Dziś oddaję kolejny rozdział mojej książki „MATKA” – Rozdz. 9. – 12.
Guadalupe (góry)
9. Niedziela Palmowa
Zdarzyło się to w Niedziele Palmową 24 marca 2024. Czy to we śnie było, czy pomiędzy snem a jawą nie wiem. Przystąpił do mnie szatan, to był potężny atak na mego ducha, uczucie nie do opisania, rozpocząłem modlitwę – odstąpił. Po chwili ponowił atak z jeszcze większą siłą, i znów odstąpił – tak kilkakrotnie. W pewnym momencie straciłam wzrok, trwało to krótką chwilę. Gdy go odzyskałem stałem w jakimś miasteczku w dalekim kraju. Stałem pośrodku jakby „rynku” patrząc na znajdujące się tam budynki. Były to budowle jednopiętrowe, murowane, przylegające do siebie, zdawały się być stare i zaniedbane, możliwe że używane przez tamtejszą ludność, nie wiem czy zamieszkałe. Wyglądały jak typowe „slamsy”, a jeden ŚRODKOWY budynek był do połowy zburzony. Powyżej „rynku” roztaczały się góry, widziałem wiele domów postawionych jakby na skarpach tych gór, tam było jasno, bowiem w samym „rynku” panował mrok. Były to niewielkie chatki barwnie udekorowane czymś na wzór świątecznych palm z kolorowej bibuły, zamieszkane raczej przez ubogą ludność. Patrząc na ten krajobraz usiłowałem go dobrze zapamiętać, bowiem miałem świadomość, że to jest ważne i będę musiał o tym napisać gdy powrócę z tej podróży. Miałem pełną świadomość tego co się dzieje, mój rozum był wraz ze mną, byłem świadomy całego mojego jestestwa oraz sytuacji w jakiej się znalazłem. Nie wiem, czy byłem tam fizycznie z ciałem, choć je czułem i widziałem, czy było to raczej duchowe przeżycie.
Będąc w tym miasteczku zastanawiałem się – gdzie ja jestem, cóż to za miejsce? Przyglądając się otoczeniu i znajdującym się w „rynku” ludziom uznałem, bo takie miałem odczucie, że to Meksykanie lub Hiszpanie – byli to Latynosi. Gdy wróciłem do domu, byłem przekonany, że byłem w Meksyku, choć czułem jakieś hiszpańskie akcenty.
Stojąc po środku tego niby „rynku” podszedłem do jednego z przechodniów pytając go po polsku: Co to za kraj? Nie zrozumiał chyba mojego pytania, a i ja nie zrozumiałem co do mnie mówił, co odpowiedział. Nie byli to jednak zbyt przyjaźni ludzie, czułem się tam zagrożony przez ich nieprzychylne spojrzenia, miałem wrażenie iż to jakieś uliczne gangi.
Nie myliłem się, to dzieci diabła – jego słudzy, którzy poddali mnie niewyobrażalnym torturom cielesnym. Gdy mnie torturowali, ja głośno wysławiałem Boga, wtedy poddawali mnie większym, a ja jeszcze głośniej wołałem: Chwała niech będzie Bogu. Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu – Jedynemu Prawdziwemu Bogu.
