Jak diabeł chciał mnie opętać

Jak diabeł chciał mnie opętać
To był rok 2013,lato,środek nocy,spałem.Przebudziło mnie uderzenie potężnej siły zła, które przybierało jeszcze bardziej na sile wdzierając się w moją klatkę piersiową.Od razu wiedziałem co się dzieje,kto to jest,bo jakby na wstępie,przy uderzeniu wyrył w mojej głowie swoje imię-Lucyfer.
Byłem całkowicie sparaliżowany,nie mogłem krzyczeć,nie mogłem się ruszyć,a nawet mrugnąć powieką.Jedynie mój umysł był całkowicie sprawny.To co we mnie wchodziło widziałem sercem i umysłem,gdyż oczy miałem zamknięte.Natychmiast rozpocząłem modlitwę.Czym intensywniej się modliłem,tym bardziej on się wdzierał.To niewątpliwie była prawdziwa walka o życie,która trwała i trwała i trwała,przynajmniej kilkanaście minut.Tak bynajmniej mi się wydaje,choć każda upływająca sekunda była jak wieczność. Traciłem siły,a on się wdzierał coraz bardziej i coraz to głębiej w moje serce.Nadszedł moment krytyczny.Przełamywał już ostatnią barierę mojej broniącej się duszy.
Sądziłem że nadszedł już koniec i ostatkiem sił wyduszałem z siebie,w swej głowie,słowa modlitwy.I nagle TRACH….! ZNIKŁ….!Ciało wolne,dusza wolna,wewnętrzny spokój,wielka ulga.Wstałem i usiadłem na łóżku;i siedziałem tak, powoli odzyskując siły,gdyż byłem na skraju wyczerpania.Nie czułem żadnego strachu,tylko ulgę,wielką wielką ulgę.Jak nagłe się pojawił,tak i nagłe znikł,w ułamku sekundy.Nie opętał mnie.Byłem szczęśliwy.Myślałem że jestem taki silny,że nawet sam diabeł nie dał mi rady.Nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że to modlitwa,że to Bóg wyrwał mnie z jego szponów.Bogu niech będą dzięki.Moją walkę z szatanem można by porównać do człowieka wiszącego na dachu wysokiego budynku, kurczliwie trzymającego się rynny,a gdy już brakuje mu sił i zaczyna spadać,ktoś w ostatniej chwili łapie go za rękę i wciąga do góry.
Tak właśnie wyglądała próba opętania mnie przez Lucyfera.Tak wyglądała walka o życie.Walka o życie,którą wygrałem,dzięki Panu,Bogu Wszechmogącemu.

Niech wam Pan Bóg Błogosławi,Ojciec,Syn i Duch Święty

Kamil 13

Ten wpis został opublikowany w kategorii ŚWIADECTWA i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *