MATKA – Papież Franciszek

MATKA – Rozdz. II Papież Franciszek

2. PAPIEŻ FRANCISZEK

HISTORIA FRANCISZKA

„Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.” (Mt 7, 19-20)

Oto historia papieża Franciszka, człowieka który podpalił Kościół Chrystusa. Niniejsza historia okazuje ohydę spustoszenia jaka dokonała się w Kościele za pontyfikatu Franciszka. Opisane wydarzenie nie są osadzone chronologicznie lecz w sposób umożliwiający lepsze zrozumienie zagadnienia.

Franciszek – Jorge Mario Bergoglio; ur. 17 grudnia 1936 w Buenos Aires; zm. 21 kwietnia w Watykanie; argentyński duchowny rzymskokatolicki, jezuita; papież i Suweren Państwa Watykańskiego w latach 2013–2025

„Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 8-9)

Wstęp

Wstępem do tej historii niech będzie to oto wezwanie Franciszka o modlitwy do Boga przez „wszystkich” uznanego – Boga uniwersalnego i bezimiennego.

– Ponieważ modlitwa ma wartość uniwersalną, przyjąłem propozycję Wysokiego Komitetu na rzecz Ludzkiego Braterstwa, aby 14 maja 2020 roku wierni wszystkich religii połączyli się duchowo w dniu modlitwy i postu, by błagać Boga o wspomożenie ludzkości w przezwyciężeniu pandemii koronawirusa – mówił w niedzielę 3 maja papież Franciszek.

„Bracia i siostry każdego wyznania religijnego, módlmy się do Boga.”

„Ależ czy nie wolno modlić się do Ojca wszystkich? Każdy modli się, jak zna, jak potrafi, zgodnie ze swoją kulturą. Nie modlimy się przeciwko sobie, jedna tradycja religijna przeciwko drugiej! Wszyscy jesteśmy zjednoczeni jako istoty ludzkie, jako bracia, modląc się do Boga, zgodnie z własną kulturą, zgodnie z naszą własną tradycją, zgodnie z naszymi przekonaniami, ale jako bracia i modląc się do Boga, to jest ważne: bracia, poszcząc, prosząc Boga o przebaczenie za nasze grzechy, aby Pan się nad nami zlitował, aby Pan nam przebaczył, aby Pan powstrzymał tę pandemię. Dzisiaj jest dzień braterstwa, spoglądając ku jednemu Ojcu, bracia i ojcostwo. Dzień modlitwy” – stwierdził Franciszek. Źródło: gosc.pl

A co powiedział Pan Jezus Marii Magdalenie po swoim zmartwychwstaniu?

„Rzekł do niej Jezus: ..udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana i to mi powiedział».” (J 20, 17-18)

Kogo Pan Jezus nazywa braćmi? Komu ukazuje Ojcostwo Boga? Do kogo poszła Maria Magdalena – do „wszystkich, wszystkich, wszystkich”, czy do uczniów Jezusa?

Kazanie Franciszka

Te słowa padły w kazaniu podczas mszy świętej w maju 2013 roku. Jego oryginalną wypowiedź przekazało Radio Watykańskie. Poniższy cytat został zamieszczony w artykule portal Snopes:

The Lord has redeemed all of us, all of us, with the Blood of Christ: all of us, not just Catholics. Everyone! ‘Father, the atheists?’ Even the atheists. Everyone! And this Blood makes us children of God of the first class. We are created children in the likeness of God and the Blood of Christ has redeemed us all. And we all have a duty to do good. And this commandment for everyone to do good, I think, is a beautiful path towards peace. If we, each doing our own part, if we do good to others, if we meet there, doing good, and we go slowly, gently, little by little, we will make that culture of encounter: We need that so much. We must meet one another doing good. ‘But I don’t believe, Father, I am an atheist!’ But do good: We will meet one another there.

W tłumaczeniu na język polski:

Pan odkupił nas wszystkich, nas wszystkich, Krwią Chrystusa: nas wszystkich, nie tylko katolików. Wszystkich! „Ojcze, ateistów?” Nawet ateistów. Wszystkich! I ta Krew czyni nas wszystkich dziećmi Bożymi pierwszej kategorii. Zostaliśmy stworzeni jako dzieci na podobieństwo Boga, a Krew Chrystusa odkupiła nas wszystkich. I wszyscy mamy obowiązek czynienia dobra. Myślę, że to przykazanie dla wszystkich, by czynić dobro, jest piękną drogą do pokoju. Jeśli wykonujemy swoją część, jeśli czynimy dobro innym, jeśli spotykamy się tam, czyniąc dobro, idziemy powoli, delikatnie, krok po kroku, stworzymy kulturę spotkania: Tak bardzo tego potrzebujemy. Musimy spotkać się czyniąc dobro. „Ale ja nie wierzę, Ojcze, jestem ateistą”. Ale czyń dobrze: spotkamy się tam.

W odpowiedzi na dyskusję i oburzenie wywołane kazaniem papieża ówczesny rzecznik Stolicy Apostolskiej, ks. Thomas Rosica, tłumaczył, że ateiści nie mogą zostać zbawieni, jeśli się nie nawrócą, a katolicy muszą wprowadzić naukę Kościoła Katolickiego w życie. O sprawie pisały w maju 2013 roku także polskie media, m.in. Polonia Christiana. Źródło: demagog

Kościół inkluzywny

Papież Franciszek za swojego pontyfikatu otworzył Święte Drzwi Kościoła dla wszystkich mówiąc, że Kościół ma być inkluzywny – otwarty na „wszystkich, wszystkich, wszystkich”. Bergoglio pięknie mówił o miłości i braterstwie, a świat był zachwycony – bo już grzechów nie było, nie ma cudzołóstwa, ni kary, ni piekła. Był za to wspólny bóg bezimienny – dla wszystkich miłosierny. Cóż za perspektywa?

Jakaż to tragedia! Wszystkich herezji Bergoglia nie sposób jest wyliczyć! W przewrotności serca swego własną „MATKĘ” o śmierć przyprawił, rzucając ku przepaści. Jakaż to tragedia! Uczynił to podstępem i z premedytacją. Podeptał Prawo i dogmaty przez Boga objawione, poprzez Magisterium Kościoła od wieków głoszone. Jakaż to tragedia!

Franciszek nie słuchał napomnień braterskich, czy to swych braci w kapłaństwie – czy moich przez lata płynących. Napominających biskupów co listy słało było wielu. Z krytyką walczył.

Krytykujących nauczanie papieża Franciszka nie brakowało, choćby emerytowany biskup pomocniczy z diecezji Chur w Szwajcarii Marian Eleganti, który na łamach „LifeSiteNews” zamieścił artykuł krytyczny wobec wystąpień papieża w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie papież mówił o rzekomej równości wszystkich religii.

Biskup Marian Eleganti

Bp Marian Eleganti stwierdził, że: Franciszek głosi zredukowanego Chrystusa. To fałszywy obraz Ewangelii.

Pytał, dlaczego Franciszek nie głosi muzułmanom czy hinduistom Chrystusa? Uważał przy tym, że papież proponuje wyznawcom innych religii zredukowanego Zbawiciela i wykrzywioną Ewangelię.

Bp. Eleganti pyta m.in. o to: „Dlaczego (red. – Franciszek) w kontekście międzyreligijnym nie głosi w jasny sposób Jezusa Chrystusa jako Prawdy i zbawienia dla wszystkich ludzi? Wie przecież, że nie dano nam innego imienia, w którym możemy znaleźć zbawienie, jak tylko imię Jezusa, przed którym zegnie się wszelkie kolano”. „Zamiast tego mówi przede wszystkim o powszechnym braterstwie, nie wspominając jednak, że jego pośrednikiem i warunkiem jest Jezus Chrystus. Mówi o jednym Bogu dla wszystkich, ale nie tak, jak Bóg się objawił w Chrystusie – w Trójcy. Czy potrzebujemy Jezusa Chrystusa dla takiego braterstwa? Ktoś mógłby pomyśleć: nie, co najwyżej w sensie jakiejś inspiracji, ale nie jako pośrednika w ścisłym sensie” – wskazał krytycznie.

Wskazał następnie, że w wystąpieniach papieża nie ma w ogóle mowy o tym, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem ludzkości. Papież jednak „to wszystko ukrywa”, zauważył.

W efekcie mamy do czynienia ze zmianą chrystologii Ewangelii na „jezusologię” według własnego projektu: Jezus Chrystus zostaje zredukowany do „uosobienia miękkiego humanizmu”, który nikogo nie wyklucza, nie potępia, nie osądza. Bóg w takiej wizji od nikogo nie wymaga nawrócenia, wiary, posłuszeństwa ani skruchy; obiecuje życie wieczne bez sądu.

O grzechach ciężkich mówi się tylko w kontekście migracji. Taka „jezusologia” jest „wybiórczą wersją Ewangelii, redukcją i zniekształceniem”, napisał biskup Eleganti. Źródło: PCh24.pl

Biskup Joseph Strickland

Innym z biskupów napominających Franciszka był amerykański duchowny Bp Strickland, który zachęcił swoich braci biskupów do tego, by trzymali się „starożytnej wiary, że Jezus Chrystus to jedyna Droga, Prawda i Życie”. A tym samym, by przywoływali świat do „jednego Pana, jednej Wiary, jednego chrztu, który prowadzi nas poprzez Jego jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół do życia wiecznego z Bogiem – Ojcem, Synem i Duchem Świętym”.

Bp Joseph Strickland do papieża i biskupów: Powróćcie do Chrystusa!

„Błagam Was, powróćmy do Chrystusa i Jego Drogi i bądźmy dzielni, jak nasi poprzednicy z I, II i III wieku, z których wielu poszło za Chrystusem na śmierć, niosąc ciężki krzyż w Jego imieniu. Stańmy razem z naszymi braćmi, którzy w XX wieku byli dość silni, by wypowiadać się przeciwko despotycznym władcom, choć w swoim czasie byli głosem mniejszości” – pisze bp Joseph Strickland w liście z 29 II skierowanym do biskupów i papieża Franciszka. List opublikował w całości portal „Life Site News”.

