Szawle, Szawle!

Nieśmiertelna dusza

Historia, którą dzisiaj opowiem miała miejsce około 30 lat temu. Byłem wówczas młodym chłopakiem, miałem nieco ponad 20 lat. Zaznaczam, że był to czas kiedy byłem daleko od Boga, zajmowałem się wróżbiarstwem, psychotroniką i tzw. parapsychologią oraz różnymi z tym związanymi praktykami. Moim marzeniem było wyjście z ciała – dosłownie. W tym celu trenowałem umysł na wszelakie możliwe sposoby, by dopiąć swego. Taki właśnie był mój stary człowiek, zanim się narodziłem na nowo, bowiem Bóg rzekł do mnie: „………., twoje grzechy zostały ci odpuszczone, jesteś jak narodzony na nowo”. Tak mówi do was dzisiaj ten, co został z Boga zrodzony i Kościoła Świętego, ten, co zrodził się na nowo – do życia.

Było to w Austrii w mieście Graz, gdzie w tamtym czasie przebywałem jako jeden z wielu polaków pracujących „na czarno”. Pewnej nocy wybudziwszy się ze snu chciałem wstać z łóżka, lecz nie mogłem. Coś jakby mnie trzymało, jakbym był przyklejony klejem. Nie wiedziałem co się dzieje, nabrałem powietrza i wytężając wszystkie siły spróbowałem się podnieść. Gdy się podnosiłem ciągnąłem za sobą światło, było to tysiące rozdzierających się wiązek elektrycznych. Wyglądało to tak, jakbym wyrywał się z gumy do żucia, lecz zamiast rozciągającej się gumy były wiązki elektryczne, które mnie mocno trzymały.

Usiadłem wyrwawszy się światłu, uwalniając głowę, tułów i ręce. Gdy tak siedziałem zorientowałem się, że ja siedzę a moje ciało leży na łóżku – nie wstało wraz zemną. Miałem pełną świadomość, mój rozum bym przy mnie. Zrozumiałem co się stało, zostało jedynie uwolnić nogi i wstać. Siedziałem i myślałem co uczynić, z jednej strony było to fascynujące, z drugiej zaś przerażające bo nie wiedziałem czy będę mógł powrócić. Przerażająca była ciemność wokół mnie, czułem ogromny lęk przed tym co mogę w tej ciemności napotkać. Strach przed nieznanym i tym, że mogę nie zdołać powrócić okazał się silniejszy niżeli ciekawość tego co kryje się w mroku. Położyłem się na łóżku jednając z mym ciałem. Więcej już nigdy nie próbowałem.

Dzisiaj już wiem co kryje się w mroku, bez światła i Boga. Chwała Tobie Jezu, że mnie zachowałeś.

Dlaczego dziś o tym piszę? Nie czynię tego bez powodu, robię to ku przestrodze, ale i ku wyjaśnieniu od kiedy zaczyna się życie. Czynię to dla matek, co swe dzieci zabijają oraz dla tych, co magie uprawiają. Wiedzcie wszyscy, że mrok nie należy do Boga, tam Go nie znajdziecie.

To zaś, co teraz wyjawię niech będzie ostrzeżeniem jak i wybawieniem dla wielu, nadzieją dla tych, co nadzieję stracili. Wszystkiego zdradzić nie mogę, bo pogrążyłbym wielu. To jednak co powiem wystarczy, byście ratunek mieli i nadzieja w was nie zgasła. Rozumujcie, bowiem po to rozum macie.

Było to 18 stycznia 2023 roku. Ujrzałem świętą Boga, duszę zbawioną, choć przez Kościół święty na ołtarze nie wyniesioną. To zwykła dusza zbawiona jak wiele. Przybyła, by okazać mi trzech synów matki, którą też widziałem. Synowie ci byli w mroku, żaden z nich nie miał imienia, a tylko jednego twarz wyraźnie widziałem, on był pierwszy, oddzielony od dwóch pozostałych – był to chłopak już dorosły. Święta Boga była smutna i milcząca. Ja zaś matkę synów trzech spytałem ze zdziwieniem: Kiedy ty ich urodziłaś? Lecz milczała. TO BYŁY DZIECI Z ABORCJI – autentyczne.

Wiedzcie zatem wszystkie matki coście własnym dzieciom uczyniły, nie tylko ciało zabiły ale i chrztu świętego pozbawiły, tak ich dusze w mroku pogrążyły. Mówicie dzisiaj: „moje ciało, moja sprawa” – czyżby?

Nadzieja

Wy, co żal w swym sercu macie, bowiem dla was ta nadzieja – pokutujcie i nadajcie im imiona, dzieciom swoim (Dar-boży), i się módlcie za nie szczerze. Bóg was wszakże nie potępił, ale niecne czyny wasze, tak nadzieja wciąż jest żywa – pokutujcie i się módlcie.

Matka, o której pisałem zna już płeć swoich dzieci, tak imiona nadać może. Wy zaś, co w niewiedzy trwacie uniwersalne im nadajcie. Wiecie przecież, że Bóg wzywa po imieniu. Módlcie się i ufajcie.

Życie

Kiedy zaczyna się człowiek, a kiedy się kończy? Zaczyna się wraz z pierwszym uderzeniem serca, a kończy z ostatnim. A dokładniej, wraz z pierwszym impulsem elektrycznym wprawiającym serce w ruch, co z kolei wywołuje barierę, pole elektryczne utrzymujące w ciele duszę. Śmierć następuje w chwili ostatniego impulsu elektrycznego, co uwalnia duszę. Tak współgra ze sobą to co boże i to co ludzkie. Tak po ludzku – po prostu brak prądu uwalnia duszę. Podobnie sprawa ma się z ziemią, grawitacja, pole magnetyczne, powłoka ozonowa. Dusza jest to tchnienie Boga, to początek jest człowieka. Wraz z pierwszym impulsem rozpoczyna się nowe jestestwo, nowy samodzielny byt, to początek nowego człowieka na wzór i podobieństwo Boga, człowieka z nieśmiertelną duszą. Duch bowiem jest zasiewem, jak pszenica na polu.

Aborcja to morderstwo, antykoncepcja i substancje wczesnoporonne tzw.”dzień po” to odrzucenie daru bożego jakim jest ŻYCIE. W oczach Boga aborcja jest porodem, wymuszonym i brutalnym ustanowionym przez człowieka, skutkującym unicestwieniem. To oderwanie od Boga tak matki jak dziecka, to ciężki grzech za który będą płacić wszyscy, a nawet wnuki i prawnuki, także całe narody. Otwórzcie oczy, a ujrzycie skutki.

Módlcie się i pokutujcie, bo zginiecie. Nawracajcie się, a żyć będziecie.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu – Jedynemu Bogu

Kamil Stanisław Banasiowski – 13

Ten wpis został opublikowany w kategorii LIST OTWARTY i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.