził będzie.Ja piszę ku przestrodze dla was,lecz nie z przekory,a z miłości.Każdy z nas dokonuje w swoim życiu różnych wyborów, świadomych lub nie, dobrych i złych,z własnej woli lub nie.Bóg szanuje każdy nasz wybór,jaki on by nie był,tak i my winniśmy szanować wybory innych,choć to nie łatwe,a czasami niezwykle trudne,lecz szanować nie oznacza przyjmować.Szatan jest podstępny i często działa pod pozorem dobra (złudzenia dobra),aby mu oddać hołd, niczym Bogu..Tak właśnie jest w przypadku Strażnicy,a ja mam legitymację ku temu,aby to powiedzieć, gdyż poznałem wielu z was i z niektórymi w bardzo dobrych stosunkach jestem,ponieważ uszanowałem wasz wybór wiedząc,że Bóg kocha każdego człowieka,bez wyjątku,ale znam też szatana, który was zwiódł.A wy,którzy nazywacie siebie Świadkami Jehowy pozbyliście się wszystkiego,czego boi się szatan,wszystkiego co sprawia mu ból:
-odebraliście osobowość Bogu (Duchowi Świętemu),wywyższając przy tym szatana pozostawiając mu osobowość;w tym drugim macie rację,diabeł też jest osobowy
-odebraliście Boskość Jezusowi
-odebraliście godność Maryi,Matki Pana,Która depcze głowę węża
-odebraliście nawet ducha człowiekowi
-z krzyża zrobiliście pal
-manipulujecie Słowem Bożym (Ewangelią) dla własnych potrzeb
-pozbyliście się wszystkich znaków i symboli,jakie zbliżają człowieka do Boga,a których boi się szatan, pod pozorem bałwochwalstwa,jakby nie rozumiejąc,że nie do symbolu człowiek się modli,lecz poprzez symbol,który zawsze był człowiekowi potrzebny przez jego „niedoskonałość” i tęsknotę za Bogiem.Pan nasz mówił nam,abyśmy byli doskonali,jak Ojciec nasz,Który jest w niebie,więc powinniśmy dążyć do doskonałości,lecz nie możemy czuć się doskonali,bowiem doskonały jest tylko Bóg.
– sprawa krwi-zasłona Starym Testamentem,jakże sprytna,a Jezus,Pan nasz,powiedział „Bierzcie i pijcie z …to jest bowiem kielich…….” -błogosławiony kto pojmuje
– pycha,która was wynosi ponad wszystkich
– żyjecie od armagedonu do armagedonu,a żaden człowiek nie może znać dnia,w którym nadejdzie Pan,a komu dane będzie dostrzec znaki,dostrzeże je
– macie w nienawiści nie tyko księży,duchownych,ale wszystko co uświęcone,a w szczególności święconą wodę,której diabeł nie znosi

Można by tak wymieniać jeszcze długo,ale najgorsze jest to,że w „domu” świadka Jehowy szatan nie znajdzie nic,co by mu przeszkadzało,a tak dużo o nim mówicie. Szanuję ten wybór,ale i bardzo współczuję,szczególnie że znam naprawdę wspaniałych ludzi z waszych kręgów,tym bardziej trudno mi to pisać.

Pycha wasza przesłania niebo nad wami,sądzicie,że tylko wy będziecie zbawieni,że poznaliście Boga,że pojęliście w pełni Słowo Boże,A ja wam mówię,że nie ma na ziemi takiego człowieka,coby Słowo Pańskie w pełni przysposobił,zaś ci co tak myślą będą zawstydzeni.

Patrzycie na siebie jakbyście wolni od grzechu byli a szatan w ogóle was nie dotyczył,a wyłącznie wszystkich wokół was.

Obudźcie się !!! Zobaczcie komu służycie !!!

Nie niosę do was pustych słów,bowiem dane mi było widzieć szatana,niejednokrotnie,a także wejrzeć w serce jego,choć tego nie chciałem,a zmuszony zostałem,bo któż by chciał i ostał się przy tym.Dziś jednak wiem jak wielka to była Łaska,której nie wolno mi zmarnować.

Znam te zwodnicze duchy i czuję je gdy nawiedzacie domostwo moje, zawsze drży moje serce,bo to są duchy w masce dobroci i spokoju.Tak bardzo jest mi żal was,lecz nie możecie przekroczyć progu domu mego gdy przychodzicie „w służbie”,nie chcąc oddać hołdu Maryi, argumentując przy tym,że Jezus nie modlił się do swojej matki, Maryi.A ja chcę zapytać, kto się modli do żywych,kto się modli do ludzi?
Jezus nauczył nas modlitwy do Ojca w niebie,ale też nie zabronił prosić u Tych, którzy są przy Ojcu,dla Ojca.
Ponadto Maryja,Matka Boga w Jezusie Chrystusie jest ponad wszystkie matki,a mogłem się o tym przekonać,wielokrotnie,przez Łaski,co by mnie więcej diabeł nie zmamił,bym na solidnym gruncie stał.