Z bólem serca i wielkim smutkiem obserwowałem poczynania Franciszka. Żałuję, że papież nie usłuchał moich wezwań do publicznego Wyznania Katolickiej Wiary (CREDO) przed wszystkimi narodami i ludami ziemi. Dzisiaj wszyscy patrzymy na konsekwencje wypaczenia Ewangelii Bożej przez tych, którzy mieli jej strzec. Teraz już lepiej rozumiecie czemu mówiłem wam, że Ewangelia Boża została ogłoszona? To co głosił Franciszek nie było Ewangelią Bożą lecz fałszem. Dziś patrzymy na owoce tego zakłamania, słyszę, jak wielu katolików twierdzi że: „nie jest ważne w co się wieży, jakiego się jest wyznania – byle być dobrym człowiekiem” – cokolwiek to znaczy. To jest wielkie kłamstwo, bowiem zbawienie jest możliwe wyłącznie przez Jezusa Chrystusa. Bez wiary i najzacniejsze uczynki nie pomogą. Uczynki zaś, niech idą w parze z wiarą. Dziś patrzymy na wojny i „wielkie” fale wody zalewające miasta i wioski. Przyjdą jednak dni, w których zalewane będą nie tylko pojedyncze miasta czy wioski, ale całe państwa, a fale nie będą miały 5 czy 8m, lecz 30m, czy może nawet 70m. Wszystko to widziałem i wszystko opisałem w książce – ŚWIADECTWO.

Co więc oznacza Kościół dla wszystkich?

By Kościół katolicki mógł być otwarty dla „wszystkich, wszystkich, wszystkich” – jak chciał papież Franciszek, to musiałby się wyrzec świętej Wiary Jezusa i Jego nauki. Musiałby odrzucić Boga w Trójcy Jedynego i odrzucić wszystkie dogmaty. Wtedy stałby się akceptowalny przez wszystkich, wszystkich wszystkich. Ale czy byłby jeszcze ŚWIĘTY? Przenigdy!

Kościół Powszechny jest otwarty dla każdego, Chrystus zaprasza wszystkich mówiąc: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 28-30)

Chrystus zaprasza wszystkich utrudzonych i obciążonych, by ich pokrzepić i podzielić się swoim jarzmem mówiąc: „i uczcie się ode Mnie”. Nie zaprasza tych, co chcą pouczać Jezusa i własne nauki głosić, tych, co chcą celebrować grzech w przybytku Ojca – Pierwszej Osoby Boga. Takim mówi: Precz – „Nie znam was”.

„Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41)

„Panie, panie, otwórz nam!”Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. (Mt 25, 11-12)

Konsekracja wina

„Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: to jest bowiem kielich Krwi Mojej, nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę”.(Mt 26, 26-28)

Do Kościołów lokalnych wchodzi nowy Mszał ze zmienionymi słowami Konsekracji! Już nie „za was i za wielu”, ale za wszystkich, wszystkich, wszystkich została przelana Przenajświętsza Krew Chrystusa.

Z opublikowanego nowego włoskiego wydania Mszału Rzymskiego z którego korzystanie miało być obowiązkowe we Włoszech od Wielkanocy 4 kwietnia 2021 r., a z którego księża mogli zacząć korzystać już zaraz brzmi: „per tutti” – „za wszystkich” – a nie „per molti”, co oznacza „za wielu”.

Słowa konsekracji wina mają więc brzmieć: „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wszystkich będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę.” Niemieccy biskupi takie tłumaczenie stosowali już w 2012 roku. Benedykt XVI zalecił je zmienić, jednak niewielu niestety go posłuchało.

Foto. Źródło: wojownikmaryi

Nie od dziś pojawiają się głosy duchownych twierdzące, że zmienione tłumaczenie jest niezgodne z Tradycją i Ewangelią, co dla wielu oznacza nieważność konsekracji. Wielu wiernych dziś się zastanawia, wielu stawia pytanie czy tak zmienione słowa konsekracji powodują brak spełnienia Najświętszej Ofiary? Czy taka Msza jest jeszcze ważna, czy jest jeszcze święta, czy jest po co pójść do kościoła skoro nie ma w nim już Boga? Jedni twierdzą, że ta zmiana nie ma większego znaczenia, inni, że Franciszek wyrzucił Boga z Jego świątyni, a większość nie ma bladego pojęcia co się w ogóle dzieje.

Od czasu reformy liturgicznej podczas Soboru Watykańskiego II wiele krajów zaczęło używać formy „za wszystkich”. Jednak po instrukcji Liturgiam Authenticam w 2001 roku, wzywającej do dosłownego tłumaczenia tekstów łacińskich, oraz stanowczego nalegania papieża Benedykta, zaczęto wracać do tłumaczenia „za wielu”.

Czy Pan Jezus przelał swą krew za wszystkich – czy za wielu, czyli nie za wszystkich? Co oznacza ta zmiana, czy może to, że od teraz wszyscy będą zbawieni?

Jakie jest uzasadnienie słów: Dla was i dla wielu?

Katechizm wydany dekretem Soboru Trydenckiego, na polecenie papieża, św. Piusa V stwierdza: „Nie bez powodu więc nie użyto słów dla wszystkich , gdyż w tym miejscu mówi się tylko o owocach męki, a tylko wybrańcom przyniosła owoc zbawienia”.

Co mówił prorok Symeon? W Ewangelii wg. św. Łukasza czytamy: „Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów”. (Łk 2, 30-31)

WSZYSTKICH NARODÓW – NIE WSZYSTKICH LUDZI!

Znaczy to, zbawieni będą ze Wschodu i Zachodu, z Południa i Północy – ze wszystkich krajów, z całego świata – ale NIE WSZYSCY!

Przelanie krwi Jezusa „za wszystkich” oznaczałoby, że każdy bez wyjątku przyjmie owoc męki Chrystusa, nawet jeśli tego nie chce, nawet gdy nie jest zainteresowany zbawieniem, nawet jak do śmierci bluźni Bogu. Podczas gdy „za wielu” pokazuje, że zbawienie wymaga osobistego zaangażowania człowieka odkupionego. Mówienie więc, że wszyscy będą zbawieni to oczywista herezja, wielkie kłamstwo i zaprzeczenie Ewangelii Bożej, z której dowiadujemy się czym jest śmierć druga. (Ap 2,11; 20,6; 21,8; 21,27)

Jak już zostało napisane w Rozdz.1 – Prorok Symeon zapowiedział, że krew Chrystusa nie zostanie przelana za wszystkich – lecz za wielu: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu”. (Łk2, 34) Tak i cierpienie Maryi i Jej wylane zły będą za wielu – „a miecz przeniknie duszę Twoją» – aby się objawiły myśli wielu serc”. (Łk 2,35). To jest Objawienie Boże zapisane na kartach Pisma Świętego potwierdzone przez Jezusa podczas Paschy: „..która za wielu będzie wylana ”.(Mt 26,28)

Oznacza to, że tam gdzie wprowadzono nowy Mszał ze zmienionym tekstem konsekracji mówiącym o „wszystkich”, tam już nie ma Najświętszego Sakramentu, tam nie ma Boga w Eucharystii. Tak więc pozostaje zwykły wafelek, który wszyscy mogą przyjmować do woli, wszystkie religie i związki wyznaniowe, wszyscy ludzie z przewrotnym nikczemnym sercem, wszyscy będący w grzechach ciężkich. Można go przyjmować do woli, na stojąco i na rękę, i w podskokach. Można go zabrać do domu. Można podać zwierzętom. OHYDA SPUSTOSZENIA!

Wiedzcie, że gdy na Świętym Ołtarzu Boga zabraknie Ofiary, to nie będzie i Ducha! A któż bez Ducha zdoła się nawrócić?! Wiedzcie też, że w Świętej Hostii jest cała pełnia bóstwa, tak Ojciec, jak i Syn, jak i Święty Duch Boży. Cóż więc pozostanie w świątyni gdy nie będzie Boga? Pozostanie jedynie obrzydliwość! Gdzież więc znajdziecie Boga? Znajdziecie Go w czystym i wiernym sercu człowieka, bowiem to najcenniejsza świątynia.

Nowe wydanie mszału preferuje bardziej ekumeniczną poprawność i „Powszechne Braterstwo” niż prawdy wiary. Chodzi raczej o przypodobanie się protestantom, rożnym związkom wyznaniowym i sektom religijnym, a nawet ateistom i apostatom – wszystkim, wszystkim, wszystkim.

Tak oto papież Franciszek czyniąc się mądrzejszym od Boga postanowił poprawić Jezusa uznając, że krew Jezusa została przelana za „wszystkich, wszystkich, wszystkich”!

Jak widać nie jest to jedynie drobna zmiana mająca na celu dokładniejsze wyrażenie Prawdy Objawionej przez Boga, jak wcześniej bywało. To wielki cios w Najświętszy Sakrament, w samego Boga. To jest wielkie kłamstwo i wielkie bluźnierstwo, akt barbarzyński dla przypodobania się wszystkim, wszystkim, wszystkim – wszystkim, oprócz Boga i tym, co do Boga należą. Tak Bóg został przepędzony z własnego przybytku! OHYDA SPUSTOSZENIA!

Każdy kto dziś mówi, że Jezus Chrystus przelał swą krew za wszystkich tworząc iluzję, że wszyscy będą zbawieni, ten jest kłamcą i rozbójnikiem. Każdy, kto z uporczywością będzie twierdził, że krew Jezusa została wylana za wszystkich – Niech będzie przeklęty! Napisane jest bowiem:

„A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga” (Ap 21, 8)

„A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka.” (Ap 21-27)

Odkupienie – Pan Jezus przelał za nas swą Krew, a Maryja Łzy, by wykupić nas z niewoli grzechu. Owoc ten możemy przyjąć idąc ku zbawieniu, lub go odrzucić pozostając w niewoli grzechu. Dlatego zostało powiedziane: „za wielu”:„Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.” (Mt 26, 27-28)

Wszyscy – Pan Jezus wzywa do kosztowania owocu Jego śmierci wszystkich odkupionych: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza

Za wielu – Pan Jezus następnie dodaje: „która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.”, gdyż wie, że nie wszyscy skorzystają z tej łaski, z owocu Jego śmierci. Dlaczego? Przez własną wolę i zatwardziałość serca.

