Widzenie

Widziałem ziemię spowitą mgłą,jakby kłębiące się chmury jej dotknęły.Nic nie można było dostrzec,tak były gęste.Była noc,choć nie było ciemności,a raczej coś pomiędzy dniem a nocą.Widać było jedynie księżyc i słońce będące na przeciw siebie.Księżyc był na południu, jego tarcza była pełna, był wysoko,nie zbyt duży,raczej zwykły.Jego światło przedzierało się przez kłęby chmur oświetlając ziemię.Słońce było na przeciw niego,na północy, lecz niżej, nad horyzontem,bardzo duże,czerwonawe,jak typowy zachód słońca. Patrzyłem na księżyc i słońce ze zdziwieniem,że są naprzeciw siebie,w nocy,księżyc na południu a słońce na północy.

trzynasty

Ten wpis został opublikowany w kategorii LIST OTWARTY, NA GORĄCO, ŚWIADECTWA. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.