Jak bardzo szatan nienawidzi Dziewicy Maryi,mogą się przekonać ci z was,którzy mnie znają i wiedzą co się stało w sobotę 13.06.2015r. w dniu napisania przeze mnie świadectwa „Szatan nienawidzi Maryi”.

Tak więc bracia,powtarzam wam,iż Ojciec nasz,Który jest w niebie,jest Ojcem nas wszystkich, bez względu na wyznawaną religię,wiarę,kolor skóry czy płeć i kocha nas wszystkich jednakowo bez żadnych wyjątków,beż żadnych podziałów na lepszych czy gorszych,bardziej czy mniej grzesznych.

Tak szanujmy się wzajemnie,bowiem wszyscy braćmi i siostrami jesteśmy,a gdy nawiedzacie domy tych co to w Chrystusie Jezusie są,nie wchodźcie podstępem,lecz przedstawcie się:
-jesteśmy Świadkami Jehowy-a może się wstydzicie?
-Jezus jest Archaniołem a nie Bogiem-a może tak nie uważacie?
-jedyny byt duchowy (osobowy) jaki uznajemy to szatan-czyż nie?
-Maryja to zwykła kobieta z gromadką dzieci-czy to nie wasze słowa?

Więc wpierw się przedstawcie,dopiero spytajcie czy chcą rozmawiać o Biblii i Bogu,wtedy będziecie szczerzy i nie wejdziecie podstępem.Lecz czy ojciec kłamstwa może być szczery?

A wiedzcie,że każdy,każdy którego zwiedziecie podstępem i w paszczę lwa oddacie,będzie wam policzony gdy nadejdzie czas.

Na koniec wam powiem bracia,że przez Pismo człowiek się doskonali,jednak prawdziwie Boga można poznać tylko sercem, poprzez Łaskę Jezusa Chrystusa,wtedy Pismo staje się wyraźniejsze.

Błogosławię dziś was,co Niepokalanej Dziewicy Maryi,Matki Boga,szczery pokłon oddacie,a ci co pokłon oddadzą swoją drogę do wolności otworzą…

Kamil 13

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz

List otwarty do Duchownych Kościoła Świętego

Pragnę  zwrócić się dziś do wszystkich duchownych;księży,braci zakonnych i osób konsekrowanych.

Drodzy bracia,piszę ten list gdyż czuję się w obowiązku przekazać wam to,co otrzymałem od Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Zanim to jednak uczynię chcę się odnieść do sytuacji,jaka panuje w dzisiejszym Kościele.

Cieszy mnie fakt,że na kazaniach przestrzega się wiernych przed korzystaniem z usług wróżbitów,czarowników,energoterapeutów i innych uzdrowicieli,jednak martwi mnie to,że nie mówi się o konsekwencjach takich wizyt,przez co ludzie bagatelizują te sprawy uważając,że to tylko zwykła gadanina,a fala tego zjawiska osiągnęła już stan krytyczny. Szatan zbiera żniwo.

Ponadto zasmuca mnie fakt,że sami księża nie wierzą w istnienie szatana,jak więc mają wierzyć wierni.Nie mówię oczywiście o wszystkich,ale o większości.Ci zaś co wierzą, przeważnie nie chcą mieć z nim do czynienia z obawy przed nim,mówiąc sobie;jak go nie będę zaczepiał to będzie się trzymał ode mnie z daleka,itp. I tu się mylicie bracia,bo gdyby tak było,to Kościół byłby zdrowy.
Służba Bogu to nie tylko głoszenie Dobrej Nowiny ale i walka, walka z przeciwnikiem jakim jest szatan.To nakazał Pan nasz,Jezus Chrystus.Nie może być tak,że ksiądz się boi diabła, bo to diabeł ma bać się księdza.Więc nie bójcie się diabła,bo on wam nic uczynić nie może, jeśli Chrystusowi jesteście.On niech się boi was! Wypędzajcie złe duchy,jak nakazał Pan.

Nie każdy z was bracia tak czynił będzie,bo nie każdy jest Chrystusowy.
Nie każdy tak czynił będzie,bo nie wszystkim będzie dane.
Lecz ci co mogą niech błogosławią przez nakładanie rąk na głowę.

Ci co czują się na siłach,niech egzorcyzmują za zgodą Biskupa, wedle prawa kanonicznego, pozostali niech Błogosławią,na to nie potrzeba zgody,tak jak nie potrzeba zgody na odmawianie modlitwy uwolnienia (egzorcyzmy proste),którymi winien się posługiwać każdy kapłan.