Zaproszenie – Pan Jezus zaprasza do skorzystania z owocu Jego przelanej krwi z własnej woli, a nie z przymusu. Zaprasza do skorzystania z łaski życia wiecznego z Ojcem w niebie, gdzie wiele jest miejsca. Wybór należy do nas.

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział.” J 14, 2

Żaden więc wierny Bogu katolik nie powinien brać w tym udziału! Każdy winien modlić się za swą MATKĘ, którym jest Kościół święty, by zatriumfowała w nim Boża Prawda i Niepokalane Serce Maryi, i za Piotra, który tę Prawdę przywróci.

Przypomnę – Nie odchodźcie od Kościoła świętego, choćby nie wiem co, choćbyście nie wiem co, widzieli i nie wiem co słyszeli. Albowiem w nim jest Chrystus i w nim będzie do końca. To czas wielkiej próby!

Dlaczego Kościół przetrwa?

„Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. (…) Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (1 Kor 3, 10-16)

Kościół Święty to MATKA nasza, a jakiż to kochający syn swą matkę porzuci gdy ta na tyfus zapadła i z gorączką się zmaga? Dbajcie o swą MATKĘ, by do zdrowia wróciła, lecz baczcie by się nie zarazić, bo wtedy pomrzecie i wy, i MATKA.

„Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” Mt (7, 13-14)

Ekumenizm

Rozwodnienie Świętego Kościoła

Do czasów Jana XXIII, czyli przez ponad dziewiętnaście stuleci Kościół święty trwał na stanowisku, że jedyną drogą do jedności chrześcijan to powrót na jego łono.

Wystarczy sięgnąć do popularnej Wikipedii by się dowiedzieć, że wraz z początkiem XX wieku, w 1928 roku papież Pius XI swojej encyklice Mortalium animos ogłosił, że ekumenizm negatywnie wpływa na wiarę. Dostrzegając rosnące pragnienie jedności wśród chrześcijan (także wśród katolików), wskazywał na błędy poglądowe, które, mimo iż opierały się na miłości bliźniego, uderzały w doktrynę o jedności Kościoła Chrystusowego, prowadząc do panchrystianizmu – relatywizowania prawd wiary.

Jednak od czasów Jana XXIII ekumenizm zaczął się rozwijać, a kulminacją tych działań był Sobór Watykański II – popierany również przez Jana Pawła II, choć papież Polak był postrzegany jako konserwatywny w interpretacji. Cel zdawał się być szlachetny, bowiem chodziło o podjęcie dialogu międzyreligijnego kończącego wojny, głównie na tle religijnym i osiągnięcia pokoju na świecie przy zaangażowaniu wszystkich. Tak Kościół święty wpadł w pułapkę zastawioną przez szatana, którego plany sięgają nie kilku czy kilkunastu, lecz nawet i setek lat. Tak właśnie Kościół za iluzoryczną wizją światowego pokoju i powszechnego braterstwa zarzekł się Chrystusa rozwadniając Jego naukę głoszoną niezmiennie przez Kościół, kwestionując przy tym prawdy wiary. Upust temu niewątpliwie dał w Abu Zabi papież Franciszek. Biskup Rzymu w podroż do Afryki zabrał ze sobą przedstawicieli kościołów protestanckich powołując się na słowa Pana Jezusa: „Aby wszyscy byli jedno”. Ja zaś pytam, czy prawda i fałsz mogą stanowić jedno? Jaki mamy tego efekt? Wszyscy bracia i jeden wielki religijny mix z jakimś bezimiennym bogiem. Konsekwencją jest „wielka braterska miłość”, która zwie się: wojna światowa.

„Aby wszyscy byli jedno” (J 17,21)

Aby wszyscy byli „jedno” – to ci, co odstąpili od Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa muszą powrócić do jego łona, a nie Kościół iść w odstępstwo.

„Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mk 3,35)

Powtórzę raz jeszcze to, co już wielokrotnie mówiłem. Wolność wyznania: Tak – wolna wola człowieka. Szacunek do innych religii: Tak. Wspólne rozmowy o pokoju: Tak. Jeden bezimienny „bóg” – przenigdy!

Jak pisałem w książce (Świadectwa boga i diabła), przebywając w Londynie mieszkałem u Cygana, pracowałem u Żyda, a w muzułmańskich sklepach robiłem zakupy. Ze wszystkimi żyłem w przyjaźni i za wszystkich w duchu się modliłem, by poznali Chrystusa. Przemierzając przez całe miasto mijałem obce kościoły, protestanckie zbory, meczety, synagogi i buddyjskie świątynie, by w kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej we Mszy Świętej uczestniczyć.

Jeden jest tylko Zbawiciel, i nie ma innego. To Jezus Nazarejczyk, Syn Boga Żywego. I nie ma innego! Przekonają się o tym wszyscy katolicy, muzułmanie, jak i żydzi czy buddyści, apostaci, czy też wszyscy ateiści. To będzie czas Prawdy. To nie Mahomet sądzi świat i nie Budda – lecz Syn Człowieczy, Bóg Żywy, Bóg Sprawiedliwy, któremu wszystko zostało poddane na niebie i ziemi.

Sobór Watykański II

Nasuwa się pytanie: Jaki duch towarzyszył temu soborowi – Duch Boży czy duch modernizmu? Jakiż to duch nakazał odwrócić się plecami do Boga, by przypodobać się ludziom? Czyżby Ojcowie Kościoła zapomnieli, że gdy Bóg jest postawiony na pierwszym miejscu, to wtedy wszystko jest na swoim miejscu? Zaiste.

Abu Zabi

Co się stało w Abu Zabi?

W Abu Zabi papież Franciszek w imię jakiegoś bezimiennego boga podpisał ze światem muzułmańskim deklarację o Powszechnym Braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia. W dokumencie podano, m.in. to, że wszystkie religie, a nawet płcie są wynikiem mądrej woli Bożej.

” Wolność jest prawem każdej osoby: każdy korzysta z wolności wiary, myśli, słowa i działania. Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie. Ta boska Mądrość jest źródłem, z którego wywodzi się prawo do wolności wiary i wolności do bycia różnymi. Dlatego odrzuca się wszelkie próby zmuszania ludzi do przyjmowania określonej religii oraz kultury, podobnie jak narzucanie jednego modelu cywilizacji, którego inni nie akceptują – czytamy w dokumencie. Źródło: vatican.va/pl

Pamiętam dokładnie jak po podpisaniu tego dokumentu o Powszechnym Braterstwie roznosiła się w przestrzeni medialnej euforia płynąca z masońskich loży – jakie były brawa dla Franciszka.

A co w tej kwestii ma dziś do powiedzenia tzw. sztuczna inteligencja? Zobaczmy:

Przegląd od AI: Masoni postrzegają powszechne braterstwo jako nadrzędny cel swojego ruchu, oparty na wartościach takich jak wolność, równość, uczciwość i filantropia. Masoneria dąży do zjednoczenia ludzi ponad podziałami narodowymi, etnicznymi, religijnymi i politycznymi, podkreślając etyczny rozwój jednostki w ramach społeczności braterskiej.

  • Cel nadrzędny: Masoneria głosi jako główny cel braterstwo wszystkich narodów i religii.
  • Wartości: Ruch opiera się na wartościach takich jak wolność, równość, braterstwo, uczciwość i filantropia.
  • Neutralność: Według masońskich założeń, w lożach nie dyskutuje się na tematy polityczne ani religijne, co podkreśla neutralność organizacji.
  • Moralny rozwój: Masoneria oferuje model działania oparty na rozwoju moralnym i etycznym.
  • Uniwersalność: Ideą jest stworzenie uniwersalnej wspólnoty, która odrzuca uprzedzenia etniczne, narodowe i rasowe

Cóż za podobieństwo?

Ten Akt podpisany w Abu Zabi był nie tylko herezją ale i wielkim bluźnierstwem przeciw Bogu samemu. To był Akt zdrady i wyrzeczenia się Chrystusa.

Skoro „mądrą wolą Bożą” byłoby różnorodność religii, to na cóż byłby nam Chrystus, Jego śmierć i Zmartwychwstanie?! Na cóż przelana krew męczenników?! Na cóż to wszystko, skoro zbawienie byłoby powszechnie dostępne – wszędzie, dla wszystkich?

A różnorodność płci? Ja znam jedynie dwie – mężczyznę i kobietę stanowiące parę. Para to DWOJE, a dwoje to nie różnorodność – jak języki czy rasy!

Jak poprawić Prawo Boże?!

Najlepszym fachowcem od niszczenia świętości był niewątpliwie Franciszek i jego nowy namiestnik od obrony Katolickiej Wiary kardynał Viktor Fernández . Już na samym wstępie podjął rozprawę ze świętością, podważając naukę papieża Polaka, jak sam przyznał, czynił to na prośbę papieża Franciszka.

„Encyklika Jana Pawła II Veritatis splendor z 1993 roku, była publikacją powstałą w celu obrony prawdy katolickiej przed herezjami mającymi swoje korzenie w XIX-wiecznym modernizmie. Jak pisał kard. Józef Ratzinger w 2003 roku, chodziło o błąd antymetafizyczny, który nie uznaje istnienia dobra jako takiego. Jan Paweł II wskazał, że istnieje dobro i zło samo w sobie, a w konsekwencji – istnieją czyny, które są dobre, tak jak istnieją czyny, które są złe, niezależnie od okoliczności. Najprostszym przykładem będzie zabicie dziecka nienarodzonego: niezależnie od okoliczności, jest to zawsze czyn zły. Prawda wyłożona w Veritatis splendor ma oczywiście o wiele szersze zastosowanie, dotykając całości życia moralnego”. Źródło: PCh24.pl

Cóż więc to wszystko znaczy? Co chciał poprawiać Franciszek? Mówiąc najkrócej chodzi o zatarcie granicy pomiędzy dobrem, a złem, o rozmycie grzechu i zastąpienie Prawa Bożego prawem ludzkim, prawem płynnym, ruchomym, zmieniającym się w zależności od potrzeb jednostki – czyli bezprawiem. „Róbta co chceta” – wszystko dozwolone – grzechu nie ma! A jeśli nawet i jakiś jest, to jest Bogu miły – uświęcanie grzechu. A gdyby nawet i nie był, to przecież Bóg jest miłosierny dla „wszystkich, wszystkich, wszystkich”.