Wykorzystałem ich roztargnienie i się uwolniłem. Wtedy stanął przede mną sam szatan z całą swą mocą. Ja zaś patrząc mu w twarz, głośno wysławiałem Boga. Wściekł się i odebrał mi głos, miałem sparaliżowany język i nic nie mogłem mówić, zacząłem więc nucić pieśni na chwałę Boga. Odwrócił się i zaczął się oddalać, wtedy znów mogłem mówić. Podążyłem więc za nim głośno wysławiając Boga, by słyszał mój głos, który mi wcześniej odebrał. A nie mówię tego by się chlubić, lecz po to, by wiarę waszą wzmocnić, byście ufali mocy Bożej, bowiem skoro Bóg jest z nami, to któż przeciwko nam?! To była chwila, kiedy powróciłem do swego domu. Na zegarze była północ. Byłem bardzo spokojny pomimo tych wszystkich przeżyć. Mojej żonie powiedziałem jedynie: Byłem w Meksyku.
I jeszcze jedno, możliwe że ważne – otóż gdzieś nieopodal tego miasteczka znajdowało się miejsce wyglądające na jakieś niewielkie lotnisko. Widziałem tam dwa dość duże samoloty, a nieopodal nich kilka wielkich stojących ciężarówek. Pamiętam, że był wielki wybuch spowodowany przez inną, mniejszą ciężarówkę przewożącą gaz w butlach, która cofając uderzyła w jakiś słup, czy jakiś filar – tak powstał wybuch i ogromny pożar.
Rankiem poszedłem do pracy, byłem bardzo zmęczony tą podróżą. Zauważyli to moi współpracownicy pytając – „Co ty w nocy robiłeś?” Odrzekłem krótko – Byłem w Meksyku. Zapadła cisza, nikt więcej o nic nie pytał.
Długo rozważałem w swym sercu co to wszystko znaczy, wszak to co przeżyłem i to co widziałem było dla mnie wyczerpujące, dziwne i zupełnie niezrozumiałe. Wiedziałem jednak, że jest to ważne, a zrozumienie przyjdzie gdy wypełni się czas.
10. Złote kopuły
Nie wiedziałem o co chodzi z tym Meksykiem, lecz poprzednie miasto, które widziałem w innej swej podróży – miasto z pałacami ze złotymi kopułami otoczone wysokim murem opisane w poprzedniej mojej książce „ŚWIADECTWO” było zapowiedzią wojen. To piekło na ziemi, nie zaś nowe Jeruzalem jak rozważałem – (cerkiew moskiewska, cerkiew w Kijowie na Ukrainie, świątynia w Jerozolimie, muzułmańskie świątynie). Dziś tam panuje śmierć i zgrzytanie zębów. Dlaczego? Bo nie ma tam słońca! Kto ma mądrość, ten wie, co oznacza Słońce.
„Stanąłem jakby na wyżynie, mając przed sobą wielkie miasto otoczone wysokimi murami sięgającymi niemal do dachów, w którym znajdowały się same pałace (jeden przy drugim) z okrągłymi wieżami pokrytymi lśniącymi złotymi kopułami, a pośrodku miasta widoczna była niższa, lecz największa złota kopuła. Miasto to zdawało się puste – nikogo tam nie mogłem dostrzec, może przez wysokie mury, nie było też ciemności, było dość widno, choć nie było słońca, podobnie jak w pochmurny dzień. Stałem tak przez chwilę, zupełnie bez ruchu wpatrując się w blask złocistych dachów, po czym zostałem przeniesiony w miejsce, o którym chcę dziś powiedzieć ku przestrodze dla wszystkich ludzi. […]” – fragment książki „ŚWIADECTWO”; Rodz. 4.
Wieże ze złotymi kopułami: Rosja – Moskwa, Ukraina – Kijów, Izrael – Jerozolima, Mexico – Meksyk,….