Każdy jeden duchowny winien być przynajmniej raz w życiu przy egzorcyzmie,uczestnicząc w nim i to już na początku,w seminarium.Wtedy lepiej mógłby rozeznać swoje powołanie i służbę Bogu Wszechmogącemu.

Oto co wam przekazuję bracia;Błogosławieństwo Ojca,Syna i Ducha Świętego.Nie jest to nic nowego,przeciwnie,odwieczny przykaz,który to został zaniedbany,bardzo zaniedbany.

Błogosławcie więc ludzi tymi słowami,błogosławcie z serca, błogosławcie wszyscy,którzy mogą; błogosławcie wszystkich,których będziecie mogli pobłogosławić,a nie wszystkich będziecie mogli,będziecie wiedzieć gdy zawierzycie Duchowi Prawdy.Pan was prowadził będzie.

Tak błogosławcie:
Błogosławię Cię : w imię Ojca,w imię Syna,w imię Ducha Świętego, nakładając przy tym ręce na głowę.
Tyle wystarczy,by zerwać pieczęcie diabelskie,chyba że Pan otworzy przed wami serce danego człowieka,wtedy będziecie wiedzieli co mówić ponadto,Bóg będzie prowadził. Módlcie się też każdego dnia za wszystkich tych ludzi,których Pan postawił na waszej drodze.

Nie lękajcie się bracia stanąć w autorytecie Jezusa Chrystusa,to nie pycha,lecz obowiązek.

Więc gdy łamiecie pieczęcie diabelskie nakładając swe ręce na głowę bliźniego mówcie „Błogosławię Cię….”,podobnie jak w konfesjonale mówicie „Odpuszczam Ci…..”,lub gdy zwracacie się do demona mówiąc „Nakazuję ci……”,stając zawsze w autorytecie Jezusa Chrystusa.

To błogosławieństwo jest początkiem walki,lecz musi być początek coby mógł być koniec.

Błogosławcie się wzajemnie,jak powiedział Pan.

Błogosławieństwo słowami „Niech Ci Pan Bóg Błogosławi” jest pięknym życzeniem, pozdrowieniem,którego należy używać jak najczęściej,szczególnie na pożegnanie.

Nie będę dawał świadectw na moje słowa,zacznijcie błogosławić a otrzymacie własne. Dowiecie się jak marny jest szatan wobec Bożej Miłości,jak Miłosierny jest Bóg,a wiedzcie że nie znam nic piękniejszego,niż móc oglądać Miłosierdzie Boże.

W waszych rękach i sercach waszych jest Miłosierdzie Boże,w waszych rękach i sercach waszych jest Kościół Święty.Błogosławcie ludzi,nie zmarnujcie danego wam czasu.

Dla posługujących
Słyszałem,że bywały próby wypędzenia ducha „homoseksualnego” lecz nie znam wyników takich egzorcyzmów.
Chcę powiedzieć,że pod tą nazwą kryje się wiele odmiennych bytów. Trzeba go wyodrębnić (spersonalizować),wtedy mogą przyjść efekty(wszystko zależy od Woli Bożej,bowiem często są to kary pokoleniowe,które muszą trwać,być odpokutowane, wymodlone,czasami inne (nabyte)-wtedy będzie łatwiej). Jednak Pan nasz jest Miłosierny i doskonałe są plany Jego,i zawsze jest inaczej. Lecz to jest wykonalne tylko w Duchu Świętym,szczerym sercu i wytrwałej modlitwie do Niepokalanej Dziewicy Maryi,Matki Pana.Należy zachować wyjątkową ostrożność,ten duch jest inny,z pozoru łagodny, chwilami nawet zabawny, przez to bardzo niebezpieczny,gdyż można stracić czujność,podobnie jak z tymi,które są nazywane „fałszywej wiary”.
Nie zniechęcajcie się,na efekty trzeba czekać z pokorą i wiarą, a wiecie przecież,że u Boga wszystko jest możliwe.

Dziękuję wszystkim,którzy mają odwagę unieść swe oczy ku niebu,do Ojca i podjąć tę walkę ze złym duchem,który zwie się szatanem i diabłem.

Wzywam do tej walki wszystkich,którzy są Chrystusowi !
Wzywam do tej walki w imię naszego Pana,Jezusa z Nazaretu !

Pozostawiam was bracia w Błogosławieństwie Ojca,Syna i Ducha Świętego.Niech Pan Bóg Wszechmogący będzie zawsze z wami.

Kamil 13

PS.Polecam artykuł Te przeklęte dłonie

Zaszufladkowano do kategorii LIST OTWARTY | Dodaj komentarz