Drzwi Święte

W Roku Jubileuszowym Franciszek otworzył Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra dla „wszystkich, wszystkich, wszystkich”.

Owoce tej decyzji Franciszka mogliśmy ujrzeć już za papieża Leona w dn. 6 września 2025 roku w Watykanie, gdy tęczowa parada LGBTQ przeszła przez Drzwi Święte. Dlaczego Leon XIV tego nie zatrzymał?! „Pielgrzymi” mieli liczne tęczowe symbole, wulgarne hasła – jak twierdzą znawcy języka; obściskiwali się i całowali; szli jak na plażę w spodenkach i trampkach – co uwieczniły fotografie. Po wyjściu udali się do jezuickiego kościoła Il Gesu, gdzie odprawiano dla nich Mszę (ale czy świętą? – skoro w Rzymie obowiązuje nowy Mszał ze mienionymi słowami konsekracji „za wszystkich”), którą Celebrował bp Francesco Savino – jak podkreślił w homilii, miał zgodę papieża Leona XIV. A papież Leon? A papieżowi Leonowi widać nie przeszkadza taka profanacja, wszak sam się na nią zgodził. Zgodził się, by tęczowa ideologia zatriumfowała w świątyni Boga. Zgodził się, by środowisko wyszydzające wszystkie świętości, bluźniące Bogu pod niebiosa mogło dostąpić chwały. A bluźnierstwa te wylewają się z całego świata, tak było choćby podczas otwarcia Igrzysk we Francji, gdzie sparodiowano „Ostatnią Wieczerzę”, czy na ulicach Polski, gdzie na paradzie LGBT przedstawiono Najświętszy Sakrament jako kobiecą waginę. Najważniejsze jednak, byle świątyni muzułmańskiej oddać stosowną cześć i szacunek jak mogliśmy zobaczyć podczas pierwszej wizyty następcy Franciszka papieża Leona w Turcji w Błękitnym Meczecie, gdzie wszedł boso – w białych skarpetkach. To dobrze, że papież uszanował cudzą świątynię. Ubolewam tylko, że nie poszanował własnej otwierając Drzwi Święte dla zgorszenia. Chwała Bogu, że papież Leon powstrzymał się od wspólnej modlitwy w Błękitnym Meczecie. Na propozycję modlitwy odpowiedział po angielsku – „rozejrzę się”. Pytany przez media czemu się nie modlił wyznał, że woli się modlić w kościele katolickim przed Najświętszym Sakramentem, dając jednocześnie do zrozumienia, że w duchu ciągle się modli. To wspaniale, tylko gdzie w Rzymie jest jeszcze Najświętszy Sakrament?

To jest prawidłowa postawa – uszanowanie miejsca ważnego dla innych, nie oddając przy tym tego co najcenniejsze. Papież Leon mógł przyjąć tę propozycję modlitwy i wyznać głośno swoją wiarę – CREDO – bo taka jest katolicka wiara, i nie byłoby w tym nic niestosownego. Tak się jednak nie stało, a Pan Bóg rzekł do mnie tuż przed podróżą papieża Leona do Turcji: „I jeśli takich słów nie usłyszą będą mogli żyć bezradnie”. Słowo Boże przekazałem publicznie papieżowi w dn. 24 listopada na papieskim koncie X : „PILNE! Dla papieża Leona – Niech Leon w Turcji wyzna Świętą Wiarę Jezusa Chrystusa! Oto Słowo Boże: „I jeśli takich słów nie usłyszą będą mogli żyć bezradnie”.

Zdjęcie
Zdjęcie

Zadośćuczynienie

Czterech biskupów zadeklarowało się dokonania aktu zadośćuczynienia za barbarzyństwo związane z promowaniem ideologii LGBTQ w Bazylice św. Piotra. To biskupi Athanasius Schneider, Marian Eleganti, Robert Mutsaerts i Joseph Strickland. Źródło: edwardpentin.substack.com

To wspaniały Akt Wiary wydany przez tych biskupów. Ale gdzie jest reszta? Czy w Świętym Kościele zostało już jedynie czterech wiernych Bogu i Ewangelii biskupów, którzy pragną zadośćuczynić Bogu? Kościół Święty będzie trwał, choćby miał się zostać jeden, a bramy piekielne go nie przemogą – to obietnica Chrystusa. (MT 16, 18)

Nie zabrakło też głosu niemieckiego duchownego, byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Gerharda Ludwiga Müllera:

Rok Święty i Drzwi Święte nie mogą być wykorzystywane do ideologii tego rodzaju. Kościół, w imię Jezusa Chrystusa, akceptuje wszystkich ludzi i ich problemy, ale Bóg stworzył mężczyznę i kobietę; tylko małżeństwo daje możliwość wspólnego życia jako para – powiedział kardynał Müller.

Jednak to nie wszystko, bo plany szatańskie sięgają o wiele dalej i o wiele głębiej. Z woli Bożej – znam je aż do skończenia świata. Dlatego przestrzegam: Bądźcie czujni, nie dajcie się zwieść! Chodzi bowiem nie tylko o rozmycie grzechu i zatracenie Prawa Bożego. Chodzi również o podważenie dogmatów i pogrążenie Świętego Kościoła w niepojętym chaosie. Najlepszym tego przykładem są sprzeczne ze sobą nauki papieży, co będzie wykorzystane do podważenia dogmatu o nieomylności papieża. Jeśli więc zostanie podważony i uznany za nieważny choćby jeden dogmat, upadną wszystkie, legnie w gruzach cała Nauka Kościoła Świętego czyniąc niewyobrażalny chaos! Dogmaty są niepodważalne – pamiętajcie! Niepodważalny jest również ten o nieomylności papieża, gdyż jest obwarowany wieloma warunkami, a podstawowy warunek to ogłoszenie >> ex cathedra<< oparte na objawieniu Bożym i zgodności głoszonych nauk z nauką Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.

Jeszcze raz przestrzegam, szatan chce podważyć dogmaty – wszystkie! Tak jak to już uczynił z CREDO w Abu Zabi – mówiąc, że różnorodność religii to mądra wola Boga. Różnorodność religii nie jest wolą Bożą lecz dopustem Boga! Tak jak Bóg dopuszcza odstępstwa, tak i dopuszcza gwałty, zabójstwa czy wojny czyniąc człowieka wolnym w swoim wyborze – wolna wola człowieka.

Strzeżcie dogmatów, strzeżcie Prawd Wiary! Nie dajcie się zwieść!

„Fratelli tutti”

Fratelli tutti – wszyscy bracia, to trzecia encyklika papieża Franciszka, poświęcona powszechnemu braterstwu, podpisana 3 października 2020 w Asyżu. Tekst encykliki został ogłoszony 4 października 2020.

Te herezje papieża Franciszka zostały wyniesione na orbitę w postaci nanoksiążki rakietą Falcon 9 Elona Muska w dniu 12 czerwca 2023 roku. Ta 160-stronicowa publikacja została skompresowana do wielkości główki od szpilki. W projekcie brał udział zespół Politechniki Turyńskiej.

Ostrzegałem publicznie biskupa Rzymu, że jeśli to uczyni jego oczy ujrzą wielki gniew Boga – i ujrzały! Nie CREDO, lecz fałsz i obłuda, przekleństwo i herezje o powszechnym braterstwie bez Chrystusa rozlały się na świat. Gniew Boży jest wielki!

W dużej mierze odpowiedziałem już na tę Encyklikę Franciszka, zanim jeszcze została wydana. Chcę jednak zwrócić uwagę na kilka ważnych szczegółów zapisanych w tym dokumencie. Zacznę od tego, co widzi papież w innych religiach. Jak sam pisze w swojej encyklice widzi działania Boga, Ojca wszystkich ludzi. To spostrzeżenie papieża to czysta herezja, a nie tylko złudzenie, bowiem Bóg nie jest Ojcem wszystkich ludzi lecz Stworzycielem, Ojcostwo zaś nabywamy przez Chrystusa. Co skłoniło papieża do postawienia takiej tezy? To niewątpliwie pokłosie podpisania deklaracji w Abu Zabi o ludzkim braterstwie przez Franciszka i Wielkiego Imama Ahmada mówiącego, że różnorodność religii jest mądrą wolą Bożą (Abu Zabi 4 lutego 2019).

To jest niemożliwe! Niemożliwe dlatego, że są dzieci Boga i dzieci diabła (1 List św. Jana). Czym innym jest szacunek dla samego człowieka, jego religii, wyznania czy poglądów, a czym innym komunia z Chrystusem. Szacunek dla drugiego człowieka, jego religii czy ideałów jest czymś oczywistym, jednakże pod warunkiem, że nie czyni zła. Szacunek przypada raczej w stosunku do woli wyboru przez człowieka, nie koniecznie jego czynów i akceptowania wszystkiego, szczególnie tego co złe i niemoralne, a tym bardziej przyjmowania złego, przyjmowania grzechu i poddania się grzechowi w imię braterskiej miłości i równości. Marzenie papieża zdawałoby się piękne i jakże oczywiste, bo któż nie chciałby miłości, pokoju, sprawiedliwości i poszanowania dla drugiego człowieka. Chyba każdy rozumny człowiek by tego chciał. Jednak jest to zwykła utopia, albowiem to o czym „marzył” Franciszek jest możliwe wyłącznie z Chrystusem, tym Chrystusem, którego oddał w imię utopijnych marzeń próbując tworzyć jakiś mix religijny z jakimś bezimiennym bogiem. Dialog dla pokoju jest potrzebny na poziomie czysto ludzkim, lecz nie jest to „braterstwo”, a PARTNERSTWO pomiędzy religiami dla osiągnięcia dobra wspólnego – podobnie jak w handlu. Papież chciał stanowczo wyjść poza to, co Bóg dopuszcza, czyniąc się mądrzejszym od Boga. Któż jak Bóg? Nie jest to rola dla papieża, papież ma strzec Ewangelii Bożej, ma strzec swojego Kościoła, Kościoła za który wziął odpowiedzialność przed samym Bogiem. Dziś trzeba walczyć o Chrystusa, który jest wyszydzany i wyśmiewany przez tych, których Franciszek nazywał braćmi. Trzeba walczyć o Chrystusa, który został zredukowany do „uosobienia miękkiego humanizmu” – jak wspomniał bp. Marian Eleganti. Trzeba walczyć z zabójczymi ideologiami, którym Franciszek przyklaskiwał, ideologiami chcącymi wykorzenić chrześcijaństwo, ideologiami prowadzącymi do demoralizacji i zezwierzęcenia człowieka, ideologii wypaczających Słowo Boże. Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę, Bóg szanuje ją jakakolwiek by ona nie była. Można być z Chrystusem lub przeciwko Chrystusowi, można być żywym lub umarłym – wolny wybór.