Foto – Źródło: Internet
Cerkiew w Moskwie – dokładnie ten obraz widziałem w „podróży do piekła”, tyle że na kopułach nie było żadnych krzyży. Ta świątynia (pałac) znajdowała się jako pierwsza po prawej stronie „miasta” na które patrzyłem. Była głównym punktem, któremu się przyglądałem.

Foto – Źródło: Internet
Cerkiew w Kijowie – widziałem tylko górną część tej świątyni (wieże ze złotymi kopułami). Dolną część zasłaniał wysoki mur. Ta świątynia (pałac) znajdowała się również z przodu, obok cerkwi moskiewskiej – z lewej strony „miasta”.
Foto – Źródło: Internet
Świątynia w Jerozolimie (wielka złota kopuła) – znajdowała się w samym centrum miasta (pośrodku). Zwracała na siebie uwagę swoją wielkością i blaskiem – była największa, ale i najniższa pośród wszystkich.

Foto – Źródło: Internet
Bazylika Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku – ?
11. Zesłanie Ducha Świętego
Za natchnieniem Twoim Boże, przez modlitwę świętej Matki i świętego Twego dzisiaj apel ten wygłaszam, albowiem objawiłeś mi to Panie, to, co pojąć nie zdołałem.
Dlaczego Meksyk? Po co byłem w Meksyku? Co oznaczały kolorowe dekoracje przypominające palmy wielkanocne z kolorowej bibuły? Po co były te tortury? Dziś pojąłem – w dniu Zesłania Świętego Ducha Twego.
Meksyk to kraj umiłowany przez Maryję, Meksyk to kraj umiłowany przez Jana Pawła II. Meksyk to kraj, do którego Jan Paweł II odbył swoją pierwszą pielgrzymkę.
Foto – Źrodło: mecsicomagicoblog
Stanowisko do robienia sobie zdjęć przed Bazyliką Gwadelupską. Jest też papież-Polak. Podobnie były udekorowane chatki na skarpach gór, które widziałem – niewielkie, barwne, kolorowe). Zdaje się, że miejsce do którego byłem wzięty, to były góry gdzieś w pobliżu Mexico. Dziś już wiem, jak wielkie są cierpienia ludzi porywanych i torturowanych przez kartele narkotykowe i uliczne gangi.
– Przybywam do kraju, w którego dziejach obecne są trzy rzeczywistości — niczym trzy rzeki płynące nieraz w ukryciu, ale nigdy nie wysychające — które czasem się spotykają, a kiedy indziej ujawniają swoją odmienność i wzajemną komplementarność. Nigdy jednak nie mieszają się całkowicie ze sobą. Są to: starożytna i bogata kultura ludów indiańskich, umiłowana przez Juana de Zumarragę i Vasco de Quiroga, których wiele z tych ludów nadal nazywa ojcami; chrześcijaństwo zakorzenione w duszach Meksykanów; i współczesny racjonalizm typu europejskiego, który tak wielki nacisk kładzie na niepodległość i wolność – mówił papież, kiedy przyjechał tu, by beatyfikować Juana Diego, któremu w 1531 roku ukazała się Matka Boska z Gwadelupy. W roku 2002 przybył tu ponownie, by go kanonizować. Źródło: mecsicomagicoblog

Jedno z popularnych w Meksyku przedstawień Jana Pawła II i Matki Boskiej z Gwadelupy. Źródło: foto: mecsicomagicoblog
Pielgrzymki Jana Pawła II do Meksyku:
Pierwsza pielgrzymka – 31 stycznia –1 lutego 1979 – Miasto Meksyk, Oaxaca de Juárez, Guadalajara, Monterrey, Puebla.
Druga pielgrzymka – 6–13 maja 1990 – Miasto Meksyk, Veracruz, San Juan de los Lagos, Cuernavaca, Durango, Chihuahua, Tuxtla Gutiérrez, Villahermosa. Trzecia pielgrzymka: 11–12 sierpnia 1993 – Mérida, Izamal. Czwarta pielgrzymka: 22–26 stycznia 1999 – Miasto Meksyk.
Piąta pielgrzymka: 30 lipca –2 sierpnia 2002 – Miasto Meksyk.

Jan Paweł II w Meksyku (styczeń 1979 r.). foto: PAP/DPA
12. Wezwanie
Wezwanie
Wzywam dziś wszystkie narody do zwrócenia swych oczu na Meksyk, jeśli nie ze względu na Prawo Boże, jeśli nie ze względu na Maryję, jeśli nie ze względu na Jana Pawła II, to choćby ze względu na prawa człowieka to uczyńcie, prawa, na które tak ochoczo się powołujecie zabijając nienarodzone dzieci. Lud Meksyku jest ciemiężony, ludzie są porywani, torturowani, zastraszani i zabijani.
Ciebie zaś Ludu Meksyku, wzywam do pokuty za grzechy popełnione przeciwko Świętemu Duchowi Bożemu! Za bezbożne prawo!
POKUTUJ LUDU MEKSYKU!
Wezwanie z dn. 18 maja 2024
Ludu Meksyku! Jesteś w Sercu Maryi, jesteś w sercu Jana Pawła II, oni bowiem za tobą wołają, tak i w moim jesteś sercu. Pokutuj Ludu Meksyku, coby ogień Cię nie strawił! Królowa nieba ci pomoże i Jan Paweł II ci pomoże. To za ich przyczyną wołam dziś do Ciebie. Pokutuj Ludu Meksyku, bo czas ci dany jest krótki.
Oznajmiłem z woli Bożej
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – Jedynemu Prawdziwemu Bogu
Chwała Świętej Bożej Rodzicielce Maryi Zawsze Dziewicy, Królowej serca mego, Współodkupicielce rodzaju ludzkiego z Jezusem.
Czas się wypełnił.