Papież Franciszek chciał uczynić siebie przywódcą świata, wszystkich religii i kultur zapominając, że Kościół Święty, którego wiary miał strzec nie jest ze świata. Franciszek winien nieść Chrystusa na świat cały i głosić Jego Naukę, tymczasem oddał Chrystusa zrównując Go z kamiennym Buddą. Świadectwo o swojej zdradzie niósł niemal każdego dnia, także na Twitterze, gdzie wszyscy mogliśmy się dowiedzieć, że MARZENIEM papieża była jedna wielka wspólnota religijna – nie wspominając o Jezusie Chrystusie.

Cóż to więc za religia, czyż nie taka, w której Jezusa Chrystusa zastąpi jakiś bezimienny bóg – dla wszystkich religii i przekonań. Dzieci Boga niech się staną braćmi dzieci diabła – wszyscy bracia.

Franciszek był fałszywym prorokiem, prowadzącym Kościół święty ku zagładzie. Mówił wam, zmawiajcie różaniec, kochajcie się i miłujcie, a za waszymi plecami odbierał wam Chrystusa, odbierał wam życie. Nie dawajcie się zwodzić nikomu! Badajcie Pismo Święte, a będziecie wiedzieć. Badajcie z czystym sercem, nie w swej przewrotności.

Ja zaś jestem po to, by obnażać przed wami dzieła diabła, gdyż go poznałem w całej pełni, tak jak poznałem Boga. Mnie jednak wierzyć nie musicie, lecz Bogu winniście – czytajcie Pismo Święte, poznawajcie Słowo Boże i sprawdzajcie, szczególnie tych co o Panu Bogu mówią, tych, co na Słowo Boże się powołują – sprawdzajcie ich, tak i mnie sprawdzajcie! Czyńcie to w modlitwie do Ducha Świętego, z czystym sercem, by was błędne i zgubne interpretacje nie zwiodły. Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem! To w Nim odnajdziecie pełnię, z Nim osiągniecie cel – zbawienie.

Pokutujcie i módlcie się za obecnego papieża i cały Kościół Święty. Wiedzcie przeto, że żadna herezja i bluźnierstwo wygłoszone przez papieża nie będzie zapomniane, Pan Bóg odpowiada na każde z nich.

Jezus Chrystus przyszedł na świat by zgładzić grzech, Franciszek zaś, by zbratać się z grzechem.

Bądźcie braćmi i siostrami Jezusa Chrystusa, Boga Żywego, a wtedy wszyscy będziecie braćmi i siostrami – prawdziwymi.

Jeden jest Zbawiciel, to Jezus Chrystus, Bóg Żywy. W Nim tylko jest Zbawienie, w Nim tylko jest życie. Jeśli tego nie wiecie, to znaczy, że jesteście martwi.

Grzech zaś, jaki ciąży na was, to grzech przeciw Duchowi Świętemu, a objawił się on tym, że w swej przewrotności dokonujecie nieprawości i zdrady licząc przy tym na Miłosierdzie Boże – bezczelnie. Bądźcie pewni, nie będzie Miłosierdzia, lecz śmierć. Miłosierdzie jest dla tych, co skruszałe serca mają.

„Cudzoziemiec na drodze”

Papież Franciszek w rozdziale drugim „Cudzoziemiec na drodze”, przytoczył fragment Ewangelii o Dobrym Samarytaninie (Łk 10, 25-37), na który wielu się powołuje w odniesieniu do migrantów. Może właśnie teraz ta sprawa zostanie wyjaśniona raz na zawsze.

Co jest więc potrzebne by osiągnąć życie wieczne z Bogiem? Jak powiedział sam Jezus (por. Mk 16,15-16) – czyli chrzest święty i wiara, oraz wypełnianie woli Bożej: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. To czyń, a będziesz żył.” (Łk 10, 27-28)

Nie można miłować Pana Boga nie miłując bliźniego, bowiem miłość taka będzie miłością fałszywą – to jest oczywiste.

Jednak co z bliźnim, kim on jest. I oto odpowiedź Pana Jezusa w przypowieści o Dobrym Samarytaninie (Łk 10,30-37), która jest powszechnie wypaczana.

Człowiekiem z przypowieści to Samarytanin, który przechodząc ujrzał na wpół umarłego człowieka napadniętego przez zbójców, któremu nie pomogli nawet ci, co to w Bogu się chlubią. Pomógł mu, opatrzył rany i zawiózł do gospody pielęgnując go przez jeden dzień. Następnie wyruszył w drogę (swoją drogę) pozostawiając go w rękach gospodarza, przyjmując cały ciężar finansowy tej opieki.

Dzisiaj wielu ludzi to więcej niż Dobry Samarytanin, choćby Caritas; pogotowie ratunkowe; szpitale; wszelakie organizacje i przytułki pomagające biednym, chorym i bezdomnym; niezliczone organizacje niosące pomoc drugiemu człowiekowi na wielu płaszczyznach codziennego życia, poczynając od własnego podwórka aż po misje zagraniczne. We wszystkich tych organizacjach przecież działają ludzie – jedni dla drugich, choć nie wszyscy są wierzący. Poświęcają oni swój czas, środki a niekiedy nawet życie.

Nie wyobrażam sobie dzisiaj sytuacji, gdzie widząc na drodze umierającego człowieka można by go ominąć, i to nie ze względu na wiarę, lecz przez własne człowieczeństwo. Kiedy ratujesz człowieka nie pytasz go o jego wiarę, jego religię, orientacje seksualną, nie pytasz czy jest zabójcą, zboczeńcem – po prostu pomagasz, pomagasz drugiemu człowiekowi. Kiedy ustępujesz miejsce w metrze, tramwaju czy autobusie starszej niedołężnej osobie nie osądzasz jej, po prostu ustępujesz. Ustępujesz przez wzgląd na jej ułomność. Nie pytasz wcześniej czy nie jest przypadkiem seryjnym zabójcą, zwyrodniałym pedofilem, nie pytasz czy osoba ta jest wierząca, jaką ma orientacje seksualną – zwyczajnie ustępujesz, nie osądzając nikogo. Każdego dnia jesteśmy niczym Dobry Samarytanin.

Dawajmy zatem miłość, lecz nie przyjmujmy tego co kala serce człowieka i sprowadza śmierć. Nie oddawajmy Boga, nie oddawajcie Jezusa, przez którego mamy życie!

A kogo widzieliście patrząc na Franciszka?

Wracając do przypowieści Pana Jezusa musimy uświadomić sobie jedno, mianowicie to, że Dobry Samarytanin okazał pomoc doraźną, choć bardzo istotną, ze wzruszeniem, z powodu ludzkich uczuć. Tak winien czynić każdy człowiek, nie tylko ze względu na wiarę, lecz ze względu na swoje człowieczeństwo.

Niedopuszczalne jest jednak, by tę przypowieść wykorzystywać w stosunku do migrantów siłowo forsujących granice, tym bardziej muzułmańskich, jak i niedopuszczalne jest wykorzystanie ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu w tym kontekście. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. To fałszywe Miłosierdzie!

Tak jak Samarytanin nie związał się na stałe z człowiekiem, któremu pomógł, ani z nim też nie zamieszkał na stałe, ani nie składał mu ślubów – była to pomoc doraźna na miarę jego możliwości, płynąca z serca – nie z przymusu. Jak również URATOWANY nie przestawiał mebli w domu w którym przebywał, i nie gwałcił córek gospodarza w ramach wdzięczności.

Święta Rodzina – nikogo w Egipcie nie krzywdzili, a gdy nastał czas powrócili do swojej ojczyzny. Błogosławiony dom, w którym Święta Rodzina znajdzie miejsce dla siebie, choćby na jedną chwilę.

Różnorodność – ma swój urok wtedy, kiedy jest wszystko na swoim miejscu, w swoim klimacie i otoczeniu. Przepych tworzy chaos i niesmak, a nawet brzydotę niwecząc to wszystko, co jest pięknem samym sobie – taki jest skutek przepychu. Nie wszystkie kwiaty do siebie pasują, nie wszystkie zwierzęta będą żyć razem, tak jak bananowiec nie wyda owocu na Grenlandii.

Wymiana Darów

W punkcie 133 możemy przeczytać o darach wnoszonych do społeczeństwa przez migrantów i odmienne kultury. Faktycznie, nie brakuje podarunków: okultyzm, helloween, lgbt i dżihad, a już w kolejnym punkcie dowiadujemy się, że jest to szansa naszego rozwoju.

Natomiast w punkcie 136 dowiadujemy się co nam może dać Wielki Imam Ahmad: „(…) Zachód może odkryć na Wschodzie środki zaradcze na te choroby duchowe i religijne, które są spowodowane dominującym materializmem”.

Czy papież Franciszek miał na myśli oddanie się Allahowi? To by nawet wyjaśniało przekształcenie Hagii Sophii w meczet.

Chęć uznania drugiego

W tej części, w punkcie 218 papież pisze: [Chęć uznania drugiego] – „Oznacza ona nawyk uznawania prawa drugiej osoby do bycia sobą i do bycia odmienną. Wychodząc z takiego uznania, stającego się kulturą, możliwe jest powstanie ugody społecznej. Bez takiego uznania pojawiają się subtelne metody sprawiające, że drugi człowiek traci wszelkie znaczenie, staje się nieistotny i nie przyznaje mu się żadnej wartości w społeczeństwie. Za odrzuceniem pewnych widocznych form przemocy, często kryje się inna, bardziej wyrafinowana forma przemocy: tych, którzy gardzą człowiekiem odmiennym, zwłaszcza gdy jego roszczenia są w jakiś sposób szkodliwe dla ich własnych interesów.”

Czy to oznacza „uznanie” przez Franciszka płci kulturowej i propozycję „ugody społecznej” w tym zakresie – akceptacje grzechu i zboczeń? Zgadzało by się to z ustaleniami z Wielkim Imamem w Abu Zabi – [różnorodność płci – mądra wola Boża]. Zgadza się to z wezwaniem Franciszka do premierów i przywódców światowych o regulację statusu ludzi żyjących w związkach homoseksualnych i niesakramentalnych – Franciszek wyraził poparcie dla prawnej ochrony związków partnerskich dla par homoseksualnych, stwierdzając, że osoby homoseksualne mają prawo do rodziny i powinny być chronione prawem, co powiedział w dokumencie „Franciszek” i w wywiadach, wzywając do uchwalenia przepisów o związkach cywilnych.

Religia i przemoc

281.- Między religiami możliwa jest droga pokoju. Punktem wyjścia musi być spojrzenie Boga. Bo „Bóg nie patrzy oczami, Bóg patrzy sercem. A miłość Boża jest taka sama dla każdego człowieka, niezależnie od wyznawanej przez niego religii. Jeśli jest ateistą, jest to ta sama miłość. Kiedy nadejdzie ostatni dzień i będzie wystarczająco dużo światła na ziemi, aby zobaczyć rzeczy takimi, jakimi są, będziemy mieli wiele niespodzianek!” (278).

Tu możemy dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy, szczególnie w ostatnim zdaniu. O jakich niespodziankach mówił papież? Czyżby chodziło o powszechne zbawienie – wszystkich ludzi, bezwzględnie. Wszystko na to wskazuje analizując wcześniejsze zdanie z tej Encykliki: „Ponadto wierzymy, że Chrystus przelał Swoją krew za wszystkich i za każdego, a zatem nikt nie zostaje poza Jego wszechogarniającą miłością.

Jeśli tak właśnie sądził papież, to znaczy że bardzo się pogubił w swoich przemyśleniach. A może nie zapoznał się z tekstem Apokalipsy św. Jana i przeoczył słowa samego Pana Jezusa na ten temat: ”..Jedna będzie wzięta, druga zostawiona”. (Mt 24, 40-41). A może papież zwyczajnie ukrywał prawdę, jak twierdził cytowany wcześniej bp. Eleganti.

Słowa uznania Wielkiego Imama Ahmada:

„Przesłanie `Fratelli tutti` mojego brata Franciszka jest rozszerzeniem dokumentu o ludzkim braterstwie. Ujawnia on globalną rzeczywistość, której stan i decyzje są niestabilne. To ludzie zranieni i zmarginalizowani płacą za to cenę”– napisał najwyższy autorytet sunnicki po opublikowaniu w niedzielę encykliki. Podkreślił, że w encyklice o braterstwie i przyjaźni społecznej papież Franciszek zwrócił się do wszystkich „ludzi dobrej woli i wrażliwego sumienia przywracając ludzkości jej sumienie”.

Początek boleści
„Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. (Mt 24, 4-8)

Nowy Ład Światowy

O tzw. „nowym ładzie” słyszeliśmy niemal codziennie z ust premierów, światowych przywódców i wielu polityków. O nowym ładzie mogliśmy usłyszeć również w przesłanych gratulacjach byłemu już prezydentowi USA Joe Bidenowi, co do którego w styczniu 2025 roku Prince Hall Grand Lodge of South Carolina ogłosiła, że nadała mu tytuł „Mistrza Masona na widok” (Master Mason at sight). O wezwaniu do nowego porządku świata mogliśmy usłyszeć także od papieża Franciszka podczas wizyty w Ekwadorze w 2015 roku jak i w encyklice „Fratelli Tutti”.

Papież Franciszek mówił o nowym ładzie ekonomicznym sprawiedliwym dla wszystkich. „W tym celu z inicjatywy Franciszka Kościół i ponad stu największych światowych inwestorów i firm utworzyło w Watykanie Radę ds. „Inkluzywnego Kapitalizmu”, która ma dążyć do fundamentalnych zmian gospodarczych. Organizacje, które zarządzają aktywami o wartości 10,5 bln USD, mają wartość rynkową 2,1 bln USD i około 200 milionów pracowników w 163 krajach zaangażowały się w sprawę „pod moralnym przewodnictwem Jego Świątobliwości Franciszka” – czytaliśmy w oświadczeniu Rady przed kilkoma laty.

Założycielka Rady Lynn Forester de Rothschild powiedziała w wywiadzie, że ciało skupia się na mierzalnych działaniach na rzecz „prawdziwej zmiany systemu”, związanej z celami zrównoważonego rozwoju ONZ. Źródło: dorzeczy.pl

Czym jest ten nowy ład, ten nowy porządek świata? Czy wszyscy rozumieją go jednakowo?

Jedni mówili o ładzie ekonomicznym, inni o zielonym ładzie, inni o ładzie jako pokoju na świecie, inni o wspólnym bogu (bezimiennym) dla wszystkich religii, inni o ładzie kulturowym i społecznym, a jeszcze inni o równości – cokolwiek to znaczy.

Zdaje się, że te „łady” stanowią jeden zamysł, są cegiełkami na nowy porządek świata. A skoro ma być jeden porządek, to nie ma mowy o pozostaniu przy swoich wartościach.

Nowy porządek świata – jedna wielka rodzina ludzka, bracia i siostry. Pokój, miłość i braterstwo, wspólna religia i bezimienny „bóg”, wspólna polityka, gospodarka, powszechny dobrobyt, wspólne zakazy i nakazy, wspólne nowe wartości, jedno kolorowe prawo, równość i tolerancja, powszechna sprawiedliwość, po prostu Eden – ale ani słowa o Jezusie, który jest pełnią miłości i sprawiedliwości?

Patrząc na świat dziś, to jak w zwierciadle można dostrzec założenia powyższego projektu, który się zwie – Nowy Ład Światowy – NIEWOLNICTWO.

Ewangelia wg. Franciszka

Według Franciszka, tego papieża, co to pogańskie bóstwo (pachamamy) do świątyni Boga wprowadził i cześć im oddawał wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi, bez względu na wyznawaną religię. Ojciec kłamstwa mówił też, że chrzest święty jest już gwarantem zbawienia a prostytutka, która nie zabiła własnego dziecka lecz przyszła je ochrzcić to błogosławiona, albo i święta – bo nie zabiła, a przecież mogła.

Franciszek: „bycie dziećmi Boga jest podstawą równości”. Papież mówiąc o chrzcie świętym zaznaczył, że ten, kto przyjmuje Chrystusa w wierze, zostaje „przyobleczony” w Niego przez chrzest i otrzymuje godność synowską (por. w. 27). „Gdybym dziś zapytał: «kto z was zna datę swojego chrztu?», nie sądzę, by podniosło się wiele rąk… A przecież jest to moment, kiedy zostaliśmy zbawieni, gdy staliśmy się dziećmi Bożymi. Jeśli nie znacie tej daty, zapytajcie swoich bliskich i świętujcie tego dnia każdego roku” Źródło: vaticannews.

A jałmużnik papieski kardynał Konrad Krajewski wyznaje: Kiedyś byłem świadkiem, jak papież Franciszek mówił do księży: „Czasem jesteś najważniejszy w kancelarii. Przychodzi kobieta z dzieckiem i mówi: »Proszę księdza, chcę ochrzcić dziecko«. Ksiądz nigdy w życiu jej nie widział i zaczyna rozmawiać, wypełniając jakiś formularz. Pyta: »Imię ojca?«. A ona: »Nie wiem, kto jest ojcem«. »Jak to nie wiesz, kto jest ojcem?!«. »Nie wiem«. Bo skąd prostytutka ma wiedzieć, kto jest ojcem?” Papież dodał: „I właśnie tak kończy się nadzieja na chrzest. Bo synod diecezjalny, bo prawo…. A przecież przyszła do ciebie błogosławiona, jeśli nie święta. Modlimy się o zachowanie życia od poczęcia do śmierci, a przecież mogła zabić. Nie zabiła, przyszła. Co by zrobił Jezus? Co by zrobił Jezus?! Trzeba było spytać: Masz pieniądze na pieluchy? Kupić ci wózek? I powiedzieć: Ochrzczę w tę niedzielę. Przyjęcie będzie na plebanii”. Tak, trzeba się narazić. Ewangelia nieraz bardzo kosztuje, jest piękna jak wiosna, ale nieraz ciężka jak krzyż.

Faktycznie, Ewangelia według Franciszka wyglądała jak wiosna – „Wiosna Biedronia”, zaś świętą już jesteś, wystarczy tylko, że nie zabijesz swojego dziecka.

„Wiosna Biedronia” – nazwa partii politycznej założonej przez Roberta Biedronia – (polski polityk żyjący w związku homoseksualnym, założyciel partii „Wiosna”; promotor „małżeństw” homoseksualnych i adopcji dzieci przez homoseksualistów; promotor lgbt i wszelkich dewiacji; promotor aborcji i apostazji w Polsce – współautor projektu „Licznik apostazji”)

Co by powiedział Jezus tej prostytutce? Myślę, że powtórzyłby wcześniejsze swoje słowa: „I Ja cię nie potępiam. Idź, a nie grzesz więcej”.

Herezji Franciszka nie sposób już zliczyć, zajęłoby to pewnie kilka tomów. Pytanie tylko, jak to jest możliwe że niemal wszyscy milczeli, cała kościelna hierarchia – poza pewnymi wyjątkami? Jak to jet możliwe, że poganin głosił własną ewangelię w majestacie Kościoła świętego?! Według ewangelii Franciszka nie musimy się troszczyć o zbawienie, bowiem już zostaliśmy zbawieni z chwilą chrztu, tak możemy grzeszyć do woli – dotyczy katolików, bo innym wyznawcom chrzest nie jest do zbawienia przecież w ogóle potrzebny – „mądra wola Boża” – czytamy w pakcie z Abu Zabi. Jak to jest możliwe, że namiestnikiem Chrystusa został ktoś, kto nie znał Jego nauki? Jak to jest możliwe pytam? A może znał, tylko ją zakłamywał?! Zaiste.

Bóg dopuścił Franciszka do swego stołu, tak jak dopuścił Judasza by przewrotność serc wyszła na jaw. Franciszek był niczym lustro, w którym mogliście się przejrzeć. Przeklęci!

Prawdą jest, że przez chrzest święty stajemy się przybranymi dziećmi Bożymi i możemy zwracać do Boga „Ojcze „ i że jest to wielki dzień w naszym życiu. Kłamstwem zaś to, że każdy ochrzczony będzie z automatu zbawiony, tak jak kłamstwem jest i to, że wszyscy ludzie to dzieci Boże – to wielkie oszustwo!!! Wszyscy ludzie przez Boga stworzeni są Stworzeniem Bożym na obraz i podobieństwo Boże – z nieśmiertelną duszą. Przybranymi dziećmi zaś ci, co narodzili się z wody i Ducha w Chrystusie, tacy posiedli prawo dziedziczenia. Prawo do dziedziczenia to jednak nie to samo co dziedziczenie, co posiadanie królestwa. Ten posiądzie królestwo, kto narodził się z Ducha i przez wiarę wolę Ojca wypełnia; ten, co grzech od siebie odrzucił; ten, co wyznał Akt żalu ze skruszonym sercem; ten, co otrzymał Łaskę – bo zbawienie jest Łaską. Taki jest dziedzicem, współdziedzicząc królestwo z Chrystusem, taki też ma łaskę by „zbawić” swój dom. Uwierz w Jezusa, „zbawisz” swój dom. Przez post i modlitwę możesz ocalić wiele dusz przed wiecznym potępieniem. Przez chrzest święty nabywamy prawo do dziedziczenia królestwa, królestwo zaś przez przyjaźń z Ojcem w Chrystusie. Samo prawo do dziedziczenia nie jest gwarantem dziedzictwa, nie jest gwarantem posiadania.

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego» (J3 ,3)

„Fiducia supplicans” („Błagająca ufność”)

Czym jest „Fiducia supplicans” ? To deklaracja doktrynalna z dnia 18 grudnia 2023, która jest oficjalnym dokumentem Dykasterii Nauki Wiary pozwalającym księżom na udzielanie „prostych, spontanicznych błogosławieństw” parom „nieregularnym”, w tym parom tej samej płci. Jak sugeruje Watykan ma to być jedynie gestem duszpasterskiej bliskości, który ma na celu pomoc ludziom w przezwyciężaniu trudności, a nie formalne uznanie ich związku. Błogosławienie nie może być udzielane w kontekście ceremonii ślubnej ani w sposób, który naśladuje ślub cywilny lub kościelny.

  • Dokument „Fiducia supplicans” rozpoczyna się wprowadzeniem prefekta, kard. Victora Fernandeza, który wyjaśnia, że oświadczenie pogłębia „duszpasterskie znaczenie błogosławieństw”, pozwalając „poszerzyć i wzbogacić ich klasyczne rozumienie” poprzez refleksję teologiczną „opartą na duszpasterskiej wizji Papieża Franciszka”. Refleksja, która „implikuje prawdziwy rozwój w odniesieniu do tego, co zostało powiedziane o błogosławieństwach” do tej pory, obejmując możliwość „błogosławienia par w sytuacjach nieregularnych i par jednopłciowych, bez oficjalnego zatwierdzania ich statusu lub modyfikowania w jakikolwiek sposób odwiecznego nauczania Kościoła na temat małżeństwa”. Źródło: vaticannews

Franciszek broniąc swojej decyzji wyjaśniał, że błogosławieństwo nie wymaga „moralnej doskonałości” i dotyczy jedynie ludzi, którzy o nie proszą. Jednak po wielu sprzeciwach części biskupów i wiernych w styczniu 2024 roku Dykasteria Nauki Wiary opublikowała komunikat, który stwierdza, iż to biskupi mogą rozeznać zastosowanie Deklaracji doktrynalnej Fiducia supplicans w zależności od kontekstu i że błogosławieństwa duszpasterskie nie są porównywalne z błogosławieństwami liturgicznymi i rytualnym. Źródło: INTERNET; WIKIPEDIA

Koniecznością w tym miejscu staje się wyjaśnienie różnicy pomiędzy „parą” a „związkiem” ze względu na powszechnie stosowaną terminologię, gdzie słyszymy często o parach tej samej płci. Otóż nie istnieje coś takiego jak „para tej samej płci” czy „para jednopłciowa”! By cokolwiek stanowiło „parę” co w efekcie ma stanowić jedno, to musi składać się z DWOJGA – jak mężczyzna i kobieta. Musi być sobie przeciwstawne – jak magnes mający siłę przyciągania i odpychania; czy jak prąd elektryczny, który musi mieć plus i minus (fazę i zero) by spełniał swoją rolę, a wszyscy wiemy że dwa plusy czy dwa minusy razem nie dadzą nam potrzebnej energii; czy dwie rękawiczki, które by mogły być parą muszą spełniać podstawowy warunek – musi być ich dwie odmienne: PRAWA I LEWA (dwie prawe czy dwie lewe nie stanowią pary – są bezużyteczne).

„Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.” (Mt 19, 5-6)

Zatem „PARA” to dwoje – mężczyzna i kobieta. Zaś poprzez sakrament małżeństwa już nie są dwoje, a stanowią jedno ciało – niczym magnes.

Możliwości

Możliwości zastosowania tego dokumentu przez biskupów „w zależności od kontekstu”.

Czyli co?

Otóż dokument ten daje dowolność (róbta co chceta) w stosowaniu tego tupu błogosławieństw. Wszystko zależy od biskupa miejsca, który może zezwolić lub zakazać błogosławieństw par żyjących w związkach „nieregularnych” – (cokolwiek to znaczy) i związków tej samej płci. Jednak rodzi się pytanie, czy każdy proboszcz się podporządkuje biskupowi miejsca, który zabronił takich błogosławieństw w swojej diecezji – skoro sam papież pozwalał? Albo odwrotnie, gdy biskup nakaże błogosławić takie związki – to czy każdy proboszcz się podporządkuje, skoro Nauka Pana Jezusa mówi zgoła inaczej? Czy to nie prowadzi do wielkiego chaosu i rozdarcia Kościoła na strzępy? Zaiste.

Wyznanie tęczowej zakonnicy

„Biskup Jacques Gaillot został odwołany przez Jana Pawła II ze swojej diecezji, bo sam udzielał błogosławieństw takim (homoseksualnym – red.) >>parom<<. Kiedy po latach biskup Gaillot spotkał się z Franciszkiem, ten powiedział, że to, co robił, było czymś dobrym.”– wyznała zakonnica Jeannine Gramick z USA

Owoce „Fiducia supplicans”

Na owoce Fiducia supplicans nie trzeba było długo czekać.

”W kościele pw. św. Pawła w Lexington USA ksiądz w tęczowej stule udzielił błogosławieństwa dwóm kobietom. Żyją w związku cywilnym od 22 lat. Błogosławieństwa udzielono w kościele, przed ołtarzem. Parafia podała, jakoby wszystko odbyło się w zgodzie z Fiducia supplicans” Źródło: Pch24; LifeSiteNews.com

„W Polsce w Warszawie odbyło się błogosławieństwo >>par<< LGBT. Uczestniczył w nim ksiądz katolicki”

– Warszawa stała się miejscem historycznego wydarzenia — pierwszego w Polsce publicznego błogosławieństwa >>par<< jednopłciowych. Choć odbyło się ono w kościele protestanckim, w ceremonii uczestniczył również ksiądz rzymskokatolicki – czytaliśmy w zachwyconym „onecie”.

Organizatorem tego szatańskiego dzieła była warszawska parafia ewangelicko-reformowana oraz warszawska Fundacja Wiara i Tęcza. Ceremonię poprzedziło nabożeństwo ekumeniczne, a uczestnikami byli luterańska duchowna Halina Radacz – pierwsza kobieta ordynowana na księdza w kościele Ewangelicko- Augsburskim w Polsce oraz ks. Michał Jabłoński, proboszcz ewangelicko-reformowanej parafii w Warszawie. W ceremonii uczestniczył również rzymskokatolicki ksiądz dr hab. Adam Świeżyński. Źródło: onet; wprost, radiozet,..

(Fot. You Tube / Parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie)

„Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią (R 1,32)

Niewątpliwie w wielkim zachwycie była jedna z 10 >>par<< uczestnicząca w tym „wielkim wydarzeniu” – Artur i Jan, warszawiacy, którzy poznali się przez Facebooka. Jak mówią, z radością przyjęli błogosławieństwo od rzymskokatolickiego księdza. To dla nas zastrzyk potężnej siły na wspólne życie — deklarują Artur i Jan na łamach „Wprost”

„Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. (…) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.” (Rz 1, 24-27)

Piotr stracił klucze i aureolę

„Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.” (Mt 16, 18-19)

Władza wiązania i rozwiązywania, udzielona wszystkim apostołom łącznie, a Piotrowi w szczególności (Ewangelia Mateusza 16:19), jest postrzegana w Katechizmie Kościoła Katolickiego jako władza odpuszczania grzechów, wydawania osądów dotyczących doktryny i podejmowania decyzji w sprawie dyscypliny kościelnej.

„17 grudnia, w dniu urodzin Jorge Mario Bergoglio, piorun uderzył w figurę św. Piotra na kościele w stolicy Argentyny, Buenos Aires, gdzie Bergoglio był przez lata arcybiskupem – podawały latynoamerykańskie media. Uderzenie pozbawiło figury aureoli oraz kluczy. Następnego dnia Franciszek podpisał deklarację Fiducia supplicans wprowadzającą błogosławieństwa dla >>par <<jednopłciowych.”

(fot X.com)

„Informację o zniszczeniu figury św. Piotra podało kolumbijskie Radio Rosa Mistica, zamieszczając zdjęcie. Fotografię do radia miał przesłać argentyński ksiądz Justo Lo Feudo.”

Komentatorzy tego wydarzenia przypomnieli, że piorun uderzył w kopułę bazyliki św. Piotra tej samej nocy, kiedy papież Benedykt XVI ogłosił zamiar rezygnacji z urzędu”. Źródło: Pch24.pl

To był naprawdę wymowny znak od Pana Boga, znak okazujący wielki gniew – następca św. Piotra (Franciszek) pozbawiony kluczy i świętości. Dokąd więc mógł zaprowadzić ten tęczowy „Piotr”- bez kluczy i aureoli?

Czy więc papież Franciszek był heretykiem? Nie, papież Franciszek był „ARCY HERETYKIEM” – jak mówią niektórzy duchowni. Ja powiem więcej – stał się barbarzyńcą dokonując gwałtu na Ewangelii Bożej! Jego nauczanie z mocy Ewangelii Bożej jest nieważne. Nie ważne są jego spowiedzi i odpuszczone przez niego grzechy, bynajmniej te od chwili ogłoszenia „Fiducia supplicans”. „Niech będzie przeklęty!” – Ga 1, 8-9.

Oto ujrzycie wielki gniew Boga, gdy zapłonie Ziemia – ogień i siarka!

«Ulęknijcie się Boga i dajcie Mu chwałę,
bo godzina sądu Jego nadeszła.
Oddajcie pokłon Temu, co niebo uczynił i ziemię,
i morze, i źródła wód!»

Rozważ to Leonie w swym sercu, bowiem od Ciebie wiele zależy.

Nierządnica

Nierządnica – „I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Ludu mój, wyjdź z niej byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba. i wspomniał Bóg na jej zbrodnie” (Ap 18, 4-5)

Czy zatem należy opuścić Kościół Chrystusowy? Przenigdy! Albowiem słyszeliśmy: „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest.” (1 Kor 3, 11-13)

Znaczy to, byśmy trawli przy Chrystusie do końca, i w Jego Świętym Kościele, jednak omijając tych co czynią ohydę spustoszenia, bezczeszcząc Ewangelię i święty przybytek Boga. Nie wchodźmy tam!

Nie wchodźmy tam, a jak już wejdziemy to czym prędzej uciekajmy! Nie wchodźmy tam gdzie tęczowe flagi powiewają, gdzie homo związki błogosławią, gdzie komunię świętą sponiewierali, gdzie herezje wygłaszają. No chyba że ktoś jest na tyle silny, by znieść te wszystkie bluźnierstwa i o przebaczenie za nich prosić. Jednak nie polecam, nie wielu temu sprosta.

Prawdziwym zgorszeniem był Franciszek, on ze wszystkimi nierząd uprawiał, ze wszystkimi religiami i królami świata. Trzymajcie się z daleka od Kościoła inkluzywnego – dla wszystkich, wszystkich, wszystkich! Nie dajcie się zwieść! Trwajcie przy Kościele Świętym, bowiem w nim jest Chrystus w nim będzie do końca. Być może przyjdzie taki czas, że nie znajdziecie świątyni, gdzie prawdę Boga głoszą. Wtedy pamiętajcie – świątynia Boga jest w was – wy jesteście świątynią Boga. (1 Kor 3,16)

Błogosławieństwo w imię „Ojca i Syna”

Słyszeliśmy w mediach, że w niektórych kościołach „katolickich” już nie tylko odbywają się błogosławieństwa związków tej samej płci uznane jako zboczenie. (Rz 1, 18-31)

Rezygnuje się też z Ducha Świętego, błogosławiąc ludzi wyłącznie i imię Ojca i Syna – bez Ducha. Taka oto Dwójka Boża niezgodna z nauką Kościoła (Sobór nicejsko-konstantynopolitański 381r.) i słowami samego Jezusa, który polecił po zmartwychwstaniu, aby chrzcić w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.

” Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” (Mt 28, 19)

Ale to jeszcze nic w porównaniu z błogosławieństwem wg. Franciszka.

Błogosławieństwo wg. Franciszka

W imię kogo błogosławił Franciszek? Oto jest pytanie.

Na zakończenie spotkania z młodzieżą w Dżakarcie w Indonezji papież Franciszek udzielił błogosławieństwa zgromadzonym, ale w takiej formie, która wywołała z jednej strony pochwały, a z drugiej zdumienie. Papież nie wykonał znaku krzyża ani nie przywołał Trójcy Przenajświętszej. Do zdarzenia doszło podczas spotkania z międzynarodową wspólnotą Scholas Occurentes założoną przez Franciszka w 2001 r., kiedy był jeszcze arcybiskupem w Argentynie.

Następnie kontynuował: „Oto jesteście tutaj z różnych religii, ale mamy tylko jednego Boga, On jest tylko jeden. I w jedności, w ciszy pomodlimy się do Pana i udzielę błogosławieństwa wszystkim, błogosławieństwa ważnego dla wszystkich religii. Niech Bóg was błogosławi. Niech błogosławi wszystkie wasze pragnienia. Niech błogosławi wasze rodziny. Niech błogosławi was obecnych. Niech błogosławi waszą przyszłość. Amen”. Kończąc swoje błogosławieństwo papież nie wykonał znaku krzyża.”

„Innym razem Franciszek udzielił błogosławieństwa w maju w Weronie na spotkaniu w więzieniu Montorio, o czym informowała „Fronda”. Papież powiedział wówczas odsiadującym wyrok, że „wszystkie religie, wszystkie kultury patrzą na jednego Boga w różny sposób”. Także wówczas mówił o różnym pojmowaniu Boga, który jest jeden i ten sam, w różnych religiach. A samego błogosławieństwa udzielił słowami: „Niech Pan błogosławi was, pomaga wam zawsze iść naprzód, pociesza was w smutku i niech będzie waszym towarzyszem w radości. Amen”. Na nagraniu ze spotkania można zobaczyć, że papież Franciszek również nie wykonał znaku krzyża ani nie przywołał Trójcy Przenajświętszej”. Źródło: fronda.pl

Papież błogosławi pragnienia? Wszystkie? Niegodziwe również?

A co mówił Pan Jezus? Czy Bóg błogosławi „wszystkim, wszystkim, wszystkim” i we wszystkim? Czy też mówi: „Błogosławieni ci, którym zostały darowane winy”? Błogosławieni – ubodzy w duchu; którzy się smucą; cisi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; miłosierni; czystego serca; którzy wprowadzają pokój; którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości; gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią wszystko złe na was.

Wszystkim ludziom można życzyć błogosławieństwa Bożego, a nawet należy życzyć im zbawienia w Chrystusie Jezusie – by doszli do prawdy osiągając cel. Nie wiemy bowiem kto jest zapisany w księdze życia Baranka. Błogosławienie grzesznika ma zawsze na celu otwarcie mu oczu i uszu na prawdę Bożą, jednak nie wszyscy są zdolni na dany moment przyjąć błogosławieństwo Boże – przez własną wolę i zatwardziałość serca swego, przez bluźnierstwa przeciw Duchowi świętemu. Można, a nawet trzeba błogosławić grzesznika, lecz nigdy grzechowi! Tak, można, a nawet trzeba błogosławić homoseksualistę, by stał się wolnym i odwrócił się od grzechu. Nigdy zaś grzesznym czynom jego, nigdy związkom homoseksualnym, które są obrzydliwością dla Boga – uznane za zboczenie. (Rz 1)

W tym miejscu staje się koniecznością zwrócenie uwagi również na tych, co nie przez Boże Dzieło Stworzenia przyszli na świat, lecz poprzez przewrotność i pychę człowieka – zainspirowanych na laboratoryjnym „szkiełku”.

Krzyże

Na jedne ze Świąt Bożego Narodzenia Franciszek zalecił dekorowanie krzyży wedle własnych upodobań kulturowych, czyli „róbta co chceta” z krzyżem – wszystko dozwolone. Papież udekorował krzyż kamizelką ratunkową. Bywały już różne praktyki z krzyżem w kościołach, jak choćby powieszona na krzyżu krowa w jednym z belgijskich kościołów, były już tęczowe flagi – co będzie jeszcze?

„Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41)

Życzenia

Wielu katolików składa sobie życzenia, te z okazji świąt czy podczas rożnych uroczystości – na nadchodzący rok, z okazji imienin, czy jubileuszowe. Ale cóż sobie życzymy? Na pierwszym miejscu w składanych sobie życzeniach znajduje się ZDROWIE – to szlachetne życzenie, choć nie zawsze szczere. Kolejne życzenia to sukcesy (w pracy, szkole, etc.), dużo pieniędzy i spełnienie WSZYSTKICH życzeń, marzeń i pragnień – cokolwiek to znaczy. To są życzenia często nie tylko obłudne, bo wielu przecież nie lubi jak ktoś ma więcej od nich, albo osiągnął większy sukces. Takie życzenia mogą być nawet bardzo niebezpieczne, bo nie wiemy tego co skrywa serce człowieka któremu składamy życzenia. Nie wiemy, jakie skrywa pragnienia, czy są one godziwe i dobre, czy może przewrotne, a może nawet skierowane przeciwko nam. Dlatego dobrze zastanówmy się co komu życzymy, coby się nie okazało, że staliśmy się tymi, przez których przyszło jakieś nieszczęście. Albowiem słowo ma wielką moc. Życzmy więc mądrze – zdrowia, tak potrzebnego; wszystkiego co godziwe i dobre; godnego życia; spokoju ducha; wiary i nadziei pokładanej w Jezusie Chrystusie. Tego wszystkiego, co jest mądrością Bożą – nie naszą. Wolą Bożą – nie naszą. Krótko mówiąc, życzmy tego wszystkiego co jest godziwe i dobre. Wtedy będziecie bez winy.

Zakończenie

Oto została przedstawiona historia papieża Franciszka, która objawiła się przez jego owoce. Historia papieża bez kluczy do Królestwa Bożego. Z wielkim bólem serca ją pisałem, o jakże wielkim.

Pytania: Kto zdoła policzyć tych wszystkich zwiedzionych ludzi, co umierając wierzyli, że Jezus Chrystus nie jest im do zbawienia potrzebny; i tych, co dziś trwają takim przekonaniu? Który z Ojców Kościoła policzy tych wszystkich, co poszli na zatracenie przez fałszywą naukę – który pytam?

Jaka będzie kolejna historia?

Jakie owoce wyda kolejny papież?

Ten wpis został opublikowany w kategorii WSZYSTKIE PUBLIKACJE i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.